Radni, szkoły, sesja, Rada Powiatu, ZSGiL
Pijani radni mogą uratować szkoły
Wczoraj Marek Gotowała w imieniu grupy radnych powiatu gnieźnieńskiego złożył wniosek o nadzwyczajną sesję Rady Powiatu, na której ma być głosowana uchwała o uchyleniu wcześniejszej decyzji radnych w sprawie rozwiązania Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Trzemesznie i utworzenia wspólnego Zespołu Szkół razem z ZSGiL.
SAME NIEWIADOME
Przypomnijmy, że na początku bieżącego roku radni Rady Miejskiej w Trzemesznie podjęli uchwałę w sprawie przejęcia przez gminę obowiązków organu prowadzącego Zespół Szkół Gimnazjum i Liceum im. Michała Kosmowskiego w Trzemesznie oraz Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych im. Hipolita Cegielskiego w Trzemesznie. Gmina chce przejąć od powiatu prowadzenie liceum i szkoły zawodowej oraz gimnazjum, aby nie dopuścić do realizacji planów władz powiatu, co do zmiany organizacji funkcjonowania szkolnictwa w Trzemesznie. Powiat chce bowiem połączyć Zespół Szkół Gimnazjum i Liceum w jeden twór z Zespołem Szkół Ponadgimnazjalnych. Nowy Zespół Szkół ma być zlokalizowany na pl. Kosmowskiego, czyli tam, gdzie obecnie mieści się ZSGiL. Powiat chce także wyprowadzić gimnazjum z obiektów na pl. Kosmowskiego i oddać prowadzenie tej placówki gminie.
7 lutego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu wydał postanowienie o wstrzymaniu wykonania zaskarżonej uchwały Rady Powiatu Gnieźnieńskiego z 28 czerwca 2012 r. w sprawie rozwiązania Zespołu Szkół Gimnazjum i Liceum w Trzemesznie.
ZBYT DUŻE KOSZTY?
Jedyne, co w tej sprawie wiadomo, to że od nowego roku szkolnego siedziba gimnazjum będzie się mieściła nadal tam, gdzie obecnie, czyli w budynku ZSGiL na pl. Kosmowskiego. Upłynęły już ustawowe terminy, aby w tej sprawie doszło do jakichś zmian. Nie wiadomo jednak nadal, kto będzie prowadził tę szkołę, jak i dwie szkoły ponadgimnazjalne - powiat czy gmina?
- Jest bardzo trudna sytuacja - przyznaje burmistrz Krzysztof Dereziński.
Burmistrz zwraca uwagę, że uchwałą Rada Miejska zobowiązała go do do podjęcia działań w celu przejęcia przez gminę prowadzenia tych trzech szkół. Jednak w uchwale zapisano, że powiat ma oddać gminie na własność obiekty szkolne i ma dofinansowywać prowadzenie szkół ponadgimnazjalnych. Jednak Zarząd Powiatu stoi na stanowisku, że budynki szkolne może tylko udostępnić, ale co najważniejsze nie przewiduje przekazywania jakiegokolwiek dofinansowania. Oznaczałoby to konieczność ponoszenia przez gminę znacznie wyższych kosztów na prowadzenie tych szkół niż przewidywano przed podjęciem uchwały w sprawie przejęcia przez gminę obowiązków organu prowadzącego dla: ZSGiL, ZSP i gimnazjum.
- Stanowisko powiatu jest w tej sprawie nieugięte, ale nadal prowadzę negocjacje. Musimy jednak w związku z tym podjąć dyskusję z Radą Miejską. Chcę to zrobić na najbliższej sesji. Trzeba będzie to wszystko podliczyć i się zastanowić - uważa burmistrz Dereziński.
MOGĄ POMÓC PROMILE
Istnieje także inna szansa na załatwienie problemu szkół, choć tylko na najbliższy rok szkolny.
Grupa radnych Rady Powiatu Gnieźnieńskiego złożyła wniosek, aby odbyła się wkrótce sesja nadzwyczajna Rady Powiatu, na której ma być głosowana uchwała o uchyleniu uchwały Rady w sprawie rozwiązania Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Trzemesznie i utworzenia wspólnego zespołu szkół razem z ZSGiL.
- Dzisiaj zanoszę ten wniosek do biura Rady Powiatu - powiedział 17 kwietnia radny Marek Gotowała.
Próby podjęcia takiej uchwały były już podejmowane wcześniej przez radnego Gotowałę. Jak dotychczas koalicja PO-SLD ma większość w Radzie i uchwały takie, choć raz minimalną większością głosów, były odrzucane. Teraz sytuacja jest jednak dość specyficzna i powiatowa arytmetyka może ulec zmianie. Wszystko przez ostatnie wyczyny dwóch radnych koalicji. Przewodniczący Rady Powiatu Zdzisław K. w ubiegłym tygodniu został złapany przez policję, gdy pijany kierował samochodem. Przewodniczący Rady Powiatu usiłował później uciec policji i staranował radiowóz. Inny z radnych koalicji ma już wkrótce stracić mandat radnego, gdyż ciąży na nim prawomocny wyrok skazujący za jazdę w stanie nietrzeźwości. Istnieje więc szansa, że tym razem Rada Powiatu uchyli uchwałę w sprawie rozwiązania Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Trzemesznie i utworzenia wspólnego zespołu szkół razem z ZSGiL.
W takim przypadku, przez najbliższy rok szkolny szkoły ponadgimnazjalne i gimnazjum w Trzemesznie funkcjonowałyby prawdopodobnie na dotychczasowych zasadach.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1105 (16/2013)
Komentarz
Ukrywane i przemycane - jest niezrozumiałe
Podczas dyskusji o finansowaniu przez szkoły z budżetu oświaty godzin lekcyjnych wf. w hali widowiskowo - sportowej należącej do spółki Mogilno Sport, obie strony sporu używają argumentu, że druga strona ich nie rozumie.
Spróbuję znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd się to niezrozumienie bierze. Dlaczego burmistrz Duszyński i jego zastępca Ciesielski nie mogą (nie chcą) przyjąć do wiadomości tego, że ich tłumaczenia są niezrozumiałe i tym samym nieprzyjmowane przez radnych.
1. Fakt finansowania lekcji wf. został przez kilka pierwszych miesięcy tego roku ukryty przed radnymi. Jeszcze na sesji 22 marca, burmistrz mówił, że rozmawiał z dyrektorami szkół, ale nic poza tym nie wie. Pamięć wróciła podczas komisji 15 kwietnia. Okazało się, że burmistrz używał już argumentu, iż kwota 300.000 zł za lekcje wf. była od początku zabezpieczona w budżecie oświaty na 2013 r. Z tego co pamiętam, w dyskusji nad budżetem w grudniu 2012 r. o tym nie mówiono. Przeczytałem także projekt budżetu i nigdzie takiej informacji nie znalazłem. Nigdy nie mówił o tym radnym także dyrektor Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli Jarosław Lorek.
2. Przypominam sobie z ubiegłego roku regularnie powtarzane przez radnego Majcherkiewicza pytanie, o pomysł władzy na funkcjonowanie hali widowiskowo - sportowej. Nigdy radny nie usłyszał odpowiedzi na to pytanie. Nikt nie zdawał sobie wtedy sprawy z tego, że koszty funkcjonowania hali zostaną pokryte w taki a nie inny sposób.
3. Burmistrz nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia, dlaczego godzina lekcji wf. dla szkół kosztuje 180 zł brutto a komercyjna godzina wynajęcia hali dla mieszkańców 90 zł brutto. I takiego wytłumaczenia rzeczywiście nie ma. Poza bardzo prozaicznym. Godzina kosztuje tyle, żeby odliczając komercyjne korzystanie z hali i haracz, jaki płacą kluby sportowe, hala się bilansowała. Równie dobrze mogło to być 200 zł brutto czy 213 zł brutto. Po prostu stawka za godzinę została wymyślona, decyzja zapadła gdzieś w gabinetach urzędników. Gdzie, nie wiem. Na pewno nie podjął jej prezes Mogilno Sport Robert Michalski. Raczej jest tu tylko wykonawcą czyichś decyzji.
4. Właśnie, kluby sportowe, to jest coś, o czym na razie nikt nie mówi. Z moich informacji wynika, że dla klubów sportowych nie ma wyliczonej stawki godzinowej. Oni płacą opłatę (haracz) miesięczny, prawdopodobnie 4.800 zł brutto za miesiąc. Tym samym Pogoń Mogilno korzystając z hali przez 4 zimowe miesiące zapłaciła na konto hali gdzieś około 20.000 zł. Zaś Sokół Mogilno, korzystający z hali praktycznie przez cały rok zapłaci gdzieś około 50.000 zł rocznie. Jak wygląda sytuacja z Notecią Gębice - nie wiem. Nie wiem także, jak płacą za korzystanie z hali inne towarzystwa czy stowarzyszenia sportowe.
Czy radni wiedzieli o tym, uchwalając budżet gminy na ten rok? Nie wiedzieli. Dziś mają jedną z odpowiedzi, dlaczego tak olbrzymie sumy są przekazywane w tym roku na sport.
5. Dlaczego radni nie mogą zrozumieć tych operacji? Dlatego, że nie ma to nic wspólnego z ekonomią. Trzeba pamiętać, że mówimy o spółce komercyjnej Mogilno Sport, która powinna zarabiać na swe utrzymanie. Bardziej przejrzystą byłaby sytuacja, gdyby na koniec roku prezes Michalski mógł powiedzieć radnym: takie są przychody spółki, taki mam deficyt w kasie. Wtedy, jako że jest to spółka gminna, burmistrz za zgodą rady przekazywałby dotacje.
Byłaby to przejrzysta sytuacja. Dziś jest zaciemniona.
Co najważniejsze, prezes Michalski mógłby zostać oceniony za swą pracę, pomysłowość, kreatywność. Dziś za co ma być oceniony? Za to, że dostaje gotowe dofinansowanie do funkcjonowania hali, stały, równomierny dopływ gotówki. Przecież podczas dyskusji na komisji 15 kwietnia, choć w sprawie płacenia za godziny panowała bardzo gorąca atmosfera, prezes Michalski nie powiedział ani słowa.
6. Jest to decyzja nie ekonomiczna - tylko polityczna. Chodziło o odtrąbienie sukcesu na koniec roku. Hala się bilansuje, można dawać prezesowi premie i nagrody. Wizerunek burmistrza kwitnie.
7. Na koniec. Ściąganie dyrektorów szkół na komisje, by tam mieli jak Jarząbek z Misia zachwalać pomysł płatnych lekcji na hali, to relikt wyciągnięty żywcem z poprzedniej epoki. Czy burmistrz Duszyński naprawdę wierzył w to, że usłyszy coś od dyrektorów, co może mu się nie spodobać?
8. Władza mówi, że do basenu dopłaca co roku 1,3 mln zł i nikomu to nie przeszkadza. A w przypadku hali przeszkadza 300.000 zł.
Tylko, że przy budowie krytego kąpieliska wszyscy podejmujący decyzje byli świadomi tego, że skoro chcemy mieć taki luksus w gminie, to będzie on nas drogo kosztował.
Była to świadoma decyzja samorządowców.
W przypadku hali stało się odwrotnie. Jej finansowanie od samego początku jest ukrywane i owiane tajemnicą.
Tu burmistrz z zastępcą znajdą odpowiedź na to, dlaczego są niezrozumiani przez radnych.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1105 (16/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze