Reklama

Pijany dziadek i mała Zosia

2 metry brakowały do tragedii
    Pijany dziadek i mała Zosia
    50-letni pijany mężczyzna pchał przed sobą wózek  z półtoraroczną wnuczką. W pewnym momencie upadł, a wózek pojechał w kierunku jeziora.


    W piątek, 15 lutego około 13:30 przez park na wysokości przedszkola i barki szedł mieszkaniec Goryszewa Grzegorz P. 
    W pewnym momencie zobaczył, jak mężczyzna pchający przed sobą wózek upadł na parkową alejkę, a wózek przez nikogo nie pilnowany skierował się w stronę jeziora. Na szczęście sam zatrzymał się przy brzegu, 2 metry od tafli wody. Inaczej mogło dojść do tragedii.
Mieszkaniec Goryszewa poinformował Komendę Powiatową Policji w Mogilnie, że mężczyzna - prawdopodobnie pijany - przewrócił się, a pchany przez niego wózek pojechał bezwładnie w kierunku jeziora. Rzecznik prasowy KPP mł. asp. Tomasz Rybczyński mówi: - Dyżurny mogileńskiej komendy nie czekał aż z drugiego końca miasta na miejsce przyjadą dzielnicowi. Natychmiast poprosił o pomoc strażników miejskich, którzy byli niedaleko parku. Zanim dotarli nad jezioro, dziadek zdążył zasnąć.
    W wózku była półtoraroczna Zosia. Rodzice Zosi powierzyli dziadkowi, 50-letniemu Aleksandrowi M. z Mogilna (z dzielnicy znajdującej się za stadionem Pogoni), dziecko pod opiekę. Dziadek i jego wnuczka trafili do komendy policji. Tam lekarz Pogotowia Ratunkowego zbadał Zosię. Nie stwierdzono jednak żadnych niepokojących objawów. Pijanym dziadkiem zajęli się dzielnicowi. Nic nie pamiętał. Dmuchał w alkometr, miał ponad 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Półtoraroczną Zosię odebrał z komendy ojciec Adam M. Okazało się, że wnuczka została powierzona dziadkowi pod opiekę około południa.
    - O 13:35 dostaliśmy zgłoszenie od dyżurnego policji, a że byliśmy najbliższą jednostką do udzielenia pomocy to, byliśmy przy tym zdarzeniu faktycznie pierwsi. Ta osoba, która prowadziła wózek już leżała na trawie w pobliżu tafli Jeziora Mogileńskiego. Strażnicy z mogileńskiej Straży Miejskiej podjechali, wybudzili tego pana, następnie podjęli czynności służbowe odnośnie wylegitymowania tej osoby, spisali dane osobowe, po czym przewieźli go wraz z wózkiem i dzieckiem na policję i przekazali dyżurnemu KPP Mogilno. Czuć było silną woń alkoholu od tej osoby, w związku z czym wnioskowaliśmy, że jest pijana i to się oczywiście potwierdziło. A zagrożenie było duże, bo do jeziora było już bardzo blisko, tak że mogło coś takiego nastąpić, że ten wózek samoczynnie zjechałby z trawy do jeziora. No i mogło nastąpić nieszczęście. Wszystko jednak dobrze się skończyło - usłyszał reporter gazety od komendanta Straży Miejskiej w Mogilnie Mirosława Kussa.
    Do wczoraj Aleksandrowi M. nie postawiono jeszcze żadnych zarzutów. Jak mówią policjanci, w tej sprawie jest wszystko jasne i nie potrzeba prowadzić postępowania przygotowawczego. W najbliższych dniach zostanie wezwany na komendę i policjanci planują przedstawić mu zarzut narażenia Zosi na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. Na dziadku spoczywał obowiązek troszczenia się o wnuczkę. Grozić mu teraz może nawet do 5 lat więzienia.

  Marek Holak
 Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 836 (8/2008)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości