Podczas dyskusji nad przeznaczaniem pieniędzy z funduszu sołeckiego, skarbniczka gminy Jolanta Dzięcielak mówiła, że za mało pieniędzy idzie na inwestycje, utrzymanie świetlic, itp, a za dużo na organizowanie imprez, zakupy cukierków, kiełbasy i nie wiadomo ile ukrytego alkoholu. Zbulwersowani sołtysi spotkali się 21 sierpnia w Wymysłowie. Przygotowali dwie skargi. Jedną zamierzają przekazać burmistrzowi, a druga o zniesławienie została przygotowana dla organów ścigania i zostanie przedłożona odpowiednim służbom jeśli nie będzie odpowiedzi i reakcji burmistrza Trzemeszna. - Przepraszać, za co mam przepraszać? - pyta skarbniczka Jolanta Dzięcielak.
NIE WIADOMO ILE JEST UKRYTEGO ALKOHOLU
W poniedziałek, 21 sierpnia w świetlicy wiejskiej w Wymysłowie (gm. Trzemeszno) odbyło się spotkanie Koła Gminnego Stowarzyszenia Sołtysów Gminy Trzemeszno. Było ono pokłosiem zebrania, które odbyło się 17 sierpnia w Urzędzie Miejskim sołtysów z burmistrzem Trzemeszna Krzysztofem Derezińskim, zastępcą burmistrza Dariuszem Jankowskim i skarbniczką gminy Jolantą Dzięcielak. Podczas zebrania omawiana była kwestia wydatkowania środków funduszu sołeckiego.
Rozmawiano też na temat uregulowania rozliczania pobieranych opłat za wynajem wiejskich świetlic. Do tej pory jest tak, że pieniądze z wynajmu pozostają na terenie sołectw, ale one nie mają osobowości prawnej. Świetlice są własnością gminy i zdaniem obecnych na spotkaniu urzędników powinny trafiać do budżetu gminy, gdyż to gmina opłaca rachunki za energię czy zużycie wody, a pieniądze z wynajmu świetlic trafiają do poszczególnych sołectw, chociaż one korzystają ze środków funduszu sołeckiego. Drugą kwestią było wydatkowanie pieniędzy z funduszu sołeckiego przez poszczególne sołectwa. Skarbniczka gminy Jolanta Dzięcielak podczas zebrania stwierdziła, że sołectwa za dużo środków przeznaczają na organizacje imprez sołeckich. Jej zdaniem fundusz sołecki powinien być w większej części wykorzystany na inwestycje na wsiach, utrzymanie świetlic a nie na imprezy. Podczas ożywionej dyskusji z ust pani skarbnik padły słowa, które oburzyły sołtysów. Miała ona powiedzieć, że z funduszu kupowana jest za duża ilość żywności, a w dokonywanych zakupach ukryty jest też alkohol. - Sołtysi kupują 10 kg cukierków, 30 kg kiełbasy, a w tym nie wiadomo ile jest ukrytego alkoholu - miała brzmieć wypowiedź Jolanty Dzięcielak.
SOŁTYSI OBURZENI
I to właśnie ta niefortunna wypowiedź pani skarbnik stała się tematem poniedziałkowego spotkania w Wymysłowie, w którym uczestniczyli: Wiesław Pokorski, Wojciech Kosiński, Michał Graczyk, Anna Krawczyk, Eleonora Mądra, Tomasz Szafrański, Filona Goździcka, Piotr Wiśniewski, Andrzej Winkler, Leszek Meller, Wojciech Jurgoński, Dominik Woźniak, Jerzy Kaptur, Tadeusz Sobecki, Julita Kaźmierczak, Katarzyna Julkowska, Jadwiga Przybysz.

Sołtys Gołąbek Wiesław Pokorski zaproponował skierowanie sprawy na drogę sądową za zniesławienie fot. Paweł Lachowicz
Zebranie poprowadził Wiesław Pokorski, szef stowarzyszenia sołtysów, a zarazem sołtys Gołąbek/Ochodzy. Ustalono, że obecni na spotkaniu sołtysi wypracują zgodne stanowisko dotyczące dalszych ich działań w sprawie zniesławienia ich przez skarbniczkę gminy. - Jeżeli pani skarbnik miała uwagi do jakiegoś sołectwa, to powinna wezwać tego sołtysa. Wrzucać wszystkich do jednego wora, to uważam, że to jest nie w porządku - mówiła sołtyska Trzemżala Eleonora Mądra.
Sołtys Ławek Wojciech Jurgoński przyznał, że pani skarbnik zbyt mocno zapędziła się w swojej wypowiedzi. Twierdził, że zarządza tak małym sołectwem, że kupowanie takiej ilości wędlin, czy słodyczy nie ma u niego sensu. - Jesteśmy małym sołectwem i wydajemy pieniądze realnie na potrzeby, jakie są u nas w sołectwie (…) Więc mówienie, że tyle się wydało, to nie jest tak, że zebraliśmy się w 10 osób i tyle byśmy przetrawili tej kiełbasy i jeszcze jak pani powiedziała, że alkohol. Jeżeli tam ktoś, coś przyniósł, jakieś piwko przy grillu, to z własnej kieszeni ktoś to kupił. My jesteśmy odpowiedzialni i świadomi, że na takie rzeczy pieniędzy się nie wydaje. Mi się wydaje, że później pani skarbnik się połapała, że powiedziała za dużo słów - mówił Wojciech Jurgoński.

Sołtys Ławek Wojciech Jurgoński podkreślał, że sołtysi są odpowiedzialni i świadomi, że na alkohol pieniędzy z funduszu sołeckiego się nie wydaje fot. Paweł Lachowicz
JEDNI Z REZERWĄ, INNI CHCĄ ROZLICZEŃ
Wszyscy obecni na spotkaniu sołtysi byli oburzeni słowami skarbniczki, jednak mieli różne zdania co do sposobu rozwiązania konfliktu. Zgodni byli co do tego, że Jolanta Dzięcielak wypowiedzianymi słowami ubliżyła wszystkim sołtysom. Twierdzili ponadto, że pieniądze z wynajmu świetlic nie są przejadane, ale przeznaczane na wyposażenie świetlic. Kupowany jest drobny sprzęt AGD, żarówki i środki czystości. - To jest spoza funduszu sołeckiego i spoza funduszu gminy - podkreślił Wojciech Jurgoński.
Jako jedyny w obranie skarbniczki gminy stanął sołtys Niewolna Leszek Meller. Usprawiedliwiał ją tym, że dopiero co rozpoczęła karierę zawodową, jako skarbnik gminy, uznał jej wypowiedź za niefortunną, ale podchodziłby do tej kwestii z dystansem. - Ona jest młodą jeszcze osobą. Ona nie ma doświadczenia i jest sytuacja jaka jest, a ja trochę z dystansem bym pochodził do tego - powiedział Leszek Meller.

Sołtys Niewolna Leszek Meller jako jedyny stanął w obronie Jolanty Dzięcielak fot. Paweł Lachowicz
Wiesław Pokorski mówił, że może i pani skarbnik jest młodym pracownikiem, ale za to Krzysztof Dereziński młodym burmistrzem już nie jest, podobnie jak wiceburmistrz Dariusz Jankowski. -Oni mieli też uszy nastawione i oni robili sobie z tego igrzyska, bo innego określenia nie znajduję. Pan burmistrz sam powiedział, że on liczył się na takie różne sytuacje, ale to go przerosło. W moim odczuciu należało wtedy wstać i przeprosić nas i skarcić panią skarbnik, bo mleko się rozlało i powiedzieć pani skarbnik, że nie postępuje tak, jak powinna. Jeżeli ona doprowadza do zniesławienia całej rzeszy sołtysów i my funkcjonariusze publiczni jesteśmy posądzeni o nielegalne wykorzystanie środków publicznych - mówił Wiesław Pokorski.
Twierdził, że gdy sołtysi opisują faktury i przedstawiają je do rozliczenia zgodnie z zaleceniami pani skarbnik, to sołtysi popełniają przestępstwo. - To jeżeli jest przedstawicielka instytucji samorządowej i wie o takich czynnościach, to jej obowiązkiem jest zgłosić to do organów ścigania. Nie ma zlituj się. To litowanie się to jest skutek podjętej uchwały i takiej tolerancji w naszej gminie. Jak długo będą nam deptać po głowach - dodał Wiesław Pokorski.
- PANI SKARBNIK POWIEDZIAŁA, TO CO MYŚLI
Sołtyska Lubinia Julita Kaźmierczak twierdziła, że imprezy na terenie sołectw odbywają się przeważnie raz w roku i na takich imprezach również pojawiają się ludzie z okolic. Nawet mieszkańcy przyprowadzają swoje rodziny i nie ma z tym problemu. A mieszkańcom, jej zdaniem, też coś się należy. - Gdy jest wszystko za darmo, to oni chętniej przyjdą i również z chęcią pomogą w różnych pracach, nawet gdy trzeba coś pomalować, czy naprawić. Robimy drugą imprezę z OSiR. Wtedy pozyskujemy środki i kompletnie nic nie idzie z funduszu sołeckiego. I wtedy symbolicznie sprzedajemy po 5 zł cokolwiek przygotujemy, czy zupę, czy kiełbaski. Tak, żeby nam się zwróciły koszty, ale i tak zapewniając atrakcje dodatkowe, jak zamki dmuchane, czy motorówkę, kiedy musimy kupić paliwo, czy jakiegoś animatora, to i tak musimy do tego dołożyć. Ja uważam, że to co pani skarbnik powiedziała, powiedziała to co myśli i tak się mówi o nas w gminie, że tak o nas sądzą i tak o nas mówią. Może nie wszyscy - mówiła Julita Kaźmierczak.

Sołtys Lubinia Julita Kaźmierczak twierdziła, że skarbniczka gminy powiedziała głośno to o czym mówią wszyscy urzędnicy na temat pracy sołtysów fot. Paweł Lachowicz
Sołtyska Trzemżala Eleonora Mądra proponowała, aby skarbniczka przeprosiła sołtysów na kolejnym zebraniu. - Skoro na tym spotkaniu powiedziała nam przykre słowa i ubliżyła, to powinna na tym drugim spotkaniu przeprosić nas tak samo w gronie sołtysów i może innych osób. Również publicznie, że przeprasza za wypowiedź, ja tak uważam - mówiła sołtyska Trzemżala Eleonora Mądra.

Sołtyska Popielewa Filona Goździcka proponowała, również aby skarbniczka przeprosiła sołtysów na kolejnym zebraniu fot. Paweł Lachowicz
DWIE SKARGI GOTOWE
Sołtysi obecni na spotkaniu zgodnie stwierdzili, że Jolanta Dzięcielak powinna sołtysów przeprosić publicznie w gazecie i na portalu internetowym tak, aby jak najwięcej ludzi mogło to przeczytać. Natomiast przewodniczący Pokorski zaproponował skierowanie sprawy na drogę sądową za zniesławienie. Większość sołtysów uważała jednak, że jest to zbyt daleko idące rozwiązanie. Ostatecznie sołtysi przygotowali dwie skargi. Jedną zamierzają przekazać burmistrzowi, a druga o zniesławienie została przygotowana dla organów ścigania i zostanie przedłożona odpowiednim służbom, wówczas, gdy nie będzie odpowiedzi i reakcji burmistrza Trzemeszna na złożoną przez nich oficjalną skargę na Jolantę Dzięcielak.
- ZA CO MAM PRZEPRASZAĆ?
W rozmowie z naszym reporterem Jolanta Dzięcielak tłumaczyła, jak doszło do jej niefortunnej wypowiedzi. Podkreślała, że obecnie sołtysi zapisali 70.000 zł na organizację imprez. Pytała dlaczego nie może być tak jak w innych gminach, gdzie fundusz sołecki wykorzystywany jest na konkretne zadania, jak budowa chodników, oświetlenia czy remont świetlic. - Spotkanie miało przebiegać w ten sposób, że mieliśmy omawiać funkcjonowanie funduszu sołeckiego na przyszły rok i to wszystko, a że sołtysi wprowadzili nerwową atmosferę, no to wyniknęło jak wyniknęło, poniosły emocje, poniosły nerwy i co mam panu powiedzieć. Faktury na imprezy oczywiście są i są kupowane artykuły spożywcze i po prostu z mojej strony za dużo wypowiedzianych słów padło w stosunku do sołtysów, no i tyle. A przepraszać, za co mam przepraszać. Bo sołtysi też chodzą, obrażają urzędników i jakoś nikt tutaj nie wymaga tego, żeby przepraszali - powiedziała nam Jolanta Dzięcielak.
Spytaliśmy, jak zapatruje się na kwestie związaną z zapowiedziami sołtysów, że złożą wniosek do organów ścigania za zniesławienie. - A niech składają. Wiem kto robi wokół tego aferę. Trochę nie fair grają wobec innych, bo sami wprowadzili taką nerwową atmosferę - dodała Jolanta Dzięcielak. Jej zdaniem budżet sołecki jest częścią budżetu gminy, a budżet gminy wykorzystuje się racjonalnie, gospodarnie w sposób celowy i oszczędny. Odpowiada za to burmistrz i skarbnik, a nie sołtysi. O tym w jaki sposób zostanie wykorzystany fundusz sołecki, decydują mieszkańcy. Mimo, że gmina odpowiada za budżet, nie może mieszkańcom narzucić co mają kupić. Celem spotkania, jak mówiła, było omówienie racjonalnego wykorzystywania środków publicznych. - Moim zdaniem tłumaczy się winny i oczywiście, żadnych faktur za alkohol nie było i oczywiście takiej faktury bym nie przyjęła. Natomiast była nerwowa atmosfera, którą wprowadzili sołtysi oczywiście nie wszyscy i oczywiście za dużo wypowiedzianych słów, a przepraszać nie mam zamiaru nikogo. Uważam, że nie popełniłam żadnego zabronionego czynu. Nikogo nie uraziłam, bo nie mówiłam wprost osobowo, tak jak mówią sołtysi i obrażają osobowo urzędników, więc nie uważam, że tutaj cokolwiek popełniłam. W tym momencie każdy będzie stał po swojej stronie - dodała Jolanta Dzięcielak.
TELEFON BURMISTRZA MILCZY
Przygotowując artykuł ze spotkania, chcieliśmy poznać zdanie burmistrza dotyczące wypowiedzi podległej mu skarbniczki gminy. Kilkukrotne próby dodzwonienia się do burmistrza nie przyniosły skutku. Jego telefon był wyłączony.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze