W ubiegłym tygodniu skontaktowała się z naszą redakcją mieszkanka Dąbrowy oburzona wycięciem przez pracowników gminy sporej ilości drzew rosnących przy działkach znajdujących się przy bloku nr 7 na ulicy Sportowej. Zdaniem wójta sosny utrudniały prace działkowcom, a same nie miały wielkiej wartości, nawet tej ekologicznej.
Zdaniem naszej rozmówczyni (imię i nazwisko znane redakcji), drzewa te tworzyły alejkę spacerową, gdzie można było odetchnąć świeżym powietrzem. Dla innych jednak drzewa te okazały się zmorą i przeszkodą w uprawach na działkach.
- 13 marca gmina wycięła w ciągu jednego dnia 40 sosen. Jest tutaj przejście między "orlikiem", a dużym boiskiem sportowym. To przejście było obsadzone sosnami z dwóch stron. Oni całą jedną stronę wycieli. Tam jest ponad 100 drzew. Piękne duże sosny. Myśmy mieli taką namiastkę lasu. Ja dzwoniłam do wójta. Powiedział mi, że przychodzili do niego mieszkańcy z tego naszego bloku, żeby to usunąć. Słyszymy już to od kilku miesięcy, że igliwie leciało im na działki. Z tego względu, że leci igliwie wycięto piękne drzewa. Przecież ci mieszkańcy, te działki brali kiedy te drzewa już rosły i każdy wiedział, że skoro rośnie drzewo iglaste to igliwie może polecieć i tylko dlatego te drzewa zostały wycięte. Ja powiedziałam wójtowi, że to jest skandal w biały dzień. Dbamy o przyrodę, dbamy o ekologię, o czyste powietrze. Tu nic lepszego nie było potrzeba. Wszyscy nam zazdrościli, że jest tu taka zieleń. Ludzie przychodzili tu na spacery, bo naprawdę pięknie było i jednym zamachem wycięte jest wszystko. Wójt powiedział, że myślał, że tu wszyscy się tego domagali, a to prawdopodobnie były to tylko cztery osoby. Dzisiaj jeszcze niechcący słyszałam, jak jeden z sąsiadów, który był sprawcą tego, że on mi jakieś zarzuty robi. Podobno leśniczy wyraził zgodę na wycinkę - usłyszeliśmy.
Sosny rosły wzdłuż działek, na wniosek części mieszkańców zostały przez gminę wycięte fot. autor znany redakcji
Nasza rozmówczyni dodaje, że zgodnie z przepisami prawa, wycinki można dokonywać do końca lutego, a w tym przypadku drzewa zostały wycięte 13 marca. Wskazuje ponadto, że wprawdzie jest taki przepis, że jeśli nie ma gniazd lęgowych, to można wycinać drzewa tez po za okresem ochronnym. - Ale kto jest pewien, że tam nie było gniazd lęgowych, kiedy tu również dużo ptaków się kręciło. Jesteśmy zbulwersowani. Nie tylko ja, ale tu wiele jeszcze innych osób, które tu mieszkają. Jeżeli już, to powinna być zgoda nas wszystkich, a nie, że cztery osoby zadecydowały o tym i gmina na to wyraziła zgodę, to jest coś nie w porządku - powiedziała nam mieszkanka Dąbrowy.

Pod topór poszło 40 sosen fot. autor znany redakcji
Spytaliśmy wójta Marcina Barczykowskiego dlaczego podjął decyzję o masowej wycince sosen. Pytaliśmy, jakie argumenty mieszkańców skłoniły go do podjęcia takiej decyzji. Wójt odpowiedział nam, że wycinka drzew odbyła się zgodnie z przepisami, a na decyzję o wycięciu mieszkańcy czekali kilka lat.
- Mieszkańcy chcieli, żeby usunąć te sosny. Kilka lat chodzili i w końcu się doczekali. Mają tam ogródki, pełno igliwia i zacienienia tam było, przez co nie mogli uprawiać działek. Dostaliśmy zgodę na usunięcie tych sosen i usunęliśmy. Był leśnik i ocenił, że te sosny faktycznie nie są jakimiś super drzewami. Ja też byłem tam to oglądać jesienią na zaproszenie mieszkańców i zgodziłem się. Powiedziałem dobra, jak już chcecie to wytniemy. Wiem, że teraz część mieszkańców mówi, że nie potrzebnie była ta wycinka. Ale ja myślę, że dobrze się stało, bo trzeba to rozwiązać w bardzo prosty sposób. Tak, jak na skwerze w Dąbrowie. Też tam były opinie, że zostało pół skweru usunięte, a dzisiaj jakie jest to ładne miejsce. Myślę, że tam też tak trzeba zrobić i na nowo nasadzić ładnych drzew i zrobić ładne miejsce do rekreacji dla tych mieszkańców przy ulicy Sportowej. Ci co użytkują te ogródki, to im te sosny utrudniały życie, natomiast część mieszkańców tam nie ma tych ogródków i mówią, że sosny mogły tam rosnąć. No pewnie, tylko niech się postawią w sytuację tych co tam korzystają z tych ogródków wzdłuż tych sosen. Ja to zrozumiałem i nie było, że ja od ręki to wyciąłem, bo jestem ostatni do wycinania – powiedział nam wójt Barczykowski.

Sosny rosły wzdłuż działek przy ul. Sportowej fot. autor znany redakcji
Dodał, że mieszkańcy wnioskowali ponadto o wycięcie drzew rosnących wzdłuż stadionu. Jednak na tę wycinkę wójt już zgody nie wydał. Jego zdaniem akurat te drzewa z niczym nie kolidują, w przeciwieństwie tych rosnących przy działkach mieszkańców. - Sosna ma płytkie korzenie i to wszystko w tych ogródkach było. One naprawdę nie miały wartości, żeby to były jakieś piękne drzewa one bardziej utrudniały życie, niż były bardziej środowiskowe - dodał wójt Barczykowski.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze