Roman Szargan przybył na obrady komisji, by odnieść się do zarzutów stawianych jednostce OSP Bielsko dwa miesiące temu, gdy nie mógł być wtedy obecny
fot. Roman Wolek
Gmina Orchowo, OSP Bielsko, Roman Szargan, Edward Bąkowski, prezes, zarzuty
Podlewają ziarno nienawiści
Roman Szargan odpowiada na zarzuty stawiane OSP Bielsko na obradach komisji dwa miesiące temu i krytykuje władze zarządu gminnego. Zarzuca m.in. prezesowi zarządu Edwardowi Bąkowskiemu, że na obrady przyszedł w nieodpowiednim stroju, czyli osznurowany i otaśmowany. - To jest wojna w gminie - komentuje sytuację wśród strażaków ochotników radny Ryszard Świtek.
ZARZUTY SPRZED DWÓCH MIESIĘCY
Wzajemne animozje pomiędzy strażakami z gminy Orchowo odżyły 25 listopada na wspólnym posiedzeniu komisji rolnej i oświaty Rady Gminy. Na obrady przybył Roman Szargan naczelnik OSP z Bielska. Jak tłumaczył, chciał odpowiedzieć na zarzuty stawiane jego jednostce dwa miesiące wcześniej. Chodzi tu o sytuację z posiedzenia komisji oświaty z 23 września. Dużo zarzutów wobec jednostki z Bielska kierował wtedy prezes zarządu gminnego OSP Edward Bąkowski. Pisaliśmy o tym w artykule Sąd nad strażą pożarną w Bielsku.
Prezes zarządu gminnego zwracał wtedy uwagę, że na trzy jednostki OSP w gminie, wykazy sprzętu dostarczyły tylko jednostki z Orchowa i Słowikowa. Wykazu takiego nie przygotowała OSP Bielsko. Edward Bąkowski tłumaczył, że nie jest to pierwszy przypadek, iż są duże opóźnienia w otrzymaniu potrzebnych dokumentów z jednostki z Bielska. Dodał, że według niego OSP Bielsko jest zarządzane tylko jednoosobowo przez naczelnika Szargana.
KILKA PYTAŃ
Edward Bąkowski dwa miesiące temu opowiedział uczestnikom obrad, że w związku z wieloma wątpliwościami dotyczącymi sytuacji w jednostkach OSP, skierował kilka pytań do jednego z prawników. Jedno z najważniejszych pytań dotyczyło tego czy jednostka OSP, nieposiadająca osobowości prawnej czyli wpisu do KRS, nieposiadająca numeru NIP i konta bankowego jest rzeczywiście jednostką OSP. Otrzymał odpowiedź, że jest taką jednostką, lecz traktowana jest w trzeciej kolejności. W pierwszej kolejności są jednostki włączone do Krajowego Systemu tak jak OSP Orchowo. W drugiej są jednostki posiadające osobowość prawną tak jak OSP Słowikowo, a w tej trzeciej kolejności, są te jednostki bez osobowości prawnej tak jak OSP Bielsko.
Dodał, że według tych wyjaśnień, jednostki traktowane w trzeciej kolejności nie mogą być finansowane z dotacji zarządu wojewódzkiego straży oraz z gminy, jeśli chodzi o zakupy i umundurowanie. Mogą być dofinansowywane przez gminę jedynie na bieżące utrzymanie jednostki.
KOSZTOWNE PREZENTY Z HOLANDII
Uzyskał też informacje, że sprzęt pozyskany z Holandii do jednostki w Bielsku musi posiadać świadectwa dopuszczenia do ruchu i świadectwa dopuszczenia do działań ratowniczo-gaśniczych w jednostce OSP, a za wprowadzenie do działań bez tych świadectw odpowiadają naczelnik danej OSP i wójt. Informował również, że sprzęt, który nie posiada świadectwa dopuszczenia może być finansowany przez gminę, ale osoby to finansujące muszą wiedzieć, że został on wprowadzony do podziału bojowego niezgodnie z przepisami przeciwpożarowymi i może być to traktowane za naruszenie dyscypliny finansów publicznych poprzedzone kontrolą Najwyższej Izby Kontroli.
Prezes Bąkowski uzyskał także odpowiedź, że łódź jaką pozyskała jednostka z Bielska może być wprowadzona tylko na własną odpowiedzialność prezesa i naczelnika danej jednostki OSP oraz wójta gminy. Nie może być ona też używana do działań ratowniczych a tylko do celów szkoleniowych. Podsumowując podkreślał, że gmina musiałaby ponieść wielkie koszty za sfinansowanie sprzętu w Bielsku, który nie posiada homologacji.
23 września w dyskusji na posiedzeniu komisji oświaty nie brali udziału żadni przedstawiciele OSP w Bielsku.
ZAZDROSZCZĄ I NISZCZĄ
Na posiedzeniu 25 listopada Roman Szargan mówił, że celowo poruszano wtedy te sprawy, gdyż wiadomo było, że w obradach nie będzie mógł uczestniczyć przedstawiciel OSP z Bielska. Jak tłumaczył, on sam przebywał wtedy na urlopie w Holandii, a poza gminą byli także prezes OSP i gospodarz. Komentował, że z trwogą obserwuje to co dzieje się w zarządzie gminnym straży i to co robią Bąkowski i Piotr Sucharski.
- Fałszywa zazdrość zjada tych panów - wyjaśniał naczelnik OSP Bielsko i dodał, iż pewnie spowodowane jest to tym, że strażacy z Bielska za szybko wyjeżdżają do zdarzeń i w odróżnieniu od jednostek z Orchowa i Słowikowa, angażują się w działania humanitarne. Podkreślał, że druhowie z Bielska w tym roku już cztery razy oddawali krew.
Tłumaczył, że nie złożył wykazu sprzętu, ale przecież informacje takie są na odpowiedniej stronie internetowej i hasło do takich danych ma Edward Bąkowski.
- Jedno kliknięcie i jest wykaz. Ale dla pana Bąkowskiego kliknięcie i Internet to czarna magia - komentował Roman Szargan. Tłumaczył, też że strażacy z Bielska przeszli kurs ratownictwa, ale Edward Bąkowski z Andrzejem Chalińskim (komendantem gminnym OSP) zniszczyli świadectwa ukończenia tego kursu i dopiero po dużych staraniach udało się uzyskać duplikat.
- I ja takim ludziom miałbym przekazać dokumenty? - pytał naczelnik OSP Bielsko.
NIE MA ZIELONEGO POJĘCIA
Komentował, że Edward Bąkowski kierował zarzuty dotyczące certyfikacji sprzętu nie mając na ten temat zielonego pojęcia. Zaznaczył, że to on a nie Bąkowski przeszedł szkolenie w centrum badawczym ochrony przeciwpożarowej w Józefowie. Zarzucił także prezesowi zarządu gminnego, że dwa miesiące wcześniej na obrady komisji złamał zasady umundurowania. Jak się wyraził prezes Bąkowski przyszedł wtedy na komisję osznurowany i otaśmowany, a według Romana Szargana taki strój odpowiedni jest na przykład na uroczystą sesję.
Naczelnik OSP Bielsko mówił również, że kością niezgody jest łódź pozyskana przez jego jednostkę. Tłumaczył, iż w razie potrzeby ma ona służyć działaniom humanitarnym, ale jak się wyraził, ekipa Bąkowskiego i Sucharskiego i tak nie zrozumie, co to znaczy.
Według Romana Szargana jeśli chodzi o sprawę samochodu, to tylko w gminie Orchowo jest robiony taki bałagan bo np. strażacy z powiatu mogileńskiego czy gnieźnieńskiego wcale się takimi sprawami nie interesują.
- Zazdrość zżera jednego i drugiego - powtórzył swoją opinię dotyczącą dużej ilości sprzętu pozyskanego przez OSP Bielsko z Holandii.
Naczelnik jednostki z Bielska krytykował także Edwarda Bąkowskiego za to, iż wypowiadał się on, że jednostka z Orchowa ma dwa ciężkie samochody strażackie. Tłumaczył, że Orchowo nie ma ani jednego samochodu ciężkiego tylko dwa średnie, a jedyny samochód ciężki w gminie ma OSP Bielsko. Roman Szargan komentował więc, że prezes zarządu gminnego OSP celowo wprowadzał radnych w błąd lub też nie ma wiedzy na ten temat.
PIELĘGNOWANA I PODLEWANA
Naczelnik OSP Bielsko zastanawiał się także, po co jednostce ze Słowikowa sprzęt do ratownictwa drogowego, skoro wyjeżdżają oni do akcji dwa lub trzy razy do roku. Mówił też że jednostka ta sama jest sobie winna, że ma tak stary samochód, skoro na przykład Henryk Ogrodowicz kierowca i członek zarządu jednostki ze Słowikowa wybrzydzał i nie chciał pozyskać samochodu z Holandii.
Podsumowując swoje wypowiedzi Roman Szargan komentował, że powoli krew go już zalewa i cierpliwość strażaków w Bielsku jest już na ukończeniu. Przestrzegał przed sytuacją, że ktoś kiedyś w Bielsku może nie usłyszeć syreny, a przypomniał, że jak doszło kiedyś do pożaru w Suszewie to strażacy z Orchowa dojechali do niego dopiero po 45 minutach.
- Pan Sucharski dawno temu zasiał ziarno nienawiści, a Bąkowski to ziarno pielęgnuje i podlewa - komentował Roman Szargan.
NIECH SAMI SIĘ WYTNĄ
Radny Bogdan Chmielarczyk przyznawał, że nikt nie zrobił tyle dla OSP Bielsko co Roman Szargan. Pytał jednak o to, czego oczekuje naczelnik bielskiej straży od radnych. Tłumaczył, że radni nie mają przecież takiej władzy, żeby zrobić jakiś porządek w OSP. Zastanawiał się po co jest zarząd straży w takim razie.
- Jeśli będziecie walczyć między sobą, to nic nie zrobicie - mówił radny Chmielarczyk.
Roman Szargan odpowiadał, żeby radni nic nie robili w tej sprawie, zostawili ten temat i nie zwracali na to uwagi. Jak się wyraził: niech się Ogrodowicz z Sucharskim i Bąkowskim sami pobiją i niech się sami wytną.
Radny Ryszard Szczepański komentował, że na obradach komisji dwa miesiące temu nie było Romana Szargana, byli za to przedstawiciele innych straży, a teraz jest odwrotnie, więc piłeczka będzie teraz odbita w drugą stronę.
TO JEST WOJNA
- Zgoda buduje, niezgoda rujnuje - mówił Ryszard Świtek. Radny ten komentował też fakt, iż wójt Teodor Pryka jakby czuł przez skórę, co będzie przedmiotem dyskusji, więc wyszedł z komisji przed końcem, co mu się nigdy wcześniej nie zdarzało. Według radnego Świtka, sytuacja w straży jest wojną w gminie. Dodał też, że w Radzie Gminy też jest stosowana taka praktyka, że mówi się na temat tych osób, których nie ma.
Grzegorz Mikuła przewodniczący komisji oświaty tłumaczył wójta, że już wcześniej informował go iż musi wyjść o 1600. Ryszard Świtek odpowiadał, że trzeba było o tym powiedzieć na początku obrad.
Roman Szargan tłumaczył, że strażacy próbowali się sami dogadać i na przykład w tym celu zrobiono spotkanie zarządu w Bielsku. Była wtedy mowa o tym, żeby zakopać topór wojenny. Jednak tłumaczył, że widać co różne osoby robią za plecami. Naczelnik OSP w Bielsku dziękował też prasie za to, że dzięki niej może się dowiedzieć o tym co się dzieje w sprawach OSP.
Radna Maria Stranz radziła jednak, aby naczelnik z Bielska odsłuchiwał sobie nagrania obrad i nie wierzył tak bardzo temu co jest pisane w prasie, bo tłumaczyła, że sama odczuła to już na swojej osobie.
Obrady komisji zakończono bez żadnych ustaleń dotyczących sytuacji w OSP.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1137 (48/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze