Trzemeszno, umowy, współpraca, gmina, Remondis Aqua sp. z o.o.
Podpisanie umowy w cieniu słomy z butów
- Pan Walczak zachowywał się w sposób chamski i prostacki. I ja też zachowałem się w sposób chamski i prostacki - komentuje zdarzenie burmistrz Krzysztof Dereziński.
Dużo emocji towarzyszyło uroczystemu podpisaniu umowy o współpracy pomiędzy gminą Trzemeszno a firmą Remondis Aqua sp. z o.o. Podjęcie współpracy było poprzedzone długimi rozmowami i uchwałami Rady Miejskiej, o czym wielokrotnie pisaliśmy. Do podpisania umowy doszło 13 czerwca w Środowiskowym Domu Samopomocy w Trzemesznie.
Przed rozpoczęciem uroczystości doszło do incydentu między burmistrzem Krzysztofem Derezińskim a Markiem Walczakiem, mieszkańcem Ostrowitego. Przed wejściem na salę mieszkaniec Ostrowitego rozmawiał głośno przez telefon, komentując m.in. negatywnie fakt zawierania współpracy gminy a niemiecką firmą. Zdenerwowało to burmistrza, który stwierdził głośno, że Markowi Walczakowi wychodzi słoma z butów. Prezes komunalki Krzysztof Tomczak wezwał policję. Przybyli na miejsce policjanci poprosili Marka Walczaka o opuszczenie terenu ŚDS.
- Więc grzecznie wyszedłem z policjantami i pojechałem stamtąd - opowiada mieszkaniec Ostrowitego.
Burmistrz przyznaje, że wypowiedział komentarz o słomie z butów. Dodaje, że uroczystość była pod zaproszeniami i mieszkaniec Ostrowitego nie powinien się tam znajdować, a wcześniej nawoływał on przez Internet do bojkotowania tej uroczystości.
- Pan Walczak przyszedł specjalnie, żeby prowokować mnie i moich współpracowników. Bardzo żałuję tego, że dałem się skutecznie sprowokować. Pan Walczak zachowywał się w sposób chamski i prostacki. I ja też zachowałem się w sposób chamski i prostacki. Jeśli uraziłem tym więcej osób, to przepraszam - komentuje burmistrz Dereziński.
Kilka godzin później Marek Walczak ponownie spotkał się z Krzysztofem Derezińskim. Zauważył, że burmistrz w miejscu niedozwolonym zaparkował samochód. Chodzi tu o miejsce przed budynkiem Urzędu przy skrzyżowaniu ulic św. Jana,
1 Maja i Świętego Ducha. Mieszkaniec Ostrowitego telefonicznie zawiadomił o tym policję.
- Burmistrz zostawił samochód około metra od przejścia dla pieszych, blisko skrzyżowania. Gdy ja w zeszłym roku zaparkowałem w tym samym miejscu, to dostałem od policji mandat w wysokości 300 zł - opowiada Marek Walczak.
Asp. Anna Osińska potwierdza, że 13 czerwca miało miejsce takie zgłoszenie, a przybyli na miejsce policjanci usłyszeli od burmistrza, iż zaparkował w niedozwolonym miejscu, gdyż miał w Urzędzie pilną sprawę do załatwienia. Burmistrz został pouczony i przestawił samochód w inne miejsce.
Krzysztof Dereziński przyznaje, że zaparkował w niedozwolonym miejscu.
- Gdy wychodziłem do samochodu, pan Walczak pstryknął mi zdjęcie i przy innych osobach prowokacyjnie mówił, żebym się do niego uśmiechnął - relacjonuje burmistrz i dodaje, że zachowanie mieszkańca Ostrowitego można prawie zaliczyć do nękania. Bo jak opowiada, osoba ta czeka na niego pod Urzędem, obserwuje samochód burmistrza, a w restauracji Czeremcha wypytuje personel, czy burmistrz pił tam alkohol.
- Przekracza to granice przyzwoitości, ale od pana Walczaka nie liczę na przyzwoitość - dodaje burmistrz.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1166 (25/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze