Pogorzelcy Mieczysława i Stanisław Kruszewscy pokazują część wyposażenia kuchennego, które otrzymali od Stowarzyszenia „Pomocna dłoń”
fot. Paweł Lachowicz
Stowarzyszenie, Strzelno, Mieczysława i Stanisław Kruszewscy, pożar
Pomocna dłoń dla pogorzelców
Pomoc otrzymali m.in. Mieczysława i Stanisław Kruszewscy - obecnie korzystają z gościnności ks. proboszcza Ottona Szymków i mieszkają na plebanii czekając na własny kąt w budynku przy ul. Michelsona.
Działające przy Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Strzelnie stowarzyszenie Pomocna dłoń nie pozostało obojętne na tragedię, która dotknęła rodziny poszkodowane w marcowym pożarze kamienic przy ul. Inowrocławskiej i ul. Lipowej w Strzelnie. Już następnego dnia po pożarze rozpoczęto akcję wysyłania pism do firm i instytucji z prośbą o pomoc. Apel został również zamieszczony na stronie ośrodka, przy którym funkcjonuje stowarzyszenie. Na konto stowarzyszenia zaczęły wpływać pieniądze z przeznaczeniem na pomoc rodzinom dotkniętym tragedią. Nadleśnictwo w Miradzu przekazało 5.000 zł, Oerlemans Foods Polska - 4.000 zł. Wpłynęły też mniejsze wpłaty od osób prywatnych. W sumie na pomoc pogorzelcom stowarzyszenie uzbierało 10.000 zł.
W pierwszej kolejności dla każdej z rodzin zakupiono zestawy garnków oraz komplety sztućców. Przeprowadzono również zbiórkę odzieży, która została przekazana do M-GOPS w Strzelnie. Ze względu na zbliżające się po pożarze święta wielkanocne, zarząd stowarzyszenia postanowił coroczną zbiórkę żywności przekazać właśnie rodzinom poszkodowanym w pożarze. Łącznie rozdysponowano prawie 5 koszy zakupów. Następnie stowarzyszenie zakupiło sprzęt AGD w postaci robotów wielofunkcyjnych. W porozumieniu z kierownikiem MGOPS Małgorzatą Nowak stowarzyszenie zakupiło również piecyk gazowo-elektryczny.
Sprzęt na wyposażenie kuchni otrzymało m.in. najstarsze małżeństwo, które straciło dach nad głową i częściowo dobytek podczas pożaru Mieczysława i Stanisław Kruszewscy. Obecnie korzystają z gościnności ks. proboszcza Ottona Szymków i mieszkają na plebanii. Państwo Kruszewscy mogą poszczycić się 54-letnim stażem małżeńskim. Wychowali dwóch synów Marka i Jacka. Doczekali się także dwóch wnuczek Ilony i Anny. Państwo Kruszewscy nie kryją emocji. Do dzisiaj pamiętają dzień, w którym stracili dorobek swojego życia, ale optymistycznie patrzą w przyszłość.
- Nas nie sięgnął ogień, tylko woda i muł spływający z góry podczas akcji. Meble, pościele, tapczany nam zniszczyło. Kilka rzeczy ocalało, jak talerze, czy sztućce. W tej tragedii wsparli nas znajomi i pokupowaliśmy sobie już trochę na nowe mieszkanie. Koleżanki z Kół Gospodyń Wiejskich (pani Mieczysława przez lata prowadziła finanse Gminnej Rady Kobiet przyp. pal) nam dużo pomogły i nas wsparły. Dużą pomoc otrzymaliśmy też z ośrodka na Parkowej. Pomogły nam nawet koleżanki, z którymi maturę zdawałam. Wielu ludzi przychodziło nam pomóc, za co im bardzo dziękujemy - powiedziała Mieczysława Kruszewska.
Obecnie państwo Kruszewscy mieszkają na plebanii strzeleńskiej parafii. Czekają na mieszkanie, które powstanie po remoncie kamienicy przy ul. Michelsona, do którego przystępuje gmina Strzelno.
- Tutaj u ks. proboszcza wszystko mamy. Ciepło mamy, kuchnię i łazienkę, ale marzymy, by pójść na swoje. Ksiądz jest nam bardzo przychylny, płacimy za wszystko, co wykorzystamy - wodę i ogrzewanie, ale nie płacimy komornego. Ale człowiek jest przyzwyczajony na swoim. Czekamy, jak wyremontują na Michelsona. Nam dużo nie potrzeba, dwa pokoiki, kuchnia i łazienka, ale swoje - dodała Mieczysława Kruszewska.
Akcja zbiórki dla pogorzelców, jak poinformował prezes stowarzyszenia Paweł Jankowski - trwa nadal i po uzbieraniu określonej kwoty zostaną zakupione kolejne dary dla osób, które straciły cały dobytek w wyniku pożaru.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1234 (40/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze