Mieszkańcy osiedla zachodniego w Mogilnie nie chcą wprowadzenia ulic jednokierunkowych. Proponują: likwidację trawników przed posesjami i tyle miejsc postojowych, ile nieruchomości lub likwidację strefy zamieszkania, zwiększenie ilości miejsc parkingowych i więcej śpiących policjantów. A dla działkowców budowę parkingu u styku ul. Paderewskiego i ul. Konopnickiej.
Krzysztof Kosiński z ul. Brzozowej uważa, że miejsc postojowych na osiedlu zachodnim powinno być tyle, ile budynków fot. Damian Stawski PO 10 MIESIĄCACH
30 sierpnia na osiedlu zachodnim w lokalu Sajnówka odbyło się spotkanie około 75 mieszkańców z projektantami, przedstawicielami policji i Urzędu Miejskiego w Mogilnie, dotyczące nowej koncepcji organizacji ruchu na osiedlu zachodnim.
Przypomnijmy, że na przełomie września i października zeszłego roku po anonimowych wpisach jednego z mieszkańców do Krajowej Mapy Zagrożeń i Bezpieczeństwa dostępnej w Internecie dotyczących nieprawidłowego parkowania na osiedlu, policja zaczęła robić naloty i pouczała mieszkańców. Na osiedlu zachodnim praktycznie wszystkie ulice to pieszojezdnie, na których obowiązuje znak strefy zamieszkania - nie wolno więc tam parkować. Taka sytuacja przez kilkadziesiąt lat nikomu jednak nie przeszkadzała, a policja na tę sytuację wcześniej przymykała oko.
Mieszkańcy zwrócili się o pomoc do burmistrza Leszka Duszyńskiego. 11 października 2016 r. podpisywali petycję, wnosząc m.in. o zlikwidowanie trawników przy posesjach, które ich zdaniem można by wybrukować i przeznaczyć na miejsca do parkowania. Innym rozwiązaniem miałoby być zniesienie znaku D-40, który oznacza strefę zamieszkania. Pod pismem podpisało się 34 mieszkańców, a problem zgłaszali głównie mieszkańcy ul. Dębowej - najbardziej dotknięci donosami. Później do burmistrza wpłynęło jeszcze jedno pismo, podpisało się pod nim tym razem 55 mieszkańców osiedla zachodniego.
18 października ubiegłego roku odbyło się pierwsze spotkanie burmistrza z mieszkańcami. Leszek Duszyński zapowiedział wtedy, że zleci profesjonalnej firmie projektowej przygotowanie koncepcji zmiany stałej organizacji ruchu na osiedlu. Koncepcja miała być gotowa w I kwartale tego roku. To jednak nieco się przedłużyło. Uwagi do przygotowanej przez firmę z Poznania koncepcji wnosili jeszcze przedstawiciele policji i Zarządu Dróg Powiatowych w Mogilnie. Policja do proponowanych zmian stałej organizacji ruchu na osiedlu zachodnim nie miała większych zastrzeżeń poza stwierdzeniem, że z uwagi na bardzo dużą ilość znaków D-3 oznaczających drogę jednokierunkową i B-2 zakaz wjazdu - nastąpią znaczne utrudnienia w ruchu, szczególnie dla osób mieszkających na tym osiedlu, co należy omówić z mieszkańcami podczas spotkania. Z kolei Zarząd Dróg Powiatowych zwrócił uwagę na szczegóły techniczne projektu, tzn. oznakowanie projektowanych stanowisk postojowych znakami pionowymi i poziomymi, naniesienie na projekt istniejących progów zwalniających, podanie lokalizacji znaków, zachowanie płynności ruchu po wyznaczeniu stanowisk postojowych, ze szczególnym uwzględnieniem pojazdów alarmowych i służb komunalnych.
Ale co najciekawsze, Zarząd Dróg Powiatowych zasugerował również rozważenie wykonania małego ronda na skrzyżowaniu ul. Piastowskiej z ul. 11 Listopada.
- Powiedziałem, że jeżeli będziemy już gotowi i będziemy mieli koncepcję nowej organizacji ruchu bo państwo tego domagaliście się w pismach do nas, to zrobimy takie spotkanie (...) Przepraszamy, że tak troszeczkę długo to trwało, ale później był okres wakacji, nie chcieliśmy robić tego w miesiącach lipiec, sierpień - tłumaczył zebranym 30 sierpnia burmistrz Duszyński.
Projektanci z firmy z Poznania (siedzi Michał Baumgart, stoi z prawej Michał Schmidt) sprawiali wrażenie zupełnie nieprzygotowanych do spotkania i praktycznie przez całe dwie godziny milczeli. Omówienie koncepcji próbował ratować dyrektor Arkadiusz Grobelski (w środku), dużo bardziej orientujący się w zawiłości osiedlowych uliczek. fot. Damian Stawski PROJEKTANCI ZAGUBIENI
Na spotkaniu w Sajnówce obecni byli również projektanci z firmy MTB Project z Poznania. Reprezentujący firmę Michał Baumgart oraz Michał Schmidt byli jednak zupełnie zagubieni. Na początku zebrania w sprawie projektantów głos zabrał przewodniczący Zarządu Osiedla nr 4 Marian Wegner. - Co do projektantów to jako przewodniczący muszę powiedzieć, że ja nie wiem nic, kto projektant, czy chodził po naszym osiedlu czy nie chodził, nie wiem - mówił przewodniczący. Mieszkańcom projektanci nie zostali przedstawieni.
Najpierw przewodniczącemu odpowiadał burmistrz Duszyński: - Dziwię się, że pan przewodniczący nie wie, że były takie prace. Są tu dwaj panowie z Poznania, którym za chwilę oddamy głos i będą o tym mówili. Ja jako burmistrz też z chęcią wysłucham pomysłu projektantów.
Później plan zmiany organizacji ruchu wyświetlił się na rzutniku, jednak dla większości zebranych był mało czytelny i mało zrozumiały. Projektanci całe prawie dwugodzinne zebranie praktycznie przemilczeli. Jedynym konkretem, jaki przekazali podczas spotkania była kwestia, czym kierowali się przy przygotowaniu koncepcji.
- Generalna zasada jest taka, żebyśmy wprowadzili miejsca postojowe. Szerokość istniejącego pasa nie pozwala nam na ruch dwukierunkowy, dlatego w większości jest wprowadzony ruch jednokierunkowy i możemy poruszać się uliczkami, gdzie wszędzie każdy dojedzie do swojej posesji. Tam, gdzie zlikwidowano ruch dwukierunkowy, to wprowadzono miejsce postojowe i to jest cała, generalna zasada na tym osiedlu. Niestety nie możemy wychodzić poza ogrodzenia, bez miejsc postojowych w strefie zamieszkania nie wolno parkować. Zaznaczam, że jest to wstępna koncepcja bez żadnych uzgodnień - mówił Michał Baumgart.
Drugi z projektantów Michał Schmidt próbował tłumaczyć, jak sytuacja wygląda na poszczególnych ulicach. Jednak przy próbie wypowiedzenia z nazw uliczek osiedlowych zaciął się i nie powiedział już nic.
- Czyli omówmy każdą ulicę, tak będzie chyba najprościej... To jest ulica... - w tym momencie Michał Schmidt zamilkł. Nazwy ulicy nie wskazał.
Sytuację ratował dyrektor wydziału Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego Arkadiusz Grobelski, który był bardziej zorientowali w nazewnictwie ulic niż projektujący koncepcję projektanci z Poznania. Później jeszcze Marian Wegner dopytywał, czy projektanci w ogóle byli na osiedlu przy opracowywaniu koncepcji.
- Byli i widzieli - odpowiedział Michał Baumgart. Dalej Marian Wegner pytał projektantów, czy ci w ogóle rozmawiali z jakimś z mieszkańców. Projektant odpowiedział: - Ale nie mamy takiego obowiązku na razie, mamy przepisy. Pod koniec spotkania jeden z mieszkańców podsumował postawę projektantów słowami: - No nie przedłożyli nic, masło maślane się zrobiło. Wtedy atmosferę nagonki na projektantów próbował rozładować burmistrz Duszyński, zwracając się do nich żartobliwie: - Co zrobiliście? No nic nie przedłożyliście.
JAK I GDZIE JECHAĆ
Ostatecznie koncepcję zmiany organizacji ruchu na osiedlu zachodnim przedstawił zebranym w skrócie dyrektor Grobelski. O proponowanych zmianach pisaliśmy na przełomie lutego i marca, ale przypominamy je.
• Pierwsza zmiana jest taka, że na ul. Feichta można będzie się dostać tylko od ul. Grota-Roweckiego. Ul. Ciesielskiego miałaby być jednokierunkowa. Jadąc ul. 11 Listopada nie będzie już można skręcić w ul. Ciesielskiego. By dostać się do znajdującego się tam zakładu mechaniki pojazdowej, trzeba będzie wjechać na dwukierunkową ul. Grota-Roweckiego i skręcić w lewo w jednokierunkową ul. Feichta. Według nowej koncepcji ul. Feichta miałaby być jednokierunkowa, ale tylko do skrzyżowania z ul. Ciesielskiego. Tą ulicą samochody i rowery wyjeżdżałyby z ul. Feichta do ul. 11 Listopada.
• Kolejna zmiana dotyczy ul. Jodłowej, na którą można będzie wjechać tylko od ul. Dębowej i dalej wyjechać tylko i wyłącznie na ul. 11 Listopada.
• Inne zmiany dotyczą najbardziej wysuniętej części osiedla od strony ul. Padniewskiej i ulic: Leśnej, Brzozowej, Lipowej. Odcinek ul. Leśnej od ul. Piastowskiej do skrzyżowania ul. Leśnej z ul. Lipową będzie drogą dwukierunkową. Dalej do ul. Dębowej - ul. Leśna będzie już drogą jednokierunkową. Powstanie niejako koło z ulic jednokierunkowych. Gdy dojeżdżamy do ul. Dębowej przez ul. Leśną i skręcimy w prawo, dojedziemy dalej do jednokierunkowej ul. Brzozowej. Cały czas będziemy musieli poruszać się zatem drogami jednokierunkowymi. Z ul. Brzozowej wyjedziemy na ul. Lipową i dalej w lewo do ul. Piastowskiej. - To nie są długie odcinki, ulice są - jak państwo zdają sobie sprawę - krótkie, tak, że jakichś specjalnych utrudnień dla mieszkańców chyba nie ma - mówił dyrektor Grobelski.
• Jedna z większych zmian będzie dotyczyła jednak dwukierunkowej ul. Paderewskiego, ciągnącej się wzdłuż działek, na którą wjeżdżamy od ul. Marii Konopnickiej. Pierwsza z brzegu ul. Orzeszkowej pozostanie bez zmian i będzie dwukierunkowa. Z ul. Paderewskiego w prawo w ul. Chopina i dalej w ul. ks. Jerzego Popiełuszki nie wjedziemy. Będą to ulice jednokierunkowe, z zakazem wjazdu od strony ul. Paderewskiego. Wjechać na nie będzie można tylko z ul. Curie-Skłodowskiej (równoległa do ul. Paderewskiego). Z kolei ul. Andersa do skrzyżowania z ul. Marii Curie-Słodowskiej jest ulicą jednokierunkową. Za skrzyżowaniem z ul. Curie-Skłodowskiej ul. Andersa ma ślepe zakończenie i na tym krótkim odcinku jest dwukierunkowa. Można z niej wyjechać tylko w ul. Curie-Skłodowskiej. Z ul. Curie-Skłodowskiej chcąc jechać na ul. Andersa będzie trzeba jechać ulicami: Popiełuszki, Chopina lub Orzeszkowej.
• Jadąc jeszcze dalej ul. Paderewskiego po prawej stronie pojawia się ul. Leszka Białego. Ta ulica miałaby być ulicą dwukierunkową. Pierwszą ulicą w lewo od niej jest ul. Staszica, a kolejną ul. kard. Wyszyńskiego. Łączy je równoległa do Leszka Białego - ul. Rataja.
• Na ul. Staszica z ul. Leszka Białego nie wjedziemy - zakaz wjazdu. Są dwie opcje dojazdu na ul. Staszica. Możemy jechać dalej prosto ul. Paderewskiego i wjedziemy w dwukierunkową ul. Rataja. Z ul. Rataja możemy wjechać w jednokierunkową ul. Staszica. Inna opcja zakłada jazdę dalej ul. Leszka Białego aż do ul. kard. Wyszyńskiego, która będzie drogą jednokierunkową i z niej jesteśmy na ul. Rataja.
Dzielnicowy Mariusz Urbański uważa, że strefa zamieszkania to duży plus dla mieszkańców osiedla fot. Damian Stawski WYZNACZONE MIEJSCA POSTOJOWE
Jak tłumaczył mieszkańcom dyrektor Grobelski, nie ma również możliwości, by organizacja ruchu pozostała bez zmian, a dotyczy to szczególnie miejsc postojowych, które miałyby być po jednej ze stron ulic. Koniec więc ze stawianiem samochodów zygzakiem.
- Nie da się parkować po obu stronach, gdzie mieliśmy przypadki gdzie było parkowanie po jednej i drugiej stronie, gdzie straż pożarna nie mogła dojechać, mieliśmy zgłoszenia, gdzie zimą był problem by wjechała piaskarka, albo odśnieżarka, żeby odśnieżyć to wszystko, albo się nie mieściła, albo musiała jechać slalomem i z uwagi na to, że baliśmy się, że zostanie uszkodzony lakier pojazdu, często musieliśmy sprzęt wycofać. Potem były do nas pretensje, że ulice nie są właściwie utrzymane. Generalnie zasada jest taka, że przy każdym odcinku było wyznaczone tyle miejsc postojowych, żeby zapewnić parking dla mieszkańców mieszkających zarówno po jednej, jak i drugiej stronie - tłumaczył dyrektor Grobelski.
W projekcie zmiany organizacji ruchu, przy każdej z ulic w miarę możliwości zostało wyznaczonych kilka miejsc postojowych przy jednej ze stron ulic. Ilość miejsc przy każdej z ulic wypisaliśmy w ramce.
Projektant zaproponował również miejsca parkingowe na ul. Piastowskiej. Zostaną one zlokalizowane po lewej stronie, tuż przy skręcie z ul. Padniewskiej.
W trakcie spotkania powiatowy lekarz weterynarii mieszkający przy ul. Brzoskwiniowej Krzysztof Kosiński zwrócił uwagę, że dodatkowych miejsc postojowych powinno być tyle, ile budynków na osiedlu. - Jeżeli mamy tych 400 posesji, to dla mnie powinno być minimum 400 miejsc - mówił lekarz.
Burmistrz odpowiedział mu krótko: - Nie ma szans. Więcej miejsc nie da się wygospodarować.
PROBLEM Z DZIAŁKOWCAMI
Jak zwracał uwagę obecny na spotkaniu z mieszkańcami dzielnicowy Mariusz Urbański, największym problemem dla niego wydaje się być ul. Paderewskiego, która w okresie wiosenno-jesiennym oblegana jest przez działkowców.
- Oni nie mają miejsc parkingowych, rozległość działek jest bardzo duża i stawiają auta przy krawężniku, jest tam ruch dwukierunkowy i jeżeli stoją dwa samochody, to pół biedy, ale jak stoją w ciągu, to pojawia się problem - zwracał uwagę policjant.
Policjantowi wtórował jeden z mieszkańców ul. Leszka Białego, były policjant Roman Polacki. Od razu rzucił pomysł, gdzie mogłyby być miejsca parkingowe dla działkowców.
- Ulica Paderewskiego rzeczywiście, nie możemy też być w konflikcie z działkowcami, nie o to chodzi. Bardzo rozsądnym rozwiązaniem byłoby w klinie Paderewskiego i Konopnickiej zrobić parking, tam jest ujęcie wody, tam jest miejsce niewykorzystane. Są też cztery ulice od Andersa w dół, gdzie można by wyznaczyć kilka miejsc parkingowych, po 4 miejsca, żeby działkowcy mogli sobie spokojnie wjeżdżać. Idąc dalej, przedłużenie ul. Paderewskiego, tam troszeczkę utwardzić i po lewej stronie zrobić kilka miejsc - mówił Roman Polacki.
Inny z mieszkańców proponował, by ul. Paderewskiego była ulicą jednokierunkową. To zablokowałoby z kolei wyjazd dla większości z mieszkańców tamtej części osiedla, m.in. dla mieszkańców ul. Leszka Białego.
Roman Polacki zwrócił uwagę, że miejsca parkingowe dla działkowców można by stworzyć również pomiędzy drogą przebiegającą ul. Paderewskiego a płotami ogródków działkowych.
- Przy Paderewskiego jest pas przy działkach, który można zlikwidować, poszerzyć ulicę i niech tam będą miejsca postojowe dla działkowiczów. Ulicę poszerzamy o 3-4 metry i wszyscy są pogodzeni - mówił Roman Polacki.
Zgodził się z nim dzielnicowy Mariusz Urbański. - Często tam przebywam, mam tam teściów, jest problem latem. Cała ulica jest zaparkowana. Jest tam miejsce, jest też ten klin, można to przerobić na parking - mówił dzielnicowy.
Burmistrz Leszek Duszyński skomentował: - Ciekawy pomysł.
Roman Polacki proponował zniesienie strefy zamieszkania na osiedlu zachodnim i rozwiązanie problemu parkowania działkowców z Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Pod Lasem” na ul. Paderewskiego fot. Damian Stawski WPROWADZAĆ SAMOCHODY
Jeden z mieszkańców ul. Popiełuszki zwrócił uwagę, że sprawy parkowania powinno się załatwiać we własnym zakresie i powinno się zacząć od własnego podwórka. Wtedy też będzie więcej miejsca na samej ulicy.
- Każdy z nas ma od 450 m2, a nawet do 1.000 m2 działkę i nie wygospodarzy sobie na 2-3 samochody miejsca, tylko musi sprawy załatwiać na ulicy? Każdy, kto do mnie przyjedzie, wjeżdża na podwórko. Innej drogi nie ma - mówił mieszkaniec.
Na ten sam problem uwagę zwróciła także jedna z mieszkanek. - Mam 4 samochody, dlaczego mam otwierać bramę, wjeżdżać na podwórko, skoro będę miała miejsca parkingowe przed płotem, jaki to problem rozwiązuje? Jeżeli ja mogę parkować samochody na swoim podwórku, to czemu inni nie mogą tego robić? - pytała retorycznie mieszkanka.
Głos w tej sprawie zabrał również dzielnicowy Mariusz Urbański.
- Trzeba mieć trochę wyrozumiałości dla innych, bo jeżeli stworzymy coś dla ludzi, a teraz nikt nie będzie chował samochodów, to rzeczywiście niczego to nie rozwiąże - podkreślił uwagę policjant.
Od razu zwrócił uwagę, żeby ludzie wiedzieli, po co mają być dodatkowe miejsca postojowe.
- Jeżeli stoi pani pierwszy samochód, wyjeżdża pani z dziećmi. Ja miałem taki przypadek, bo byłem u takiego pana, który trzema samochodami musiał wyjeżdżać z ul. 11 Listopada, żeby mógł wyjechać i rzeczywiście mówił - jest to problem. A zgłoszono, że nieprawidłowo parkuje. Mówi: „Wie pan co, ja zdążyłem dopiero co bramę otworzyć”. Widzę, że jest otwarta brama. Jeżeli mielibyśmy być rygorystyczni, to co stwierdzimy? Że parkował w miejscu niedozwolonym. Miałbym go ukarać? Trzeba być wyrozumiałym - opowiadał dzielnicowy.
ZLIKWIDOWAĆ STREFĘ ZAMIESZKANIA
Najczęściej pojawiający się głos podczas zebrania dotyczył likwidacji strefy zamieszkania. W końcu głos w tej sprawie zabrał także radny z osiedla zachodniego Łukasz Drzazgowski.
- Ja tak sobie myślę, że mieszkańcy nie są za koncepcją ulic jednokierunkowych. Tak jak było, nie może zostać. Może na próbę zlikwidować tą strefę zamieszkania? I wprowadzić te znaki ograniczenia do 30 km na godzinę? - mówił radny.
Burmistrz Duszyński zwrócił wtedy uwagę, że sam takiej decyzji podejmować nie może. - Ja nie jestem organizatorem ruchu, musiałbym wystąpić do policji i do pana starosty o opinię w tej sprawie. Jeżeli będą takie państwa uwagi, wystąpię z wnioskiem o zniesienie znaku D-40 - mówił włodarz miasta.
Dzielnicowy z osiedla zachodniego bronił jednak strefy zamieszkania na osiedlu.
- Strefa zamieszkania to jest dla was wielki plus. Dzieci mogą bawić się poniżej lat 7 bez opieki, mogą korzystać z całej drogi, mogą przechodzić w miejscu, w którym chcą, a kierowca musi im ustąpić pierwszeństwa. Jeżeli znosimy to to będziecie mogli przechodzić tylko w miejscach dozwolonych, czyli musiałyby być przejścia dla pieszych. Radzę się głęboko zastanowić, ściągnięcie znaku, powoduje dla was dodatkowe utrudnienia - ostrzegał Mariusz Urbański.
Głos ponownie zabrał Roman Polacki.
- Mój wniosek jest taki: zlikwidować strefę zamieszkania, sprawdzić maksymalnie możliwość miejsc parkingowych, zrobić tam, gdzie jest to możliwe, śpiących policjantów. Przynajmniej na jakiś okres próbny - mówił były policjant.
Podobny głos do dzielnicowego Mariusza Urbańskiego, wyraził również mieszkający na osiedlu komendant Straży Miejskiej Mirosław Kuss. Mówił, że strefa zamieszkania przede wszystkim poprawia bezpieczeństwo na osiedlu.
- Widzimy, że dzieci nasze jeżdżą rowerkami, jest w miarę bezpiecznie (...) Jeśli będzie tak, że ta strefa zamieszkania zostanie zlikwidowana, to prędkość na ulicy również będzie zwiększona. Bez strefy zamieszkania jeżeli będziemy parkować samochody tam, gdzie tylko będziemy chcieli, w wąskich uliczkach po obu stronach, to również się zablokujemy. Będą musiały być wstawiane ograniczenia, czyli znaki B36 (zakaz zatrzymywania - przyp. das). Można przemyśleć tę koncepcję, ona może być wielokrotnie jeszcze zmieniana, ale wyznaczenie miejsc parkingowych, gdzie możemy parkować, to też będzie korzyść dodana bo nikt do nikogo się nie doczepi.
Dodatkową wartością przede wszystkim dla gminy jest to, że w strefie zamieszkania nie ma potrzeby budowy chodników.
BEZ TRAWNIKÓW
Innym z przewijających się często wniosków mieszkańców było zlikwidowanie trawników przy posesjach, które mogłyby zostać wykorzystane na dodatkowe miejsca postojowe. Mówił o tym m.in. powiatowy lekarz weterynarii mieszkający na osiedlu Krzysztof Kosiński.
- Z projektu zdążyłem zauważyć, że mniejsze ulice, jak Brzoskwiniowa, Wiśniowa, nie mają nic, w ogóle nie mają miejsc parkingowych, to ja nawet nie mogę się zatrzymać przed bramą. Nie może tak być. W tej chwili to jest bezinwestycyjne zrobienie miejsc na drogach. Jeżeli nie będzie inwestycji, jeżeli się tych ulic nie poszerzy od płotu do przeciwległego płotu, czyli zlikwiduje się te trawniczki. Ja mam miejsce parkingowe i stawiam na swojej działce, ale czasami ten samochód z musu wyprowadzam. Nie wjeżdża mi nikt bez mojego pozwolenia na moją działkę. Bo rodzina to rodzina, ale nie tylko rodzina mnie odwiedza. Jeżeli te mniejsze ulice nie będą miały tych miejsc to gdzie ja mam parkować - mówił Krzysztof Kosiński.
Inny z mieszkańców przypomniał, że ta kwestia poruszana była już podczas październikowego spotkania z burmistrzem.
- Był ten pomysł, żeby zlikwidować te pasy zieleni, one są w ogóle niepotrzebne, utrudniają życie mieszkańcom bo mieszkańcy o to dbają, nikt inny - mówił jeden z mieszkańców.
Inna z mieszkanek zwracała uwagę, że można by częściowo na miejsca parkingowe wykorzystać łąkę od ul. Kausa do ul. Padniewskiej. Po pierwsze, jak mówił burmistrz, łącznik od ul. Kausa jest już zaprojektowany na drogę. Po drugie, burmistrz zwracał uwagę, że nie powinno likwidować się terenów zielonych.
- Terenów zielonych bym nie likwidował, bo one są bardzo ważne ze względu na odprowadzanie wód opadowych - mówił burmistrz.
Wtedy Marian Wegner zwrócił się do mieszkańców ul. Brzozowej, którzy pisali do burmistrza jako pierwsi, jak oni widzą rozwiązanie problemu parkowania na swojej ulicy.
Jeden z mieszkańców powiedział: - No my mamy tam proste rozwiązanie, zlikwidować pasy zieleni.
Innego zdania był dyrektor Arkadiusz Grobelski.
- Jeżeli chodzi o ul. Brzozową dokładnie nie pamiętam, ale wydaje mi się, że te pasy zieleni są za wąskie, żeby można było zrobić tam miejsca parkingowe. Druga rzecz to to, o czym również na pierwszym spotkaniu była mowa. Jeżeli te wszystkie tereny zielone zlikwidujemy, położymy kostkę, asfalt, to będzie problem z wodą. A wszyscy państwo doskonale wiecie, że to osiedle ma problem z wodą po większych opadach. Gdzie wtedy ta woda będzie odpływała? - mówił. Wtedy jeden z mieszkańców z sali powiedział: - I tak stoi woda.
MIEJSCA POSTOJOWE
DO KOŃCA WRZEŚNIA
Po dość gorącej dyskusji nie padły podczas zebrania żadne konkretne propozycje. Burmistrz Duszyński zapowiedział dalsze spotkania z mieszkańcami i poprosił jednocześnie, by swoje sugestie mieszkańcy poszczególnych ulic przelali teraz na papier we wnioskach do Urzędu Miejskiego w Mogilnie.
- Będę prosił o zebranie tych wniosków państwa, dajmy sobie miesiąc czasu, państwo przelejecie to na papier. Te projekty, które projektanci chcieli przedstawić są u nas w Urzędzie Miejskim do wglądu. Każdy może przyjść do pokoju 205 (...) Możecie przyjść indywidualnie lub w grupie, możecie przekazać przez radnego czy przez przewodniczącego osiedla - mówił.
Ze spotkania burmistrz wyciągnął jeden konkretny wniosek: - Jeden daleko idący wniosek jest pana Romka, który mówi, że trzeba zlikwidować strefę zamieszkania. Ja chciałbym państwu powiedzieć o jednej rzeczy. Ja nie mogę sobie sam tego zrobić. Organizatorem ruchu jest starosta mogileński. Wystąpię do pana starosty, ale to też będzie opinia policji, wtedy ja mogę działać - mówił burmistrz.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1334 (36/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze