Reklama

Pośmiertnie dla Janiny i Albina Korach

Gmina Dąbrowa, Tytuł Zasłużeni, Janina, Albin Korach, małżeństwo
     Pośmiertnie dla Janiny i Albina Korach
    Małżeństwem byli niewiele ponad rok. Albin Korach 21 września 1939 r. został rozstrzelany na polach Świerkówca. Janina Korach została mu wierna do końca. Wierna nie tylko ślubom złożonym w kościele, ale i wspólnym planom, marzeniom, które realizowała konsekwentnie do końca - za dwoje. Zmarła 4 września 2007 r. O nadanie tytułu małżeństwu ze Szczepanowa wystąpił wójt Marcin Barczykowski.

     Pierwszy tytuł Zasłużony dla Gminy Dąbrowa w listopadzie 2010 r. otrzymała nieżyjąca już długoletnia wójt gminy Dąbrowa Stanisława Łagowska. Drugi w październiku 2012 r. otrzymał radny Rady Gminy w Dąbrowie Władysław Domagalski. W tym roku tytuł przyznany zostanie pośmiertnie małżeństwu ze Szczepanowa - państwu Janinie i Albinowi Korach. Małżeństwo jest dobrze znane starszemu pokoleniu.
     Z inicjatywą nadania pośmiertnie tytułu Zasłużeni dla Gminy Dąbrowa małżeństwu ze Szczepanowa wystąpił wójt Marcin Barczykowski. Zdaniem wójta, Janina i Albin Korach w pełni zasługują na przyznanie tytułu Zasłużeni dla Gminy Dąbrowa, bowiem w najtrudniejszym wojennym czasie pozostali wierni swoim wartościom. Albin Korach zapłacił za nie życiem. Natomiast Janina Korach - ciężko doświadczona przez los, całe swoje serce i siły poświęciła pracy społecznej.
     Janina Korach urodziła się 5 czerwca 1912 r. w Swarzędzu jako córka Stanisława Jaxa i Bronisławy z Łaskich. Dzieciństwo i młodość Janiny upłynęła w Poznaniu, gdzie rodzina się przeprowadziła. W 1931 r. ukończyła Państwowe Seminarium im. Marii Konopnickiej w Poznaniu. Pracę nauczycielską rozpoczęła 1 marca 1932 r. najpierw w Koronowie, następnie w Bydgoszczy i Poznaniu. W 1936 r. została skierowana do powiatu mogileńskiego. Początkowo pracowała w Mokrem, następnie w Krzekotowie. Tam poznała swojego przyszłego męża - Albina Koracha.
     Albin Korach urodził się 15 marca 1909 r. we wsi Koryta w powiecie krotoszyńskim. Jego rodzicami byli Jan Korach i Jadwiga z domu Kałużna. Po ukończeniu nauki podjął pracę w szkole w Słaboszewie, w której uczyły się nie tylko polskie dzieci ze Słaboszewa i okolicznych wsi. Od XIX w. w Słaboszewie mieszkało bowiem wielu Niemców. Po I wojnie światowej została zlikwidowana szkoła ewangelicka. W związku z tym dzieci Niemców zmuszone były chodzić do polskiej szkoły. Dla wielu niemieckich mieszkańców polski nauczyciel był solą w oku. Albin przyjaźnił się z miejscowym proboszczem, ks. Zenonem Niziółkiewiczem. Obaj wielcy patrioci z niepokojem obserwowali poczynania V kolumny (potajemne zbiórki, przewożenie broni), o czym informowali polskie władze. Zapamiętali im to Niemcy i obaj zapłacili za to najwyższą cenę.
Albin i Janina pobrali się 10 sierpnia 1938 r. Ślubu udzielał im ks. Zenon Niziółkiewicz.
     Od 1 września 1939 r. otrzymali przeniesienie do Szczepanowa. Albin na stanowisko kierownika szkoły, Janina na stanowisko nauczycielki. Krótko przed wybuchem wojny przenieśli się do Szczepanowa, by przygotować się do nowej pracy.
     - Młodzi, pełni zapału, mieli plany, marzenia. Chcieli nie tylko uczyć, ale krzewić kulturę, kultywować tradycje regionu. Muzykalni, grający na instrumentach planowali założyć chór, zespół teatralny, taneczny. Wybuch wojny wszystko zmienił. 19 września przyszli do wsi Niemcy. Aresztowali Albina i kilkunastu innych mieszkańców Szczepanowa. Najpierw zawieźli do Pakości, a po dwóch dniach do Mogilna i tam 21 września 1939 r. zostali rozstrzelani na polach Świerkówca. Janina została wysiedlona 9 grudnia do Generalnej Guberni do Sobolewa niedaleko Garwolina. W czasie rewizji przy wysiedleniu została ograbiona ze wszystkich pieniędzy, była więc na utrzymaniu tamtejszej ludności. Nie chcąc być dla nich ciężarem postanowiła nielegalnie dostać się do Poznania do swojej matki i siostry. Ukrywała się tam pod fałszywym dowodem ucząc tajnie dzieci swojej kuzynki i sąsiada. Ktoś doniósł o jej pobycie i działalności, została aresztowana przez gestapo. Od 16 stycznia 1941 r. do końca marca przebywała w Forcie VII w Poznaniu, a następnie wywieziona została do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. Dzięki rozpaczliwym staraniom matki i siostry udało się po roku wydostać Janinę z obozu. Wróciła do Poznania, ale natychmiast została znów aresztowana. Mimo gróźb i szantażu nie przyjęła podsuwanej volkslisty. Została wysiedlona do Warszawy. Z Warszawy pojechała do Jasła do swojej kuzynki dentystki, która zameldowała Janinę jako pomoc dentystyczną. Tam doczekała końca wojny. Gdy tylko zaistniała możliwość, wróciła do Poznania. Zgłosiła się w czynnym już kuratorium do pracy. Dostała polecenie powrotu do Szczepanowa i zorganizowania szkoły. Pojechała więc do Mogilna. Na ulicy spotkała inspektora, który na kartce, na jej plecach wypisał angaż. Tak zaopatrzona, z tobołkiem na plecach, pieszo poszła do Szczepanowa - wspomina siostrzenica Janiny Korach, Ewa Chojnacka.
     20 marca 1945 r. Janina Korach podjęła pracę nauczycielską. Nie czekając na programy i wytyczne zorganizowała szkołę, w czym pomogli jej mieszkańcy wsi. Z Poznania przywiozła wyszukane przez rodzinę i znajomych na strychach i w piwnicach książki, podręczniki, zeszyty, kartki papieru. Przed południem praca z dziećmi, wieczorem kursy dla dorosłych. Brała udział w akcji walki z analfabetyzmem.
     Czekało ją jeszcze jedno bolesne przeżycie. Poproszono ją, by została członkiem Komitetu Ekshumacyjnego. Jej zadaniem było sporządzenie listy ofiar, spisanie zeznań świadków, opracowanie kroniki zbrodni hitlerowskich na Ziemi Mogileńskiej. W jednym z takich grobów odnalazła ciało swojego męża Albina i innych mieszkańców Szczepanowa rozstrzelanych razem z nim. Uroczystości pogrzebowe pomordowanych odbyły się w listopadzie. W Szczepanowie pochowanych jest 10 osób - ofiar zbrodni. Leżą we wspólnej mogile, którą Janina Korach przez wiele lat się opiekowała. Po tych przeżyciach, jak pisze w swoich wspomnieniach, ze zdwojoną siłą zabrała się do pracy. Początkowo uczyła wszystkich przedmiotów, ale z czasem uczyła głównie języka polskiego, historii, śpiewu i rysunku.
     Organizowała ponadto życie kulturalne w Szczepanowie. W 1948 r. założyła świetlicę, która za jej staraniem została odremontowana. Prowadziła zespoły: taneczny, teatralny, recytatorski oraz chór. Brała udział w licznych akcjach społecznych. W latach 1955-1958 działał z jej inicjatywy komitet elektryfikacji wsi, którego była przewodniczącą. Była też inicjatorką społecznej rozbudowy szkoły, prezesem Ogniska ZUP w Dąbrowie, członkiem Gromadzkiej Rady Narodowej w Mokrem, a przez wiele lat członkiem komisji oświatowej przy Powiatowej Radzie Narodowej. Była poza tym przewodniczącą Społecznej Rady Klubu Rolnika i prowadziła zajęcia kulturalno-oświatowe z młodzieżą szkolną i starszą. Należała do ZBOWiD, w którym była przewodniczącą komisji rewizyjnej, w ramach której prowadziła sekcję historyczną. Prowadziła także bibliotekę, również po przejściu na emeryturę. Dawało jej to możliwość kontaktu z młodzieżą, dla której organizowała konkursy czytelnicze, wieczory oraz imprezy związane z uroczystościami i świętami państwowymi. Pomagała w wyszukiwaniu lektur dla przygotowujących się do egzaminów czy matury. Była opiekunem społecznym. W 1977 r. założyła Klub Seniora.
     Zmarła 4 września 2007 r. Na Jej grobie napisane jest: Nie umiera, kto zrobił w życiu coś naprawdę dobrego, pozostał w pamięci choćby kilku ludzi i stał się przykładem dla potomnych...
     Uroczystości nadania pośmiertnie tytułu Zasłużeni dla Gminy Dąbrowa małżeństwu ze Szczepanowa odbędą się we wrześniu w Szczepanowie.

Joanna Świetnicka
Sylwetki małżonków prezentujemy dzięki wspomnieniom Ewy Chojnackiej - siostrzenicy Janiny Korach.
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1125 (36/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości