Trzemeszno, burmistrz, Krzysztof Dereziński, ratusz, pracownik, współpraca
Postawili na nie tego konia, więc powinni się spakować
Burmistrz Krzysztof Dereziński żałuje, że 4 lata temu nie zwolnił z pracy osób, które opowiedziały się przed wyborami przeciwko niemu. Teraz nie zamierza popełnić tego błędu i zapowiada, że z 6 pracownikami ratusza nie widzi dalszej możliwości współpracy.
CYNIZM I OBŁUDA
Po ogłoszeniu oficjalnych wyników drugiej tury wyborów samorządowych zapytaliśmy burmistrza Krzysztofa Derezińskiego, czy w najbliższym czasie planuje wprowadzenie jakichś zmian w funkcjonowaniu trzemeszeńskiego ratusza oraz czy zamierza dokonać jakichś zmian personalnych, szczególnie jeśli chodzi o najważniejsze stanowiska takie jak: zastępca burmistrza, skarbnik a także czy nadal będzie miał swojego asystenta.
- Zwycięstwo przyszło ciężko, po wyjątkowo trudnej walce. To co się stało podczas tej kampanii, dało mi bardzo dużo do myślenia. Panowały podczas niej cynizm i obłuda, a co najważniejsze, część urzędników Urzędu Miejskiego opowiedziała się jawnie przeciwko mnie - podsumowuje Krzysztof Dereziński.
TRZEBA POCZEKAĆ
Zaznacza, że obecnie nie może jeszcze powiedzieć dokładnie o planowanych zmianach i będzie mógł to uczynić dopiero za 2 tygodnie. Wyjaśnia, że chce się do tego dobrze przygotować, aby nie włóczyć się później po sądach pracy.
Burmistrz podkreśla, że nie jest osobą mściwą, ale przypomina, iż 4 lata temu też niektórzy jego współpracownicy opowiedzieli się przed wyborami przeciwko niemu, ale nikogo nie zwolnił, poza swoim zastępcą Zygmuntem Nowaczykiem.
Dziś burmistrz Dereziński uważa, że popełnił wtedy błąd nie zwalniając nikogo więcej. Zapowiada, że nie zmieni się nic na stanowisku skarbnika i nadal funkcję tę pełnić będzie Alina Kociemba. Przedłuży także do końca kadencji umowę ze swoim asystentem Michałem Michalakiem, jednak zaznacza, iż na pewno nie będzie on asystentem do końca kadencji.
STRACH PODPISAĆ PISMO
Burmistrz podkreśla jednak, że nie wyobraża sobie dalszej współpracy z niektórymi osobami na kluczowych stanowiskach. Jak tłumaczy, bałby się na przykład podpisać pismo przygotowane przez niektórych pracowników.
- Z panem Piechowiakiem nie widzę żadnej możliwości współpracy - zaznacza Krzysztof Dereziński. Przypomnijmy, że kierownik referatu inwestycyjnego Paweł Piechowiak również startował w tych wyborach na burmistrza i osiągnął w nich trzeci rezultat. W drugiej turze zdecydowanie udzielił on poparcia Markowi Gotowale.
NIEWŁAŚCIWY KOŃ
Burmistrz ujawnił, że oprócz Pawła Piechowiaka nie wyobraża sobie dalszej współpracy z 5 innymi osobami pracującymi w Urzędzie Miejskim, ale nie chciał powiedzieć o kogo dokładnie chodzi. Jak tłumaczył, są to osoby, które szczególnie krytykowały go publicznie i namawiały do głosowania na innego kandydata na burmistrza.
- Nie chodzi tu o mściwość, ale o mój komfort dalszej pracy. Te osoby postawiły na niewłaściwego konia. Jeśli same mają honor, to powinny się spakować i pójść do domu - uważa burmistrz Dereziński i dodaje, że jeśli osoby te same tego nie zrozumieją, to pewnie będzie musiał im w tym pomóc.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1190 (49/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze