Reklama

Poszerzenie komisji

Mogilno, komisja, alkohol, burmistrz
     Poszerzenie komisji
     W skład Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Mogilnie wchodzili do tej pory: przewodniczący Piotr Kaźmierczak, sekretarz Krzysztof Krajewski oraz członkowie - Danuta Ciesielska, Stanisław Grela, komendant Straży Miejskiej Mirosław Kuss, Jadwiga Kopińska, rzecznik policji podkom. Tomasz Rybczyński i pełnomocnik burmistrza Kinga Luksaedt i kierownik MGOPS Agnieszka Szulc.

     Dwie z osób komisji, czyli Piotr Kaźmierczak i Stanisław Grela, znalazły się w niej zarządzeniem burmistrza z poprzedniej kadencji, gdy byli jeszcze radnymi. Kaźmierczak startując z PO, a Grela startując z listy PiS wybory listopadowe w 2010 r. przegrali.
     - Dla mnie pozostawanie tych dwóch osób w komisji, to jest czysta fikcja w tej chwili - mówił radny Przemysław Majcherkiewicz. Apelował on wiosną 2011 r. o zmiany w komisji, tak, aby obecna Rada Miejska też miała tam swych przedstawicieli.
     Po półtora roku nastąpiły zmiany. Burmistrz Leszek Duszyński jednak nikogo z komisji nie wycofał, a dołączył do niej radną PiS Marię Kapała i radnego PO Łukasza Drzazgowskiego.
     Radny Karol Nawrot wyraził ubolewanie, że burmistrz nie zwrócił się do nikogo z radnych PSL i SLD o zasiadanie w tej komisji.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1081 (44/2012)

Reklama

 

Komenatarz
     Wystawia sobie świadectwo
     Burmistrz Duszyński nie zmienił składu Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych tak jak domagali się radni opozycji. Głównie wnioskował o to radny Majcherkiewicz. Półtora roku burmistrz olewał wniosek radnego o wymianę dwóch członków komisji: byłego radnego PO Piotra Kaźmierczaka i byłego radnego związanego z PiS Stanisława Greli. Opozycja po prostu chciała, by obecny skład Rady też miał swoich przedstawicieli w komisji.
     Odnosiłem wrażenie, że burmistrz (tylko on ma uprawnienia do powołania i zmian w komisji) korzysta ze swego uprawnienia w sposób dyktatorski. Na zasadzie, że nikt nie będzie mu mówił, co ma robić. Zechce kogoś zmienić - to zmieni, zechce kogoś powołać - to powoła. Zdaję sobie sprawę, że korzystanie z takich poważnych uprawnień, które nadaje burmistrzowi prawo, to duża umiejętność, którą nabywa się wraz z doświadczeniem.
     Nigdy Duszyński nie przeprowadzi mądrych zmian w jakiejkolwiek instytucji, gdy gorąca głowa podpowiada, by nie robić nic pod dyktando Majcherkiewicza. A były wiceburmistrz jak stary wyga wykorzystuje to po mistrzowsku. Także najmłodszy stażem i wiekiem radny Karol Nawrot punktuje burmistrza. I to na jego wyraźne życzenie. Jak można denerwować się na to, że radni zgłaszają w imieniu mieszkańców wnioski do realizacji.
     Teraz burmistrz nazywa to żądaniem. Byłem na tej sesji, widziałem i słyszałem. Nikt z radnych niczego nie żądał, najwyżej prosił. Zwyczajnie zgłaszał interpelacje. Burmistrz zupełnie niepotrzebnie ciągle przypomina, jak to wspaniale rozwija się gmina Mogilno, że jest inwestycyjnym liderem. Każdy mieszkaniec gminy Mogilno to widzi i nie ma co tracić czasu na ciągłe przypominanie. Zupełnie niepotrzebnie burmistrz znowu używa retoryki - poprzednia władza mogła to zrobić. Jego przekaz jest taki, czego chcecie od mnie, poprzednicy mogli to wykonać. Pretensje kierujcie do nich. Czyli do Przemysława Majcherkiewicza, bo akurat pod ręką nie ma nikogo innego z tamtej ekipy.
Leszek Duszyński zapomina jednak o jednym. Mieszkańcy wybrali go właśnie dlatego, że byli niezadowoleni z efektów rządów poprzedników. Używanie dziś takiego argumentu przez burmistrza jest zwyczajnie śmieszne. Mieszkańcy nie chcieli już poprzednich władz, wybrali nowe.
     Nowe zaś władze ciągle tłumaczą się tym, że czegoś nie będą robić, bo poprzednicy mieli dużo czasu i nic nie zrobili.
     Moim zdaniem ten chwyt marketingowy w wykonaniu Duszyńskiego w Mogilnie już nie działa. Jest wyświechtany i populistyczny. Od 6 lat to mieszkańcy składają się na pensję burmistrza i oczekują od niego rozwiązań. Także ci mieszkańcy, którzy głosują na PSL, SLD i mają inne poglądy niż urzędujący burmistrz.
     Wracając do komisji alkoholowej. Burmistrz zastosował rozwiązanie najgorsze z możliwych, czyli poszerzył komisję o dwóch kolejnych członków. Nie chciał ruszać Kaźmierczaka, bo to polityczny przełożony burmistrza w PO. Nie chciał ruszać także Greli z racji komfortowej sytuacji w Mogilnie. Jak rosną słupki poparcia PO - burmistrz się cieszy, jak rośnie PiS - burmistrz skacze z radości. Obydwie partie go popierają w Mogilnie i burmistrz dba po prostu o ich interesy.
     Odpowiedź na pytanie, dlaczego burmistrz nie wpuścił do komisji alkoholowej radnych z PSL czy SLD - jest bardzo prosta. Komisja dysponuje w tej chwili budżetem około 400.000 zł, a w przyszłym roku będzie to ponad pół miliona złotych.
     Kto podejmowaniem decyzji, jak podzielić ten łakomy kąsek, chciałby się dzielić z opozycją?
     Formalnie wszystko jest w porządku, ale czy na tym polega budowa demokratycznego społeczeństwa. Już wiem, co powie burmistrz. Poprzednia władza też nas do niczego nie dopuszczała, my robimy to samo. Leszek Duszyński powinien jednak zawsze pamiętać, dlaczego poprzedniej władzy już nie ma.

Reklama

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1081 (44/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości