Wójt Teodor Pryka o sytuacji w Szkole Podstawowej i Gimnazjum Orchowo
- "Powinien być jeden dyrektor, bo inaczej to będzie burdel"
Wójt stawia dyrektorom poważne zarzuty zawyżenia planów liczby dzieci oraz nie liczenia się z gminnymi środkami przy organizacji dowozu dzieci, używając przy tym dosadnego słownictwa na panujący w szkołach bałagan - "burdel". - "Trzeba uważać na słowa, bo ktoś może zrozumieć, że w szkole prostytutki pracują" - zauważył radny Jacek Misztal. Radny mówi, że gdyby iść dalej, to można by powiedzieć, że wójt jest w takiej sytuacji alfonsem.
WÓJT KONTRA DYREKTORZY
Nerwowa atmosfera panowała podczas części obrad odbywającej się 27 października, komisji oświaty Rady Gminy Orchowo. Padały wzajemne oskarżenia i zarzuty, a chyba najczęściej wymawianym wyrazem było słowo - "burdel". Padały też słowa: "prostytutki i alfons". To jednak nie problemy obyczajowe zdominowały tą część dyskusji, choć używane słownictwo mogłoby na to wskazywać. Tematem ostrej wymiany zdań były problemy orchowskiej oświaty. Tak duże emocje wywołał artykuł w ubiegłotygodniowym nr "Orchowskich Pałuk", w którym wójt Teodor Pryka postawił publicznie poważne zarzuty wobec dyrektorów szkół w Orchowie: Szkoły Podstawowej - Krzysztofa Nowaka i Gimnazjum - Elżbiety Gonickiej. Wójt zarzucił dyrektorom nie liczenie się ze środkami gminnymi przy organizowaniu dowozów dzieci do szkół oraz celowe podawanie zawyżonych planów liczby uczniów. Komentując taki stan rzeczy wójt stwierdził, że dopóki w Orchowie będzie dwóch dyrektorów to zawsze będzie "burdel".
W ZAMKNIĘTYM GRONIE, NIC NIE DAJE
Dyskusję na temat zarzutów czynionych przez wójta w artykule, rozpoczęła przewodnicząca komisji oświaty, żona dyrektora SP w Orchowie Janina Nowak. Według przewodniczącej komisji oświaty zarzuty wysuwane w artykule są bezpodstawne i źle się stało, że problemy upubliczniane są najpierw w prasie. Wójt stwierdził, że trudno mu się odnosić do treści artykułu, gdyż go jeszcze nie czytał. Potwierdził jednak swoje zarzuty wobec dyrektorów, o których mówił reporterowi "Pałuk". Mówiąc o powodach ujawnienia swoich zarzutów w prasie, wójt stwierdził, że dalsze dyskusje na ten temat w zamkniętym gronie nic by nie zmieniły. - "Nigdy nie wycofam się z tego, że powinien być w Orchowie jeden dyrektor, bo inaczej to będzie burdel" - dodał wójt.
OCENI SPOŁECZEŃSTWO
Janina Nowak pytała wójta czy słowo "burdel" jest mu szczególnie bliskie, gdyż często go używa. - "Na niektórych nie pomagają już inne sformułowania" - odparł wójt Pryka. - "Apeluję, żeby pan się powstrzymał od takich sformułowań" - stwierdziła przewodnicząca komisji oświaty. - "Społeczeństwo mnie oceni" - odpowiedział wójt Pryka. - "I taka jest rozmowa z wójtem" - zakończyła wymianę zdań Janina Nowak.
ŹLE, ŻE NAJPIERW DO PRASY
Janina Nowak prosiła, aby przy formowaniu takich zarzutów rozmawiać najpierw z pracownikami, a dopiero później przedstawiać to innym osobom. - "Źle się dzieje że o zarzutach dowiadują się z prasy, a nie mogą się najpierw do tego odnieść" - komentowała radna Nowak. Dodała także, że pracownicy zachowali się w porządku wobec pracodawcy, gdyż nie chcieli odnosić się do zarzutów wcześniej niż nie porozmawiają o tym z pracodawcą.
- "Trzeba uważać na słowa, bo ktoś może zrozumieć, że w szkole prostytutki pracują" - zauważył radny Jacek Misztal. - "Dla mnie słowo "burdel" to znaczy też bałagan" - tłumaczył wójt
PODPUSZCZAŁ RODZICÓW?
Według radnego Misztala gdyby grać w grę słów, to skoro mówi się o burdelu, to wójt jako pracodawca jest alfonsem. - "Łatwiej jest grać np. Radą Rodziców" - stwierdził wójt. Wójt tłumaczył, że puściły mu nerwy, kiedy dyrektor szkoły podstawowej, nie mając potwierdzonej liczby dzieci na nowy rok szkolny, wykorzystując te dane podpuszczał przeciwko niemu rodziców. Dyrektor Krzysztof Nowak zaprzeczył temu, aby kiedykolwiek napuszczał rodziców na wójta, a jedynie informował ich o tym jakie będą warunki w szkole.
- "Jeśli dla pana jest to napuszczanie, to jest pański problem" - zwrócił się do wójta dyrektor SP w Orchowie Krzysztof Nowak.
MIĘDZY SOBĄ WYJAŚNIAJĄ JUŻ 3 LATA
Przewodniczący Rady Gminy Krzysztof Wróblewski podkreślił, że takie sprawy powinny być wyjaśniane między sobą a nie powinny trafiać do prasy: - "Zwracam uwagę, że później nasza praca w samorządzie jest źle postrzegana".
- "Ale jest wtedy większa jawność" - wtrącił radny Ryszard Świtek.
Wójt Teodor Pryka pytał co robić w sytuacji, jeśli przez 3 lata mówi się miedzy sobą o tych samych problemach i nic to nie daje. Dyrektor Gimnazjum Elżbieta Gonicka stwierdziła, że jest bardzo krzywdzące mówienie o tym, że przez 3 lata są jakieś nieprawidłowości. Wójt odparł jednak, że co do atmosfery, zarządzania i tego, że dzieci odchodzą do innych gmin to w orchowskim gimnazjum nic się od 3 lat nie zmienia.
Na zakończenie przewodnicząca komisji oświaty Janina Nowak poprosiła dyrektorów szkół, aby pisemnie ustosunkowali się do zarzutów wójta.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 716 (44/2005)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze