Pierwszy raz na publicznym spotkaniu z mieszkańcami widzieliśmy tak zdenerwowanego dyrektora wydziału gospodarki przestrzennej i ochrony środowiska mogileńskiego ratusza Arkadiusza Grobelskiego. W tle inny pracownik ratusza Joanna Perzyńska. fot. Damian Stawski
Gębice, spotkanie, pałac, Marcinkowo, mieszkania, wspólnota
Powstaje wspólnota, powstają problemy
Spotkanie urzędników mogileńskiego ratusza miało dotyczyć wykupu przez mieszkańców komunalnych lokali. Przerodziło się zaś w ostrą wymianę zdań na temat funkcjonowania przyszłej Wspólnoty Mieszkaniowej, terenu wokół pałacu i przebiegu gminnej drogi.
PRZYSZŁO 7 OSÓB
9 lutego w świetlicy wiejskiej przy szkole podstawowej w Gębicach odbyło się spotkanie, w którym przekazano mieszkańcom tzw. pałacu w Marcinkowie 26 informację odnośnie sprzedaży mieszkań i ewentualnego powstania w tym budynku Wspólnoty Mieszkaniowej. Na spotkanie w sumie przybyło 7 zainteresowanych osób (w pałacu mieszka 9 rodzin) oraz urzędnicy - Joanna Perzyńska odpowiadająca w mogileńskim ratuszu za sprzedaż mieszkań oraz dyrektor wydziału gospodarki przestrzennej i ochrony środowiska Arkadiusz Grobelski. W spotkaniu uczestniczył również dyrektor Mogileńskich Domów Jerzy Padoł.
Spokojnie spotkanie przebiegało tylko podczas powitania.
Sołtys Marcinkowa, radna Małgorzata Źrałka pytała Jerzego Padoła, w jakiej wysokości opłaty uiszczają mieszkańcy pałacu. - Płacą tylko i wyłącznie czynsz za lokal mieszkalny, bez pomieszczeń przynależnych. Do każdego lokalu przynależy jedno pomieszczenie gospodarcze, które jest bezpłatne - tłumaczył Jerzy Padoł. Pomieszczeniem gospodarczym może być piwnica lub przynależne pomieszczenie na zewnątrz np. szopa.
Mirosławowi Barczewskiemu nie podobało się to, gdy dyrektor Arkadiusz Grobelski zwracał mu uwagę, że nie powinien być na spotkaniu, bo nie jest stroną w sprawie sprzedaży lokali i późniejszego powołania Wspólnoty Mieszkaniowej fot. Damian Stawski NIE BĘDZIE PŁACIŁ WSTECZ
Do dyskusji dołączył się Tomasz Żurawski. Pan Tomasz ma zarówno piwnicę jak i budynki gospodarcze, dlatego za budynki gospodarcze musi płacić. Najpierw dopytywał się czy metraż pomieszczeń ma znaczenie. Na to pytanie dyrektor Padoł odpowiedział przecząco. Mieszkaniec opowiedział więc swoją historię.
- Ja mam piwnicę, nie wiem tam z 15 m2 i mam dwa pomieszczenia gospodarcze, garaż i budynek gospodarczy. Podpisałem z panem umowę i płacę za te gospodarcze pomieszczenia. Tylko ja mam takie pytanie. Pan mi naliczył wstecz za dwa lata i to jest 2.700 zł. Ja jestem osobą bez stałej pracy i nie stać mnie na zapłacenie takiej kwoty, złożyłem do pana pismo odwołujące się do tego z prośbą o uchylenie tego, nie dostałem do tej pory żadnej odpowiedzi konkretnej i chciałbym wiedzieć co dalej. Czuje się niesprawiedliwie potraktowany, bo wielu lokatorów z którymi rozmawiałem i oni mają więcej pomieszczeń i za nie nie płacą. Ja zamierzam za nie płacić, nie uchylam się od tego. Ale od momentu podpisania umowy, wstecz nie - tłumaczył. Rację przyznali mu pozostali mieszkańcy. Tymczasem dyrektor Jerzy Padoł tłumaczył: - Ja tego nie zrobiłem samodzielnie, rozmawialiśmy, uzgodniliśmy, czy pan to użytkował. Na te pomieszczenia, które pan wskazał podpisaliśmy umowę.
Tomasz Żurawski dodał: - Ale nie żebym płacił dwa lata wstecz. Pan mi to wszystko jakby skoloryzował, pan mi powiedział, że będzie to dla mnie lepiej jak to zrobię, że powinienem tak zrobić. Dodatkowo mieszkaniec, gdy zapytał czy jest na sali osoba, która płaci wstecz, nie odezwał się nikt.
NIE MIESZKANIA A WSPÓLNOTA
Mieszkańcy większość pytań kierowali do dyrektora Mogileńskich Domów, a spotkanie miało dotyczyć sprzedaży mieszkań komunalnych dla najemców lokali w pałacu w Marcinkowie. Mieli oni wykupić lokale za 10% ich ceny i przez 5 kolejnych lat lokale nie mogą zostać sprzedane. Gdy chociaż jedna z osób wykupi mieszkanie na własność, w pałacu powstanie Wspólnota Mieszkaniowa. Dla mieszkańców to powołanie przyszłej Wspólnoty było głównym tematem, a nie sam temat kupna mieszkań. O to złościli się również urzędnicy.
- Mam wrażenie, że trochę odchodzimy od tematu, bo z tego co wiem to mieliśmy rozmawiać o sprzedaży mieszkań łącznie z udziałem w gruncie. Po to my tutaj jesteśmy, a tutaj są pytania do pana dyrektora, które dotyczą innych rzeczy - zwracał uwagę na początku stonowanym głosem dyrektor Grobelski.
Mieszkańcy jednak na słowa urzędników nie zwracali uwagi wzajemnie się pomawiając i obrażając. Temat konfliktu sąsiedzkiego najbardziej było widać podczas rozmowy o rozdzielności terenu przy pałacu. Teren przy budynku Marcinkowo 36 należy do gminy Mogilno. Jak podczas spotkania dowiedział się reporter Pałuk, praktycznie żaden z mieszkańców nie dzierżawi tego terenu, a na terenach gminnych mieszkańcy mają poustawiane dzikie szopki oraz ogródki. Przez teren obok pałacu ma przebiegać droga gminna, która ma zapewnić przejazd innym domostwom położonym dalej. W przypadku kiedy gmina nie wydzieliłaby drogi gminnej, mieszkańcy tamtejszych posesji mogliby nie mieć dojazdu, bo dzierżawcy gruntów przy pałacu mogliby odgrodzić dojazd. Tłumaczyła to Joanna Perzyńska.
Mieszkaniec pałacu Tomasz Żurawski nie rozumiał, dlaczego musi płacić za pomieszczenie gospodarcze za dwa lata wstecz fot. Damian Stawski NERWY DYREKTORA
Najwięcej pretensji o wydzielenie drogi gminnej miał Mirosław Barczewski z Bydgoszczy, który rozmawiał już wcześniej z reporterem Pałuk na temat pałacu w Marcinkowie. O pomoc w sprawie ma prosić też posłów PiS-u, a pomoc zadeklarował już mu też jak mówił radny powiatowy Jerzy Łaganowski.
Między Mirosławem Barczewskim, a dyrektorem Arkadiuszem Grobelskim wrzało od początku spotkania. Gdy Mirosław Barczewski narysował szkic, jak droga gminna ma wyglądać, Arkadiusz Grobelski poprawił go i wszystkiemu zaprzeczył przedstawiając swoją mapkę. Mirosław Barczewski miał już inną mapkę, jak twierdził - od gminy.
Gdy Arkadiusz Grobelski wstał przynieść mapkę Mirosław Barczewski komentował: - O, szczury uciekają. Nie trzeba było czekać na odpowiedź dyrektora. - Ja panu nie ubliżałem - mówił. Wcześniej Arkadiusz Grobelski zwracał uwagę Mirosławowi Barczewskiemu, że ten nie powinien zabierać głosu, bo nie jest stroną. - Nie powinno pana być na tym spotkaniu - mówił Arkadiusz Grobelski. - Nie pan będzie o tym decydował - mówił Mirosław Barczewski. W budynku Marcinkowo 36 mieszka partnerka pana Mirosława i jak mówił na spotkaniu, ma on z nią zamieszkać, dlatego sprawą się interesuje.
Temat konfliktu na linii mieszkańcy - gmina i konfliktu między mieszkańcami w przypadku pałacu w Marcinkowie to temat rzeka, do którego wrócimy w kolejnych numerach. Sytuację w Marcinkowie tak podsumował dyrektor Mogileńskich Domów Jerzy Padoł. - Jak powstaje wspólnota, powstają problemy.
W najbliższym czasie napiszemy także o skardze złożonej przez jedną z mieszkanek pałacu wojewodzie kujawsko-pomorskiemu na dyrektora Mogileńskich Domów odnośnie nieprawidłowości w pałacu. Radna Małgorzata Źrałka tak komentowała to co wokół pałacu od dłuższego czasu się dzieje: - Wstyd mi, że takie rzeczy w Marcinkowie się dzieją - mówiła.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1252 (6/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze