Reklama

Program komputerowy ratował etat dla córki dyrektor Popielarz

Dyrektor Przedszkola nr 1 w Trzemesznie Teresa Popielarz (na zdjęciu) zmieniła front.  Już nie uważa, że jej córka w arkuszu organizacyjnym nie miała wpisanego pełnego etatu na rok szkolny 2013/2014. Teraz zrzuca winę na program komputerowy „Vulkan”, który zachował pełen etat tylko dla jej córki. - „Apeluję o powagę. Albo robimy sobie jaja, albo rozmawiamy poważnie” - zareagował dyrektor Zespołu Obsługi Szkół Mirosław Świerkot (na zdjęciu).

        fot. Roman Wolek

Trzemeszno, program komputerowy, etat, szkoła, przedszkole,  córka, Teresa Popielarz
     Program komputerowy ratował etat dla córki dyrektor Popielarz
     Dyrektor Teresa Popielarz uważa, że to program Vulkan jest winny tego, iż w projekcie organizacyjnym przedszkola pełen etat został zachowany tylko dla jej córki. - Apeluję o powagę. Albo robimy sobie jaja, albo rozmawiamy poważnie - odpowiadał na takie tłumaczenie Mirosław Świerkot.

     RATOWAŁA ETAT CÓRKI
     4 września w trzemeszeńskim ratuszu odbyło się specjalne posiedzenie komisji rewizyjnej. Celem zwołania komisji była sprawa Teresy Popielarz dyrektor Przedszkola nr 1 w Trzemesznie. Przypomnijmy, że 20 czerwca w naszej gazecie ujawniliśmy, iż dyrektor Popielarz w ramach szukania oszczędności w swojej placówce od nowego roku szkolnego ograniczyła etaty nauczycieli. Jednak jak wynikało z projektu organizacyjnego przedszkola, ograniczenia te miały dotyczyć wszystkich nauczycieli poza córką dyrektor Joanną Popielarz. Dyrektor zapewniała wtedy reportera Pałuk, że cięcia godzin dotyczyły wszystkich nauczycieli i jej córka także miała mieć zmniejszony etat.
Innego zdania był jednak Mirosław Świerkot, dyrektor Zespołu Obsługi Szkół, który podczas zbierania informacji do tego artykułu powiedział nam, że Teresa Popielarz mija się z prawdą. Dyrektor Świerkot sprawdził arkusz organizacyjny przedszkola przez nią  sporządzony. Projekt ten został później podpisany przez burmistrza Krzysztofa Derezińskiego. Jasno wynikało z niego, że ograniczenia etatów dotyczą wszystkich nauczycieli z wyjątkiem córki dyrektor przedszkola, która miała pracować nadal na pełnym etacie.
     Ostatecznie po nagłośnieniu przez nas tej sprawy, ograniczenia etatów dotyczyły wszystkich nauczycieli włącznie z córką dyrektor Popielarz.
     CHCIAŁA SPROSTOWANIA
     Po ukazaniu się artykułu dyrektor Popielarz próbowała wykazać, że fakty podane przez dyrektora Świerkota i zamieszczone później w naszej gazecie są nieprawdziwe.
    Teresa Popielarz wysłała pisma do burmistrza Derezińskiego i przewodniczącego Rady Miejskiej Wiesława Pokorskiego. Informowała w nich, że wszyscy pracownicy pedagogiczni przedszkola mieli mieć zmniejszone etaty. Uzasadniała także, iż informacje o tym zostały przesłane do związków zawodowych. Zarzuciła w nich, że informacje, które ukazały się w naszej gazecie, były nieprawdziwe.
     Dyrektor Popielarz 10 lipca skierowała także pismo do redaktora naczelnego Pałuk i Ziemi Mogileńskiej, w którym domagała się sprostowania, według niej nieprawdziwych wiadomości zawartych w artykule pod tytułem Ocaliła pełen etat tylko dla córki. Również i w tym piśmie zaznaczyła, że wszyscy nauczyciele Przedszkola nr 1, w tym również jej córka Joanna Popielarz, mają zmniejszone godziny etatowe. Dodała, że zgodnie z prawem przekazała ona informację o ograniczeniu zatrudnienia wszystkich pracowników pedagogicznych w Przedszkolu nr 1 w piśmie do prezes Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. Dyrektor przedszkola w swoim piśmie do gazety w ogóle nie odnosiła się jednak do danych przekazanych w arkuszu organizacyjnym.
     BURMISTRZ WYJAŚNIŁ
     Po otrzymaniu pisma od Teresy Popielarz burmistrz zwrócił się do Mirosława Świerkota o pisemne ustosunkowanie się do zarzutów dyrektor przedszkola.
     Dyrektor ZOS takie wyjaśnienia sporządził. Potwierdził w nich, że przekazał reporterowi Pałuk, iż córka dyrektor przedszkola miała być zatrudniona w przyszłym roku szkolnym na cały etat i zaznaczył, że opierał się przy tym na oficjalnych dokumentach przedszkola, czyli na zatwierdzonym projekcie organizacyjnym tej placówki. To, że takie dane znalazły się w projekcie kilkakrotnie potwierdzała także wcześniej na obradach sesji skarbnik gminy Alina Kociemba.
     Po zbadaniu tej sprawy burmistrz Dereziński doszedł do wniosku, że dane przedstawione przez dyrektora Świerkota i zamieszczone później w gazecie są prawdziwe. W związku z tym burmistrz zapowiedział, że spotka się osobiście z Teresą Popielarz i będzie żądał od niej wyjaśnień w tej sprawie, a jeśli wszystkie dotychczasowe informacje się potwierdzą, to ją ukarze.
     WINNY JEST PROGRAM
     W międzyczasie sprawą tą zainteresowała się komisja rewizyjna Rady Miejskiej. Dlatego też omawiano ten temat na wczorajszych obradach.
     Dyrektor Teresa Popielarz tym razem zmieniła sposób obrony. Już nie twierdziła, że to Pałuki i dyrektor Świerkot przekazały nieprawdziwe informacje. Według dyrektor przedszkola w tej sprawie winny jest program komputerowy Vulkan używany w trzemeszeńskiej oświacie. Jak wyjaśniała wpisała w nim, że jej córka miała mieć 20/22 etatu, ale program ten źle wygenerował te dane i wynikało z nich później, że córka dyrektor ma mieć jednak 22/22 etatu, czyli cały etat w klasie zerowej. - Nie jestem informatykiem. I tak to wyszło - przekonywała dyrektor Popielarz.
     Sekretarz gminy Tomasz Gorczycki poinformował, że w związku z takim tłumaczeniem dyrektor przedszkola zwrócił się do firmy Vulkan o wyjaśnienie, czy rzeczywiście mogło dojść do sytuacji przedstawianej przez Teresę Popielarz. Sekretarz Gorczycki zapowiedział, że jeśli wina będzie leżała po stronie firmy, to trzeba będzie zrezygnować z programu Vulkan i domagać się sądownie odszkodowania, gdyż zakup programu związany był z dużymi kosztami i dużą ilością godzin, które poświęcili pracownicy, aby się nauczyć z niego korzystać.
     Według Tomasza Gorczyckiego program wcale nie wyliczył złych danych ale zapowiedział, że chce najpierw poczekać na odpowiedź w tej sprawie od firmy Vulkan. Sekretarz gminy komentował, że do obliczenia danych użytych w projekcie organizacyjnym wystarczy wiedza matematyczna na poziomie trzeciej klasy szkoły podstawowej, ale powtórzył, że w związku ze stanowiskiem dyrektor przedszkola trzeba będzie poczekać aż do sprawy tej odniesie się firma Vulkan.
     NIE ROBIĆ JAJ
     Mirosław Świerkot był jednak zdania, że to dyrektor przedszkola wprowadza wszystkich w błąd.
     - Apeluję o powagę. Albo robimy sobie jaja, albo rozmawiamy poważnie - zwracał uwagę.
     Dyrektor Świerkot argumentował, że dyrektor Popielarz dobrze wiedziała, że w zerówce cały etat wynosi 22 godziny i tyle też godzin wpisała swojej córce w projekcie organizacyjnym a teraz twierdzi, że to program komputerowy popełnił błąd. Mówił także o tym, że dyrektor przedszkola najpierw inne dane zapisała do projektu, a dwa dni później już zmienione dane przesłała do ZNP.
     Zarówno jednak dyrektor Świerkot jak i skarbnik Alina Kociemba podkreślali podczas obrad, że dla organu prowadzącego ważnym dokumentem jest tylko projekt organizacyjny.
     Dyrektor Popielarz bronił jedynie radny Zbigniew Matelski. Zarzucił on m.in. dyrektorowi Świerkotowi, że przekazał on informacje o danych z projektu organizacyjnego przedszkola dla naszej gazety, mimo iż burmistrz zakazał urzędnikom wypowiadania się dla prasy. Zarzucił także dyrektorowi ZOS, że to on powinien wcześniej dokładnie sprawdzić projekt organizacyjny przedszkola.
     W związku z tym obrady komisji zakończono tylko podjęciem wniosku w sprawie zwrócenia się do burmistrza o udostępnienie zakresu obowiązków dyrektora Świerkota. Za przyjęciem takiego wniosku głosowali tylko Zbigniew Matelski i Eleonora Mądra.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1125 (36/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości