Minione tygodnie pokazały, że w sprawie zawirowania wokół strzeleńskiego szpitala, to radny powiatowy Przemysław Zowczak miał rację. Rządząca powiatem koalicja PSL/SLD doprowadziła do faktycznej likwidacji szpitala w jego dotychczasowej formule. Najlepiej obrazuje to przypadek radnej Ireny Pułkownik, która przeprosiła radnego Zowczaka podczas powiatowej komisji zdrowia za to, że wcześniej wątpiła i nie wierzyła w to, co radny z Zofijówki mówi.
fot. Paweł Lachowicz
Strzelno, szpital, posiedzenie, komisja zdrowia
Przeciwni demontażowi szpitala
Radny Przemysław Zowczak wskazał jako winnych niebezpieczeństwa upadku strzeleńskiego szpitala polityczny układ nieprzerwanie trzęsący powiatem od 15 lat: starostę z PSL Tomasza Barczaka, jego zastępcę Tadeusza Szymańskiego z SLD, burmistrza z PSL Ewarysta Matczaka i radnych PSL Krzysztofa Mleczko i Krzysztofa Szarzyńskiego. - Winni jesteśmy wszyscy jak tu siedzimy, bo wszyscy żeśmy przy korytach byli, żeśmy rządzili - mówił zbulwersowany prezes TMMS Marian Przybylski. - Jeżeli chodzi o mieszkańców Strzelna ja nie będę mówił, tylko działał jako burmistrz. A pan panie Zowczak, niech nie przeszkadza - apelował burmistrz Matczak.
Pracownice SPZOZ Małgorzata Fibikowska i Barbara Sobczak. Ta druga pytała o to, jak długo pracownicy tej firmy będą jeszcze słyszeć, pracować i pracować, bez żadnych podwyżek
fot. Paweł Lachowicz
20 września odbyło się w Strzelnie oczekiwane z dużym zainteresowaniem wspólne posiedzenie komisji zdrowia Rady Miejskiej w Strzelnie i komisji zdrowia Rady Gminy w Jeziorach Wielkich. Stało się to po tym, jak dyrektor SPZOZ Michał Ogrodowicz z dniem 1 września zlikwidował nocną i świąteczną opiekę zdrowotną w Strzelnie. Na terenie powiatu teraz taki punkt istnieje tylko w Mogilnie. Finansowany jest przez NFZ, natomiast punkt strzeleński finansowany był cały czas przez SPZOZ. Według dyrektora Ogrodowicza, żaden pracownik nie został zwolniony z tytułu zamknięcia opieki nocnej i świątecznej w Strzelnie.
W międzyczasie okazało się, że trwają konsultacje (piszemy o nich w innym artykule) starosty Tomasza Barczaka, Zarządu Powiatu i dyrektora SPZOZ z władzami poszczególnych gmin tworzących powiat mogileński. Podczas trzech spotkań, starosta przedstawiał koncepcję rozbudowy szpitala w Mogilnie i chciał usłyszeć opinie samorządowców na ten temat. Żadne inne koncepcje na tych spotkaniach nie były prezentowane ani przez starostę Barczaka, ani przez dyrektora Ogrodowicza. W przypadku rozbudowy szpitala w Mogilnie, przeniesione zostałyby tutaj cztery oddziały: pediatria, ginekologia i położnictwo, chirurgia oraz oddział wewnętrzny ze szpitala w Strzelnie, stacja dializ i blok operacyjny. Szpital strzeleński nie uległby likwidacji, zostałby przeprofilowany na tzw. centrum opieki długoterminowej dla osób starszych.
Starosta Barczak ujawnił także na komisji zdrowia Rady Powiatu, że prowadzone są dodatkowo rozmowy z Zarządem Województwa nad przeniesieniem do Mogilna sprzętu diagnostycznego ze szpitala strzeleńskiego, zakupionego wcześniej za środki unijne. Rozmowy dotyczą także tego, by kwota około 1,7 mln zł z budżetu unijnego, którą powiat mogileński może dysponować już od 2009 r., mogła zostać przeznaczona na rozbudowę szpitala w Mogilnie. Starosta Tomasz Barczak podczas komisji zdrowia Rady Powiatu mówił, że w obu sprawach można liczyć na przychylność Zarządu Województwa.
Przypomnijmy, że środki unijne miały pójść zgodnie z podpisaną z marszałkiem umową na rozbudowę szpitala w Strzelnie. Inwestycja ta znalazła się w kolejnych budżetach Rady Powiatu w 2011, 2012 i 2013 r. Każdorazowo jednak nie była realizowana. Od ubiegłego roku starosta tłumaczy to tym, że nadbudowywać szpitala nie można, gdyż na czas modernizacji trzeba by wyłączyć pozostałe oddziały z użytkowania. Byłyby to milionowe straty dla SPZOZ.
Dodatkowo starosta ujawnił, zapraszając do Mogilna dyrektor wydziału zdrowia Urzędu Wojewódzkiego Agnieszkę Bańkowską, że ministerstwo planuje zbudować tzw. sieć szpitali. Jego zdaniem szpital w Strzelnie leżący zbyt blisko Inowrocławia, nie otrzymałby kontraktu z NFZ. Istnieje niebezpieczeństwo, że powiat mogileński zostałby pozbawiony szpitala, chyba, że utrzymywałby go starosta z budżetu powiatu.
Po rozbudowie szpitala w Mogilnie, co potrwa od 2 do 4 lat, w szpitalu strzeleńskim miałoby zostać ulokowane tzw. centrum opieki długoterminowej, czyli oddziały związane z opieką ludzi starszych, jak oddział geriatryczny czy ZOL.
Starosta tłumaczy, że odbędzie się jeszcze wspólne spotkanie z przedstawicielami wszystkich samorządów z terenu powiatu mogileńskiego i wtedy urodzi się ostateczna koncepcja Zarządu Powiatu.
Przypomnijmy także, że podczas komisji zdrowia Rady Powiatu starosta Barczak mówił, iż koszt rozbudowy szpitala w Mogilnie, to kwota 15-25 mln zł. Tymczasem kilka dni później na sesji Rady Powiatu mówił już o kosztach 20-25 mln zł.
TEORETYCZNIE
Dyrektor SPZOZ Michał Ogrodowicz usiłował 20 września przekonać strzeleńskich i jeziorańskich radnych, że decyzje o charakterze strategicznym, czyli jak ma wyglądać funkcjonalność szpitala w przyszłości; czy ma powstać nowy obiekt szpitalny, czy ma być rozbudowa, modernizacja istniejących obiektów, jeszcze nie zapadły.
- Na razie z mojego punktu widzenia nie ma jeszcze obranego kształtu - przekonywał zebranych. Dodał: - Szpital teoretycznie mógłby zostać tutaj, jak i może funkcjonować w Mogilnie. Może być też decyzja o wybudowaniu nowego obiektu, gdzieś na terenie powiatu i są to scenariusze, które są rozpatrywane, natomiast konkretna rekomendacja dopiero powstanie za jakiś czas.
PRZYŚPIESZYŁ
Zdaniem dyrektora SPZOZ, zarówno nocna, jak i świąteczna opieka zdrowotna w Strzelnie z punktu widzenia dostępności dla pacjentów powinna dalej tutaj funkcjonować, jednak - jak mówił - z punktu widzenia Narodowego Funduszu Zdrowia i z punktu widzenia ekonomicznego w obecnej sytuacji szpitala, takiego uzasadnienia nie ma. Dlatego, że punkt nocny w dalszym ciągu musiałby być finansowany ze środków własnych szpitala.
- Proszę mi wierzyć, że gdyby była taka możliwość, to punkt nocnej opieki byłby zlokalizowany praktycznie w każdej gminie. Jeżeli będzie nas na to stać, być może kiedyś w przyszłości ten punkt tutaj wróci. Biję się w pierś, że zamknięcie punktu odbyło się z dnia na dzień. I to, że nie zostaliście państwo poinformowani, za to przepraszam. Wina leży po mojej stronie, lecz nie zakładałem tego, że to się to wydarzy od 1 września, tylko później - mówił Michał Ogrodowicz.
Trzymający się za głowę wicestarosta Tadeusz Szymański, to najczęstszy obrazek, jaki mógł zaobserwować każdy, kto wziął udział w spotkaniu połączonych komisji zdrowia ze Strzelna i Jezior Wielkich. Z lewej strony dyrektor SPZOZ Michał Ogrodowicz, z prawej przewodniczący Rady Powiatu Jan Bartecki.
fot. Paweł Lachowicz
Przewodniczący Rady Miejskiej w Strzelnie Piotr Pieszak nie widzi nic złego w prywatnych spotkaniach przy wódeczce i na obiedzie w „Chacie Wiejskiej” w Kwieciszewie
fot. Paweł Lachowicz
ROSYJSKA RULETKA
Radny powiatowy Przemysław Zowczak z Zofijówki tłumaczył, że w sytuacji zlikwidowania punktu opieki nocnej i świątecznej w Strzelnie stawka na tę pomoc i tak będzie z NFZ nadal trafiała konkretnie do SPZOZ w Mogilnie. Natomiast mieszkańcy nie mają w tym żadnych ograniczeń i mogą korzystać z punktów z jakich chcą, czy to w Mogilnie, Inowrocławiu, mogą korzystać z takich punktów w całej Polsce.
- Czy my skorzystamy z punktu w Mogilnie? Sądzę, że nie. Odległość między rynkiem w Strzelnie, a szpitalem w Inowrocławiu, czy w Mogilnie jest taka sama. Komunikacja publiczna jest zupełnie inaczej zorganizowana w kierunku Inowrocławia. Z części gminy Jeziora Wielkie jest bliżej do Inowrocławia niż Mogilna. Diagnostyka medyczna jest i zawsze będzie lepsza w Inowrocławiu niż w Mogilnie. Tam jest również większa dostępność leków - wyliczał radny Zowczak.
Radny miał duże wątpliwości, co do podawanych oficjalnie przyczyn likwidacji punktu opieki nocnej. - Jeśli ci ludzie lekarze zostali zagospodarowani na innych oddziałach, to świadczy o tym, że tutaj finansowo nic nie zyskujemy. A może to świadczyć o tym, że powód był inny. Być może powodem zlikwidowania punktu w Strzelnie były duże problemy kadrowe, o których pan Ogrodowicz nie mówi i wbrew temu co mówił, były dni kiedy po prostu ta opieka nie była jeszcze zlikwidowana, a jej nie było. To trzeba uczciwie powiedzieć, bo tak naprawdę to jest rosyjska ruletka - mówił radny Zowczak.
MARTWI SIĘ ZA GMINY
Mieszkający w Mogilnie, radny Krzysztof Szarzyński nie widzi żadnego argumentu ani racjonalnego, ani ekonomicznego na przenoszenie oddziałów i budowania od podstaw szpitala w Mogilnie.
Pytał się staroście, czy gmina Mogilno zabezpieczy w przyszłorocznym budżecie kwotę 2 mln zł na opracowanie dokumentacji projektowej nowego budynku SPZOZ, skoro burmistrz Leszek Duszyński obiecał staroście daleko idącą pomoc.
Radny przytoczył cztery wskaźniki zadłużenia. Gmina Dąbrowa ma je na poziomie 17% - najniższy wskaźnik 13% ma gmina Jeziora Wielkie, gmina Strzelno ma wskaźnik 38%, a gmina Mogilno 50%. - Moje pytanie, z czego gmina Mogilno dofinansuje ewentualną rozbudowę? Nieracjonalną, nieekonomiczną nawet nie społeczną, bo siedziba Urzędu Marszałkowskiego jest w Toruniu, więc to nie jest argument, że największe miasto w powiecie mogileńskim musi mieć szpital z prawdziwego zdarzenia. Ten sen radnego Bartosza Nowackiego może być zmorą dla mieszkańców Mogilna - mówił Krzysztof Szarzyński.
Twierdził ponadto, że w Strzelnie jest miejsce na rozbudowę szpitala, jest nawet miejsce na lądowanie helikoptera, czego w Mogilnie brakuje. Twierdził, że szpital w Strzelnie powinien zostać chociażby ze względów historycznych i ze względu na to, że Strzelno jest drugą co do wielkości gminą w powiecie mogileńskim.
- Przestrzegam młodych polityków z Mogilna, aby nie dzielili społeczeństwa na Mogilno i Strzelno - dodał radny Szarzyński.
KARTY ZOSTAŁY ROZDANE
Zdaniem mieszkańca Strzelna Piotra Posadzego, mieszkańcom pozostało już tyko oburzenie, bo jak mówił karty są już rozdane i wszyscy o tym doskonale wiedzą. - Jak mistrz szachowy rozpoczyna grę po ruchu przeciwnika, on już ma kilkanaście ruchów zaplanowanych, tak samo jest w tym przypadku. Pozostanie nam oburzenie, a szpitala w Strzelnie nie będzie - mówił.
- Silna gmina z dobrym zarządcą, dobrymi pomysłami, ciągłym rozwojem jest trudnym przeciwnikiem do działań, a nas po prostu wykiwano, a robi się to od wielu, wielu lat i nigdy nie było tak i nie będzie, żeby władze w Mogilnie chciały dla nas dobrze, a to co teraz jest, to po prostu jest przyzwolenie na to, żeby tak się stało. Po prostu jest już za późno na to, żeby się przeciwstawić. Pomysł odłączenia się - podejrzewam, że chyba tylko to nam zostało. Bo decyzje o rozwoju nie zapadają na miesiąc, na dwa. Jest to po prostu rozwój wieloletni i kilkudziesięcioletni. Panowie w Mogilnie postanowili sobie, że będzie to rozwój jednego ośrodka silnego i takim ośrodkiem będzie Mogilno. Ze wspaniałą infrastrukturą, z pięknym szpitalem, ze szkołami i drogami, a Strzelno będzie na marginesie prowincjonalnym miasteczkiem i tak to będzie wyglądać. Bo to, co się stało z liceum w Strzelnie, to jest osłabienie miasta i jego wizerunku. Boję się, że jest już na cokolwiek za późno - mówił Piotr Posadzy.
Mieszkaniec Strzelna Piotr Posadzy mówił o politykach w długich płaszczach, spotykających się
w „Chacie Wiejskiej” w Kwieciszewie
fot. Paweł Lachowicz
STRACĄ DROGI POWIATOWE
Radny Zowczak stanowczo twierdził, że w Mogilnie szpital będzie wyłącznie szpitalem miejskim, a gmina Strzelno poprzez podatki będzie łożyć na utrzymanie szpitala miejskiego w Mogilnie.
Przestrzegał, że koszt wybudowania szpitala w Mogilnie i przeniesienia oddziałów zabiegowych ze Strzelna do Mogilna, plus stacji dializ i całego bloku operacyjnego - będzie o wiele większy niż kosztowałaby rozbudowa szpitala w Strzelnie.
Radny dodał też, że powiat mogileński, aby podjąć się rozbudowy, będzie musiał zaangażować się finansowo i aby pozyskać pieniądze nie zdejmie ich z budżetu na szkoły, czy na administrację, a po raz kolejny zostaną pieniądze zdjęte z remontów i modernizacji dróg powiatowych.
Prezes TMMS Marian Przybylski dziwił się, że starosta Tomasz Barczak nie przyjeżdża do Strzelna i nie przechadza się ulicami, by poznać opinie mieszkańców
fot. Paweł Lachowicz
- Drogi powiatowe na dzień dzisiejszy są w najgorszym stanie na terenie gminy Jeziora Wielkie i Strzelno. My mieszkańcy gminy Jeziora Wielkie i Strzelno zapłacimy pogorszeniem się zimowego i letniego utrzymania dróg oraz wszelkimi inwestycjami na drogach. Matematyka nie kłamie, nie ma innego wyjścia - powiedział Zowczak. Jego zdaniem mieszkańcy będą się leczyć w Inowrocławiu i jeżeli większość będzie właśnie tam się leczyć, to gmina Strzelno nie będzie miała żadnego interesu pozostania w powiecie mogileńskim.
- Jaki będziemy mieli interes pozostania w powiecie mogileńskim. Nas naprawdę dużo innych rzeczy łączy z Inowrocławiem. Nawet kwestia obwodnicy i drogi krajowej nr 15. To jest problem, którym w ogóle nie żyje Mogilno. My z obwodnicy wschodniej Mogilna będziemy korzystać tylko raz do roku, jak pojedziemy na Targi Rolne do Żnina - dodał.
AMBICJE
Radny miejski ze Strzelna Marian Mikołajczak mówił: - W tej dyskusji, z którą mam możliwość zaznajomienia się poprzez lokalną prasę już dostrzegam trochę takiej ambicjonalnej rozgrywki. Boje się, że to będzie miało ogromne znaczenie, i przesłoni merytoryczne względy i będzie traktowane na zasadzie zwycięstwa Mogilna lub przegranej Strzelna. My radni musimy wznieść się ponad takie przyziemne sprawy, skoro te zmiany wymusza ekonomia i ekonomia decyduje, i jeżeli Zarząd Powiatu przekona mnie, że tak musi być. Konkretnie taniej, bo nas nie stać, trudno, bowiem takie są realia, musi być szpital przeniesiony do Mogilna, ale póki co ja takiej możliwości nie widzę. Spróbujmy spojrzeć na to z innej strony, nie próbujmy przeciągać tej kołdry każdy na swoją stronę. Ja wiem, że będzie to mile widziane przez naszych wyborców.
Wyliczał przy okazji, jaki jest układ głosów w Radzie Powiatu. Jest 17 radnych, 9 reprezentuje Mogilno, 8 gminy ościenne, w tym 4 Strzelno i 4 Dąbrowę. Jego zdaniem jak przyjdzie do głosowania, i będą radni głosować niemerytorycznie, biorąc to jak zostanie ich postawa odebrana, to sprawa jest załatwiona.
Przewodniczący WZZ Sierpień 80 w Strzelnie Grzegorz Kulczycki twardo przestrzegał: - Całkowicie nie zgadzam się z tym, żeby coś było budowane na terenie miasta Mogilna (...) Nie pozwolimy na to. Mam przyzwolenie społeczne i nie zastraszam. Jeżeli powiat mogileński nie zaprzestanie tych działań, to my „Sierpień 80” rozpoczniemy procedurę referendum odłączenia się Strzelna od powiatu.
Pomysł poparł Krzysztof Szarzyński, mówiąc, że jeżeli Zarząd Powiatu podejmie takie decyzje, to on również jest gorącym zwolennikiem odłączenia się gminy Strzelno od powiatu mogileńskiego. - Macie państwo moje jako mogilnianina, ale radnego ziemi strzeleńskiej pełne poparcie - mówił.
JAKIMI DROGAMI
Wójt Jezior Wielkich Zbysław Woźniakowski pytał, co będzie po przeniesieniu oddziałów szpitalnych do Mogilna - jak dojedzie karetka z Mogilna do Krzywego Kolana, Siemionek, do Lenartowa czy na Potrzymiech. - Ile to będzie trwać, godzinę czy jeszcze dłużej - pytał wójt.
Radna Rady Gminy Jeziora Wielkie Aneta Bemke z Lubstówka uważała, że starosta nie wie jakimi drogami mieszkańcy gminy Jeziora Wielkie dojeżdżają do szpitali, szkół, urzędów miasta. Podkreślała, że drogi powiatowe na terenach nadgoplańskich są w katastrofalnym stanie. Nie wyobrażała sobie, żeby karetka pędziła 100 km/h po tych drogach i nie miała jakiegoś wypadku.
- My i tak mamy specjalistyczną opiekę w szpitalu w Inowrocławiu, i wątpię, żeby kiedykolwiek ktoś zamienił to na Mogilno. Tutaj nie myśli się merytorycznie i ekonomicznie, tylko politycznie. Jak taką samą odległość 40 km mamy jechać do Mogilna i do Inowrocławia, to każdy dbający o swoje zdrowie wybierze Inowrocław - mówiła radna Bemke.
POMYŚLEĆ O PERSONELU
Przewodniczący Powiatowej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych Stanisław Bielecki pytał starostę, od ilu lat obiecuje remont szpitala w Strzelnie.
- Ja zdążyłem osiwieć, trochę wyłysieć, i nic się nie robi. W Mogilnie inwestycje trwają. Panie starosto, ile jeszcze społeczeństwo będzie oszukiwane? - pytał Stanisław Bielecki. - I jeszcze mam pytanie, kiedy pan ma zamiar podnieść pensje dla personelu średniego, którzy zarabiają tyle, ile dzisiaj wynosi kuroniówka, a pracują po 30 i więcej lat. Chce się budować szpital, a nie myśli się o załodze. Gdzie mamy lekarzy, bo lekarze dojeżdżają, i w jaki sposób pan ich przyciągnie do nas. Wysokim kontraktem, to stracimy płynność finansową, mieszkaniem - nie ma. Pieniądze były na remont szpitala w Strzelnie i ponoć są. Weźmy się do roboty, a nie debatujmy kto jest lepszy, a kto gorszy - dodał Stanisław Bielecki.
Radny powiatowy Krzysztof Szarzyński (pracuje w Strzelnie i stamtąd ma mandat), jako mieszkaniec Mogilna opowiadał się za wyjściem Strzelna z powiatu mogileńskiego do powiatu inowrocławskiego, w przypadku utraty szpitala w Strzelnie
fot. Paweł Lachowicz
PRACA BEZ PODWYŻEK
Przedstawicielka NSZZ Solidarność szpitala w Strzelnie Barbara Sobczak mówiła, że pracuje w służbie zdrowia przeszło 30 lat. W minionym czasie pracownicy w Strzelnie ciągle słyszeli o przebudowie i remontach i o lepszym wyposażeniu socjalnym, a do tej pory nic się nie dzieje.
- Poza tym płace nasze są tak niskie i nie wiem czy w jakimkolwiek szpitalu wokoło takie pieniądze pracownice dostają, ale wymaga się od nas coraz więcej. Poza tym gdy przeanalizowałam kwitek z wypłat wcześniejszych, to po prostu moja płaca jest niższa jak osiem czy dziesięć lat temu. Przez cały ten czas żadnej podwyżki nie było. Ciągle się nam mówi praca, praca i elastyczność, a żadne pieniądze za tym nie idą. I jeszcze chciałam dodać, że nawet nasi pracownicy korzystają z usług szpitala w Inowrocławiu - usłyszeli uczestnicy spotkania.
Radna Aneta Bemke z Lubstówka pytała starostę Barczaka, czy zdaje sobie sprawę, jakimi dziurawymi drogami mieszkańcy gminy Jeziora Wielkie muszą dojeżdżać do szpitali
fot. Paweł Lachowicz
DALEKO OD LUDZI
Prezes Towarzystwa Miłośników Miasta Strzelna Marian Przybylski przypomniał o dokumencie, jakim jest Strategia Rozwoju Powiatu Mogileńskiego, która wskazuje kierunki wieloletnich działań powiatu. - Nie możemy bazować na jakimś oddzieleniu Strzelno - Mogilno, a działać w walce o wspólne dzieło jakim jest szpital. Jeden szpital, bo tak jest zapisane w statucie. Szpital powiatowy, który ma dwa obiekty - jeden w Mogilnie, drugi w Strzelnie (...) Wy jesteście zbyt daleko od społeczeństwa, wysłuchajcie głosów ludzi. Przejdźcie się po mieście. Swego czasu w swojej kadencji (lata 1998-2002, przyp. mal) starosta Tadeusz Szymański w soboty spacerował po mieście. My chcemy, żeby starosta Tomasz Barczak też to uczynił. My go nie widzimy na uroczystościach w Strzelnie. Nie wiemy, czego się obawia (...) My sobie nie wyobrażamy, żeby coś, co spełnia wymogi, co można wyremontować, żeby zaniechać tego dzieła. Przecież w to wywalono ogromne pieniądze. A już nie potrzeba dużych pieniędzy, żeby to kontynuować. Jest miejsce, są warunki, są plany, jest strategia rozwoju, są decyzje podjęte przez radnych. W związku z tym, kto trzyma te lejce. Niektórzy powiedzieli: „Niestety zostaliście wpuszczeni w maliny”. To jest typowa gra polityczna. To jest wykończenie jednej opcji politycznej, żeby druga przejęła władzę w powiecie. Ja jako prosty mieszkaniec miasta obserwuję i rozmawiam. Jak do tego dojdzie, że przestanie się słuchać społeczeństwa i będzie się tak robiło, jak dzisiaj nie wychodząc do protestujących, nie tłumacząc im. To szanowni państwo, to przypomina mi rok 1980, a ja pamiętam bardzo dobrze te czasy z autopsji, jako działacz „Solidarności” (...) Nie chciałbym być źle zrozumiany, nie jestem politykiem, do 1989 r. byłem członkiem PSL (wtedy był ZSL, przyp. mal), zrezygnowałem z dalszych działań, ale z krwi i kości jestem ludowcem.
- Jeżeli ktokolwiek na ludowców podnosi rękę, to coś się ze mną niedobrego dzieje. Proszę, jeżeli są tutaj przedstawiciele różnych opcji dajcie sobie rękę i działajcie dla dobra tego powiatu. Jeżeli burmistrz zadecyduje o tym, żeby tworzyć nowe struktury dla Strzelna, to TMMS pomoże - mówił w bardzo emocjonalnym wystąpieniu Marian Przybylski.
KAŻDEMU MÓWIĄ TO, CO WYGODNE
Piotr Dubicki przyznał, że tak jak powiedział przedmówca, na każdym spotkaniu jest brak konkretów i rozmowa o czym innym.
- Jak jest spotkanie w Strzelnie jest inna rozmowa, jak w Mogilnie również inna rozmowa, a jak przewodniczący z Jezior Wielkich zorganizuje spotkanie, będą jeszcze inne wersje tego, co nas w przyszłości czeka. Szanowni decydenci, tak jak zostaliście wybrani przez społeczeństwo zostańcie gospodarzami tego terenu, przestańcie być działaczami politycznymi. Bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Społeczeństwo jest bardzo światłe, bardzo rozsądne i śledzi te wszystkie poczynania, czyta prasę i wyciąga wnioski - przestrzegał radny Dubicki.
UDERZYŁ W UKŁAD WPŁYWÓW
Przemysław Zowczak powiedział, że nie jest za likwidacją powiatu mogileńskiego: - Ale czy będziemy w tym powiecie, czy nie, będzie zależało tylko od tego, czy będzie nam się opłacało. Jeżeli politycy z Mogilna chcą utrzymać status Mogilna, jako stołecznego miasta powiatowego, muszą to zrozumieć, nie ma innego wyjścia.
To co powiedział później oburzyło większą część uczestników spotkania.
- Tak naprawdę decyzje podejmuje starosta Barczak przy udziale wicestarosty Szymańskiego. To co teraz państwu powiem wielu osobom wyda się rozwijaniem agresji i rozbijaniem naszej jedności, zmniejszaniem naszych szans na utrzymanie szpitala. Jest wręcz przeciwnie, mówi o tym matematyka. Kto ponosi odpowiedzialność za znaczenie naszej gminy w powiecie mogileńskim i ewentualnie za jego likwidację i demontaż naszego szpitala? Kiedy upadek naszego znaczenia miał swój początek? Nasz szpital zaczęliśmy tracić podczas ostatnich wyborów samorządowych, wtedy kiedy powstawała rządząca obecnie naszym powiatem koalicja. Każdy budował swój interes. W interesie Tomasza Barczaka było pozostanie starostą, w interesie burmistrza było pozostanie burmistrzem. Takie są realia. Pamiętamy olbrzymie zaangażowanie pana starosty Tomasza Barczaka i ówczesnego przewodniczącego Rady Powiatu pana Wiesława Gałązki w kampanię wyborczą burmistrza Matczaka. Burmistrz Matczak zdawał sobie sprawę, że musi się czymś odwdzięczyć. Mógł się przede wszystkim odwdzięczyć rezygnacją ze strony strzeleńskiej z żądania posiadania swojego wicestarosty i ewentualnie jednego członka Zarządu Powiatu. Zbiegło się to z interesem samego burmistrza Matczaka. W Strzelnie został jedynym liderem i skupiał pełnię władzy w swoim ręku. W powiecie pozostawił swoich sprawdzonych i bezwzględnie jemu posłusznych współpracowników, radnych Krzysztofa Mleczko i Krzysztofa Szarzyńskiego. Obaj otrzymali stanowiska i wydawało się wtedy, że obronę naszych interesów. Jeden przewodniczącego komisji rewizyjnej, drugi przewodniczącego komisji problemowej zajmującej się służbą zdrowia i oświatą. Dodatkowo została wzmocniona jego pozycja stanowiskiem wiceprzewodniczącego Rady Powiatu oraz członkostwem w Radzie Społecznej SPZOZ. Zresztą sam pan burmistrz Matczak został na kolejną kadencję członkiem Rady Społecznej SPZOZ. Mnie do Rady Społecznej już nie dopuszczono. Miałem im nie przeszkadzać. Politycy z Mogilna zaczęli realizować swoje własne cele. Starosta Barczak wraz ze swoim zapleczem politycznym oraz sojusznikami potrzebują jakiegoś ogromnego sukcesu w odbiorze mieszkańców Mogilna, aby przejąć władzę od burmistrza Duszyńskiego. W inny sposób nie dadzą rady. Takim sukcesem gwarantującym im zwycięstwo wyborcze byłaby odbudowa szpitala w Mogilnie w jego wcześniejszym wymiarze, stąd skłócili oczekiwania społeczne. Przypomnieli, wskazali, że można i próbują to zrobić. Dopiero wtedy mogliby myśleć o pokonaniu Duszyńskiego. Pomysł dobry, lecz koszty dla wszystkich bardzo olbrzymie. Strzelno traci szpital, PSL wraz z panem burmistrzem Matczakiem traci na tym wizerunkowo. Dzisiejsze protesty burmistrza Matczaka radnych pana Mleczko i Szarzyńskiego są w moim przekonaniu próbą minimalizowania swoich strat wizerunkowych. Byli przecież oni na różnych spotkaniach, mieli ogromna wiedzę o zamierzeniu polityków z Mogilna i cicho siedzieli, wtedy, kiedy można było jeszcze zmontować koalicję przeciwko Barczakowi i Szymańskiemu z ich planami likwidacji szpitala w Strzelnie oraz nocnej opieki. Nigdy nie miałem z ich strony żadnych informacji i nawet najmniejszej współpracy w celu usunięcia z władz powiatu osób zamierzających zlikwidować nasz szpital. Pan burmistrz Matczak podczas ostatniej sesji Rady Gminy mówił o zagrożeniu pomysłami radnego Nowackiego i wyrażał swoje poparcie dla pana starosty Tomasza Barczaka. To jego ludzie pan Mleczko i pan Szarzyński pilnowali kolejnych absolutoriów dla obecnego Zarządu Powiatu w Mogilnie, nawet wtedy, kiedy głośno mówiłem o zamiarach Barczaka i Szymańskiego i wskazywałem na niezrealizowanie w kolejnych budżetach 2011 i 2012 i 2013 r. inwestycji dotyczących rozbudowy naszego szpitala w Strzelnie. Pan burmistrz Matczak i jego ludzie wiedzą, że mogą stracić wizerunkowo, więc będą protestować, ale nie będzie to protest skuteczny. Przegramy każde głosowanie. Ostatnim momentem kiedy można było coś wynegocjować po dobroci było spotkanie koalicyjne w „Chacie Wiejskiej” w Kwieciszewie. Wtedy na tym spotkaniu ci, którzy byli ze Strzelna rozmawiali o sposobach utrzymania się u władzy. Nie rozmawiali o obronie szpitala, o poprawieniu stanu naszych dróg. Ci, którzy byli na spotkaniu na tej biesiadzie koalicyjnej w „Chacie Wiejskiej” w Kwieciszewie, wy wszyscy musicie użyć sił i środków, żeby wymóc na mogileńskich władzach powiatu mogileńskiego rezygnację planu zabrania nam szpitala - mówił radny Zowczak.
Stanisław Bielecki pytał, jak długo jeszcze społeczeństwo strzeleńskie będzie oszukiwane
fot. Paweł Lachowicz
Według radnego Krzysztof Mleczko, przy okazji dyskusji o szpitalach toczy się bezideowa walka polityczna o trwanie na scenie politycznej
fot. Paweł Lachowicz
- SIEJESZ ZAMĘT
Marian Przybylski uznał wystąpienie radnego Zowczaka za bulwersujące.
- Jak możemy wspólnie działać, skoro się nawzajem atakujemy. Miała to być budowa jakiegoś wspólnego frontu, a okazało się, że huzia na Józia i szukamy winnych. Winni jesteśmy wszyscy jak tu siedzimy, bo wszyscy żeśmy przy korytach byli, żeśmy rządzili. A dzisiaj mamy iść razem, a nie kampanię polityczną rozpoczynać. Rozpoczęła się kampania polityczna, wyborcza i niestety nasz szpital jest najważniejszą rzeczą a nie wybory. Jestem całym sercem za szpitalem, za powiatem, za dobrem, a co my robimy. Przemek zrobiłeś dzisiaj taki zamęt, że ja dziękuje - mówił Marian Przybylski.
KOLEDZY PRZEMKA
Radny powiatowy, przewodniczący komisji zdrowia Krzysztof Mleczko mówił, że przykro jest, iż walka o rozwój szpitala przybiera obecnie bezideową walkę o istnienie na rynku politycznym.
- Nie zmieniam barw, nawet jeżeli ktoś mnie zmusi do głosowania, tego nie uczynię. Kolego Przemku, nigdy nie miałem zamiaru ciebie atakować, wskazywać na twoje barwy polityczne, różnokolorowe. Niestety układ w radzie jest, jaki jest. Koledzy pana Przemka z PO będą głosować inaczej niż pan Przemek chciałby sobie zażyczyć. Wskazuje on na to, że jest układ perfidny PSL z SLD, ale czy byłoby inne głosowanie, gdyby był piękny układ SLD z PO. To jest polityka i to jest przykre, że teraz przed wyborami polityka będzie decydować, gdzie zaistnieje szpital powiatowy. Pan burmistrz Mogilna wyraźnie dał znać, że szpital powinien być w Mogilnie i od tego czasu zaczęła się ta cała nagonka. Ta ideowa wypowiedź kolegi radnego Przemka Zowczaka nie wiem czemu miała służyć - mówił Krzysztof Mleczko.
- NIE UCIEKAJCIE
Przewodniczący Rady Powiatu Jan Bartecki komentował, że podczas tego spotkania wraz z dyrektorem Ogrodowiczem i wicestarostą Tadeuszem Szymańskim w pewnym momencie czuli się, jak skazańcy.
Wicestarosta Szymański prosił o możliwość zajęcia głosu, jeszcze przed wysłuchaniem wszystkich, gdyż jak stwierdził musi opuścić spotkanie, gdyż spieszy się na umówione spotkanie do Mogilna.
Wyrażał swoją radość z tego, że są osoby, które troszczą się o powiatową służbę zdrowia i jej przyszłość.
- Po to było to spotkanie i do pewnego momentu tak właśnie to wyglądało. Wypowiedź jednego z panów radnych (chodziło o radnego Zowczaka przyp. mal) spowodowała, że obróciło się to w wiec polityczny. Przykro mi jest bardzo, ponieważ takimi wystąpieniami my nie tylko uzasadniamy to, że powiat mogileński może przestać istnieć (...) Pan Zowczak jak gdyby znowu przestał wierzyć. Jeszcze niedawno wierzył w to, co mówił pan Barczak, niedawno wierzył w to, co mówił pan Duszyński i raptem przestał wierzyć we wszystko. Tak jest. Tam gdzie jest chleb, tam się wierzy bez krytycyzmu. Myślę, że ekonomia jest ważna, natomiast myślę, że społeczne aspekty będą brane pod uwagę i właśnie takich argumentów od państwa oczekujemy. Pomijając to, że jak gdyby rozpoczyna się już tutaj kampania na burmistrza Strzelna.
Pomimo oburzenia części uczestników spotkania, wicestarosta wraz z przewodniczącym Rady Powiatu opuścili spotkanie.
- Co uciekacie? Zostańcie do końca - krzyczał za nimi Grzegorz Kulczycki.
- NIECH PAN NIE PRZESZKADZA
Ewaryst Matczak odniósł się - do jak to nazwał - manifestu wygłoszonego przez radnego Zowczaka. Twierdził, że wypowiedzi radnego są takie same, jak niektóre komentarze tygodnika Pałuki.
- Ja często odczuwam nagonkę, że burmistrz Matczak wszystko robi źle, żeby burmistrza Matczaka wyeliminować. Potrafię się kolegom z partii przeciwstawić. Przez 12 lat jestem burmistrzem i potrafiłem zawsze powiedzieć swoje zdanie. Udało się uratować od likwidacji szkołę zawodową, ośrodek na ul. Parkowej. Ja walczyłem o szpital, gdy likwidowano pralnię, stołówkę. To pan radny Zowczak mówił, że szpital jest od tego, żeby leczyć, a nie zajmować się brudnymi rzeczami. Pan po wyborach chciał być wicestarostą i nie udało się, nie będę mówił jakie były rozmowy między panem Barczakiem i panem. Mówicie państwo, że Strzelno mało się rozwija, może i mało, ale w miarę naszych możliwości. Robimy to w miarę roztropnie, nie podejmujemy pochopnych decyzji. Jeżeli chodzi o mieszkańców Strzelna ja nie będę mówił, tylko działał jako burmistrz, a pan panie Zowczak, niech nie przeszkadza - apelował burmistrz Matczak.
NAPIĆ SIĘ, ZJEŚĆ OBIAD
Przewodniczący Rady Miejskiej Strzelna Piotr Pieszak twierdził, że temat Chaty Wiejskiej w Kwieciszewie, o której wspomniał radny Zowczak stał się tematem bardzo medialnym. Jego zdaniem, gdy ktoś chce komuś coś zarzucić, to komentuje, że był w Chacie Wiejskiej.
- Niektórzy podjeżdżali i robili zdjęcia, koledzy mi mówili kto, ale nie mogę powiedzieć, bo nie mam na to dowodów. Od razu powiem, że czerniny nie lubię. Zostałem tam zaproszony, nie ukrywam. Proszę zrozumieć jedną rzecz, ludzie się czasami spotykają w innych celach, niż cele polityczne. Po to, żeby wypić kieliszek wódki, zjeść obiad i pogadać o byle czym. Mogę zaświadczyć, bo ktoś gdzieś przeczytał, że jakiś działacz anonimowy powiedział. Dyskusji na temat służby zdrowia w powiecie mogileńskim na tym spotkaniu nie było. Na temat spraw służbowych rozmawiamy na sesjach, komisjach a nie na spotkaniach prywatnych. Nie wszystko co się wokół nas dzieje jest polityką - przekonywał przewodniczący Pieszak.
DŁUGIE PŁASZCZE
Piotr Posadzy nie mógł się zgodzić z słowami Piotra Pieszaka.
Ujawnił: - Bywam w „Wiejskiej Chacie” i dwa lata temu również byłem świadkiem takiego zdarzenia. Panowie będący sobie gdzieś tam do góry, zeszli na dół. Towarzystwo podchmielone, w długich płaszczach wręczyło właścicielowi tej restauracji jakieś tam pieniądze, wkładając mu do kieszonki. Oczywiście odmawiał zapłaty. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie to, że był to pan starosta, pan wicestarosta i jego świta. Więc nie jest prawdą, że jest to miejsce, w którym nie zapadają ważne decyzje. Jest to miejsce, gdzie zapadają ważne decyzje, a nie jest to miejsce, gdzie tylko się pije alkohol. Prezydent Stanów Zjednoczonych John Kennedy krótko przed swoją śmiercią powiedział społeczeństwu rozpaczliwie, że jest spisek i może zabrzmi to jak teoria spiskowa, ale jest spisek i są poza kulisowe ustalenia, że jest grupa, która kieruje tym wszystkim w porozumieniu, tajnie. Mi się wydaje, że u nas mamy do czynienia z tym samym.
Magdalena Lachowicz
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1128 (39/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze