Sąd nie dał wiary linii obrony prezentowanej przez byłego funkcjonariusza, ale odrzucił zarzuty postawione w akcie oskarżenia przez prokuraturę.
PRZEKROCZENIE UPRAWNIEŃ
12 grudnia w Sądzie Rejonowym w Gnieźnie zakończył się proces 39-letniego Andrzeja B., funkcjonariusza policji z Trzemeszna, pełniącego wcześniej funkcję nieetatowego zastępcy komendanta tutejszego komisariatu. Andrzej B. zatrzymany został przez funkcjonariuszy poznańskiego wydziału Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji na początku maja 2015 r. Od tej pory był zawieszony w czynnościach służbowych. Nadal był więc policjantem, lecz nie pełni swoich obowiązków służbowych i pobierał połowę pensji. Postępowanie w tej sprawie prowadzone było przez Prokuraturę Rejonową Poznań - Nowe Miasto.
Zastępca komendanta z Trzemeszna oskarżony został o to, iż działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej jako funkcjonariusz policji przekroczył swoje uprawnienia i doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, czyli do oszustwa.
W wyniku śledztwa policjantowi z Trzemeszna postawiono trzy zarzuty. Oskarżono go o to, że tankując paliwo do służbowego radiowozu na stacji Orlen w Rudkach (gm. Trzemeszno), część paliwa wlewał do zbiornika w pojeździe, a część do przygotowanego kanistra, a następnie należność regulował służbową kartą Flota. Oskarżony w tej sprawie postępował za każdym razem tak samo.
TRZY ZARZUTY
Do pierwszego takiego zdarzenia doszło 5 listopada 2014 r. Wtedy to Andrzej B. dokonał zakupu 29,91 litrów paliwa na rachunek policji o wartości 148,65 zł do radiowozu kia ceed. Z tego nie więcej niż 19,94 l wlał do zbiornika w radiowozie, natomiast pozostałą część w ilości co najmniej 9,97 l o wartości 49,55 zł wlał do kanistra.
7 listopada 2014 r. na tej samej stacji w Rudkach do radiowozu fiat ducato kupił 71,02 l paliwa o wartości 352,97 zł, z czego nie więcej niż 56,82 l wlał do zbiornika paliwa a 14,2 l o wartości 70,10 zł wlał do kanistra.
28 stycznia 2015 r. w tym samym miejscu kupił co najmniej 52,84 l paliwa o wartości 228,27 zł do radiowozu kia ceed, z czego nie więcej niż 35,24 l wlał do zbiornika paliwa w pojeździe, a 17,6 l o wartości 94,29 zł wlał do kanistra.
Dokonywane przez niego czynności zostały zarejestrowane przez monitoring zainstalowany na stacji. Nagrania z monitoringu służyły jako dowody w sprawie. Za przestępstwo, o które oskarżony został Andrzej B., grozi kara więzienia od roku do 10 lat.
Początkowo nie wiadomo było, który sąd ma zająć się sprawą trzemeszeńskiego policjanta. Najpierw 12 sierpnia 2015 r. Prokuratura Rejonowa Poznań - Nowe Miasto skierowała w tej sprawie akt oskarżenia do Sądu Rejonowego we Wrześni. Jednak sąd ten 23 września podjął decyzję, że jest niewłaściwym miejscowo do rozpoznania sprawy. Sprawę tę przekazał więc według właściwości miejscowej do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Gnieźnie.
POTRZEBOWAŁ NA PRZEPAŁY
Proces rozpoczął się 24 marca bieżącego roku. Odbyło się w sumie pięć posiedzeń sądu w tej sprawie. Przesłuchano funkcjonariuszy i pracowników cywilnych policji, a także pracowników stacji paliw w Rudkach. Oskarżony Andrzej B. w toku śledztwa, jak i podczas postępowania sądowego, nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa. Jak tłumaczył, tankował część paliwa do kanistrów, aby później dolewać je do radiowozów, gdyby miały one czasami tzw. przepały, czyli większe zużycie paliwa od normalnego. Tłumaczył, że w komisariacie były przypadki, iż brakowało paliwa przy rozliczaniu pojazdu na koniec miesiąca i trzeba było zapłacić za to z własnej kieszeni.
Pod koniec procesu prokurator wnioskował o uznanie Andrzeja B. winnym stawianych mu wszystkich trzech zarzutów i wymierzenie mu kary 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem kary na okres 3 lat oraz zasądzenie kary grzywny w wysokości 3.000 zł i obowiązku naprawy wyrządzonej szkody, a także zasądzenie pokrycia kosztów sądowych. Sam Andrzej B. i jego obrońca wnosili o uniewinnienie.
JEST NIEWINNY
Na rozprawie 12 grudnia prowadzący sprawę sędzia Hubert Kozłowski ogłosił wyrok. Andrzej B. został uniewinniony od zarzucanych czynów. Sędzia ogłaszając wyrok tłumaczył, że sąd nie mógł wyjść poza ramy oskarżenia sporządzonego przez prokuraturę. Komentował również, że sama konstrukcja aktu oskarżenia budzi wątpliwości. Jak uzasadniał, Andrzej B. nalewając paliwo do kanistrów naruszył przepisy dotyczące gospodarki paliwowej i korzystania z karty Flota. Jednak w tym przypadku, co najwyżej można mówić o trzech wykroczeniach, z których dwa i tak uległy już przedawnieniu. Zwrócił m.in. uwagę, iż do niekorzystnego rozporządzenia mieniem mogło dojść dopiero, gdy wystawiano fakturę za paliwo, a nie gdy było ono wlewane do kanistra. Jednak dalsze losy płatności nie interesowały prokuratury, która nie wykazała żadnej inicjatywy, żeby wykazać, iż faktura na paliwo wskazane w akcie oskarżenia została wystawiona i uiszczona. Zdaniem sądu to, że oskarżony dysponował paliwem w sposób niezgodny z uprawieniami nie decydowało o dokonaniu oszustwa, a więc nie można w tej sprawie mówić o wyczerpaniu znamion oszustwa.
Zdaniem sędziego, nie doszło także do przekroczenia uprawnień. Oskarżony policjant miał umocowania do dysponowania paliwem, czyli mieniem należącym do Komendy Wojewódzkiej Policji. I naruszył zasady gospodarowania tym mieniem, ale nie przekroczył uprawnień. Co najwyżej można więc rozważać nadużycie uprawnień, ale nie ich przekroczenie.
ZWOLNIONY DLA DOBRA SŁUŻBY
Sąd przyznał, że linia obrony oskarżonego prezentowana była konsekwentnie i w sposób spójny. Polegała ona na twierdzeniu, że paliwo nalewane do kanistrów było następnie przechowywane w komisariacie, a później wlewane do radiowozów na tzw. przepały, czyli wyrównanie nadmiernego zużycia paliwa.
Sąd nie dał jednak wiary prezentowanej linii obrony, gdyż nie znalazła ona potwierdzenia w zebranym materiale dowodowym. Takim wyjaśnieniom przeczyły bowiem zeznania innych policjantów i pracowników. Oskarżony tankował paliwo także do samochodu, nad którym nadzór miał inny policjant, a więc w tym przypadku i tak nie odpowiadałby przecież za nadmierne zużycie paliwa przez ten radiowóz. Nie było żadnych dowodów na to, że funkcjonariusze byli obarczani kosztami zbyt dużego zużycia paliwa. Sędzia uzasadniając wyrok argumentował, że w 2012 r. komendant wojewódzki wydał decyzję, iż nie można tankować paliwa do kanistrów, poza wyjątkowymi sytuacjami, które zostały szczegółowo wymienione. Natomiast w 2009 r. zostały uchylone przepisy umożliwiające obarczanie policjantów odpowiedzialnością za służbowe paliwo. Dodatkowo sędzia wskazał, iż na monitoringu zabezpieczonym ze stacji paliw wyraźnie widać po zachowaniu Andrzeja B., że usiłował on utaić fakt wlewania paliwa do kanistra, a nie robiłby tego, gdyby był przekonany co do właściwości swego postępowania.
Wyrok nie jest prawomocny. Nie wiadomo jeszcze czy odwoła się od niego Prokuratura Rejonowa Poznań - Nowe Miasto.
Andrzej B. nie jest już policjantem. W październiku decyzją komendanta wojewódzkiego policji w Poznaniu, wskutek przeprowadzonego postępowania administracyjnego został zwolniony z pracy w policji dla dobra służby. Przeszedł więc na policyjną emeryturę.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1296 (50/2016)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze