Reklama

Przez zasypany rów zalało łąkę

Janina Wawer pokazuje część zalanej łąki, z której w tym roku nie będzie już trzeciego pokosu

     fot. Paweł Lachowicz

Stawiska, rów melioracyjny, łąka, działka, właściciel
     Przez zasypany rów zalało łąkę
     Właściciel działki, w granicy której w połowie znajduje się rów melioracyjny, od razu w poniedziałek wieczorem wynajął koparkę, rów oczyścił i pogłębił. - Na tą chwilę na pewno zrobię wszystko, żeby było dobrze, choć nie czuję się winny - powiedział Marcin Żywica.

     Przez łąkę naszej czytelniczki ze Stawisk (gm. Mogilno) Janiny Wawer przebiega rów melioracyjny zbierający wodę z terenu Chabska oraz z terenu Gozdawy i dalej przepustem pod nieczynnym torowiskiem linii kolejowej Mogilno - Orchowo biegnie przez nowo powstałe osiedle domków jednorodzinnych wzdłuż drogi powiatowej i ul. Kościuszki, wypływając przy PZU do mogileńskiego jeziora.
     Ze swojej łąki państwo Wawer uzyskują karmę dla hodowanego bydła. W tym roku bez problemu zebrali z łąki już dwa pokosy, ale jesiennego pokosu nie udało im się zebrać w całości z powodu zalania łąki.
     Zdaniem właścicielki działki, podobny problem mieli już 3 lata temu, gdy teren w pobliżu jej łąki, w tym grunt orny i łąki, nabył Wojciech Węcka. Później sprzedał on ziemię Waldemarowi Nowakowskiemu, który teren podzielił na działki budowlane i rozpoczął wyrównywanie terenu.
     - Każdy metr zasypał i już wtedy pojawiał się problem. Byłam wówczas u starosty, na drugi dzień przyjechali z koparką odkopali i było w porządku do tego czasu. Teraz, jak mąż kosił, ja również byłam na łące i zobaczyłam, że koła od traktora mokre, woda pryska, pomyślałam co się dzieje. W rezultacie ciągnik się utopił. Okazało się, że około połowa hektara mojej łąki jest zalana - opowiada Janina Wawer.
     3 października Janina Wawer problem zalanej łąki zgłosiła komendantowi Straży Miejskiej Mirosławowi Kussowi. Na miejsce przyjechało dwóch strażników miejskich, wykonali kilka zdjęć i odjechali. Żadnych innych skutków jej interwencji nie było, dlatego 7 października pani Janina udała się do Krzysztofa Wierzbickiego, szefa mogileńskiej Spółki Wodnej. W tym samym dniu u szefa Spółki Wodnej interweniował komendant Kuss.
     Krzysztof Wierzbicki przyjechał z Janiną Wawer i obeszli całą zalaną łąkę. - On nie mógł się połapać na swoich mapach, gdzie jest ten przepust. Ściągnął Waldemara Nowakowskiego i on przyjechał ze swoimi mapami. Rowy nie są czyszczone latami i tu jest problem. Ja chodziłam półtora roku i cały czas nie możemy doprosić wyczyszczenia rowów. Słyszy się tylko, a to brak pieniędzy, a to nie ma ludzi - dodaje pani Janina.
     Oglądając z naszą czytelniczką zalaną łąkę przeszliśmy na drugą stronę przebiegających w pobliżu torów kolejowych, w miejsce, gdzie powinien wychodzić przepust i gdzie budowane są jednorodzinne domki. Tuż przy torowisku swoją działkę ma Marcin Żywica. Przy tej działce biegnie dalsza część rowu melioracyjnego. Jak ustaliliśmy, środek rowu jest granicą z sąsiadującą działką, której nadal właścicielem jest Waldemar Nowakowski. Rów był mocno zarośnięty i nie było w nim widać wody. Nasza rozmówczyni twierdziła, że przepust jest na głębokości półtora metra i tak samo głęboki powinien być rów. Uważała, że został on zasypany przez właściciela działki Marcina Żywicę i w rowie może się znajdować gruz.
     7 października Marcin Żywica twierdził, że nie wiedział wcześniej o problemie i dowiedział się o tym w poniedziałek od szefa Spółki Wodnej.
     - Nawet nie wiedziałem, że idzie tam jakaś rura. Teren na swojej działce równałem jakieś trzy tygodnie temu. Przyczyną zapewne jest to, że rurę zatkało, ale ta woda prawdopodobnie musiała już nie odchodzić dłuższy czas. Ten rów jest tak zarośnięty, że nie idzie wejść do niego, a jeżeli chodzi o jakiś gruz, to nic nie wiem. Ja woziłem na swoją działkę piasek i ziemię i nie uważam, żeby to było z mojej winy. Okazało się również, że w połowie rów należy do mojej działki. Skoro tak jest, to zrobię to na mój koszt i zobaczymy, czy coś to w ogóle pomoże. Dzisiaj na pewno będzie sprawa załatwiona. Przecież ta pani mogła przyjść od razu do mnie i byłaby sprawa załatwiona. W przyszłości faktycznie o ten rów trzeba będzie dbać - powiedział Marcin Żywica.
     Słowa Marcina Żywicy potwierdził Waldemar Nowakowski, który wraz z Krzysztofem Wierzbickim był oglądać rów. Stwierdził, że rów został zasypany przez zwykłą pomyłkę.
     - Sprzedałem działkę Marcinowi Żywicy w marcu czy lutym i woda rowem leciała. Wyszła głupia sytuacja, bo nie wiedzieliśmy, że takie coś zaistniało. Rów jest w granicy. Marcin Żywica tam równał teren, ja na swojej działce nic nie robiłem. On nie wiedział i prawdopodobnie przez przypadek zasypał. Marcin Żywica to naprawi i koszty pokryje - zapewnił Waldemar Nowakowski.
     Jak ustaliliśmy, prace koparką przy rowie melioracyjnym zostały wykonane zgodnie z zapowiedzią w poniedziałek po południu.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1130 (41/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości