Reklama

Przy kapliczce leje się paliwo

Bolesław Popielewski pokazuje miejsce przy kapliczce, gdzie ziemia jest nasączona paliwem

       fot. Paweł Lachowicz

Niemojewko, mieszkańcy, kapliczka, paliwo
     Przy kapliczce leje się paliwo
     Według mieszkańców Niemojewka, miejsce przy kapliczce leżącej na uboczu wioski, wykorzystywane jest prawdopodobnie na kradzież paliwa. Miało by być ono tam spuszczane z większego samochodu do beczek, a ze względu na to, że jest to robione prawdopodobnie pod osłoną nocy, część paliwa nie trafia do beczek, do których jest zlewane lub beczka się przeleje, i dlatego przy kapliczce zostają plamy po paliwie.

     W poniedziałek, 13 maja z naszym reporterem skontaktował się sołtys Niemojewka (gm. Strzelno) Zbigniew Jabcoń. Prosił w imieniu mieszkańców, by reporter przyjechał i spotkał się z nimi przy przydrożnej wiejskiej kapliczce. Czekali na nas wzburzeni mieszkańcy: Halina Popielewska, Zbigniew Jabcoń, Wioletta Jabcoń, Urszula Dziedzic, Jadwiga Stodólska i Bolesław Popielewski. Prosili nas o pomoc w sprawie, która od około miesiąca spędza im sen z powiek. - Wy jesteście naszą gazetą, jak wy nam nie pomożecie, to będziemy starali się jeszcze wyżej - mówili mieszkańcy.
     Chodzi o to, że od miesiąca przy kapliczce stojącej na rozdrożu dróg, z dala od zabudowań gospodarskich ktoś przelewa lub wylewa ropę. Przez ten proceder zniszczona została nasadzona tam roślinność. Dla mieszkańców Niemojewka kapliczka wraz z figurką jest bardzo cenna. W tym miejscu kapliczka stała już przed wojną, później została zniszczona przez Niemców, a następnie odbudowana przez ówczesnych mieszkańców wioski. W związku z tym, że tynkowana i malowana co roku kapliczka była już znacznie naznaczona zębem czasu, 9 lat temu mieszkańcy postanowili postawić nową kapliczkę z ceramicznej cegły klinkierowej, figurka jest ta sama co przed wojną, tylko że odmalowana. Każdy ma w jej postawieniu swój wkład finansowy. Nie brakuje też osób, które dbają o porządek i roślinność wokół niej.

Halina Popielewska twierdzi, że mieszkańcy zrobią wszystko, by ukrócić odbywający się przy kapliczce proceder z paliwem

Reklama

     fot. Paweł Lachowicz

     Tym bardziej boli ich, że ktoś nie potrafi uszanować świętego miejsca i pracy innych. - Od miesiąca tutaj tak się dzieje, że ktoś spuszcza paliwo, a ktoś inny prawdopodobnie je odbiera. Tylko, że my nie możemy trafić na tego kogoś. Paliwo to podcieka pod kapliczkę i rośliny wokół posadzone. Dziś rano była tu kałuża paliwa, teraz podciekła pod rośliny. Wszystko tutaj przez to niszczeje. Tak nie może być. Dziś rano powiadomiona została o tym straż miejska, bo rano zauważyliśmy świeże ślady. Wychodzi na to, że to duży samochód i mają zbiorniki plombowane, a jak tutaj zajedzie, to ma pole do popisu. Proszę zobaczyć, to śmierdzi ropą - mówi Bolesław Popielewski.
     Halina Popielewska twierdzi, że mieszkańcy wcześniej nie zgłaszali tego problemu, bo myśleli, że to jednorazowy proceder.
     Mieszkańcy twierdzą, że bywały przypadki, że ginęły spod kapliczki nasadzone iglaki, kwiaty, a nawet kiedyś ktoś flagę ukradł, ale żeby wylewać pod stopy Matki Bożej ropę? Bolesław Popielewski opowiada, że każda usterka, jaką zauważyli mieszkańcy na terenie kapliczki od razu naprawiali. Nawet zimą, gdy pod kapliczką utknął samochód ciężarowy i powstała duża wyrwa, została ona natychmiast zasypana.
     Mieszkańcy są rozżaleni, że straż miejska nie bardzo przejęła się ich zgłoszeniem. - Jak sołtys dzwonił do straży miejskiej, to powiedzieli, żeby złapać tego kogoś na gorącym uczynku. Ale jak my mieszkańcy mamy to zrobić. Żeby upilnować, musiałby ktoś w rowie tutaj spać - dodaje Bolesław Popielewski. Mieszkańcy uznali, że o sytuacji powiadomią też ks. proboszcza parafii w Markowicach, do której należy Niemojewko i poproszą, by ksiądz na mszach świętych niedzielnych sprawę nagłośnił.

Reklama

Jadwiga Stodólska mieszka najbliżej kapliczki, jednak zielone krzaki uniemożliwiają jej obserwację terenu. Twierdzi, że mieszkańcy, by upilnować sprawcę musieliby spać w rowie przy kapliczce. Za nią widać Wiolettę Jabcoń i sołtysa Zbigniewa Jabconia.

      fot. Paweł Lachowicz

     - Ale tu raczej nikt z Markowic, ani od nas nie przyjeżdża tego robić, to musi być ktoś z rejonu. Po tych śladach sadzę, że jest to duży samochód, prawdopodobnie tir, a tutaj na tym skrzyżowaniu jakoś przejedzie. Mamy jednak nadzieję, że ten ktoś jak przeczyta o sobie w gazecie, to go ruszy sumienie i przestanie to robić - dodaje Bolesław Popielewski.Według mieszkańców przy kapliczce ma miejsce prawdopodobnie kradzież paliwa.
     Najbliżej kapliczki znajdują się zabudowania, w których mieszka Jadwiga Stodólska. Jednak w rozmowie z naszym reporterem przyznała, że nie jest w stanie nic zobaczyć, gdyż miejsce, gdzie stoi kapliczka patrząc od strony jej domu jest przesłonięte zielonymi krzakami. - Jak oni podjadą, to wyłączą światła i nic nie widać. Tu przyjeżdża duży samochód, umówiony jest na czas - mówi Jadwiga Stodólska.
     Bolesław Popielewski oraz pozostali mieszkańcy twierdzą, że policja i straż miejska powinny do Niemojewka przysyłać patrole. - Oni by się cieszyli, jak byśmy im na tacy ich podali, ale niech przyślą w nocy patrol i niech przyjadą i poobserwują, tych drani trzeba złapać - dodał Bolesław  Popielewski.
     Komendant Straży Miejskiej Paweł Namieśnik potwierdził nam, że w poniedziałek, 13 marca wpłynęło zgłoszenie od sołtysa Niemojewka Zbigniewa Jabconia o domniemanym procederze przelewania paliwa, do którego dochodzi przy kapliczce w Niemojewku. Zdaniem komendanta Namieśnika osoba zgłaszająca mówiła, że mieszkańcy nigdy nie widzieli sprawcy, a zostają tylko ślady na ziemi rozlanej ropy.
     - Stwierdziliśmy, że nie ma sensu tam w dniu zgłoszenia jechać, skoro jest tam tylko plama. Strażnik wytłumaczył jednak, żeby najbliżej mieszkający mieszkaniec Niemojewka był baczny i obserwował i zaraz na gorąco dzwonił do nas. Dobrze byłoby, gdyby mieszkańcom w razie czego udało się spisać numery rejestracyjne - powiedział nam Paweł Namieśnik. Przy okazji zaznaczył, że nie ma takich sił i środków, aby pilnować dzień i noc jednego miejsca, w jednej tylko miejscowości. - Jest to technicznie nie do wykonania - mówił.
     Obiecał jednak, że patrole będą teren Niemojewka miały pod obserwacją. - Podczas służby strażnicy będą podjeżdżać i sprawdzać teren. Będę jeszcze rozmawiać z komendantem Bogusławem Kulczakiem, żeby ewentualnie jakiś nieoznakowany radiowóz policji udał się tam na patrol - dodał Paweł Namieśnik.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1109 (20/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości