Reklama

Przyjechał po niego Papa Stamm

Rok 1949. „Gwardia” Mogilno w meczu towarzyskim pokonała „Gwardię” Poznań 6:2. Pogoniści klęczą w dolnym rzędzie, od lewej: Czesław Roczek, Alojzy Bromer, Marian Białęcki, Hieronim Idziak, Mieczysław Czarnecki (piąty od lewej), Alojzy Zbytek, Michał Olszewski, Konstanty Gajewski, Czesław Jankowski, Kazimierz Nowak i Józef Kwiatkowski

          fot. arch. domowe Mieczysława Czarneckiego

Mogilno, Czarnecki, Papa Stamm, piłka nożna, hokej
     Przyjechał po niego Papa Stamm
     To jeden z najbardziej wszechstronnych sportowców z Mogilna. Uprawiał w Pogoni i Gwardii boks, piłkę nożną oraz hokej na trawie. Trenował mogileńskich pięściarzy. Od 40 lat działa społecznie w zarządzie klubu.

      Mieczysław Czarnecki urodził się 19 października 1931 r. w Gozdaninie. W czasie II wojny światowej razem z matką przeniósł się do Nowej Wsi Wielkiej, by tam pracować u Niemców w gospodarstwie. - Pasłem krowy, pilnowałem dzieci, pomagałem w gospodarstwie - mówi.
     Od 1945 r. Mieczysław Czarnecki już na zawsze zamieszkał w Mogilnie. Jako anegdotę podaje, że 7 razy zmieniał w Mogilnie swój adres zamieszkania. Teraz mieszka na ul. Kościuszki.
      DRUŻYNY ULICZNE
     Tak opowiada o początkach swojej przygody z Pogonią: - W 1945 r. graliśmy w drużynach ulicznych. Ja i Hieronim Idziak byliśmy z Hallera, grały jeszcze Padniewska, Kausa i pl. Wolności. Graliśmy gdzie się dało: na boisku, gdzie obecnie jest „Biedronka”, na łące Radomskiego (dawny jordanek i część parku, przyp. roł), czy przy klasztorze. Hirek Idziak, który wrócił z Niemiec, przywiózł stamtąd stroje piłkarskie biało-czerwone. Postanowił stworzyć zespół piłkarski z tych drużyn ulicznych. Tak powstały rezerwy „Pogoni”, które w tym czasie grały w klasie C okręgu poznańskiego. Pierwsza drużyna zaś grała w klasie A. Graliśmy wtedy z drużynami z Janowca Wlkp, Gniezna, Wrześni, Trzemeszna, Środy Wlkp. W tej drużynie grali Bernard Czerwiński, Bernard Niemiec, Zenon Jakubowski, Władysław Fritzkowski, Jan Kruszyna, Mieczysław Kowalski, Romuald Zbytek, Stanisław Andrzejewski, Stanisław Kraśny, Janusz Śniegocki, Władysław Wierzbiński, Henryk Kraśny i Czesław Bartecki.
     Tuż po wojnie Hieronim Idziak był gospodarzem obiektu Pogoni i Mieczysław Czarnecki pomagał mu przygotowywać boisko do spotkań ligowych i towarzyskich.
      PRACA W GS
     W 1947 r. Mieczysław Czarnecki rozpoczął pracę w Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Mogilnie, gdzie pracował do 1956 r. Tak wspomina początek swojej pracy zawodowej: - Prezesem „Pogoni” był wtedy Mieczysław Śródecki (ojciec obecnego członka zarządu Sławomira Śródeckiego, przyp. roł). Prezes wziął mnie i zaproponował pracę w GS. W 1949 r. ukończył szkołę zawodową w Mogilnie.

Mieczysław Czarnecki w „Pogoni” Mogilno i „Gwardii” Mogilno boksował w wagach koguciej, papierowej i piórkowej. Stoczył 106 walk, wygrał 86, zremisował 4 i przegrał 16. 

Reklama

         fot. arch. domowe Mieczysława Czarneckiego

     HOKEJ NA TRAWIE
     Czarnecki do 1950 r. rozegrał również kilka spotkań w drużynie hokeja na trawie. Sekcja ta po wojnie została w Mogilnie reaktywowana przy Pogoni, nie przetrwała jednak do dzisiejszego dnia. Czarnecki rozegrał kilka spotkań z drużynami Stelli Gniezno, Rogowo, MDK Gniezno i kilkoma innymi - głównie z Gniezna. Na wyjeździe zagrał w 3 meczach: w Rogowie, Środzie Wlkp i w Poznaniu. Kierownikiem sekcji był Alfons Olszak.
     PRZYJECHAŁ PO NIEGO PAPA STAMM
     W 1950 r. do Mogilna przyjechał legendarny trener bokserki Feliks Stamm, który poza reprezentacją Polski prowadził w tym okresie Brdę Bydgoszcz walczącą w II lidze. Papa Stamm chciał zabrać Czarneckiego do Bydgoszczy, aby tam trenował i boksował w barwach Brdy. Niestety powołanie do wojska zadecydowało o pozostaniu Czarneckiego w Mogilnie i nie przechodzeniu do bydgoskiego klubu.
     W 1951 r. Czarnecki został powołany do odbycia 2-letniej zasadniczej służby wojskowej. Najpierw trafił do jednostki w Stargardzie Szczecińskim, a po pewnym okresie przeniesiony został do Szczecina. Tam wybierano wojskowych do zespołu sportowego CWKS Szczecin. Czarnecki nie przyznał się jednak, że był w cywilu sportowcem. Jednak podczas zbiórki pochodzący z Gębic kapitan Kozieł zauważył Czarneckiego i wziął go do drużyny sportowej. Zimą trenował boks, a latem piłkę nożną grając w klasie A okręgu szczecińskiego. W 1952 r. Czarnecki startował w mistrzostwach kraju żołnierzy. Wygrał już walkę ćwierćfinałową ze Stefaniakiem i stanął przed szansą zdobycia medalu. Jednak informacja o śmierci w rodzinie zmusiła go do rezygnacji z udziału w kolejnych walkach i powrotu do Mogilna. Ostatecznie musiał zadowolić się IV miejscem w mistrzostwach.
     NA BOKU POMOCY
     Po powrocie z wojska wrócił do ukochanej Pogoni (wtedy nazywała się Gwardia), by tam walczyć w ringu bokserskim oraz grać w piłkę nożną. Jego trenerami piłki nożnej w klubie byli: Józef Miller z Łodzi, Antoni Brzeżańczyk, trener Józef Kamieniarz z Jugosławii, Michał Olszewski, Tadeusz Łabędzki i Marian Grochowina z Bydgoszczy.
     Po powrocie Mieczysława Czarneckiego z wojska Gwardia spadła z klasy A do klasy B, gdzie grała przez kolejne 3 lata. W 1956 r. Pogoń pod nazwą Sparta awansowała do klasy A, by już po roku awansować do III ligi.
     Mieczysław Czarnecki grał w drużynie zawsze na boku pomocy.
     Jak wspomina: - W ataku mieliśmy 5, a potem 4 napastników. Im było łatwiej zdobywać bramki. Ja musiałem w pomocy pracować na innych. W ataku mieliśmy takich specjalistów, jak szybki Stasiu Piechocki, Biniu Witkowski, który był królem pola karnego, czy Janek Sikora, który potrafił zaskoczyć każdego bramkarza strzałem za 16. Mimo to podczas długiej kariery udało mi się zdobyć 9 bramek dla „Pogoni” w meczach ligowych. Jedni byli od strzelania, jednak ktoś musiał robić tę żmudną robotę w pomocy wspomagając kolegów z obrony i podając celnie napastnikom.

Reklama

Rok 1965, bokserzy „Pogoni” Mogilno. Stoją od lewej: Stanisław Grzywnowicz, Henryk Pade, Jerzy Stankowski, sędzia Mroziński, lekarz Zenon Polcyn, Kazimierz Borowski, Stanisław Andrzejewski, trener Mieczysław Czarnecki. Klęczą od lewej: Andrzej Poczdej, Zbigniew Czerwiński, Mieczysław Werner, Jerzy Urban i Zdzisław Wojdylak.

             fot. arch. domowe Mieczysława Czarneckiego

     WIERNY POCZCIE
     W 1956 r. postanowił zmienić pracę. Ówczesny prezes klubu Mieczysław Cerkarski był kierownikiem Ruchu w Mogilnie. Po jednym ze spotkań przeprowadził krótką rozmowę ze swoim zawodnikiem. - Cerkaski zapytał mnie „Mieciu, ile ty zarabiasz w GS”. Ja mu odpowiedziałem 500 zł. A on mi na to „czy ty głupi jesteś. U mnie dostaniesz 1.200 zł oraz co kwartał 300 zł premii. Tylko musisz się zwolnić z GS”. Tak też zrobiłem i już do końca swej zawodowej pracy pozostałem wierny Poczcie Polskiej pracując w niej do 1992 r. Odpowiadałem za rozdysponowanie pracy w powiatach żnińskim i mogileńskim. Później pracowałem w administracji i byłem odpowiedzialny za remonty placówek poczty na terenie całego powiatu.
     Praca z Urzędzie Pocztowym przyniosła Czarneckiemu możliwość stałej prenumeraty pism sportowych. Od 1956 r. ma on wszystkie numery Przeglądu Sportowego. Z pracą na poczcie wiążą się również stosunki z kibicami. Wiernym kibicem piłki nożnej był między innymi ksiądz Misiak, który zawsze w poniedziałek przychodził do Czarneckiego na pocztę, aby ten mu podał wszystkie wyniki meczów jego ulubionych klubów.
     RZUT CEGŁĄ
     Czarnecki pamięta taki obrazek. Na mecz do Strzelna ze Spartą piłkarze Pogoni Mogilno wybrali się ciągnikiem. Cały zespół jechał na przyczepie. Tuż przed Jeziorkami zepsuł się ciągnik. Trener Miller zadecydował, że aby zdążyć na mecz pogoniści przejdą się ostatni odcinek pieszo.
     Podczas innego meczu w Strzelnie Mieczysław Czarnecki oberwał cegłą. Przed spotkaniem trener Miller dał mu odpowiedzialne zadanie. Na prawym skrzydle w Sparcie grał wtedy Zygmunt Kubiak. - Ja miałem grać na lewej pomocy i utrudniać mu grę. Z zdania wywiązywałem się znakomicie, każda akcja moim skrzydłem była neutralizowana. Co Kubiak dochodził do piłki, to ją tracił. Po dwudziestu minutach postanowiłem go trochę odpuścić, jednak on zniechęcony wcześniejszymi akcjami nie potrafił grać tak jak zazwyczaj i szybko tracił piłkę. W przerwie jeden z kibiców zdenerwowany wykluczeniem z gry swojego idola rzucił we mnie cegłą. Na szczęście nic się nie stało. Z Kubiakiem później grałem w jednej drużynie i urazy do niego nie miałem, że dostałem cegłą za to, że wykluczyłem go z gry. Sprawcę, który uciekł ze stadionu dopadł pies i sprawa została ujawniona w jednej z gazet - wspomina Mieczysław Czarnecki.
     BIEGLI W KOŻUCHACH
     Przez kilkanaście lat Mieczysław Czarnecki był trenerem bokserów Pogoni, będąc również kierownikiem tej sekcji, a także jednym z najlepszych bokserów w historii klubu. W okresie zimowym Czarnecki w poniedziałki, środy i piątki trenował boks, a we wtorki i czwartki pikę nożną.
     Czarnecki boksował w Pogoni i Gwardii od 1949 r. do 1962 r., walczył w wadze koguciej, papierowej i piórkowej. Stoczył łącznie 106 walk bokserskich, z których wygrał 86, 4 zremisował i przegrał tylko 14.
Od 1962 r. do 1966 r. był trenerem bokserów Pogoni walczących w klasie A i III lidze. Potem Czarnecki został w Pogoni asystentem trenera Jana Walczaka, bokserskiego mistrza Polski w wadze lekkiej z roku 1959.
     Przed każdym meczem trener Czarnecki ważył swoich zawodników, aby mogli walczyć w swoich wagach. Tak wspomina kulisy wyjazdu na mecz do Włocławka: - Rano przed wyjazdem zważyłem wszystkich bokserów, niestety 3 miało za dużą wagę, aby wystąpić w swojej kategorii. Za Inowrocławiem zatrzymałem samochód, którym jechaliśmy. Trójka, która miała zbyt dużą wagę, wysiadła z samochodu. Nakazałem im założyć ciężkie kożuchy. Reszta bokserów, którzy mieli dobrą wagę do walki jechali samochodem - trójka delikwentów musiała biec. Po przyjeździe do Włocławka podczas ważenie wystarczyło się tylko opróżnić i waga była idealna - mówi.
     WYGODNIE, NA SŁOMIE
     Osobnym tematem, jaki pamięta Mieczysław Czarnecki, są wyjazdy na mecze ligowe pogonistów. - Na wyjazdy jeździliśmy różnymi środkami lokomocji. Do Inowrocławia udawaliśmy się pociągiem, w Strzelnie wsiadali koledzy z drużyny, jak świetny piłkarz „Pogoni” Czesław Jankowski. Podróżowaliśmy również ciągnikiem, a także samochodami dostawczymi. Z tyłu była słoma i my na niej siedzieliśmy, żeby się nie poobijać - mówi Czarnecki.
     Mieczysław Czarnecki grał w Pogoni do 1968 r., kończąc swoją karierę w wieku 37 lat. Jednak nie zerwał z klubem. Dziś nie jest w stanie policzyć, w ilu meczach reprezentował klub w swej karierze. Jedno jest pewne, że zdobył dla klubu przez ponad 20 lat gry 9 goli.
     Od 1968 r. do 1974 r. był trenerem juniorów Pogoni, potem już tylko kierownikiem.
     W 1980 r. był kierownikiem drużyny, która wygrała Spartakiadę Młodzieży w Bydgoszczy. W półfinale Pogoń pokonała 4:3 po dogrywce Polonię Bydgoszcz, a w finale 3:1 Zawiszę Bydgoszcz. W Pogoni grali wtedy między innymi: Wit Długokęcki, Mariusz Wojciechowski, Kazimierz Kraska, Wiesław Bosak. Trenerem był Michał Olszewski.
     PRACA SPOŁECZNA
     Już w roku 1968 został członkiem zarządu klubu. Od 1980 r. do 1991 r. był członkiem zarządu Pogoni Mogilno, a od 1991 r. do 1997 r. wiceprezesem klubu. Ponownie w zarządzie jako zwykły członek zasiadał w latach 1995-2005. Od 3 marca 2005 r. jest honorowym członkiem zarządu Pogoni.
     WSZYSTKO CO DOTYCZY SPORTU
     Obecnie Mieczysław Czarnecki jest wiernym kibicem Pogoni będąc praktycznie na każdym meczu seniorów. Poza tym prowadzi kroniki Pogoni, Sokoła Mogilno oraz wszelkich imprez sportowych, jakie odbywają się w Mogilnie.
     Sam odpowiada o swojej karierze sportowej: - Jestem zadowolony z tego, co udało mi się osiągnąć Nikomu nie przeszkadzałem, zazwyczaj byłem chętny do pomocy. Nie ma człowieka, który by wszystkim dogodził. Nigdy nie paliłem, wypiłem w normie, zawsze byłem zadowolony z sukcesów „Pogoni” jak grałem, a potem przez wiele lat będąc z zarządzie klubu. Dziś również jestem wierny „Pogoni”, dopingując zespół w meczach ligowych.
     Poza sportem zajmował Czarnecki działał w harcerstwie, w mogileńskiej grupie Tygrysów, którą prowadził Kazimierz Nowak.
     RODZINA
     Mieczysław Czarnecki ożenił się w 1956 r. z Jadwigą Piechocką - wielką fanką boksu, która właśnie w taki sposób poznała czołowego mogileńskiego boksera i męża. Żona zmarła w 2007 r. Ma dwójkę dzieci: córkę Dorotę Gajdę i syna Marka Czarneckiego. Ma 7 wnuków, najbardziej w ślady dziadka poszedł Sebastian Gajda, który jest golkiperem w rozgrywkach orlika, broniąc barw GalwaTechu.

Reklama

Robert Łuczak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1051 (14/2012)

 

Inne teksty:

Sportowe hobby Mieczysława Czarneckiego

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości