Przeciw głosują radni: pierwszy od lewej Robert Musidłowski z SLD, szósty od lewej Jerzy Łaganowski z PiS i kolejno - Wojciech Baran, Dariusz Chudziński, Jarosław Garczyk, Bartosz Nowacki i Jakub Dąbek (wszyscy z PO)
fot. Damian Stawski
SPZOZ, PSL, furtka, prywatyzacja, głosowanie, radni
PSL otworzył furtkę do prywatyzacji SPZOZ
- Państwo mieliście pełną świadomość tego, czego dotyczy ta uchwała. Wasz głos sumienia przechodzi bardzo specyficzną mutację i swój wstyd, zakryliście swoją hańbą. Teraz musicie mieć świadomość tego, że jeżeli nastąpi prywatyzacja typu operatorskiego i wejdzie operator i coś się wydarzy z tymi pracownikami i będą przeniesione oddziały ze Strzelna do Mogilna, to wy za to powinniście ponieść odpowiedzialność przed tymi ludźmi, których to będzie dotyczyło. Ja bardzo bym nie chciał być przez państwa traktowany, ja i pozostali mieszkańcy jak przysłowiowy idiota, któremu można każdy kit wcisnąć - te ostre słowa Przemysław Zowczak skierował do radnych PSL ze Strzelna: Doroty Repulak, Krzysztofa Mleczko i Krzysztofa Szarzyńskiego.
UCHWAŁA FURTKA
Radni powiatowi przyjmowali na sesji 10 lipca uchwałę, która określa zasady zbywania, oddawania w najem, dzierżawę, użytkowanie lub użyczenie majątku SPZOZ Mogilno. Temat wzbudził wśród radnych wiele kontrowersji, gdyż tak naprawdę podjęcie uchwały otwierało szeroko furtkę do dalszych prac nad wprowadzeniem do SPZOZ operatora. Operatora, czyli zewnętrznej spółki, której wydzierżawiono by majątek SPZOZ. Na tym majątku operator prowadziłby działalność medyczną, a czynsz dzierżawny płacił do spółki powiatowej, w jaką przekształciłby się SPZOZ. Spółka powiatowa spłacałaby dług SPZOZ, tak, aby bezpośrednio nie obciążał on budżetu powiatu mogileńskiego.
Podczas obrad komisji tuż przed sesją radny PO Bartosz Nowacki zwracał uwagę na to, że Rada Powiatu w dyskutowanej uchwale wprowadza dwie rzeczy w jednym dokumencie. Jest to uchwała, która zmienia tryb, w jakim będzie odbywał się wybór operatora (zewnętrznej spółki), a drugą sprawą jest powstanie zespołu negocjacyjnego, który miałby utworzyć dyrektor SPZOZ za zgodą Zarządu Powiatu. Według radnego, powinny to być dwie odrębne uchwały. - Jest to trochę taki bubel prawny - zwracał uwagę radny.
PYTANY DYREKTOR, ODPOWIADA STAROSTA
Już podczas obrad sesji radny Nowacki pytał nowo wybranego dyrektora SPZOZ Marka Gotowałę, jakie będą jego działania w stosunku do szpitala. Czy będzie to wyłonienie operatora, czy też dyrektor będzie starał się przekształcić szpital w spółkę. - Dokonując wyboru pana na człowieka, który ma do 2021 r. prowadzić ten nasz szpital, rozumiem, że teraz z panem mamy rozmawiać więcej niż z Zarządem Powiatu, dlatego zwracam się do pana o udzielenie takich odpowiedzi - tłumaczył radny Bartosz Nowacki.
Starosta Tomasz Barczak nie pozwolił nowemu dyrektorowi na udzielenie odpowiedzi. Tłumaczył: - Radny Nowacki mówi, że błądzimy czy po omacku działamy, to nie jest tak. Starosta przypomniał, że już 4 lata temu miała być podjęta uchwała o przekształceniu SPZOZ-u w spółkę prawa handlowego i od tego czasu nieprzerwanie toczy się dyskusja, ażeby radni również uczestniczyli w przekształceniach. - Teraz musimy podjąć decyzję, czy przekształcamy, czy zostawiamy jako SPZOZ. W międzyczasie pojawiła się nowa formuła, czyli prowadzenie działalności leczniczej przez podmiot zewnętrzny czyli tzw. operatora - tłumaczył starosta.
Według starosty Barczaka, to Rada Powiatu ma podejmować kluczowe decyzje i kontrolować co dzieje się w SPZOZ. Na temat utworzenia zespołu negocjacyjnego starosta Tomasz Barczak mówił, że jest po to, aby jak najszybciej móc zacząć toczyć rozmowy z potencjalnymi operatorami. Jak podkreślał starosta, kompetencje w tej sprawie posiada dyrektor SPZOZ, ponieważ jest to Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej. Uchwała, jaką zajmowali się na sesji radni, miała tylko ułatwić kierunki działania, a najważniejsze decyzje będą podejmowane wtedy, gdy zostanie już wybrany operator i będzie z nim trzeba podpisać umowę, co radni przyjmą osobną uchwałą. Starosta apelował o przyjęcie uchwały.
POD ŚCIANĄ Z BRZYTWĄ
Radny Bartosz Nowacki odpowiedział ironicznie, że dziękuje staroście za komentarz do tego pytania, ale zwracał uwagę, że pytania kierował do dyrektora Gotowały. Podkreślił, że Zarząd Powiatu ma pełne upoważnienie, by przeprowadzić niezbędne zmiany w służbie zdrowia. - Panie Starosto, myślę, że teraz stawia pan radnych pod ścianą i trzyma brzytwę na gardle - mówił radny Nowacki.
Radny wrócił do sytuacji, kiedy PSL przed wyborami obiecał swoim wyborcom jeden silny szpital w Mogilnie. Podkreślał, że jeszcze w poprzedniej kadencji wskaźnik zadłużenia SPZOZ był tak niski, że można było wtedy podjąć kluczowe decyzje. - Myślę że państwo próbowaliście utrzymać ten stan konsensusu, który był do tej pory, myśląc, że rozwiąże się ta sytuacja, niestety, tak się nie stało - mówił radny.
WSZYSTKO TAJEMNICĄ
Radny ponownie pytał dyrektora Gotowałę, jaką ma wizję funkcjonowania służby zdrowia na terenie powiatu. Praktycznie o to samo pytał także radny PO Jakub Dąbek. Interesowało go jeszcze, czy dyrektor ma już w głowie nazwiska tych osób, które będą w zespole zespole negocjacyjnym do przyszłych rozmów z operatorem.
Marek Gotowała na wstępie mówił, żeby nie mieć do niego pretensji, że nie odpowiadał na pytania, ponieważ obradami sesji kieruje przewodniczący Jan Bartecki i to on powinien udzielić mu głosu.
Tymczasem zamiast odpowiadać konkretnie na pytania radnych, Marek Gotowała zaczął opowiadać, w jakich okolicznościach został wybrany dyrektorem.
- Powiem tak. Forma konkursu polega na tym, że kandydaci przedstawiają siebie i swoje propozycje, natomiast te propozycje ocenia komisja, podaje wybranego kandydata Zarządowi i Zarząd tego kandydata po rozmowach akceptuje - tłumaczył radnym. Marek Gotowała dodał, że konkurs był objęty tajemnicą i o jego szczegółach nie chciał mówić. - Zarząd po tym, czego nie mogę mówić, podjął taką decyzję - tłumaczył radnym.
Nowy dyrektor w tym co mówił, wydawał się być całkowicie oderwany od rzeczywistości, a odpowiedziami na pytania radnych lub ich brakiem wzbudził uśmiech na twarzach radnych PO. Odniósł się również do ogromnych kompetencji w sprawie utworzenia zespołu negocjacyjnego oraz wyboru trybu negocjacji, jakie miał posiadać dzięki podjęciu tej uchwały. - To są zbyt poważne decyzje, żeby decydował dyrektor i dlatego każdą decyzję podejmować będzie Rada Powiatu Mogileńskiego i Zarząd Powiatu Mogileńskiego, oczywiście po opracowaniu odpowiednich propozycji - mówił Marek Gotowała.
- Bardzo wymijająca była ta odpowiedź - komentował na gorąco radny Nowacki.
OGROMNE KOMPETENCJE
Radny Nowacki zwrócił dyrektorowi Gotowale uwagę, jakie to ogromne kompetencje uzyska teraz dzięki tej uchwale.
- Nie wiem, czy wczytał się pan w uchwałę, ale tam dokładnie widać, że ma pan ogromne kompetencje na temat zespołu negocjacyjnego. To pan ustala tryb tej negocjacji i dodatkowo jeszcze otrzymuje pan inne możliwości łącznie z odwołaniem członków tego zespołu, a także przerwaniem negocjacji (...) Przecież to tak naprawdę pan będzie prowadził wszystkie negocjacje. Pan będzie w imieniu całego naszego samorządu i mieszkańców organizował tę służbę zdrowia, dlatego, no przykro jest, że nie usłyszeliśmy nic więcej poza tym co mówił pan starosta, czyli tak bardzo zapobiegawczo - radny Nowacki był rozczarowany.
Uważał, że Marek Gotowała mieszkając w sąsiedniej gminie Trzemeszno tak blisko powiatu mogileńskiego, powinien znać realia mogileńskiej służby zdrowia.
KLAUZULA POUFNOŚCI
Radny Nowacki zaniepokojony był również zawartą w uchwale klauzulą poufności przy negocjacjach. Pytał, czy jest możliwość jej zniesienia, ponieważ w przypadku, kiedy radni poproszą o jakieś informację w sprawie negocjacji, można będzie się zasłonić właśnie tą klauzulą.
Mecenas Starostwa Powiatowego Wojciech Manikowski mówił: - Z uwagi na to, że te negocjacje mają charakter cywilno-prawny, to strony rozmawiają na temat przyszłych praw i obowiązków, które zostaną zmaterializowane w umowie. No to siłą rzeczy należy do standardu, że takie rozmowy są poufne (...) Aby jakieś tam informacje w pewnym zakresie uzyskać, to będzie uzależnione od stron konfrontujących, a w szczególności od partnera, który - powiedzmy - pozwoli na udzielenie takiej informacji. Negocjacje zostaną objęte tajemnicą handlową danego przedsiębiorstwa i trzeba mieć ewentualnie zgodę tego potencjalnego partnera - tłumaczył mecenas.
Dodał, że tajemnica przedsiębiorstwa czy handlowa nie wynika z postanowień znajdujących się w tej uchwale, ale wynika z powszechnie obowiązującego porządku prawnego, dlatego nawet gdyby tego zapisu nie było, to kontaktujący może zastrzec sobie, że nie życzy sobie, żeby treść tych rozmów była ujawniona przed podpisaniem umowy.
Wojciech Manikowski zapewnił jednak, że radni będą znali ostateczny kształt umowy i tu nie będzie żadnej poufności. Mecenas Manikowski zaznaczał, że w uchwale jest tylko mowa o negocjacjach, że w trakcie negocjacji obowiązuje klauzula poufności.
MYLI POWIATY
W tym momencie dyrektor SPZOZ Marek Gotowała zapewnił radnych: - Ja nie muszę być w zespole negocjacyjnym, skład zespołu musi zaakceptować Zarząd (...) ja osobiście to przypilnuję, zespół będzie pracował z założeniem jak największych korzyści dla powiatu, dla SPZOZ, a w konsekwencji dla mieszkańców powiatu gnieźnieńskiego całego i dla pacjentów.
Gdy zwrócono mu uwagę, że mówi o innym powiecie zreflektował się: - Przepraszam bardzo, mam nadzieję, że się ostatni raz pomyliłem.
ZWIĄZKI NA TYM ETAPIE ZBĘDNE
Radnego Dariusza Chudzińskiego interesowało to, czy projekt uchwały konsultowano ze związkami zawodowymi. Mecenas Wojciech Manikowski mówił, że ta uchwała nie wymagała żadnych konsultacji. Tłumaczył jednocześnie, że uchwała mówi o tym, według jakich reguł powiat będzie postępował przy wyłonieniu dzierżawcy, najemcy czy użytkownika i ten sam fakt, te zasady, nie wymagają żadnych konsultacji.
Szef Sierpnia`80 Jacek Siekierski był zdania, że Wojciech Manikowski myli się. - Odsyłam pana do orzecznictwa WSA w sprawie przekształcania SPZOZ, ale poszuka sobie pan sam, bo wiedza kosztuje i musi pan to z nami konsultować, ponieważ narusza pan interes prawny związku zawodowego. Jeżeli ta uchwała w tym kształcie przejdzie, zostanie natychmiast skierowana z zaskarżeniem do WSA - zagroził przewodniczący związkowców.
Na to oskarżenie odpowiedział ponownie Wojciech Manikowski. - Nie będę zaogniał tego sporu prawnego kto ma rację, bo ta uchwała niczego nie przekształca (...) ta uchwała jest neutralna, w niczyje interesy nie godzi, bo, że tak powiem, spełniamy wymóg ustawowy ustawy o działalności leczniczej, który mówi, że należy określić zasady zbywania, wydzierżawiania czy ewentualnie innych form korzystania z majątku SPZOZ, tak, aby ten SP ZOZ mógł racjonalnie funkcjonować - tłumaczył.
Jacek Siekierski zwrócił uwagę, że tylko i wyłącznie poruszony jest temat budynków, nie ma natomiast nic o zabezpieczeniu interesów pracowników. - My wyraźnie sygnalizowaliśmy starostwu, że domagamy się podjęcia takiej uchwały, aby elementem umów wszelkich restrukturyzacyjnych był pakiet gwarancji socjalnych dla załogi SPZOZ. Chcecie powoływać zespoły, w których nie przewiduje się udziału strony społecznej, przecież w ogóle nie myślicie o pracownikach. Jak jest rok po wyborach, to już wolno - mówił ostro przewodniczący Siekierski.
Natychmiast zareagował przewodniczący Rady Powiatu Jan Bartecki: - Ale pan zaczyna obrażać Radę.
- Jak jest pan taki delikatny, to nie powinien pan kandydować na radnego - skontrował go Jacek Siekierski.
MIESZKAŃCY ROZLICZĄ
Mieszkaniec Zofijówki Przemysław Zowczak zwracał uwagę, że za uchwałą pozwalającą na prywatyzację, a tym samym - jak mówił - na przeniesienie oddziałów ze Strzelna do Mogilna, głosowała trójka radnych PSLze Strzelna, czyli wicestarosta Krzysztof Szarzyński, członek zarządu Dorota Repulak oraz radny Krzysztof Mleczko. Mieszkaniec zwracał uwagę, że inni mieszkańcy im to zapamiętają.
- Państwo mieliście pełną świadomość tego, czego dotyczy ta uchwała. Wasz głos sumienia przechodzi bardzo specyficzną mutację i swój wstyd zakryliście swoją hańbą. Teraz musicie mieć świadomość tego, że jeżeli nastąpi prywatyzacja typu operatorskiego i wejdzie operator i coś się wydarzy z tymi pracownikami i będą przeniesione oddziały ze Strzelna do Mogilna, to wy za to powinniście ponieść odpowiedzialność przed tymi ludźmi, których to będzie dotyczyło i powinniście sobie z tego zarówno wy zdawać sprawę, jak i o tym trzeba głośno mówić, bo tego wymaga zwyczajna ludzka uczciwość. Ja bardzo bym nie chciał być przez państwa traktowany, ja i pozostali mieszkańcy, jak przysłowiowy idiota, któremu można każdy kit wcisnąć - wypowiadał się w ostrym tonie Przemysław Zowczak.
Za to wystąpienie Przemysław Zowczak zebrał oklaski od widowni obecnej podczas obrad sesji.
Na jego zarzuty odpowiedział starosta Tomasz Barczak.
- Jakby człowiek myślał tak samo jak pan Zowczak, to jestem zdziwiony, że radni z Mogilna nie zagłosowali za tą uchwałą. Bo pan mówił, że ta uchwała daje już przyzwolenie, że czterooddziałowy szpital. Tak że bardzo się dziwię - tłumaczył starosta.
Tymczasem Przemysław Zowczak tłumaczył, że radni nie głosowali za tą uchwałą, ponieważ nie chcą brać odpowiedzialności za możliwe zwolnienia przez prywatyzację, ale również przez niezachowanie więzi społecznych, które są wyraźnie naruszone i napięte i grozi to bytem lub niebytem powiatu mogileńskiego.
Na zarzuty Przemysława Zowczaka odpowiedział tymczasem wicestarosta Krzysztof Szarzyński, który w ostrym tonie wytykał przeszłość Przemysława Zowczaka w samorządzie powiatowym.
- Kolega Zowczak dzisiaj mówi o wstydzie, o hańbie, że pamiętamy, rozliczymy. Owszem, pamiętamy rozliczymy, prowadzimy dialog. To nie kto inny, tylko radny Stochliński powiedział, że 13 lat starosta prowadzi służbę zdrowia, radny Zowczak był 12 lat w samorządzie, w tym 8 lat na stanowisku wicestarosty. Co zrobił dla tej służby zdrowia, co wybudował? - mówił ostro wicestarosta Szarzyński. Tak ostro, że musiał go uspokajać przewodniczący Jan Bartecki. - Czekałem na ten głos trzy godziny - tłumaczył wicestarosta.
GŁOSAMI PSL
Jeszcze przed głosowaniem radny PO Jarosław Graczyk wniósł wniosek formalny o 10-minutową przerwę, jednak ta propozycja została odrzucona przez radnych PSL oraz radnego SLD Andrzeja Siwka.
Za przyjęciem uchwały głosowało 8 radnych PSL: Tomasz Barczak, Jan Bartecki, Paweł Kraśny z Mogilna, Lucyna Heinich z Dąbrowy, Marek Maruszak z Jezior Wielkich, Dorota Repulak, Krzysztof Mleczko i Krzysztof Szarzyński ze Strzelna oraz radny SLD Andrzej Siwek.
Ostatecznie uchwała przeszła stosunkiem głosów 9:7. Przeciw byli: Jerzy Łaganowski z PiS, Wojciech Baran, Bartosz Nowacki, Jakub Dąbek, Jarosław Graczyk oraz Dariusz Chudziński oraz Robert Musidłowski z SLD. Nieobecny podczas obrad był radny PSL Mirosław Leszczyński.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1222 (28/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze