Szpitala powiatowy, Strzelno, PSL, służba zdrowia, przyszłość
- PSL przeszło ewolucję, z obrońcy szpitala stało się grabarzem
Taką opinię wygłosił mieszkaniec Strzelna Marian Mikołajczak obserwując to, co się dzieje w ostatnich miesiącach wokół służby zdrowia, a także po słowach dyrektora SPZOZ Mogilno Marka Gotowały wypowiedzianych w Pałukach o planach rozbudowy szpitala w Mogilnie i ulokowaniu tam czterooddziałowej lecznicy.
POZAMIATANE
Marian Mikołajczak, jako mieszkaniec Strzelna, podczas sesji Rady Miejskiej 24 września zabrał głos w sprawie przyszłości szpitali na terenie powiatu mogileńskiego. Chodziło mu konkretnie o zachowanie trójki radnych PSL z gminy Strzelno: Doroty Repulak, Krzysztofa Mleczko i Krzysztofa Szarzyńskiego podczas lipcowej sesji powiatowej, na której, jak mówił, głosowano uchwałę w sprawie przekazania kierownictwa szpitala operatorowi zewnętrznemu. Trójka radnych PSL zagłosowała za przyjęciem tej uchwały.
- Dlaczego pytam o to pana burmistrza, a nie radnych? Dla wszystkich jest rzeczą wiadomą, że radni PSL nie podejmą żadnej ważnej decyzji bez wcześniejszej akceptacji pana burmistrza, więc za tym na pewno stał pan burmistrz. Zresztą zachowanie pana burmistrza na tej sesji też było bardzo symptomatyczne, bo nie zabrał pan głosu, mimo że przed wyborami ubiegłorocznymi wielokrotnie na Radzie Powiatu pan głośno protestował przeciwko planom przeniesienia oddziałów ze Strzelna. Wykonywał pan nawet takie rejtanowskie gesty grożąc, że nie będzie kandydował, jeśli ten plan zostanie zrealizowany. Moje pytanie, co się stało, że w ciągu kilku miesięcy strzeleńskie PSL przeszło taką ewolucję i z obrońcy szpitala stało się praktycznie jego grabarzem, bo przecież przekazanie operatorowi zewnętrznemu kierowania szpitalem, to jest faktycznie po prostu brak szans na utrzymanie dotychczasowych oddziałów w Strzelnie. Zresztą o ile wypowiedzi starosty i wicestarosty są bardzo enigmatyczne w tym względzie, o tyle nie pozostawia złudzeń wypowiedź dyrektora szpitala Marka Gotowały, który powiedział, że nie ma szans na dublowanie oddziałów w Strzelnie i w Mogilnie oraz to czy jakiś operator zostanie wybrany do kierowania odpowiedź będzie zależała od tego, jakie ma plany względem szpitala strzeleńskiego. Zwyczajnie wszystko zostało już pozamiatane - mówił Marian Mikołajczak.
NIC NIE PRZESĄDZONE
Burmistrz Ewaryst Matczak twierdził, że nie było tak, jak mówi Marian Mikołajczak, że podczas sesji nie wybierano operatora. Mówił, że wybrana była komisja, która ma dopiero zaproponować Radzie Powiatu operatora, który będzie ewentualnie zawiadywał szpitalem. Zdaniem burmistrza, sprawa nie jest przesądzona. W tej chwili wybór dokonuje się spośród trzech operatorów. Wśród nich jest jeden, który chce inwestować w Strzelnie. Jest to firma, która prowadzi w strzeleńskim szpitalu oddział sztucznej nerki, a dwóch pozostałych chce inwestować w Mogilnie.
- Nasz szpital jest w tej chwili rozbudowywany. Jest budowana sala operacyjna do cesarskich cięć, która umożliwi strzeleńskiemu szpitalowi osiągnięcie standaryzacji. Standaryzacja jest potrzebna w 2016 roku, żeby szpital uzyskał kontrakt na usługi medyczne. To jest najważniejsza sprawa. Prace wykonywane są z projektów unijnych i obowiązuje tzw. trwałość projektu. W związku z tym 5 lat po zakończeniu inwestycji nic nie wolno tam zmieniać, bo trzeba będzie zwracać pieniądze. Nie wiem, czy powiat sobie na to pozwoli. My spokojnie czekamy, to co miało być realizowane, jest w tej chwili wykonywane, czyli to o co walczyliśmy. Szpital istnieje, a o operatorze już się w poprzedniej kadencji mówiło. Już 2012 roku mówiło się o tym. I te rozmowy skończyły się na niczym. My o nasz szpital będziemy zabiegać i będziemy o niego walczyć - powiedział burmistrz Matczak.
GOTOWAŁA SWOJE, ONI SWOJE
Marian Mikołajczak pytał również burmistrza, jak ustosunkuje się do słów, które wypowiedział dyrektor SPZOZ Marek Gotowała na łamach Pałuk. Przypomnijmy, iż dyrektor powiedział, że szpital czterooddziałowy powstanie w Mogilnie i tam szpital zostanie rozbudowany. W Strzelnie natomiast ma zostać ulokowana opieka nad osobami starszymi, przewlekle chorymi.
Burmistrz oznajmił, że nie zamierza komentować słów dyrektora. - Jeżeli jest realizowany remont u nas w szpitalu w Strzelnie ze środków unijnych, to my wiemy swoje. Jeżeli chce pan, żeby pan dyrektor przeniósł te cztery oddziały, ale na co, jak tam nie ma niczego wybudowanego. Ile może kosztować taka budowa szpitala w Mogilnie? Czy ktoś wie? Mówią, że 60 mln zł. Skąd te pieniądze? - pytał burmistrz.
Marian Mikołajczak dodał: - Pan burmistrz między wierszami daje do zrozumienia, że pan dyrektor jest niekompetentny i nie wie, co mówi.
Burmistrz prosił Mariana Mikołajczaka, by ten nie wkładał w jego usta czegoś, czego on nie powiedział. - Pan dyrektor jest tutaj krótko, nie jest może do końca zorientowany, ale na pewno sobie nie pozwoli, żeby przenosić oddziały do czegoś, czego jeszcze nie ma, co jest dopiero w powijakach - dodał burmistrz Matczak.
DOWIEDZIELI SIĘ Z PRASY
Głuchy na toczącą się dyskusje o losach szpitala nie pozostał radny powiatowy Dariusz Chudziński ze Strzelna, który stanowczo stwierdził, że nie wierzy w to, że dyrektor Marek Gotowała nie wie, co mówi. - Skoro dyrektor SPZOZ wypowiada się oficjalnie do prasy, że rozmowy z operatorami są prowadzone w kierunku przeniesienia czterech oddziałów ze Strzelna do Mogilna, to ich kierunek jest taki, żeby Mogilno rozbudowywać, czy tam lokować czterooddziałowy szpital, a w Strzelnie dyrektor Gotowała powiedział wyraźnie, jak to widzi. Tak się toczą rozmowy. To jest już pozamiatane, my tego nie widzimy. My się dowiadujemy o tych rzeczach z prasy i w takich rozmowach, bo starosta Tomasz Barczak kręci, jak tylko może ze swej strony, wicestarosta temu zaprzecza, a Gotowała gada zupełnie co innego - powiedział radny Chudziński.
Dodał, że w trakcie lipcowej sesji, o której wspomniał Marian Mikołajczak, stwierdził, że jedną z metod niszczenia strzeleńskiego szpitala jest nie tylko złe zarządzanie i doprowadzenie do 10 milionowych strat, ale również przyjmowanie niektórych lekarzy.
- O czym pan burmistrz powiedział w prasie i ja wręcz się z tym zgadzam. Zatrudnia się lekarzy, którzy wcześniej wyrzuceni zostali z innych szpitali i tą metodą niszczy placówkę i całą służbę zdrowia. Jaki my mamy poziom leczenia, jaką mamy renomę, to nie budzi pańskich wątpliwości. To jest sprawa do Rady Społecznej SPZOZ, w której zasiada nasz burmistrz, to jest sprawa dla mnie, jako mieszkańca tego miasta, bo tutaj leczą się nasze rodziny. Strach o ten szpital jest strachem egzystencjalnym, bo wiemy, co się będzie działo w momencie, kiedy wytnie nam powiat numer i coś zaczną faktycznie przenosić. Ja nie widzę tutaj idealnego rozwiązania, ale musimy sobie zdawać sprawę z niesamowitych redukcji etatów, które mogą nastąpić po wyborze operatora. Dlatego my [radni PO - przyp. mal] byliśmy przeciw, dlatego walczyliśmy o inną formę działalności SPZOZ - mówił Dariusz Chudziński.
POSTRASZYŁ INOWROCŁAWIEM
Obojętny na zarzuty wobec radnych powiatowych ze strzeleńskiego PSL nie pozostał też Krzysztof Mleczko. - Pan Mikołajczak pięknie powiedział, że winę za wszystko ponosi PSL – rozpoczął swoją wypowiedź. Twierdził, że Marian Mikołajczak zapominał o tym, że jego koledzy - chodziło o radnych PO - uchwalili w poprzedniej kadencji wieloletnią prognozę finansową ratując starostę od pewnych politycznych zawirowań i zagłosowali, że będzie budowany szpital w Mogilnie. Zdaniem radnego Mleczki, nie kto inny, tylko radni powiatowi mogileńskiej Platformy Obywatelskiej zrobili to na przekór - jak stwierdził - może dla siebie, czy społeczeństwa. - My głosowaliśmy we dwójkę z Krzysztofem Szarzyńskim przeciwko własnemu staroście, ale i tak zostało to przegłosowane. Dzisiaj próbujemy ratować to, co pozostało, bo dzisiaj problem jest żeby przegłosować operatora za budową szpitala w Mogilnie. Ja nigdy nie powiedziałem, że nie chcę operatora. Ja drogi powiatowe chcę mieć w dobrym stanie. Jeżeli powiat będzie budował szpital powiatowy w Mogilnie, a są to w stanie przegłosować radni mogileńsko-dąbrowieccy bez problemu, to nie będziemy mieć w ogóle dróg powiatowych. Wszystkie się rozsypią. Dlatego zawsze wypowiadałem się oględnie, ale wskazując, że operator, który zachowa również Strzelno i wyłoży swoje pieniądze, jest mile widziany. O rozbudowie Mogilna nigdy nie mówiliśmy, że nie. Mówiliśmy, że jeżeli operator będzie miał możliwości większego działania, zwiększenia działania leczniczego i poszukania nowych rozwiązań, które dadzą rozwój - mówił radny Mleczko.
Dzisiaj - jak dodał - jest walka o przetrwanie szpitala w Strzelnie. Tego, jego zdaniem się nie widzi, a cały czas mogileńscy radni opozycji z Platformy Obywatelskiej idą w tym kierunku, by rozbudować szpital w Mogilnie i przenieść tam cztery oddziały ze Strzelna.
- Ja mam pytanie do pana Mikołajczaka. Czy zwracał się do kolegów z PO i pytał, co im się stało, bo teraz zaczęli odwrotnie działać niż wtedy, kiedy pan Zowczak jeszcze był radnym powiatowym. My ze swojej strony bierzemy na siebie całą odpowiedzialność za to, co się stanie. Jest jeden operator, który jest w stanie utrzymać część oddziałów w Strzelnie razem ze swoją działalnością i miejmy nadzieję, że być może w tym kierunku Rada pójdzie. Ale ja nie jestem w stanie zagwarantować jak zachowają się mogileńsko-dąbrowieccy radni - kontynuował radny Mleczko. Stwierdził, że jeżeli sprawy posuną się zbyt daleko i z niekorzyścią dla strzeleńskiej lecznicy, to zawsze - jak mówił - można zacząć drugą część procedury o włączeniu Strzelna do Inowrocławia. - Rzucam to hasło, bo zanikło w pewnym momencie. Ale to hasło jest cały czas przez społeczeństwo wyrażone w tych spotkaniach, które były w ubiegłym roku - dodał Krzysztof Mleczko.
Jego zdaniem, nieprawdą jest, że szpital w Mogilnie i Strzelnie jest zadłużony przez złą władzę PSL-owską. Zaznaczał, że wystarczy wejść sobie na odpowiednie strony internetowe i zobaczyć, jak szpitale nawet w dużych miastach mają po 100 czy 200 mln zł długu i co ciekawe - jak mówił - zarządza tam wcale nie ta zła władza z PSL-u, ale z Platformy Obywatelskiej.
- Oni zapewne będą mieli umorzenia, bo pewno dostaną pieniądze z NFZ w ostatnim rozdaniu. My w powiatach mamy ten problem, że nie mamy takich dużych pleców w postaci dobrze działających w pobliżu premiera posłów. Raczej bym się wstrzymywał z pewnymi skierowaniami dotyczącymi partii. My tu nie jesteśmy jako partie, mimo że je reprezentujemy. My tu jesteśmy, jako wybrani przez ogół obywateli. Tak się stało, że zostałem tym radnym i staram się godnie reprezentować siebie i tę część społeczeństwa, która mnie wybrała dla dobra ogółu społeczeństwa strzeleńskiego. Jeżeli ma dojść do tego, że szpital w Strzelnie całkowicie zniknie jako szpital, a będzie tylko jakaś gastrologia, to ja się na to nie zgodzę. To powtarzałem staroście nie raz i powtarzam jeszcze raz. Tylko umiejętność prowadzenia rozmów może zabezpieczyć nasz szpital przed całkowitym zejściem ze szpitala ostrego - powiedział Krzysztof Mleczko.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1233 (39/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze