Reklama

Radni mają się nawrócić, wtedy mieszkańcy im wybaczą

Dyrektor SP w Szczepanowie Ryszard Basa twierdził, że o planach przekształcenia kierowanej przez niego placówki w filię Zespołu Szkół w Dąbrowie dowiedział się dopiero 20 stycznia
      fot. Joanna Świetnicka

Dąbrowa, Szczepanowo, oświata, szkoła, społeczność
     Radni mają się nawrócić, wtedy mieszkańcy im wybaczą
     Dąbrowieccy radni wywoływani po kolei do tablicy zapewniali mieszkańców, że po wysłuchaniu ich racji chcą dać szczepanowskiej podstawówce szansę finansowego wyjścia placówki na prostą. Wcześniej w swoim gronie opowiadali się za utworzeniem z SP Szczepanowo filii Zespołu Szkół w Dąbrowie.

Wszyscy radni, którzy publicznie pokajali się i przyznali do tego, że wcześniej byli za filią, ale po wysłuchaniu mieszkańców zdanie zmienili, nagradzani byli brawami
       fot. Joanna Świetnicka

     DWIE SPOŁECZNE
     Dzisiaj, 2 lutego, na sesji Rady Gminy w Dąbrowie radni podejmą decyzję co do przyszłości Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi w Parlinie oraz szkoły w Słaboszewie, która jest filią SP w Szczepanowie. Ich los jest właściwie przesądzony, bowiem obie staną się placówkami społecznymi. W związku z tym, że słaboszewska podstawówka jest filią SP w Szczepanowie - uchwała odnośnie jej likwidacji nie jest potrzebna. Rada gminy musi za to formalnie przegłosować likwidację SP w Parlinie.
       Przypomnijmy, iż wszystko związane jest z opracowaną pod koniec ubiegłego roku strategią przez powołany w listopadzie 2011 r. przez wójta gminy Dąbrowa Marcina Barczykowskiego zespół do spraw reformy szkolnictwa na terenie gminy. Do podjęcia takiej decyzji Marcina Barczykowskiego skłoniła zarówno malejąca z roku na rok liczba dzieci, jak i wzrastające koszty utrzymania szkół.
     STRATA ROŚNIE
     Już wówczas mówiono, że być może losy słaboszewskiej i parlińskiej placówki podzieli również Szkoła Podstawowa w Szczepanowie. Wójt przyznał jednak, że nie wiadomo, czy wojewoda zgodzi się na pozostawienie w gminie tylko jednej publicznej placówki, czyli Zespołu Szkół w Dąbrowie. Ostatecznej decyzji co do przyszłości SP w Szczepanowie nie było.
     W SP Szczepanowo 2011 rok był pierwszym, w którym zanotowano stratę w wysokości 50.000 zł. W tym roku według analiz urzędników ta strata ma wynieść już 150.000 zł.
     KRZESŁA, PARAPETY, SCHODY
     Tymczasem dyrektor SP w Szczepanowie Ryszard Basa przyznał, że o planach przekształcenia prowadzonej przez niego placówki w filię Zespołu Szkół w Dąbrowie dowiedział się dopiero w piątek 20 stycznia (my o takiej możliwości pisaliśmy w numerze z 22 grudnia 2011 r., choć nie było wtedy podjętej takiej decyzji).
     Natychmiast postanowił działać. Wspólnie z nauczycielami oraz rodzicami zorganizował w środę 25 stycznia zebranie. Korytarz na piętrze budynku wypełnił się blisko 150 osobami. Zabrakło miejsc siedzących, ludzie oblegali parapety oraz schody. Przyjechał także wójt i 13 radnych.
     Jeszcze przed rozpoczęciem zebrania jego uczestnicy poprosili, a wręcz rozkazali radnym, którzy usiedli pomiędzy mieszkańcami, o to aby przesiedli się do specjalnie ustawionego stołu. - Chcemy, aby radni stanęli z nami twarzą w twarz, a nie chowali się pomiędzy nami - wołali jedni.
     Dyrektor Basa zaczął od pytania: - Nie chciałbym nikomu sprawiać tu przykrości, ale powiedzcie mi panowie radni, ile w dniu dzisiejszym szkoła w Szczepanowie liczy dzieci. Kiedy wiceprzewodniczący Rady Gminy w Dąbrowie Andrzej Cywiński powiedział, że 91, mieszkańcy uznali, że radni przyjechali na zebranie nieprzygotowani. Do końca zebrania już mu to wypominali. Uczniów w szkole jest 93.

Nauczycielka Magdalena Nakielska-Krzemińska była jedną z najaktywniej uczestniczących w zebraniu osób
      fot. Joanna Świetnicka Proboszcz miejscowej parafii ks. Arkadiusz Rosiński mówi, że tak się zdenerwował na samą myśl o zmianach w szczepanowskiej oświacie, że nawet nie smakował mu obiad (w ubiegłą środę, w dniu zebrania)
      fot. Joanna Świetnicka

     CO SIĘ TAKIEGO STAŁO
     Dyrektor Basa nie mógł zrozumieć, co stało się między 5 stycznia a 25 stycznia. Wójt gminy spotkał się 5 stycznia z nauczycielami, sołtysem oraz radnymi i zapewnił społeczność Szczepanowa, jak mówi dyrektor Basa, słowami: - „Nie przejmujcie się, nic się nie wydarzy”.
     - Więc ja się pytam, kto przekonał pana wójta, że tak należy jednak zrobić - pytał dyrektor.
     Wójt Marcin Barczykowski mówił humorystycznie, że liczy na obecnego proboszcza szczepankowskiej parafii ks. Arkadiusza Rosińskiego, który w razie czego załagodzi dyskusje.
       Usłyszał z sali: - Niech nas wójt księdzem nie straszy.
     Wójt nie ukrywał, że wśród propozycji, które padły podczas narad zespołu oświatowego, było przekształcenie szczepanowskiej podstawówki w szkołę społeczną lub filię szkoły w Dąbrowie.
     - Niech państwo mi powiedzą, co się stanie takiego, kiedy byłaby tutaj filia, bo w mojej ocenie nic takiego złego się nie stanie. Dla ucznia, gdyby doszło do tego, że szkoła będzie filią, moim zdaniem nie zmieni się nic. Dla nauczyciela również nic się nie zmieni. Takie rozwiązanie daje nauczycielom przede wszystkim pozytywne rzeczy (te słowa wywołały śmiech wśród grona pedagogicznego), bowiem nauczyciele pracujący w Szczepanowie mają jeszcze możliwość uzupełniania etatów w Dąbrowie - mówił wójt Barczykowski.
     TREND BARCIŃSKI
     Dużo wójt mówił o tzw. trendzie barcińskim, czyli o odchodzeniu dzieci do szkół na terenie Barcina. Już do zerówek do Barcina chodzi 7 dzieci ze Szczepanowa.
     - Kwota, o którą Barcin wystąpił do nas, do gminy, to jest około 55 tys. zł na te 7 dzieci. Na zebraniu z nauczycielami dowiedziałem się, że do Barcina chodzi również 11 dzieci w wieku szkoły podstawowej. To są wasze dzieci, więc to wy macie narzędzie w rękach, gdzie te dzieci chodzą. Z tego tytułu, że państwa dzieci chodzą, czy też pójdą do gimnazjum do Barcina, subwencja jest w Barcinie. Jeśli wasze dzieci zamiast do Barcina poszłyby do gimnazjum w Dąbrowie, subwencja zostałaby w gminie Dąbrowa, co pozwoliłoby utrzymywać pozostałe szkoły - podkreślił wójt gminy Dąbrowa.
     - Kilka lat temu, jeszcze za pani wójt Łagowskiej było zebranie w Słaboszewku odnośnie dojazdów i tam był poruszony temat ucieczki dzieci. Pani wójt powiedziała wówczas, że w Dąbrowie są takie dobre warunki. Może są, ale skoro dzieci nie chcą tam chodzić, to znaczy, że coś innego tam nie gra. Niestety, do dzisiaj nikt nie rozwiązał tej zagadki i dzieci uciekają do Barcina, a wraz z nimi uciekają też pieniądze. Jeśli chodzi o gimnazjum, to powinniśmy postarać się przyciągnąć dzieci, a nie odwrotnie. Jeśli staniemy się filią, to placówka przestanie być samodzielna. I co do tych 50 tys. zł strat, to czy jak się człowiek przewróci i złamie nogę, to zaraz się go dobija? (otrzymał brawa). Wszędzie jest ciężko. Ale prawda jest taka, że nawet grzesznikowi daje się drugą szansę - powiedział mieszkaniec Słaboszewka Tomasz Tarnowski.
     - Grzesznikowi daje się nawet i trzecią szansę - podchwycił wątek miejscowy proboszcz ks. Arkadiusz Rosiński.
     WIEK EMERYTA
     - Skoro robimy reformę w całej gminie, to też musimy waszą placówkę zreformować. Uważam, że jako mieszkańcy, rodzice i nauczyciele najmniej stracicie. Stracicie tylko tytuł, że nie będzie to Szkoła Podstawowa im. Marii Skłodowskiej-Curie w Szczepanowie - przekonywał wiceprzewodniczący Rady Gminy Andrzej Cywiński.
     - Dla nas ważny jest właśnie ten tytuł - krzyczeli licznie zebrani, domagając się odpowiedzi na pytanie o poziom oszczędności przy ewentualnym utworzeniu filii.
     - Przede wszystkim nie będzie funkcji dyrektora, tylko będzie wicedyrektor. Ponadto jeśli chodzi o waszą szkołę, to w sierpniu musiałby być ogłoszony konkurs na dyrektora. A konkurs na dyrektora ogłasza się raz na 5 lat. Teraz jest najlepszy czas, żeby zrobić tu filię, bo dyrektor osiągnie w tym roku wiek emerytalny. Zresztą ta reforma i tak w całej gminie musi być zrobiona - wyjaśnił radny Cywiński.
     - Teraz mnie oświeciło. Kiedyś na sesji Rady Gminy, bo ja przecież jeszcze mam filię, zadano mi pytanie „Jakie pan ma oszczędności?”. Ja odpowiedziałem, że będę miał oszczędności, ale ile, nie mogę powiedzieć. Jak mnie podkusiło, nie powiedziałem - wtrącił dyrektor szczepanowskiej placówki Ryszard Basa.

Reklama
Nauczycielka Dorota Lucius w imieniu rodziców oraz nauczycieli zapewniła, że dzięki danej im szansie pokażą, że warto było ich zostawić w takiej formie, jaka jest
     fot. Joanna Świetnicka Gdy radny Konrad Szary poprosił uczestników zebrania o to, aby osoby, które są za tym, żeby szczepanowska podstawówka pozostała w niezmienionej formie, podniosły rękę, na korytarzu pojawił się las rąk wyciągniętych ku górze
       fot. Joanna Świetnicka

     RADNI PRZESŁUCHANI
     Radni wywoływani kilka razy do tablicy przedstawiali po kolei swoje stanowisko.
     Radna Marta Błaszczak z Parlina mówiła, że w miejscowości, gdzie mieszka, jest dużo mniej uczniów, dlatego jedynym wyjściem jest utworzenie szkoły społecznej. - Nauczyciele stracą tam bardzo dużo. Wasze argumenty są bardzo przekonywujące. Nie ukrywam, że podczas naszego spotkania byłam za tym, żeby ta szkoła była filią, ale teraz dałabym wam jeszcze rok lub dwa czasu, żeby zobaczyć, co będzie dalej - mówiła.
     Na prośbę radnego Konrada Szarego rękę mieli podnieść ci, którzy chcą, by szkoła pozostała w niezmienionej formie. Wówczas na korytarzu pojawił się las rąk wyciągniętych ku górze. W związku z czym Konrad Szary przyznał, że radni nie powinni nic robić wbrew woli wyborców. - Powinniście przetrwać. A my zobaczymy, jakie przez najbliższy rok będą straty - dodał.
     Radny Mariusz Meszyński wyznał, że nie może spać po nocach, bo są to bardzo odpowiedzialne decyzje. - Wczoraj i przedwczoraj byli u mnie rodzice, a także kilkoro dzieci, którzy chcieli poznać szczegóły. Odebrałem też kilka telefonów. Ostateczna decyzja moja jest taka, że utrzymujemy szkołę w takim układzie jak jest - stwierdził radny. Te wypowiedzi przyjęte zostały owacjami.
     Gdy natomiast radny Cywiński tłumaczył: - My jesteśmy tutaj w gościnie u państwa. Przyjechaliśmy wysłuchać waszych argumentów. Ale rada nie jest tutaj w szkole po to, żeby była przepytywana. To jest trochę niegościnne. Radni nie muszą stojąc na baczność się wypowiadać i się tłumaczyć, usłyszał ze strony nauczycielek: - Pan już zabierał głos. Niech pan odda mikrofon innym. Pogada pan sobie na sesji.
     Radna Jadwiga Bosiacka wyznała, że jadąc na spotkanie do Szczepanowa bardzo się denerwowała. Na połączonych komisjach Rady głosowała za filią. Jednak dzięki temu, że przyjechała do Szczepanowa, będzie głosować za pozostawieniem placówki w takiej formie, jaka jest.
     Z ust radnej Julii Zielińskiej padły takie słowa: - Na wspólnym posiedzeniu komisji byłam za filią. Jeżeli będzie źle, to zdajecie sobie państwo sprawę, że do tematu na pewno będzie trzeba wrócić. W tej chwili jestem za tym, żeby spróbować, dać szansę i zobaczymy, co będzie dalej.
     - My nie przyjechaliśmy do państwa, żeby likwidować szkołę, tylko żeby wysłuchać państwa opinii na ten temat. Jestem pracownikiem Szkoły Podstawowej w Dąbrowie i wiem, jaka sytuacja może za kilka lat powstać u nas. Chcieliśmy znać państwa opinię na ten temat, żeby wypracować jakąś wspólną koncepcję - powiedział radny Waldemar Sośnicki.
     Również radny Marek Cyrok nie ukrywał, że jest to bardzo trudna decyzja. Też był za rozwiązaniem z filią. Jednak po wysłuchaniu wypowiedzi uczestników zebrania, skłaniał się ku temu, żeby dać placówce jeszcze rok szansy. Poprosił przy tym Radę Rodziców aby pomogła radnym w tym, żeby dzieci nie uciekały do gimnazjum w Barcinie. W odpowiedzi od rodziców usłyszał: - Pomożemy.
     Z kolei radny Zenon Bergmann wyznał: - Inaczej jest, jak siedzi się za biurkiem i rozmawia, a inaczej, jak się widzi tylu ludzi. Myślę, że możemy dać wam ten rok czasu. Ale za rok rozliczymy.
     Radny Władysław Domagalski wyjaśnił, że mieszkańcy zostali wprowadzeni w błąd: - My tutaj nie przyjechaliśmy wam szkoły zamykać. My przyjechaliśmy was wysłuchać, tak jak wysłuchiwaliśmy mieszkańców Parlina i Słaboszewa. Chcecie szkołę a sami o nią nie dbacie posyłając dzieci do Barcina i tam idzie subwencja, to rujnujecie swoją szkołę. 

UCZNIOWIE I OBWÓD
Obecnie do szczepanowskiej podstawówki uczęszcza w sumie 118 uczniów, w tym 25 w oddziale przedszkolnym. Szkoła swym obwodem obejmuje: Białe Błota, Krzekotowo, Mierucinek, Mokre, Słaboszewko, Słaboszewo, Szczepankowo, Szczepanowo. Spoza obwodu do placówki uczęszczają dzieci z Wójcina (gm. Żnin) i Radłowa (gm. Pakość).

     - Mówicie, że mamy przekonać naszych rodziców, do którego gimnazjum ich dzieci mają iść. A co takiego robi gimnazjum w Dąbrowie, żeby nasze dzieci zachęcić do pójścia tam. Nam każecie robić cuda, a oni mają po prostu drzwi otworzyć i dzieci wpadną. Nie zachęcają ich mimo takiej bazy, mimo tego, że piękna szkoła. Gdzie jest problem, bo on nie jest tutaj. Problem jest w Dąbrowie. Jestem wychowawcą klasy szóstej. Mam 18 dzieciaczków. Tylko 3 osoby wybrały Dąbrowę. Pytam się dlaczego - nie wiedzą - po prostu ta szkoła nie przyciąga. Wolą iść dalej. Może trzeba by się o to zapytać dyrektora Janasa. Zapytać się grona pedagogicznego co oni robią, w jaki sposób zachęcają - dodała nauczycielka Magdalena Nakielska-Krzemińska.
     Radny Jan Banasiak z pobliskiego Słaboszewa wyznał: - My decyzję na pewno podejmiemy słuszną, bo mi nie chodzi żeby szkoła była tutaj rok, ale żeby szkoła była tutaj zawsze. Otrzymał brawa.
     Natomiast radna Danuta Mikołajewska powiedziała, że jest nauczycielką w Szkole Podstawowej w Parlinie i jako nauczycielowi nie wypada jej powiedzieć żeby zamknąć szkołę w Parlinie czy w Szczepanowie. Podkreśliła, że nie przeszłoby jej to przez gardło.
     TENDENCJA
     - Bardzo zdenerwowany tutaj dzisiaj przyszedłem. Nawet mi nie smakował obiad, którego nawet nie próbowałem zjeść. Ale doczekałem chyba takiego momentu, kiedy widzę, że dochodzimy do pewnego porozumienia i wzajemnego zrozumienia - mówił ks. Rosiński.
     Mówił, że Szczepanowo to jest prawie 1.000 mieszkańców i to byłaby sprawa bez precedensu w Polsce, gdyby szkoła została zamknięta. - Jestem proboszczem, więc wiem, jak to jest, gdy brakuje pieniążków. Ale może pomyślmy, jak troszeczkę pieniążków zrobić. Ja na przykład jako proboszcz tej parafii zrobię odpust. I możemy na przykład zrobić jakąś kwestę, licytację. To nie jest taka prosta sprawa, że zamkniemy sobie coś. Byłem tak nerwowy, że wypiłem całą butelkę wody mineralnej i naraziłem szkołę na straty - mówił. Zakończył humorystycznie: - Wyrażam ogromną nadzieję, że to spotkanie dzisiaj będzie dla naszego obopólnego dobra, bo w 2011 r. ochrzciłem 24 dzieci. I ta tendencja, panie i panowie, utrzymuje się tak od 20 do 25.
     ZAKLINANIE
     To, co potem powiedział sołtys Szczepanowa Paweł Kurek, oburzyło radnych: - Zaklinam was radni, żeby was oświeciło światło sprawiedliwości tak jak świętego Pawła pod Damaszkiem, i żebyście zeszli ze złej drogi. Po drugie - święty Paweł był świadkiem ukamieniowania świętego Szczepana, naszego patrona Szczepanowa i jeżeli wy jako radni tak jak święty Paweł nawrócicie się, to my ze świętym Szczepanem - naszym patronem jesteśmy gotowi powiedzieć: - „Panie daruj im, bo nie wiedzieli, co czynią”.
     - Sołtys przesadził. Obraził nas. Przecież my jeszcze nie podjęliśmy żadnej decyzji, a zostaliśmy obrażeni - zaprotestowali radni.

Reklama

Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1042 (5/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości