Sanikont, radni, przetarg, odpady, wywóz
Radni odrzucili skargę Sanikontu
Szefa komisji rewizyjnej, radnego Majcherkiewicza nie przekonały żadne argumenty. Wręcz stwierdził, że - Naprawdę byśmy musieli ładnych kilka dni nad tym spędzić i angażować masę urzędników i może jeszcze w teren pojechać i sprawdzić, jak to było w rzeczywistości. Na uwagę wiceburmistrza Ciesielskiego, że komisja rewizyjna ma wszystkie argumenty, by sprawę zbadać, radny Majcherkiewicz tłumaczył: - Ja też pracuję jeszcze oprócz tego.
Od 1 lipca 2013 r. obowiązują nowe zasady gospodarowania odpadami komunalnymi. Na terenie gminy Strzelno po przetargu odpady zbierała do 31 grudnia 2013 r. inowrocławska firma Sanikont Radosława Kostucha. Przypomnijmy, że Strzelno umowę przetargową podpisało tylko na pół roku. W związku z tym na nowy rok gmina zmuszona była ogłosić kolejny przetarg na gospodarowanie odpadami. Burmistrz Ewaryst Matczak tak podsumował minione pół roku: - Generalnie nie jest najgorzej, obawiałem się, że będzie tragicznie, ale na dzień dzisiejszy jest kilka rzeczy niedopracowanych. Wszystko wymaga czasu.
W ogłoszonym 8 listopada przez burmistrza przetargu zaznaczono, że firma, która wygra przetarg, zobowiązana będzie do dostarczania przez 12 miesięcy na teren nieruchomości, w której będzie prowadzona selektywna zbiórka odpadów komunalnych, kompletu worków do segregacji. Za komplet worków uważa się 4 worki - dla każdej frakcji po jednej sztuce tzn. żółty, niebieski, zielony i brązowy. Kolejne worki będą dostarczane przez wykonawcę podczas odbioru poszczególnych frakcji odpadów selektywnych. Każdy odstawiony do wywozu worek z selektywnymi odpadami będzie zastąpiony nowym workiem zostawionym na terenie nieruchomości przez wykonawcę, bez dodatkowej opłaty. Maksymalna ilość worków w miesiącu na jedną nieruchomość w zabudowie jednorodzinnej to 4 worki na tworzywa sztuczne, 4 worki na bioodpady, 2 worki na szkło i 2 worki na papier. W przypadku, gdy ilość odstawianych worków przekroczy te wielkości, właściciel nieruchomości będzie musiał sam dokupić sobie dodatkowe worki. W przypadku zabudowy wielorodzinnej (wielolokalowej) przy selektywnej zbiórce każdy lokal należy traktować jak odrębną nieruchomość.
Zamknięcie procedury przetargowej nastąpiło 19 grudnia. 27 grudnia burmistrz poinformował o wynikach przetargu. Komisja przetargowa za najkorzystniejszą uznała ofertę złożoną przez Przedsiębiorstwo Komunalne Sanikont-Bis Waldemara Zawistowskiego ze Złotowa. Cena złożonej oferty wynosiła 1.011.296,76 zł brutto i była ofertą najniższą. Cena była jedynym kryterium oceny ofert, a cena Sanikont-Bis była niższa od kwoty, jaką gmina Strzelno zamierzała przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia (996.000 z netto).
Poza tym do przetargu stanęły dwie firmy: PGKiM sp. z o.o w Inowrocławiu oraz Przedsiębiorstwo Komunalne Sanikont Radosława Kostucha z Inowrocławia.
Wyłoniona w drodze przetargu firma rozpoczęła pracę 1 stycznia. Umowa podpisana została do 31 grudnia 2014 r.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1142 (1/2014)
Komentarz
Interes firmy czy interes mieszkańców
Przy okazji rozpatrywania skargi szefa firmy Sanikont na działanie burmistrza Mogilna i jego zastępcy, zwróciłem uwagę na kilka spraw, które wydają mi się szczególnie niepokojące.
Pierwsza sprawa, to informacja podana przez przewodniczącą Rady Miejskiej Teresę Kujawę, iż zwyczajowo każda skarga jaka przychodzi do Rady Miejskiej, przekazywana jest przez nią do rozpatrywania i do zaopiniowania komisji rewizyjnej. Ta skarga dotarła do komisji rewizyjnej jednak w innym trybie. Została tam bezpośrednio skierowana przez właściciela firmy Radosława Kostucha. Teresa Kujawa tym samym nie musiała do komisji przekazywać żadnego dokumentu, raczej otrzymała ten dokument właśnie z komisji. Pismo adresowane było do przewodniczącego komisji rewizyjnej czyli do Przemysława Majcherkiewicza oraz do Urzędu Miejskiego, czyli na ręce burmistrza.
Ten przykład pokazuje, iż rzeczywiście sprawa rozpatrywania skarg powinna być jakoś konkretnie uregulowana w Statucie Gminy, tak, aby nie było tu żadnej dowolności. Dowolność rodzi pytania, które często mogą kogoś krzywdzić i być niesprawiedliwe.
Zastanawia mnie upór, z jakim radny Majcherkiewicz akurat w tej sprawie nie wiedział, jaką ma podjąć decyzję. Z boku może wyglądać to tak, jakby radny za wszelką cenę nie chciał podjąć decyzji korzystnej dla burmistrza. Tak, jakby zależało mu, by w tej sprawie ciągnęły się wątpliwości.
Radny tłumaczył, że komisja rewizyjna na podstawie posiadanych dokumentów dwóch stron tej sprawy, nie była w stanie wyrobić sobie opinii. Narzekał, że musiałoby to trwać kilka dni i angażować pracę wielu urzędników.
Brzmi to niespójnie z tym, co chwilę wcześniej mówiła Teresa Kujawa. Ona przekonywała wręcz radnych, że wszelkie skargi na działanie burmistrza trafiają właśnie do komisji rewizyjnej kierowanej przez radnego Majcherkiewicza, gdyż ta komisja ma instrumenty prawne. Może prosić o dokumenty, może kontrolować, sprawdzać. Inna komisja tych instrumentów nie ma.
Radny Majcherkiewicz najwyraźniej nie chciał jednak poświęcić kilku dni na pracę przy tej skardze. Nawet, jak wiceburmistrz Ciesielski zwrócił mu uwagę, że stoją przed radnym otworem wszystkie materiały źródłowe na ten temat w ratuszu, to wolał powiedzieć, że on też poza pracą radnego ma jeszcze inną pracę.
I tu go mam.
Właśnie o to chodzi. Nie próbować sprawdzić, nie wyjaśnić, tylko siać wątpliwości, oskarżać. I brać dietę.
Taka polityka jest na rękę szefowi komisji rewizyjnej, bo nie wiem, z jakiego powodu - ale na sprawie śmieci - najwyraźniej chce zbić kapitał polityczny.
Kolejna sprawa, która mnie zastanowiła w zachowaniu radnego Majcherkiewicza, to pytanie na komisji tylko o jedną sprawę, o wynagrodzenie dla Sanikontu. Radnego jakoś dziwnie interesowało, dlaczego Sanikontowi nie wypłacono wynagrodzenia za pracę w lipcu, sierpniu i 4 dniach września, tylko wszystko poszło na kary umowne. W kółko do tego wracał, jakby kwestia wynagrodzenia dla Sanikontu była najważniejszą w całej tej sprawie.
Dlaczego ja o tym wynagrodzeniu tyle mówię. Dlatego, bo nikt z radnych ani na komisji, ani podczas sesji, słowem nie zająknął się przy okazji zbiórki śmieci o mieszkańcach gminy. Przecież to wcale nie Sanikont jest tu najważniejszy ani jeden czy drugi burmistrz.
Najważniejsi są mieszkańcy i to, by mieli zapewniony sprawny, bez konfliktów i niepotrzebnych nerwów, odbiór śmieci.
O tym radny Majcherkiewicz już nie rozmawia. Ważniejszy dla niego jest los Sanikontu niż los mieszkańców.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1142 (1/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze