Mogilno, mandat, ustawa antykorupcyjna
Radny Waldemar Krystkowiak pod lupą wojewody Ewy Mes
19 września 2011 r. mogileńscy radni na utajnionym spotkaniu uznali, że nie ma podstaw do zajmowania się uchyleniem mandatu radnego Platformy Obywatelskiej. Zmusi ich teraz do tego wojewoda Ewa Mes. Mają zbadać sprawę. Wojewoda czeka.
18 sierpnia 2011 r. napisaliśmy artykuł o przypadkach łamania przez radnego Platformy Obywatelskiej Waldemara Krystkowiaka ustawy antykorupcyjnej.
Radny, po tym jak w listopadzie 2010 r. uzyskał mandat Rady Miejskiej w Mogilnie nie przerwał w terminie 3 miesięcy prowadzenia działalności gospodarczej przez firmę Kontrapunkt na mieniu komunalnym.
Nie będąc instruktorem ani pracownikiem Mogileńskiego Domu Kultury prowadził cały czas zajęcia, które zlecał mu dyrektor MDK Jan Szymański.
Za przepracowany czas radny Krystkowiak (skarbnik koła PO w Mogilnie) wystawiał dyrektorowi Szymańskiemu (wiceprzewodniczący koła PO w Mogilnie) rachunki VAT-owskie, które ten każdorazowo miesięcznie regulował.
Dodatkowo 26 lipca 2011 r. dyrektor Szymański wynajął mu bezpłatnie salę w harcówce (budynek MDK przy ul. Kościuszki) na przeprowadzenie przez firmę Kontrapunkt warsztatów perkusyjno-rytmicznych Stop używkom i ceberprzemocy.
Radny był traktowany przez dyrektora Szymańskiego w sposób uprzywilejowany, gdyż wszystkim innym firmom MDK wynajmował pomieszczenia za odpłatnością. Na warsztaty otrzymał 500 zł z budżetu Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, któremu szefuje Piotr Kaźmierczak (powiatowy szef PO).
Radny złamał tym samym przepisy ustawy antykorupcyjnej mówiące o zakazie prowadzenia przez radnych działalności gospodarczej na mieniu komunalnym.
Po ukazaniu się w Pałukach artykułu 19 września 2011 r. na utajnionym spotkaniu zebrała się część radnych (spotkanie zostało zbojkotowane przez większość radnych PO), gdzie podjęto decyzję, iż sprawą utraty mandatu przez radnego Krystkowiaka Rada nie będzie się zajmować, gdyż nie ma podstaw do utraty mandatu przez radnego. Sprawa przyszłości mandatu radnego Krystkowiaka została zamieciona pod dywan. Teresa Kujawa nie chciała nam we wrześniu 2011 r. powiedzieć, jakie jest jej zdanie w sprawie mandatu Krystkowiaka. Mówiła także wtedy, że to nie do niej należy decyzja o zawiadomieniu o tej sprawie organu nadzoru, czyli wojewody kujawsko-pomorskiego.Tymczasem 20 stycznia do biura Rady Miejskiej w Mogilnie wpłynęło pismo od pani wojewody kujawsko-pomorskiej Ewy Mes w sprawie Waldemara Krystkowiaka. Wojewoda napisała, że 30 grudnia 2011 r. otrzymała list z informacją, że radny prowadzi warsztaty, próby zespołów i różne zajęcia muzyczne w ramach swojej działalności gospodarczej prowadzonej pod firmę Wydawnictwo Kontrapunkt w budynku Mogileńskiego Domu Kultury i na jego zlecenie. Według tej informacji za świadczone usługi firma „Kontrapunkt” wystawia rachunki, a dyrektor MDK rachunki te reguluje. Informację taką zamieścił tygodnik „Pałuki i Ziemia Mogileńska - pisze pani wojewoda.
Ewa Mes prosi radnych o formalne zbadanie sprawy i rozstrzygnięcie jej. Prosi również Radę Miejską w Mogilnie o powiadomienie jej jako organu nadzoru o podjętej decyzji w sprawie radnego Krystkowiaka.
Sesja Rady Miejskiej, na której radni podejmą decyzję w sprawie radnego, zostanie zwołana na dzień 15 lutego. Jak ustaliliśmy, we wtorek 24 stycznia, podczas wieczornego spotkania Klubu Radnych PO, koledzy partyjni radnego Krystkowiaka podjęli decyzję, że będą bronić go. Zagłosują przeciw utracie przez niego mandatu radnego.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1041 (4/2011)
Komentarz
Korupcja i koledzy
Mogileńscy radni nie chcieli do tej pory zajmować się sprawą mandatu radnego Waldemara Krystkowiaka. Nie zajmowali się głównie z tego powodu, że nie będą sobie przecież zaprzątać głów jakimś artykułem z Pałuk. Holak nie będzie decydował o tym, czym zajmują się radni. Taki przekaz w różnym momencie sprawy radnego wysyłała do otoczenia na przykład przewodnicząca Rady Teresa Kujawa.
Teraz czy im się to podoba czy nie, sprawą muszą się zająć. Doszło do tego, że konieczna była interwencja wojewody kujawsko-pomorskiego. To policzek ze strony nadzoru dla przewodniczącej Kujawy i całej Rady. Tak się mści grzech zaniechania i próba zamiecenia całej sprawy pod dywan.
Ta sprawa jest dla całej Rady bardzo niewygodna. Spróbuję rozwikłać, dlaczego?
Panuje wśród radnych źle pojmowana solidarność. Dziś chłopie ty jesteś w kłopocie, jutro mogę być ja. Dlatego radni nawzajem się wspierają, nawet, gdy są z innych opcji politycznych. Przepisy prawa w tym momencie są kompletnie nieistotne. Liczy się zawodowa solidarność.
Inną sprawą jest to bardzo powierzchowne i instrumentalne traktowanie prawa, jakim jest łamanie ustawy antykorupcyjnej. Martwi mnie bardzo, że radni nie widzą nic złego w tym, że radny prowadził działalność gospodarczą na mieniu komunalnym. I co gorsza, dostawał możliwość korzystania z tego mienia za darmo. Same korzyści. Możliwe do przeprowadzenia, gdyż zadziałał tutaj polityczno-koleżeński układ w Platformie Obywatelskiej.
Nie pierwszy raz w mogileńskiej Radzie politycy tłumaczą sobie przepisy prawa, tak jak jest im to wygodne. Przykładów z przeszłości mam wiele, chociażby nielegalna, niezarejestrowana Fundacja Rozwoju Szpitala Mogileńskiego pod koniec poprzedniego stulecia.
Nie bez znaczenia dla zachowań polityków jest także układ sił w Radzie. Platforma Obywatelska ma o 1 głos mniej od koalicji SLD/PSL.
Od radnych lewicowo-ludowych nie oczekuję za bardzo głosowania, które odwołuje się do wartości i poszanowania prawa. Jednak w przypadku PO liczyłbym po prostu na głosowanie, które opowie się za utratą mandatu radnego Krystkowiaka.
Rzeczywistość jest taka, że wartości to jedno, a polityka to drugie.
Platforma obawia się, że mając mniejszość w Radzie i jasno opowiadając się przeciwko Krystkowiakowi, w przypadku porażki straci go na rzecz koalicji SLD/PSL. Krystkowiak zresztą umiejętnie podsyca atmosferę, tu i ówdzie mówiąc, że on wcale nie musi głosować tak jak chce PO czy burmistrz Duszyński. Wysyła sygnały do opozycji. Trudno mu się dziwić w sytuacji, gdy Teresa Kujawa otrzymując pismo od wojewody w sprawie radnego, pierwsze co robi to spotyka się właśnie z radnym Krystkowiakiem. Ciekawe, skąd ten pośpiech?
Po tym, jak 4 miesiące temu na tajnym spotkaniu po publikacji Pałuk część radnych zdecydowała, że Rada Miejska nie będzie zajmować się sprawą Krystkowiaka, widać było jak na dłoni, że jakaś niewidzialna siła dba o to, by udobruchać Krystkowiaka. Zaproponowano mu na przykład wyjazd w delegacji do zaprzyjaźnionego miasta Engelskirchen w Niemczech. Radny wykorzystał wyjazd do promowania siebie poprzez zespół The Fast Guitars, który także pojechał tam na koszt mogileńskich podatników. Radny na grudniowej sesji otrzymał zgodę na rozprowadzanie wśród radnych podczas sesji płyty CD z kolędami zespołu, którym się opiekuje, czyli The Fast Guitars.
Koledzy chuchają i dmuchają na Krystkowiaka, choć to radny słaby. Od ponad roku zachowuje się jak w niemym filmie. Ma jednak coś cennego, 1 głos.
Tę sielankę raptem burzy Ewa Mes, oczekując formalnego zbadania sprawy przez radnych i zawiadomieniu jej o podjętej decyzji.
Nie mam wątpliwości, jaka ona będzie. Zwłaszcza po wtorkowej decyzji Klubu Radnych PO, który postanowił zagłosować przeciwko utracie mandatu przez ich kolegę z klubu.
Radni wychodzą z założenia, że oni krzywdy koledze nie zrobią. Niech wygaśnięcie mandatu radnego stwierdzi sobie wojewoda. Radni - przynajmniej Platformy - chcieliby tę sprawę załatwić, ale najlepiej rękami Ewy Mes, pani wojewody związanej z PSL-em. Taki będzie finał tej sprawy przynajmniej na poziomie Rady Miejskiej.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1041 (4/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze