Gmina Strzelno, oświetlenie, lampy, dyrektor, Enea, burmistrz Ewaryst Matczak
Ręcznie steruje naprawami lamp, konserwacji nikt nie wykonuje
Dyrektor Enei w Mogilnie Stefan Waszak jest zaniepokojony tym, co wyprawia burmistrz Ewaryst Matczak. Firma naprawia tylko te lampy, na które dostaje zlecenie bezpośrednio od burmistrza. Nie wykonuje żadnych innych prac. Tymczasem brak konserwacji będzie tylko pogarszał sytuację. - Jako dyrektor nie mogę oceniać gminy Strzelno, ale jako obywatel mogę jedynie stwierdzić, że kłopoty są stąd, że gmina groszem nie śmierdzi - mówi dyrektor Waszak.
300 LAMP SZWANKUJE
Temat braku oświetlenia ulic i wiosek w gminie Strzelno wraca jak bumerang. Zdaniem przewodniczącego Rady Piotra Pieszaka, wyrażonym na sesji 20 sierpnia, jednego dnia lampy nie świecą np. na ul. Gimnazjalnej, następnego na ul. Klonowej, jeszcze innego na ul. Świętego Ducha. Pytał burmistrza, czy po 8 miesiącach roku, negocjacje, jakie prowadził z Eneą, przyniosły efekty: - Czy wreszcie będziemy mieli w miarę bezpieczną sytuację?
Burmistrz Ewaryst Matczak tłumaczył, iż chciałby, aby jako samorząd mógł sam wybierać wykonawcę na konserwację lamp ulicznych w drodze przetargu. Zdaniem burmistrza, Enea się upiera, że lampy są ich własnością i w związku z tym rozmowy są bardzo trudne.
- Zresztą w ogóle rozmowy z „Eneą” są bardzo trudne. My lampy stopniowo naprawiamy. Nie naprawimy wszystkich, bo są to koszty wysokie. Niekiedy przetargi, jeśli chodzi o „Eneę” wyglądają tak, że np. naprawiliśmy lampy w Łąkiem, a po tygodniu okazało się, że one znowu nie świecą. I tutaj pojawiła się informacja, że ponownie powinniśmy zapłacić za wymianę lamp. My się na to nie zgadzamy, bo uważamy, że powinno być to wykonane w ramach gwarancji i te rozmowy są bardzo trudne, ale myślę, że do końca roku wszystkie lampy będą naprawione. Szacujemy, że lamp do naprawy mamy około 300 - do konserwacji, bądź wymiany. Jest to około 25% wszystkich lamp na terenie gminy. Nie jesteśmy w stanie zrobić tego w ciągu jednego miesiąca, bo to są zbyt duże koszty - dodał burmistrz Matczak.
MOCNE SŁOWA DUBICKIEGO
Radny Piotr Dubicki przytoczył przykład zniszczonej podczas burzy lampy na ul. Sportowej przy cmentarzu. Pierwotnie na tym słupie były trzy lampy, została tylko jedna, a dwie pozostałe zostały zdemontowane ze względów oszczędnościowych. Teraz tę co została, doszczętnie zniszczył piorun. Radny zaznaczał, że dzwonił i zgłaszał ten problem odpowiedniemu pracownikowi Urzędu Miejskiego. Urzędniczka miała mu powiedzieć, że na razie nie zgłosi uszkodzenia tej lampy, bo nie ma pieniędzy na zlecenie.
Radny rozmawiał też z pracownikami zajmującymi się oświetleniem w Enei.
- Ci panowie narzekają, że to z Urzędem w Strzelnie są bardzo trudne rozmowy. Może panie burmistrzu, skoro w cztery oczy nie możecie się dogadać, to może zróbmy to w większym gronie, może całej Rady, albo w gronie dwóch, czy trzech komisji, wtedy te rozmowy będą może bardziej proste i przyniosą jakieś rozwiązanie, bo pan burmistrz twierdzi, że z nimi się nie można dogadać, a oni twierdzą, że to z panem nie można się dogadać. Gdzieś tu jest tzw. pies pogrzebany, a jakieś rozwiązanie trzeba znaleźć - apelował radny Dubicki.
Burmistrz ostro zareagował na słowa radnego Dubickiego. Mówił, że nie ma nic za darmo, że wszystko kosztuje. Twierdził, że aby naprawić wszystkie lampy jednorazowo gmina potrzebuje około 300 tys. zł. - Nie mamy tych pieniążków, niech pan nam wskaże skąd te pieniądze zabrać, wtedy zlecimy wszystkie naprawy, żeby te lampy wszystkie były naprawione w ciągu jednego tygodnia. Niech pan powie - domagał się nerwowo burmistrz i dodał: - Lampy naprawiamy sukcesywnie i do końca roku one będą świeciły.
OBIECUJE, ŻE NAPRAWI
Radny Piotr Pieszak twierdził, że problem jest innej natury. Uważał, że jeżeli przez pół roku lampy nie były naprawiane, to doszło do sytuacji, że jest teraz kilkaset lamp nieczynnych. - Zbliża się jesień, zima i oto chodzi. Negocjacje trwają długo, efekty tych negocjacji jakieś powalające nie są, natomiast dla wszystkich mieszkańców jest to poważna uciążliwość - mówił radny Pieszak.
Zdaniem burmistrza, do końca ubiegłego roku większość lamp została naprawiona i w tym roku te lampy znowu nie świecą. W tej chwili gmina żąda od Enei szczegółowego rozliczenia, jaki punkt został naprawiony, bo zdaniem burmistrza, jeżeli jest roczny okres gwarancji na wymianę lampy, to taka lampa przynajmniej przez rok powinna świecić. W tej chwili Paulina Nawrocka, która zajmuje się w Urzędzie sprawami oświetlenia ulicznego, jak coś jest naprawiane wymaga od Enei szczególnego wykazu, co na danej lampie było robione. Burmistrz mówił, że ma ona sporządzony graficzny wykaz potrzeb w tym zakresie poszczególnych sołectw. W tej chwili wygląda to tak, że w miesiącu naprawiane są lampy w jednej wsi oraz na kilku ulicach w mieście.
KŁOPOTY Z GMINĄ
Dyrektor Zakładu Dystrybucji Energii - Rejonu Energetycznego Enea SA w Mogilnie Stefan Waszak przyznał, że problem z oświetleniem na terenie gminy Strzelno nie wynika z winy Enei, ale leży po stronie burmistrza Ewarysta Matczaka.
- To nie jest tak, że z nami rozmowy są ciężkie, tylko to pan burmistrz stawia warunki, które są nie do przyjęcia z naszej strony. Na 10 gmin, które obsługujemy jako Rejon Dystrybucji Mogilno, ciągle są tylko problemy z podpisaniem umowy z panem burmistrzem Strzelna. Pozostali wójtowie i burmistrzowie zgodzili się na nasze warunki i podpisali umowy (...) Z gminą Strzelno mamy w tej chwili taką umowę, że wszystkie usterki zgłaszane są do Urzędu i to Urząd, a konkretnie pan burmistrz, decyduje o tym, gdzie pojedziemy naprawiać oświetlenie. To nie jest tak, że my nie jeździmy, tylko on sobie zastrzegł, że to on będzie decydował co trzeba zrobić, gdzie trzeba zrobić, bo my jako „Enea” podobno go oszukujemy. Dlatego jeździmy tylko tam, gdzie burmistrz zleci. Robimy tylko tam, gdzie światła zgasły. Nie robimy bieżącej konserwacji tych urządzeń, czyli konserwacji, która wymagana jest prawem budowlanym, a raz na 5 lat powinny być wykonywane odpowiednie czynności. Tego pan burmistrz nie chce nam uznać. Mówi różne dziwne rzeczy (...) Na zgłoszenia mieszkańców nie reagujemy, bo burmistrz daje konkretne zlecenia, a powiedział, że w innych przypadkach nam za to nie zapłaci, a my za darmo robić nie możemy (...) Może dojść do tego, że będzie coraz gorzej, bo obiekty nie będą konserwowane. Rok, dwa może uda się to jeszcze zatrzymać, ale jak obiekty nie będą konserwowane, to nie będzie można ich eksploatować - mówi Stefan Waszak.
- Jako dyrektor nie mogę oceniać gminy Strzelno, ale jako obywatel mogę jedynie stwierdzić, że kłopoty są stąd, że gmina groszem nie śmierdzi. Stąd są wszystkie kłopoty, bo my nie mamy tylko kłopotów z gminą i z oświetleniem, my mamy też kłopoty, jak trzeba coś przebudować, gdy powinna zrobić to gmina, a ona tego nie robi i wszystkimi sposobami odwleka, przesuwa, odwołuje się, bo nie mają pieniędzy, żeby to zrobić. Tak podobnie jest z sieciami wodociągowymi i wieloma innymi sprawami - dodał Stefan Waszak.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1125 (36/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze