Reklama

Referendum nie będzie, zebrali za mało podpisów

Rada Powiatu Gnieźnieńskiego, referendum, podpisy, zmiany, szkoły, oświata
     Referendum nie będzie, zebrali za mało podpisów
     Inicjatorzy przeprowadzenia referendum deklarują, że udało się zebrać 9 tysięcy podpisów. Nie ma jednak możliwości weryfikacji tych danych. Aby referendum mogło się odbyć, trzeba było zebrać 11.365 podpisów.

     ODWOŁAĆ WŁADZE
     Fiaskiem zakończyła się próba zorganizowania referendum w celu odwołania Rady Powiatu Gnieźnieńskiego. Grupie inicjatywnej nie udało się zebrać potrzebnej w tym celu ilości podpisów mieszkańców powiatu. Przypomnijmy, że głównym powodem podjęcia prób odwołania Rady Powiatu było niezadowolenie w środowisku trzemeszeńskim z przeprowadzanych przez władze powiatu zmian w szkołach w Trzemesznie.
     W skład grupy inicjatywnej z gminy Trzemeszno wchodzili: Jarosław Jatczak, Eugeniusz Wojciechowski, Marek Gotowała, Maciej Adamski, Marzanna Antas i Julian Sobecki. Z pozostałych gmin powiatu gnieźnieńskiego w skład grupy weszli: Wawrzyniec Bentyn, Sebastian Błochowiak, Adam Galus, Robert Gaweł, Paweł Kamiński, Wiktoria Kolmer, Grażyna Kozanecka, Tomasz Leszczyński, Mieczysław Musidlak, Krzysztof Ostrowski, Włodzimierz Szcześniak i Edmund Zdanowski. Pełnomocnikiem grupy referendalnej był Jarosław Jatczak.
     Rozpoczęcie zbierania podpisów w sprawie przeprowadzenia referendum w celu odwołania Rady Powiatu Gnieźnieńskiego ogłosił Eugeniusz Wojciechowski 25 czerwca na sesji RP w Gnieźnie. 21 sierpnia inicjator referendum powiadomił przewodniczącego Zarządu Powiatu Gnieźnieńskiego oraz komisarza wyborczego w Poznaniu o zamiarze wystąpienia z inicjatywą przeprowadzenia referendum lokalnego w sprawie odwołania Rady Powiatu Gnieźnieńskiego przed upływem kadencji.
     BYŁY KONFERENCJE
     Grupa inicjatywna zwoływała co jakiś czas w Gnieźnie konferencje prasowe, na których omawiała powody przemawiające za zasadnością odwołania Rady Powiatu. Członkowie tej grupy oraz osoby występujące podczas tych konferencji zasiadali zawsze przed zawieszonym na ścianie banerem Dość nieudolnych i partyjnych rządów PO w powiecie.
     Jednak na ulicach Trzemeszna nigdy nie dało się zauważyć osób zbierających podpisy w sprawie przeprowadzenia referendum.
     Na przedostatniej konferencji prasowej 4 października Jarosław Jatczak poinformował, że zebrano około 8 tysięcy podpisów za organizacją referendum, czyli około 2/3 wymaganych, gdyż minimum ustawowe wynosi 11.365 podpisów. Podkreślił, że dla pewności zebranych zostanie nieco więcej podpisów, czyli ponad 12 tysięcy.
     Z WĄTPLIWOŚCIAMI MOŻNA ŻYĆ
     Ostatnia konferencja prasowa odbyła się 18 października. Wzięli w niej udział: Jarosław Jatczak, Eugeniusz Wojciechowski, Marek Gotowała i Krzysztof Ostrowski, były starosta gnieźnieński.
     Na początku konferencji Jarosław Jatczak poinformował, że udało się zebrać około 9 tysięcy podpisów na 11.365 wymaganych, czyli około 80% potrzebnych, aby referendum mogło się odbyć. Termin zbierania podpisów mijał 21 października, więc pełnomocnik grupy referendalnej zapowiedział, że zebranie potrzebnej ilości podpisów przez weekend nie jest realne. Uczestnicy konferencji zgodnie twierdzili jednak, że akcja zakończyła się pozytywnie. Zwracali uwagę m.in. na to, że udało się nagłośnić błędy władz powiatowych i przekonać mieszkańców do tego, że dużo od nich zależy.
     Pod koniec konferencji reporter Pałuk zapytał, czy można zobaczyć listy z 9 tysiącami podpisów za przeprowadzeniem referendum.
     Pytanie to oburzyło Jarosława Jatczaka i Krzysztofa Ostrowskiego. Obydwaj zdecydowanie odmówili, argumentując m.in. tym, że listy te zawierają przecież nazwiska i numery PESEL.
     - Chyba pan żartuje - komentował były starosta gnieźnieński.
Inny z dziennikarzy tłumaczył, że być może kolega z Pałuk ma wątpliwości, czy zebrano 9 tysięcy podpisów.
     - W takim razie kolega będzie musiał żyć z tymi wątpliwościami - wyjaśnił Jarosław Jatczak.
     WERYFIKACJA NIEMOŻLIWA
     O to, czy można zweryfikować jakoś ilość zebranych podpisów w sprawie referendum zapytaliśmy w delegaturze Krajowego Biura Wyborczego w Poznaniu.
     Jak poinformowała Maria Trela, dyrektor poznańskiej delegatury KBW, nie ma takiej możliwości w przypadku, gdy wniosek o przeprowadzenie referendum nie został złożony. Gdyby taki wniosek wpłynął, to konieczna byłaby weryfikacja liczby złożonych pod nim podpisów. Jeśli jednak tak się nie stało w wymaganym terminie, to nikt nie będzie liczył podpisów pod inicjatywą przeprowadzenia referendum. Jak nas poinformowała dyrektor delegatury, inicjatorzy referendum powinni jedynie przedłożyć w Krajowym Biurze Wyborczym arkusze z podpisami, które następnie zostaną zniszczone.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1132 (43/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości