Gmina Strzelno realizuje projekt związany z rekultywacją składowiska odpadów komunalnych w Bławatach. W planach jest umiejscowienie tam farmy fotowoltaicznej.
OGRÓD BOTANICZNY NIGDY NIE POWSTAŁ
Gminne wysypisko śmieci w Bławatach zlikwidowane zostało w 2008 r., po decyzji podjętej przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. W 2016 roku ówczesny burmistrz Ewaryst Matczak miał wizję utworzenia w tym miejscu ogrodu botanicznego. Do końca swojej kadencji nic w tym kierunku jednak nie zdziałał.
Składowisko odpadów komunalnych to blisko 3-hektarowe pole, które zawalone było śmieciami. Od czasu, gdy przed ponad 15 laty przestano tam zwozić odpady, jak podkreśla burmistrz Dariusz Chudziński, do czasu podjęcia rekultywacji służyło jako wylęgarnia szczurów i stwarzało niebezpieczeństwo składowania tam innych odpadów, które mogły się tam pojawić przez przypadek, podobnie jak było to w innych miejscach na terenie naszego powiatu. - Był to wielki problem dla gminy Strzelno, po prostu tykająca bomba ekologiczna, bez dwóch zdań - powiedział nam burmistrz Chudziński. Gmina rozpoczęła działania związane z rekultywacją wysypiska już w 2019 roku. Wystosowała wówczas zapytania ofertowe w tej kwestii. Do Urzędu Miejskiego spłynęło 6 ofert, z których cztery były rozpatrywane przez komisję powołaną zarządzeniem burmistrza w składzie: Piotr Lessnau (przewodniczący), Paulina Grobelna (sekretarz), Maciej Nowak, Natalia Adamczak, Dariusz Sieradzki i Łukasz Nycek (członkowie). Z uwagi na to, że żadna z tych ofert nie wymagała wkładu własnego gminy i nie przekraczała 30.000 euro, czyli nie było konieczności przeprowadzania przetargu nieograniczonego, potraktowana została jako zamówienie z wolnej ręki. Okazało się, że firma, która wygrała to postępowanie i została wybrana wręcz odwrotnie przyniesie gminie zyski, ponieważ poza wszystkimi innymi elementami podczas procesu rekultywacji wpłaci do gminy łącznie 550.000 zł opłat w postaci dzierżawy i czynszu. Co bardzo ważne firma doprowadziła do ostatecznego zamknięcia wysypiska. Ponadto sama uzyskała wszystkie zgody, które były niezbędne do uzyskania pozwolenia na przeprowadzenie rekultywacji, opracowała projekt, który został zaakceptowany przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, następnie ogrodziła teren na czas rekultywacji, wprowadziła monitoring, skąd jest bezpośredni wgląd na to, co się dzieje na byłym składowisku odpadów. Zamontowała też urządzenia piezometryczne, które badają poziom wód gruntowych i ewentualnych zagrożeń, - To składowisko było tak prymitywne, że przedostanie się trucizny do wód gruntowych było bardzo dużym zagrożeniem i niebezpieczeństwem. Te piezometry służą do pomiaru poziomu wód gruntowych - mówi burmistrz Chudziński. Firma zobowiązana jest do przeprowadzenia rekultywacji tego składowiska oddając gminie teren zadrzewiony i zasiany trawą. - Czysty teren kwalifikujący się do potraktowania go, jako teren zrekultywowanego składowiska odpadów - dodał burmistrz.
REKULTYWACJA TERENU
Rekultywację przeprowadza firma MPK PurHome z Ostrołęki. Wcześniej w kancelarii notarialnej Marka Ostrowskiego w Mogilnie nastąpiło podpisanie umowy pomiędzy burmistrzem, a dzierżawcami - przedstawicielami firmy MPK PurHome z Ostrołęki, Elżbietą Rudnicką działającą w imieniu i na rzecz spółki RDF Sp. z o. o z siedzibą w Ostrołęce, Gracjanem Sasimem prezesem Zarządu spółki MPK Pure Home Sp. z o. o w Ostrołęce, Jackiem Jabłońskim działającym na rzecz firmy usługowo-handlowej ITC Angelika Jabłońska z siedzibą w Baruchowie. Wszyscy przedstawiciele działają jako konsorcjum.
Dzierżawca według aktu notarialnego przyjął bez zastrzeżeń w dzierżawę teren w Bławatach i zobowiązał się do płacenia czynszu w wysokości 15.000 netto przez 36 miesięcy i podatku od nieruchomości. - Od przeszło trzech lat od kiedy konsorcjum wygrało przetarg na rekultywację i uzyskiwało wszelkie pozwolenia i dokumentację przeprowadza na tym terenie swoje czynności. Po pierwsze udało się to składowisko oficjalnie zamknąć, bo cały czas było niezamknięte. Po drugie przygotować wspólnie z WIOŚ, RDOŚ i Urzędem Marszałkowskim pozwolenie na rekultywację. Jest tam nasz pracownik, który monitoruje co tam się dzieje, by zwożone były tam warstwy glebotwórcze, czy warstwy które wynikają z przepisów na to wysypisko - powiedział nam burmistrz Chudziński.
NIEPRAWIDŁOWOŚCI
Tymczasem, jak się okazało, WIOŚ w Bydgoszczy po zgłoszeniu nieprawidłowości, do których miało dojść się na rekultywowanym terenie, przeprowadziło kontrolę w Bławatach. Inspektorzy WIOŚ ustalili, że przetwarzano tam niedozwolone odpady, a prowadzona ewidencja była niezgodna ze stanem rzeczywistym. Kontrola odbyła się w sierpniu ubiegłego roku. Dzisiaj znane są wyniki przeprowadzonej kontroli. WIOŚ poinformował, że na rekultywowany teren bez zezwolenia dostarczano odpady m.in. tworzyw sztucznych i makulatury, które nie zostały wymienione w wydanym przez Starostę Mogileńskiego zezwoleniu, więc nie mogą być wykorzystane w czasie rekultywacji. Ponadto inspektorzy ujawnili prowadzenie ewidencji odpadów niezgodnie ze stanem rzeczywistym. W związku ze stwierdzonymi naruszeniami, jak informuje naczelniczka Wydziału Inspekcji z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Bydgoszczy Małgorzata Witkowska, nie zostały wydane zalecenia, podjęto natomiast inne działania, wynikające z kompetencji przypisanych Inspekcji Ochrony Środowiska, w tym została wydana decyzja wstrzymująca działalność wykonawcy rekultywacji w zakresie przetwarzania odpadów nie ujętych w decyzji starosty, zostało wszczęte postępowanie w sprawie wymierzenia kary pieniężnej za przetwarzanie odpadów bez zezwolenia. O wynikach kontroli poinformowani zostali Starostwo Powiatowe w Mogilnie i Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
OSTATNI ETAP REKULTYWACJI
27 marca, najpierw podczas posiedzenia połączonych komisji Rady Miejskiej, a następnie podczas sesji Rady Miejskiej w Strzelnie, do sprawy odniósł się burmistrz Dariusz Chudziński.
Tłumaczył radnym, że obecnie składowisko odpadów w Bławatach znajduje się na ostatnim etapie rekultywacji. Polega ona na formowaniu skarp i przygotowaniu terenu do zasiania traw i posadzenia drzew. - Składowisko odpadów to strasznie drażliwy temat, odbywa się na podstawie projektu przyjętego przez Urząd Marszałkowski i Starostwo Powiatowe pod bacznym nadzorem gminy Strzelno. Oczywiście inne instytucje też mają obowiązek to nadzorować, ale nas to bezpośrednio dotyczy i jako punkt honoru przyjęliśmy, że zostanie zrobione to dobrze. Możemy sobie tylko wyobrazić, jakie zagrożenia tam występują. Olbrzymie pieniądze. Setki samochodów ciężarowych tam przyjeżdża pełnych odpadów określonej jakości, które spowodują, że składowisko zostanie prawidłowo zabezpieczone i przygotowane do zasiania trawy i posadzenia drzew - powiedział burmistrz. Dodał, że w maju ubiegłego roku dotarły do niego informacje, że na rekultywowany teren wjechały dwa samochody ciężarowe z materiałem glebotwórczym, który nie do końca spełniał swoją rolę, czyli nie był on dopuszczony do zastosowania na tym stanowisku. Zatrudniony przez gminę na składowisku pracownik ochrony natychmiast powiadomił o tym fakcie burmistrza. - Moja reakcja była natychmiastowa. Nie WIOŚ sam przyjechał na kontrolę, tylko po wielu targach i żądaniach kontroli WIOŚ został zmuszony, by się tutaj pojawić. Sprawa zgłoszona została przez gminę na policję, do prokuratury, do Urzędu Marszałkowskiego i do WIOŚ. Wszystkie instytucje zostały o tym powiadomione i to z przytupem. Sam wszędzie dzwoniłem, a nasz pracownik jechał złożyć zawiadomienie do prokuratury, a ja dzwoniłem, żeby nie było wątpliwości, że my nie pozwoliliśmy robić dziadostwa na tym składowisku - tłumaczył burmistrz. Po szeregu działaniach podejmowanych przy udziale pracowników Urzędu Miejskiego, burmistrz wraz z pracownikami magistratu doprowadzili do sytuacji, że firma zabrała trzy łódki tego zwiezionego odpadu, w stosunku do którego urzędnicy mieli wątpliwości. - My cały czas byliśmy przez firmę przekonywani, że to też jest odpad, który odpowiada danemu kodowi. Oni posługują się kodami, które oznaczają odpowiednie frakcje i są dopuszczane na pewnym etapie do rekultywacji składowisk odpadów komunalnych. Po szeregu działań ze strony Urzędu Miejskiego doprowadziliśmy do sytuacji, że dokonana została notarialna zmiana w umowie spółki i wyłączono z działań spółkę, która zachowała się w sposób niewłaściwy. Ostatecznie WIOŚ umorzył postępowanie, żadnych kar nie nałożono - powiedział burmistrz Chudziński. Od maja ubiegłego roku proces rekultywacji składowiska odpadów przebiega sprawnie, nie rodzi wątpliwości. Proces rekultywacji, z punktu widzenia burmistrza odbywa się właściwie i znajduje się na ostatnim etapie.
CHCĄ TAM UMIEŚCIĆ FARMĘ
Burmistrz zdradził też plany związane z przeznaczeniem terenu po rekultywacji. Nie ukrywał, że rozpatruje możliwość umiejscowienia tam farmy fotowoltaicznej, bo jest tam wymagane 3 ha gruntu, które mogłoby stać się doskonałym miejscem na produkcję energii odnawialnej. - Skłaniamy się ku temu, by to gmina takową farmę pobudowała, tylko wszystko zależeć będzie od pozyskanych środków - dodał burmistrz.
Magdalena Lachowicz, 29 III 2023
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze