Leszek Bernaciak nie chce być dłużej prezesem Sokoła Mogilno
Rezygnację prezesa nazwał szczeniackim zachowaniem
- Gdybym wiedział, że tak się stanie, nigdy bym nie pozwolił, żeby pan został prezesem - mówił wściekły burmistrz Leszek Duszyński na klubowym zebraniu. Zaproponował ten stołek swemu przyjacielowi Maciejowi Adamskiemu. Ten odmówił.
Jan Leszek Adamski nie szczędził krytycznych słów pod adresem burmistrza Leszka Duszyńskiego i obecnej władzy, która jego zdaniem zbyt mało interesuje się problematyką sportu
fot. Robert Łuczak
28 stycznia w ratuszu odbyło się zebranie członków klubu sportowego Sokół Mogilno. Już przed zebraniem docierały do nas informacje, że prawdopodobnie z funkcji prezesa zrezygnuje Leszek Bernaciak, sprawujący tę funkcję od 13 października 2009 r. Tak rzeczywiście się stało. Prezes zrezygnował i poinformował 14 członków klubu obecnych na zebraniu, że robi to z przyczyn osobistych. Szybko okazało się, ku zaskoczeniu obecnych na zebraniu, że z prezesem solidaryzuje się cały zarząd klubu. Maciej Adamski, Wojciech Wierzbiński, Hans Dienstman oraz Tadeusz Malczewski również złożyli pisemne rezygnacje z pełnionych funkcji.
Zbulwersowany taką postawą prezesa był członek Sokoła, burmistrz Leszek Duszyński. Podsumował decyzję Leszka Bernaciaka w bardzo ostrych słowach: - Dla mnie to jest szczeniackie zachowanie. Jestem bardzo niezadowolony z pana pracy prezesie. Gdybym wiedział, że tak się stanie, nigdy bym nie pozwolił, żeby pan został prezesem. W środku sezonu ligowego rezygnacja to najbardziej nieodpowiednia chwila. Nie rozumiem pana argumentacji.
Leszek Bernaciak usłyszał od burmistrza Duszyńskiego wiele przykrych słów na temat swego kierowania „Sokołem”.
fot. Robert Łuczak
Zanim jednak burmistrz Duszyński pojawił się na zebraniu, rozgorzała na nim ostra dyskusja na temat funkcjonowania klubu. Szczególnie zaś finansów klubowych, które dla większości zebranych są zbyt małe. Jeden z założycieli klubu Jan Leszek Adamski miał sporo zastrzeżeń do obecnych władz miasta, które - jego zdaniem - zbyt mało wspierają klub. - Z roku na rok jest coraz gorzej. Nikt nie chce być działaczem sportowym. Wyjściem mogłoby być opłacanie prezesa klubu, który zarabiałby 1.000 zł miesięcznie i zależało mu na klubie. Dzisiaj nikt nie che pracować za darmo. Przy obecnej pomocy władz miejskich tylko możemy podziwiać zarząd, że gramy w II lidze. Nie musimy na siłę ciągnąć klubu. Tym bardziej, jak władze mało zajmują się problematyką sportu. Sport jest bardzo niedoceniany. Władze obcinają dotację. Stąd dziwię się, że klub wiąże koniec z końcem.
W Mogilnie nie ma zakładów pracy, nie ma inwestorów, którzy wsparliby sport. Nie jest to również miasto atrakcyjne pod względem turystycznym i gospodarczym. Zniszczyć coś jest bardzo łatwo, a odbudować bardzo trudno - mówił Jan Leszek Adamski.
Po przyjściu burmistrza na zebranie, ktoś widocznie musiał mu powiedzieć o słowach Jana Leszka Adamskiego. Leszek Duszyński był tą wypowiedzią bardzo zaskoczony. Mówił, że z roku na rok środki na kluby sportowe w Mogilnie są coraz większe, a on poza dotacją z budżetu miasta pomaga też klubowi pośrednio poprzez szukanie sponsorów. - Działacze już chyba nie pamiętają sytuacji, gdy musieli poza rozgrywkami ligowymi martwić się o salę i jej utrzymanie. Teraz takiej sytuacji już nie ma. Mogilno nie pobiera opłat za korzystanie z sali i boiska przez kluby sportowe. To jest stawianie w złym świetle gminy. Nie rozumiem takiej argumentacji. Nigdy nie zostawię klubów gminy. „Sokół” jako jedyny klub w gminie ma darmowy transport. „Pogoń” czy „Noteć” Gębice muszą sami płacić za dojazdy, a „Sokół” ma transport z urzędu - mówił burmistrz.
Wojciech Wierzbiński powiedział o bardzo małym zainteresowaniu rodziców klubem. Na palcach jednej ręki można wskazać, którzy rodzice pomagają w pracy w klubie. - Robimy robotę za wielu ludzi i to bardzo niedocenianą - podkreślał.
Maciej Adamski mówił o potrzebie znalezienia sponsora, który jak w przeszłości (Bolan, Chemirol) wziąłby na siebie ciężar pomocy klubowi. Sokół nie jest zadłużony i każdy, kto by chciał przejąć klub, nie dostałby kukułczego jaja.
Członkowie klubu ostatecznie nie przyjęli rezygnacji prezesa i całego zarządu.
Postanowili przeprowadzić kolejne zebranie w piątek 4 marca o 18:00. Wtedy spróbują wyłonić nowy zarząd na czele z nowym prezesem.
Szansa na wybór nowego prezesa była już jednak podczas piątkowego spotkania 28 stycznia. Leszek Duszyński zaproponował na tę funkcję osobę Macieja Adamskiego. Burmistrz powiedział: - W roli prezesa widzę mojego przyjaciela Macieja Adamskiego, członka klubu od 1990 r. Maciej jest związany z „Sokołem” na dobre i złe. Jest to jeden z filarów klubu. Lepszego kandydata uważam, że nie znajdziemy. Duszyński z Adamskim znają się jeszcze z okresu I połowy lat 80., gdy razem byli członkami kultowej grupy Ivo Partizan. Duszyński grał tam na basie, a Adamski śpiewał.
Maciej Adamski odmówił przyjęcia propozycji, argumentując to: - Jestem trenerem i tym obecnie mam zamiar się zajmować. Jeszcze nie jest czas, żebym został prezesem, choć w przyszłości pewnie zostanę prezesem. Młode siatkarki jeszcze nie mają mnie dość, żebym rezygnował z pracy trenerskiej.
Wiceprezes Adamski zobowiązał się, że 4 marca przedstawi na kolejnym zebraniu kandydata na prezesa klubu. Jednak zaznaczył, że każdy członek klubu może mieć swoje zdanie, a on nie będzie narzucał nikomu swojej woli. Każdy z członków obecnego zarządu zobowiązał się do pracy na rzecz klubu do 4 marca, nie odrzucając możliwości dalszej pracy w zarządzie.
Robert Łuczak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 990 (5/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze