Mogilno, gmina, wieś, szkoła, filia, wygaszenie
Rodzice wygaszą małe szkoły
Taką śmiałą wizję przedstawił radny Grzegorz Stochliński. Coraz częstsze zjawisko dowożenia przez rodziców dzieci ze wsi do szkół miejskich potwierdził radny Paweł Molenda. Pojawił się pomysł, by po wprowadzeniu przez rząd PiS reformy oświaty, małe szkoły wiejskie stały się szkołami filialnymi szkół miejskich lub miały obniżony poziom organizacyjny do klas I-III lub I-IV.
Radni mogileńscy wszystkich komisji Rady Miejskiej dyskutowali wstępnie 17 września nad zmianami w systemie oświaty, których wprowadzenie zapowiada rząd PiS. Zmiany miałyby rozpocząć się od 1 września 2017 r. likwidacją I klasy gimnazjów. Tym samym stopniowo, przez 3 lata, gimnazja zostałyby wygaszone. Jednocześnie od 1 września 2017 r. uczniowie VI klas szkół podstawowych poszliby do VII klasy. Wprowadzenie 8-klasowej szkoły podstawowej to kolejny element proponowanych zmian. W gminie Mogilno jest 8 szkół podstawowych - 2 w mieście i 6 na wsi oraz 2 gimnazja - jedno w Mogilnie i drugie w Bielicach prowadzone przez powiat.
Na proponowane zmiany nakłada się jeszcze niekorzystne zjawisko, jak postępujący niż demograficzny. Dotyka on także szkół w gminie Mogilno. Powoduje, że w tej chwili gmina dokłada pieniądze z własnego budżetu do każdego ucznia. W roku szkolnym 2015/2016 otrzymywana subwencja w przeliczeniu na jednego ucznia wynosiła 5.300 zł. Tymczasem w szkołach mogileńskich uczeń kosztuje ponad 7.000 zł. Najdroższe zaś są trzy szkoły: we Wszedniu, Strzelcach i w Kwieciszewie. Tam każdy uczeń kosztuje ponad 15.000 zł i gmina musi dokładać miesięcznie ponad 10.000 zł do każdego ucznia.
- Czy stać nas na to, abyśmy doposażali małe szkoły? Już dzisiaj mamy 39 uczniów w Strzelcach, 44 we Wszedniu, 53 w Kwieciszewie. Puste sale lekcyjne stoją w szkole w Gębicach, puste sale są w gimnazjum - informowała przewodnicząca Rady Miejskiej Teresa Kujawa. Mówiła, że dalsze utrzymywanie na siłę tych placówek będzie przynosiło coraz większe koszty. - Ja wiem, że to jest trudne, ale męskie decyzje trzeba podejmować - mówiła.
Sytuacji nie rozwiążą także dodatkowe oddziały, które powstaną w małych szkołach wiejskich z racji powołania 8-klasowych podstawówek. Dlatego, że zazwyczaj będzie to chodziło o kilkoro uczniów i konieczne będzie łączenie klas. Dodatkowo w szkołach podstawowych polikwidowane zostały przy 6-klasowej szkole pracownie fizyczne, chemiczne, geograficzne, itp. Na dziś są one tylko w gimnazjum. Koszt ich tworzenia na nowo w każdej najmniejszej szkole byłby zdaniem radnych ogromny. Na przykład radny Konrad Andrzejewski miał wątpliwości, czy jest sens tworzenia pracowni w tych szkołach dla grupki uczniów. Mówił: - Ja bym się mocno zastanowił nad tym, czy w istniejących już szkołach w terenie, w każdej z tych małych szkółek uruchamiać pracownie, czy nie łatwiej i taniej byłoby te dzieci przewieźć do dużych szkół i tam zrobić pracownie z prawdziwego zdarzenia.
- Na dzień dzisiejszy trzeba się zastanowić, czy nie obniżyć stopnia organizacyjnego tych trzech placówek. Nie pozbawialibyśmy ich całkowicie szkoły, tylko możemy zrobić filie I-III czy I-IV w tych miejscowościach - proponowała radna Kujawa. Dyrektor ZOSiP Jarosław Lorek potwierdził, że można wykonać dwa ruchy: albo stworzyć filie, albo obniżyć poziom edukacji do klas I-III w tej chwili lub po reformie I-IV.
- Ja wiem, że politycznie i ja z tego środowiska się wywodzę. Ale nie będziemy mieli wyjścia, będziemy musieli to zrobić. Protesty nauczycieli gimnazjum nic nie pomogą - mówiła radna Kujawa.
Radny z Padniewka Paweł Molenda wskazał na obecne już coraz powszechniej zjawisko posyłania przez rodziców dzieci do szkół w Mogilnie, gdyż te szkoły są lepiej przystosowane do nauczania. - Już w tej chwili powinniśmy myśleć o szerokich konsultacjach społecznych, zwłaszcza tam gdzie są małe szkółki wiejskie, bo mądry rodzic będzie szukał dobrej szkoły z dobrym wyposażeniem i zapleczem, z pracowniami, stołówką, boiskiem i nowoczesną salą gimnastyczną. Rodzice, którzy myślą o swoich dzieciach, o ich edukacji, to oni sami tak naprawdę powinni te małe szkoły wiejskie wygasić - uważał radny Grzegorz Stochliński. Mówił, że zaoszczędzone pieniądze można zainwestować w jeszcze lepsze wyposażenie szkół miejskich.
Radny Molenda apelował do kolegów i koleżanek: - Tu naprawdę politykę trzeba zostawić na boku. Polityka tego problemu nie rozwiąże.
Podobnie myśli dyrektor Lorek: - Musimy się bardzo dobrze przygotować do reformy oświaty - ja to nazywam rewolucją - by nie doprowadzić do destrukcji oświaty w gminie. Musimy brać pod uwagę czynniki demograficzne i to co radny Molenda powiedział - mamy tendencję w kierunku Mogilna, czyli zwiększanie dowożenia dzieci przez rodziców do szkół mogileńskich. Radni podawali taki przykład, że gdyby nie wzrastająca tendencja dowożenia uczniów przez rodziców do szkoły w mieście, to na przykład szkoła we Wszedniu miałaby dzisiaj około 100 uczniów.
Do radnych z komisji oświaty Teresa Kujawa także apelowała, by przemyśleli wszystko, bo społeczeństwo nie będzie miało pretensji do ministerstwa tylko do samorządu lokalnego. - Nie powinniście patrzeć na swój lokalny image, tylko patrzeć na dobro następnych pokoleń - apelowała do radnych przewodnicząca.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1290 (44/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze