Komendant Straży Miejskiej w Mogilnie Mirosław Kuss mówi, że z tak bulwersującą sprawą i takim brakiem odpowiedzialności dorosłych, w swojej pracy zawodowej jeszcze się nie spotkał.
Jak powiedział nam komendant Straży Miejskiej Mirosław Kuss, w czwartek rano (4 czerwca) otrzymał telefon od jednej z mieszkanek, że na parkingu w Mogilnie przy ul. Konopnickiej naprzeciwko Przedszkola nr 3 stoi samochód fiat punto, w którym od godzin wieczornych w środę (3 czerwca) przez całą noc przebywała rodzina. Kobieta informowała, że są tam małe dzieci.
Została powiadomiona opieka społeczna, policja i inne służby. Na miejscu rzeczywiście zastano 4-osobową rodzinę. Była tam dwójka dzieci: kilkuletnia dziewczynka i 2,5-miesięczne dziecko, które leżało w foteliku samochodowym. Tłumaczyli się, że w środę wieczorem zepsuł im się samochód i spędzili noc na parkingu. Policja i i inne służby wyjaśniają, jak to się stało, że rodzina do nikogo nie zadzwoniła po pomoc, dlaczego wolała noc spędzić z tak małymi dziećmi w samochodzie, czy ma w ogóle dokąd wrócić. Z naszych informacji wynika, że rodzina ostatnio przebywała w Mogilnie, choć związana jest także z Wójcinem (gm. Jeziora Wielkie).
2,5-miesięczne dziecko trafiło w czwartek (4 czerwca) przed południem do Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Marcinkowie (gm. Mogilno).
Komendant Straży Miejskiej Mirosław Kuss dziękuje mieszkance za interwencję, gdyż trudno przewidzieć, jakie skutki mogło mieć dalsze przebywanie z tak małym dzieckiem w samochodzie na parkingu. Komendant dodaje, że tak z bulwersującą sprawą w swojej pracy zawodowej jeszcze się nie spotkał.
Marek Holak, 4 VI 2020
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze