20 lutego w całej Polsce odbyły się kolejne protesty rolników. Łącznie w województwie kujawsko-pomorskim zgłoszono 41 zgromadzeń, z udziałem ponad 12.000 osób. Protesty na terenie powiatu mogileńskiego trwały do 22 lutego.
Powodem protestu była między innymi niedawna decyzja Komisji Europejskiej o przedłużeniu bezcłowego handlu z Ukrainą do 2025 roku. Rolnicy domagają się ograniczenia nadmiernego napływu towarów z Ukrainy, ale także z innych rynków pozaeuropejskich na obszar Unii Europejskiej, szczególnie do Polski. Na terenie powiatu mogileńskiego protest rolników odbył się w gminach: Mogilno, Strzelno i Jeziora Wielkie. Protestowali też rolnicy z gminy Trzemeszno.

Ciągniki rolników z gminy Jeziora Wielkie gotowe do strajku fot. Paweł Lachowicz
PROTEST GMINA MOGILNO
Protesty rolników na terenie gminy Mogilno rozpoczęły się 20 lutego o 10.00 i potrwały do godziny 10.00 - 21 lutego. Na terenie gminy odbyły się trzy blokady. Pierwsza miała miejsce na rondzie w Goryszewie (krzyżówka), druga blokada na drodze krajowej nr 15 w Wylatowie, a trzecia blokada w Kwieciszewie na drodze krajowej nr 15 (przy radarze). - Zgromadzenia mają na celu pokazanie mieszkańcom Mogilna, Trzemeszna i okolic problemów jakie stoją przed polskim rolnictwem. Postulaty, które na zgromadzeniu omawialiśmy są zgodne z postulatami ogólnopolskiego protestu rolników. Protest nie jest wymierzony przeciwko samorządowi lokalnemu, tylko przeciwko degradującej rolnictwo polityce Unii Europejskiej. Chcemy zwrócić uwagę na nierówne traktowanie producentów rolnych z Polski względem producentów z Ukrainy - informowali podczas strajku organizatorzy zgromadzeń.

Sebastian Morawski, Edward Morawski, Marcin Fulara reprezentowali rolników z gminy Mogilno i protestowali na drodze w Wylatowie fot. Paweł Lachowicz
W Wylatowie i Kwieciszewie ciągniki ustawione zostały wzdłuż drogi, natomiast sami rolnicy wyposażeni w syreny strażackie blokowali drogę krajową spacerując na przejściach dla pieszych. - Postulaty wiadomo jakie są. Walczymy z importem zboża i nie tylko zboża. Na tą chwilę nie ma gdzie sprzedać pszenicy. Biorą tylko konsumpcyjną, o innym zbożu nie chcą rozmawiać. Walczymy także z Zielonym Ładem, z tym co Unia Europejska wymyśliła. 4 procent ugorować. Nie po to się rozwijamy, żeby teraz nas redukowali. Są również inne postulaty i o biurokrację też chodzi. Teraz rolnik dużo siedzi przy dokumentach. Praca w polu czeka, a oni coraz więcej wołają dokumentów. Polski rząd chyba myśli, że my niedługo wyjedziemy w pole i przestaniemy protestować. Niestety trochę są w błędzie, my będziemy nadal protestować. I na pewno będziemy się zbierać dalej, jak nic nie wyniknie z tego pozytywnego - powiedział nam Marcin Fulara.

W Wylatowie, podobnie, jak na drodze krajowej w Kwieciszewie rolnicy wyposażeni we flagi demonstrowali na przejściach dla pieszych fot. Paweł Lachowicz
Natomiast Edward Morawski podziękował wszystkim, którzy wspomogli rolników w proteście. - Bardzo dziękujemy pani sołtys Wylatowa, bo bardzo nam pomogła, zorganizowała namiot i ławeczki. Bardzo wszystkim dziękujemy - powiedział Edward Morawski. Rolnicy byli wspierani przez mieszkańców, jak i radnych. Na miejscu rozmawialiśmy z Barbarą Lech, która jest radną gminy Mogilno, sołtysem wsi Żabno/Żabienko oraz prezesem Stowarzyszenia Promyk Nadziei w Żabienku. - Wszyscy się dzisiaj organizujemy, wszyscy razem i są osoby decyzyjne w Warszawie, które mogłyby to zrobić. Nie znam się na przepisach unijnych, ale nasz kraj, to jest nasz kraj. My również powinniśmy mieć wpływ w Unii na Zielony Ład. A u nas w kraju, to powinniśmy my decydować. Mamy prezydenta, mamy posłów, czy premiera i nie mają na pewno związanych rąk, żeby nie mogli nic nie zrobić. Ja w to nie wierzę. Na to my liczymy i po to tu jesteśmy, bo jak będziemy w domach siedzieć i płakać, to nic nie da. Może coś uda się wywalczyć. Jeżeli polskie rolnictwo zostanie zniszczone, to będzie z zagranicy przychodziło to, co przychodziło i my będziemy to jedli. Mam nadzieję i po to tu stoję, że będzie dobrze - powiedziała Barbara Lech.

W Wylatowie na protestujących rolników czekał ciepły poczęstunek fot. Paweł Lachowicz
W Wylatowie, na skwerku w pobliżu szkoły podstawowej umiejscowiony został punkt, w którym dla rolników serwowane były ciepłe potrawy, kawa oraz herbata. Wszystkim zajęły się mieszkanki, członkinie Kół Gospodyń Wiejskich oraz sołtysi i radni gminni. Punkty takie wydzielone były również na każdym z dwóch pozostałych miejsc blokady. Dla rolników przygotowana została również grochówka, która ugotowana została w szkole w Bielicach. O dostarczenie grochówki zadbał prezes Gminnego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Roman Lewandowski. Po zakończonej blokadzie w Wylatowie i Kwieciszewie chętni przenieśli się na rondo w Goryszewie, by wesprzeć strajkujących tam rolników. Tam blokada trwała 24 godziny, do godziny 10.00 21 lutego.

Na drodze krajowej w Kwieciszewie oprócz przejazdu ciągnikami, rolnicy blokowali przejazd spacerując po przejściu dla pieszych fot. Paweł Lachowicz
Jak poinformowali nas uczestnicy strajku, rolnicy z gminy Mogilno wybierają się w sobotę pod granicę z Ukrainą. Wyjeżdżają busem z Kołodziejewa o 9.00.
PROTEST GMINA STRZELNO
Strajk rozpoczął się 20 lutego o 8.00 i ma trwać 48 godzin do 22 lutego do godziny 8.00. Rolnicy blokowali jeden pas ruchu od punktu ITD w Busewie. Przewodniczącym zgromadzenia był Karol Kościelny z Ciechrza, a jego zastępcami: Jakub Mateńko, Szymon Dulski, Robert Stanek, Waldemar Hałasa i Marek Kłos.
- Walczymy o nasze wspólne dobro, jakim jest uchronienie przed upadkiem i bankructwem polskich rodzinnych, niejednokrotnie wielopokoleniowych gospodarstw rolnych - mówili rolnicy z gminy Strzelno. Do protestu przyłączyli się również myśliwi oraz firmy transportowe. Dla uczestników strajku przygotowany był przez Gminną Radę Kobiet poczęstunek. Nad bezpieczeństwem przejeżdżających pojazdów oraz protestujących czuwali policjanci z terenu powiatu. Ruch prowadzony był wahadłowo.

Rolnicy z gminy Jeziora Wielkie przygotowali na protest ciągniki z hasłami wypisanymi na transparentach fot. Paweł Lachowicz
PROTEST - GMINA JEZIORA WIELKIE
Protest odbył się 20 lutego między 10.00 a 15.00. Rolnicy zebrali się przy Urzędzie Gminy w Jeziorach Wielkich. Na miejscu organizatorzy Marek Wysocki wraz z Pawłem Glancem i Wojciechem Skowronem, wspierani przez wójta Dariusza Ciesielczyka omówili jak będzie wyglądał protest.

Rolnicy z gminy Jeziora Wielkie rozpoczęli protest przed jeziorańskim Urzędem Gminy fot. Paweł Lachowicz
- O czym tu mówić, wszyscy wiedzą czego oczekujemy. Przyłączamy się do protestów rolników w całym kraju. Postulaty mamy takie same, jak wszyscy - mówił reporterowi Marek Wysocki. Spod Urzędu nastąpił przejazd na DK 25 z prędkością 5 km/h i dalej w kierunku miejscowości Kuśnierz, gdzie odbył krótki postój na pętli autobusowej, a następnie ciągniki drogą krajową nr 25 udały się w kierunku Nożyczyna. Po krótkim postoju poza drogą krajową nastąpi powrót w kierunku Kuśnierza. Trasa objeżdżana była kilkakrotnie. Protest zakończył się na pętli autobusowej w Kuśnierzu. - Celem zgromadzenia było pokazanie niezadowolenia ze Wspólnej Polityki Rolnej oraz polityki klimatycznej prowadzonej przez Unię Europejską oraz przybliżenie społeczeństwu problemu absurdalnych przepisów, które nie pozwalają prowadzić racjonalnie gospodarstw rolnych, a także solidaryzowanie się z rolnikami UE - informowali organizatorzy zgromadzenia.

Przejazdowi kolumny ciągników przez Jeziora Wielkie przyglądały się dzieci z rodzicami fot. Paweł Lachowicz
Dodali, że zgromadzenie nie było polityczne, czy też skierowane przeciw lokalnym czy krajowym władzom, a polityce Unii Europejskiej. Problem jest ich zdaniem globalny i tylko wspólnie można stawić temu czoła. Protest zakończyli w Kuśnierzu ciepłym poczęstunkiem, kawą i herbatą przygotowanym przez leśników.
GMINA TRZEMESZNO
Do protestu przystąpili też rolnicy z gminy Trzemeszno. Rolnicy blokowali jeden pas ruchu drogi krajowej nr 15, na odcinku od Wymysłowa do Rudek. Ruch odbywał się wahadłowo, a ruchem kierowali trzemeszeńscy policjanci, których wspierali druhowie z OSP w Trzemesznie. Rolników w proteście wspierali członkowie Polskiego Związku Łowieckiego.
Wśród licznych ciągników oznakowanych symbolami narodowymi znalazł się jeden bardzo wymownie oznakowany pojazd. Na przyczepie ciągnika opatrzonego banerem z napisem Ogólnopolski protest rolników - Europa to znaczy uprawiać i hodować, znajdowały się trzy drewniane trumny, a nad nimi wielki baner z napisem: Nie będziemy umierać w ciszy!!! Ty i twoja firma możecie być następni!!!

Wojciech Skowron, Dariusz Ciesielczyk, Marek Wysocki, Paweł Glanc przed Urzędem Gminy Jeziora Wielkie omawiają sposób przeprowadzenia strajku fot. Paweł Lachowicz
Dla protestujących w Rudkach przygotowany był specjalny namiot, w którym każdy mógł się posilić i napić gorącej herbaty oraz kawy. Na miejsce przybyli burmistrz Krzysztof Dereziński, jego zastępca Dariusz Jankowski oraz radni Benedykt Nitka, Agnieszka Bartz i Kacper Lipiński. Z ramienia Urzędu Miejskiego obecny był także członek gminnego sztabu zarządzania kryzysowego Piotr Dzięcielak.
Postulaty rolników, które były zbieżne z postulatami rolników z całego kraju przedstawił Michał Behnke. Organizatorzy strajku zachęcali do wspierania rolników i zapowiadali kolejne kroki protestacyjne, w przypadku braku odzewu władz państwowych na obecnie przeprowadzone zgromadzenia. Protest zakończył się o 18.00.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze