W środę 24 stycznia odbył się ogólnokrajowy protest powszechny polskich rolników. Objął on również gminę Żnin, choć w rzeczywistości protestowali tutaj rolnicy nie tylko z jej terenu, ale i z innych gmin powiatu żnińskiego oraz z powiatów ościennych: mogileńskiego, gnieźnieńskiego, nakielskiego, wągrowieckiego. Traktorów było 127, protestujących jeszcze więcej.
Organizatorem protestu w Żninie był rolnik ze Słębowa, Marcin Bereźnicki. Protest skierowany jest przeciwko wygórowanym wymogom europejskim. Akcje protestacyjne odbyły się w ponad 200 miejscach w Polsce. Wszystkie w tych samych godzinach, 24 stycznia między 12.00 a 14.00. Pogoda w Żninie nie sprzyjała pikietowaniu na świeżym powietrzu, ale rolnicy przyjechali w większości na to wydarzenie ciągnikami, inni samochodami, więc mogli schronić się w swoich maszynach przed deszczem. Gdy tylko jednak przestawało padać, zaraz wychodzili na drogę serwisową przy S5 koło wiaduktu w Żninie Wsi. To tam bowiem odbyła się pikieta. A wychodzili po to, aby dyskutować z innymi rolnikami o problemach, które trapią ich gospodarstwa w związku z taką, a nie inną polityką unijną względem tej branży. Na ciągnikach i maszynach eksponowano biało-czerwone flagi. Kiedy rolnicy wychodzili ze swoich ciągników, to flagi te dzierżyli w dłoniach, a biało-czerwone barwy rozpościerał wiatr w taki sposób, że były widoczne dla podróżujących drogą S5 z daleka.

Julia Wietrzykowska z Gozdanina koło Mogilna, która przyjechała na protest ze swoim chłopakiem mieszkającym w Goryszewie fot. Karol Gapiński
Rolnikom chodzi o europejski nakaz ugorowania w gospodarstwach powyżej 10 hektarów. Chodzi o to, że każdy gospodarujący na areale przynajmniej 10 hektarów ma od tego roku obowiązek zostawiania nieobsiane 4% ziemi. Zdaniem rolników nakaz niewykorzystywania ziemi do gospodarowania jest niekorzystny dla nich. Zwłaszcza, że nie przewidziano rekompensaty. Ponadto rolnicy będą protestowali przeciwko ekosystemom, nadmiernej biurokratyzacji gospodarstw. Chodzi też o napływ tanich produktów z Ukrainy, a zwłaszcza zboża, który uderza w interesy unijnego, w tym polskiego rolnictwa. Zresztą impulsem dla protestu w Polsce były organizowane w ostatnich tygodniach rolnicze strajki w Niemczech, czy Holandii.

Rolnicy z okolic Łabiszyna i Białych Błot fot. Karol Gapiński
Marcin Bereźnicki powiedział nam, że nawet nie spodziewał się takiej frekwencji na proteście w Żninie. Przede wszystkim dlatego, że zdecydował się go zgłosić do odpowiednich organów dość późno. Było też zbyt późno, by zgłaszać chęć blokowania dróg publicznych. Niektórzy rolnicy, z którymi rozmawialiśmy, byli przygotowani na to, że wyjadą na ulice i zablokują ruch. Marcin Bereźnicki wyjaśniał, że nie o to tutaj chodzi. Protest nie jest kierowany ani przeciwko mieszkańcom Żnina, ani podróżującym tysiącom osób na drodze ekspresowej S5, tylko przeciwko polityce Brukseli. Blokowanie dróg spowodowałoby jego zdaniem tylko negatywne nastawienie ludzi spoza branży do postulatów rolników. Dlatego zaapelował nawet do rolników z powiatu mogileńskiego, by nie wracali po zakończeniu protestu jedną kolumną przez Żnin i nie blokowali miasta. A zaznaczyć trzeba, że na proteście było 127 ciągników i około 50 samochodów, protestujących ponad 200. Był też wóz asenisacyjny i ładowarka. Tymczasem Marcin Bereźnicki nawet dzień wcześniej przewidywał na podstawie informacji, które przychodziły telefonicznie, że będzie ich 50.

Pikietujący na drodze pożarowej przy S5 w Żninie Wsi mieli ze sobą polskie flagi państwowe. Protestowali przeciwko polityce rolnej Unii Europejskiej. fot. Karol Gapiński
- Protest ma dać do zrozumienia naszym politykom, że mamy problem i oni muszą dbać o nasze interesy w Brukseli, która otwiera granice, jest napływ tanich zbóż, cukru, za chwilę wieprzowiny spoza Unii, a my nie dajemy rady z tym konkurować, ponieważ jesteśmy ograniczani przepisami, biurokracją, wymogami w zakresie ekologii. Dodam, że spotkaliśmy się ze zrozumieniem podróżujących drogą S5, którzy nas doskonale widzą zza szyb swoich aut. Oni trąbią do nas i pokazują kciuki uniesione do góry na znak poparcia - powiedział Marcin Bereźnicki.

Marcin Bereźnicki z synem Oliwierem na proteście w Żninie Wsi fot. Karol Gapiński
Na zakończenie rolnicy posprzątali po sobie z błota drogę serwisową, na której protestowali.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze