Reklama

Roman Hyży - człowiek orkiestra

Rok 2010 - Rokiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Strzelnie
     Roman Hyży - człowiek orkiestra
     Z pewnością wielu wielbicielom orkiestr dętych znana jest postać Romana Hyżego. Warto jednak bliżej przyjrzeć się temu muzykowi i wieloletniemu kapelmistrzowi, który całe swe serce i umiejętności włożył w rozwój Orkiestry Dętej OSP w Strzelnie.

Roman Hyży podczas gry na saksofonie na jednej z profesjonalnych „chałtur”
   fot. ze zbiorów domowych
                 Romana Hyżego

   CHĘĆ MUZYKOWANIA
   Roman Hyży urodził się 20 lutego 1929 r. w Woli Kożuszkowej. Jego talent muzyczny zaczął objawiać się już od najmłodszych lat. Zresztą nie ma się co dziwić, bo tradycje muzyczne w rodzinie kultywowane były przez jego braci: Edwarda (zawodowy muzyk - trębacz w orkiestrze wojskowej), Kazimierza (pięknie śpiewał i grał na gitarze) czy Franciszka (długoletni organista w Kościeszkach).
Edukować się muzycznie w przedwojennej, odradzającej się po długoletniej niewoli Polsce, nie należało do łatwych rzeczy. Jednak determinacja młodego entuzjasty muzyki pozwoliła mu zacząć naukę gry na trąbce w szkolnym zespole prowadzonym przez Kazimierza Woźnieckiego. Co ważne, była to nauka gry z nut i okazało się to nieocenione w późniejszym czasie.

Roman Hyży po objęciu funkcji kapelmistrza strzeleńskiej orkiestry OSP
   fot. ze zbiorów domowych
                 Romana Hyżego

   Wojna brutalnie przerwała rozwój tak dobrze zapowiadającego się talentu. Ważne jednak było, że często dramatyczne przeżycia wojenne (szczególnie przymusowa praca w okolicach Warszawy) nie zatrzymały chęci muzykowania i już w 1946 r. Roman Hyży mógł dalej pogłębiać swą edukację muzyczną po wstąpieniu jako 17-letni ochotnik do wojska. Tam postanowił, po namowie wspomnianego już wyżej brata - zawodowego żołnierza, pójść w jego ślady i pozostać w wojskowej orkiestrze, grając w niej na trąbce, tubie i saksofonie. Była to orkiestra reprezentacyjna Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy. Z tej orkiestry w grupie pięciu wyróżnionych trafił na jakiś czas do Orkiestry Reprezentacyjnej w Warszawie. Później ponownie wrócił do Bydgoszczy, gdzie zaczął pełnić funkcję tamburmajora. Właśnie z tych czasów pochodzi jego zaznajomienie z muzycznymi tajnikami pracy z orkiestrą, którą to umiejętność w późniejszym czasie z nawiązką wykorzystał.
Od 1952 r. do 1956 r. pełnił służbę w Wojskowej Szkole Politycznej w Łodzi. Były to bardzo ciężkie czasy. Będąc jednak muzykiem w orkiestrze, można było zaangażować się bez reszty w służbie muzyki, dbając głównie o rozwój swego talentu, a mniej zajmować się politycznymi (choć zapewne w owej szkole ciągle obecnymi) sprawami.
   PROFESJONALNE CHAŁTURY
   W 1956 r. orkiestrę rozwiązano i Roman Hyży, po krótkim ponownym pobycie w orkiestrze bydgoskiej, trafił w 1958 r. do cywila, nie widząc jako starszy sierżant (a wyższego stopnia jako orkiestrant wówczas nie mógł mieć) możliwości rozwoju życiowego (słabo płatna praca), jak i muzycznego, gdyż pod groźbą sankcji dyscyplinarnych trzeba było grać tylko w swej macierzystej orkiestrze i nigdzie indziej.
   W 1959 r. ożenił się i osiadł w Strzelnie. Stał się od razu - ze względu na muzyczne wykształcenie, a też na wysokie umiejętności w grze na saksofonie (co jak wiadomo niekiedy w parze z teoretyczną wiedzą z zakresu muzyki nie idzie) - rozchwytywanym muzykiem na różnego typu imprezy rozrywkowe potocznie zwane chałturami. Choć nazwa może mylić, nic one jednak nie miały - przynajmniej w czasach, o których piszemy - wspólnego z bylejakością i nieprofesjonalizmem. Ówczesny muzyk weselny (chałturowy) musiał się wykazać umiejętnością grania z nut, które sam ze słuchu! musiał sobie napisać. Nie było bowiem co marzyć o wydawnictwach nutowych. Posiadać musiał tytaniczną wręcz kondycję, gdyż grano wtedy głównie utwory instrumentalne, co jest nie lada umiejętnością, szczególnie w grze na dętych instrumentach.
   ORKIESTRA MŁODZIEŻOWA
   Z takimi umiejętnościami nietrudno być zauważonym przez kolegów po fachu z Orkiestry Dętej OSP, która w Strzelnie zaczęła działać od połowy lat 60. Za namową kapelmistrza Bernarda Koteckiego przystąpił do niej i od razu dał się poznać jako fachowiec z branży dętego muzykowania, a jego cenne uwagi wydatnie wpływały na podniesienie poziomu artystycznego zespołu.
   W 1979 r. za namową ówczesnych władz hufca ZHP w Strzelnie objął kapelmistrzostwo w Orkiestrze Harcerskiej działającej przy Zbiorczej Szkole Gminnej. Tu dopiero mógł rozwinąć swój talent i umiejętności, także organizacyjne. Obok bowiem codziennej pracy w nauczaniu - praktycznie sam od zera kształcił dzieci, które chciały grać - zdobywał i dostosowywał materiał nutowy, instrumenty oraz mundury dla zespołu. Trzeba podkreślić, że była to praktycznie jedyna w ówczesnym województwie bydgoskim dęta orkiestra szkolna z tak małego miasteczka, posiadająca tak młodych (w większości ze szkół podstawowych) członków. Nie było oczywiście mowy, aby porównać ją z takimi tuzami młodzieżowego orkiestrowego grania, jak Orkiestra Zespołu Szkół Elektronicznych z Bydgoszczy czy Orkiestra Technikum Leśnego z Tucholi, niemniej zespół prezentował całkiem dobry i widocznie z każdym rokiem podnoszony poziom muzykowania.
   W SZEREGACH OSP
   Uznanie dla zespołu prowadzonego przez Romana Hyżego znalazło wyraz w organizowanych pod koniec lat osiemdziesiątych właśnie w Strzelnie przez parę lat z rzędu, przeglądach szkolnych orkiestr dętych, jak i w wojażu zagranicznym orkiestry do Turyngii (teren dawnego NRD). Nic więc dziwnego, że po odejściu kapelmistrza Koteckiego, właśnie do Romana Hyżego zwrócono się z prośbą o prowadzenie orkiestry OSP, której to szefem został w 1987 r. Należy też, przed zagłębieniem się w opis lat sukcesów wspomnianej orkiestry, odnotować krótki, ale świadczący o wielkim zaufaniu do jego umiejętności, epizod prowadzenia orkiestry przy parafii św. Trójcy w Strzelnie. Została rozwiązana po zmianach politycznych 1989 r. - po co bowiem orkiestra kościelna, jak strażacka na wszystkich uroczystościach kościelnych oficjalnie już grać mogła.
Choć pierwsze miesiące po objęciu kierownictwa orkiestry strażackiej nie były łatwe, bo z dawnego jej składu zostało niewielu muzyków, to wytężona praca w szkoleniu młodzieży dała  doskonałe wyniki już po dwóch latach. W 1989 r. orkiestra odniosła swój pierwszy w historii znaczący sukces, czyli pierwsze miejsce na przeglądzie Wojewódzkich Orkiestr Dętych OSP w Sępólnie. Jeśli do tego dołożyć kolejne sukcesy na przeglądach wojewódzkich, czyli I miejsca w Strzelnie (1992), Łabiszynie (1994) i Nakle (1995) oraz największy, nigdy niepowtórzony, sukces - I miejsce na przeglądzie międzywojewódzkim we Wronkach (1994), co dało awans do pierwszego występu orkiestry na Przeglądzie Ogólnopolskim w Chodzieży (1995), to bez wątpienia mamy tu potwierdzenie wielkiej pracy, zaangażowania i odniesionego przez kapelmistrza sukcesu.
   Niestety, ze względu na stan zdrowia w 1995 r. zrezygnował on z dalszego prowadzenia orkiestry OSP. Jego dzieło jest jednak w jakiś sposób kontynuowane przez następców, czyli piszącego te słowa i Jacka Jackowskiego, którzy są jego wychowankami jeszcze z czasów orkiestry harcerskiej.
   Mimo odejścia, bardzo cieszył fakt obecności pana Romana na różnego rodzaju oficjalnych i nieoficjalnych imprezach oraz spotkaniach związanych z orkiestrą ze Strzelna, a czasami nawet dyrygowania zespołem, kiedy tylko jest okazja i pozwala na to zdrowie.

Reklama

   Roman Hyży zmarł w wieku 81 lat w Wielki Piątek, 2 kwietnia 2010 r. w Strzelnie.

Piotr Barczak
Pałuki i Ziemia Mogileńśka nr 942 (9/2010)

 

Inne teksty o Romanie Hyżym:

Zmarł Roman Hyży

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości