Na pierwszym planie grupa członków i sympatyków Stowarzyszenia „Eko-Przyjezierze” oraz mieszkańcy bezpośrednio zagrożeni działalnością kopalni odkrywkowych podczas demonstracji w Warszawie
fot. Paweł Lachowicz
Eko-Przyjezierze, Warszawa, kancelaria premiera
Równowaga w przyrodzie została mocno zachwiana
Już dzisiaj Józef Drzazgowski zapowiada pod koniec wakacji udział członków i sympatyków Stowarzyszenia Eko-Przyjezierze w budowie 8- kilometrowego łańcucha protestu na granicy polsko-niemieckiej przeciwko budowie nowych odkrywek węgla brunatnego.
We wtorek pod kancelarią prezesa Rady Ministrów w Warszawie demonstrowali mieszkańcy terenów zagrożonych budową kopalni odkrywkowych, którzy nie zgadzają się na realizację planów budowy kolejnych odkrywek. Organizatorem pikiety był Społeczny Komitet Stop Odkrywce oraz fundacja Greenpeace Polska.
Od 11:00 przed kancelarią premiera zgromadziło się kilkaset osób zaopatrzonych w transparenty z hasłami: Stop odkrywce, Rozwój Tak, Odkrywki - Nie, Węgiel tak? Naszym kosztem! Wyrównajcie wszystkie straty!, Grabice, ta wieś przetrwa. Stop odkrywce, czy też hasło Bronimy domów i miejsc pracy. Udział w demonstracji wzięli mieszkańcy województw lubuskiego, dolnośląskiego, wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego. Wśród nich było 43 członków i sympatyków Stowarzyszenia Ekologicznego Eko-Przyjezierze oraz mieszkańców zagrożonych działalnością Kopali Węgla Brunatnego w Koninie i Ościsłowie, których wyjazd autokarem do Warszawy zorganizował prezes stowarzyszenia Józef Drzazgowski.
- Przyjechaliśmy do Warszawy po to, żeby może premier rządu polskiego zdjął te różowe okulary i zobaczył, co dzieje się nie tylko w Warszawie, ale także w takich miejscowościach, jak Kleczew, Przyjezierze, czy Kruszwica, gdzie w ich pobliżu mają powstać kolejne kopalnie odkrywkowe. Patrząc tylko na Warszawę i słuchając swoich doradców, premier pewnie nie wie, jakie zagrożenia dla środowiska niosą kopalnie odkrywkowe. My na własnym przykładzie odczuliśmy to, wiemy co to jest i przyjechaliśmy po to, by premier może nasz głos usłyszał. Jesteśmy przeciwko rozkopywaniu Polski i Europy, żeby uzyskać paliwo energetyczne tak niskiej jakości, jaką ma węgiel brunatny najbardziej szkodliwy dla środowiska pod względem środowiskowym, glebowym i zanieczyszczeń powietrza. Nie można cały czas ludziom wmawiać, że węgiel brunatny jest najtańszym nośnikiem energii. To jest kłamstwo. Gdy policzy się wszystkie koszty jego wydobycia, to się okaże, że węgiel brunatny jest najdroższym paliwem ze wszystkich istniejących w tej chwili. Gdyby te pieniądze, które Polska dokłada do węgla brunatnego i kamiennego, przeznaczyć na odnawialne źródła energii, okazałoby się, że odnawialne źródła energii wcale nie są tak drogie, jak się nam wmawia - powiedział Józef Drzazgowski.
Wśród uczestników pikiety znalazła się także silna grupa mieszkańców Ościsłowa, Wilczyna i Ślesina z Andrzejem Dąbkiem, którym bezpośrednio zagraża plan budowy kopalni odkrywkowej Ościsłowo. To oni nieśli transparent z hasłem Nie - dla odkrywki Ościsłowo. Ponadto demonstranci zaprezentowali przygotowane fotomontaże pokazujące, jak wyglądałby Sejm, Kancelaria Premiera oraz sopocki dom premiera Donalda Tuska, gdyby stanęły na drodze kopalni odkrywkowej węgla brunatnego.
Członkowie stowarzyszeń i wójtowie gmin zagrożonych odkrywkami tłumaczyli, że rząd oraz koncerny węglowe (PGE i PAK) planują budowę kopalni odkrywkowych węgla brunatnego w czterech województwach: lubuskim, dolnośląskim, wielkopolskim i kujawsko-pomorskim. W lubuskich gminach Gubin i Brody proces inwestycyjny jest najbardziej zaawansowany. Przedstawiciele Greenpeace twierdzą, że planowane kopalnie odkrywkowe oznaczać będą dziury w ziemi o łącznej powierzchni 400 km2, wywłaszczenia nawet 30 tysięcy osób oraz nieodwracalne zniszczenie tysięcy hektarów lasów, pól uprawnych i infrastruktury.
Zdaniem Józefa Drzazgowskiego, plany budowy kopalni odkrywkowych skazują tereny Przyjezierza i Pojezierza Gnieźnieńskiego na powolną, trwającą wiele lat degradację. - Efekty działania kopalni odkrywkowej my, na naszym terenie już odczuwamy, a to przez działalność kopalni w Koninie. Spada poziom wód gruntowych, wód w jeziorach, co wpływa też na okoliczne lasy, pola. Jest to po prostu zachwianie równowagi w przyrodzie. Kopalnia ma wielki wpływ na życie okolicznych mieszkańców. Wiąże się z koniecznością zmiany trybu życia na wiele, wiele lat. Bo cóż z tego, że te odkrywki zostaną zakopane, to jeszcze nie wszystko. To wiąże się z przenosinami ludzi z miejsc zamieszkania, gdzie przebywali przez wiele lat - mówił podczas pikiety członek Eko - Przyjezierze Włodzimierz Kisielewski.
Wtorkowa manifestacja miała charakter pokojowy, premier do demonstrantów nie wyszedł. Delegację w składzie: Józef Drzazgowski (Eko-Przyjezierze), Iwo Łoś (Greenpeace), Irena Rogowska (wójt gminy Lubin, przewodnicząca Ogólnopolskiej Koalicji Rozwój Tak - Odkrywki Nie), Ryszard Kowalczuk (wójt gminy Brody) i Radosław Gawlik (Stowarzyszenie Eko-Unia) ze spisanym przez wójtów i szefów stowarzyszeń ekologicznych apelem przyjęli w kancelarii przedstawiciele Donalda Tuska.
Pozostali demonstranci uformowali wzdłuż Kancelarii Premiera długi na 100 m ludzki łańcuch. Zapowiedzieli w ten sposób wielotysięczną, międzynarodową akcję protestacyjną Łańcuch ludzi STOP odkrywce, która odbędzie się 23 sierpnia w gminach Gubin i Brody (woj. lubuskie). Łańcuch stworzony przez 10 tysięcy ludzi ma liczyć 8 km. Symbolicznie połączy dwie miejscowości zagrożone całkowitym zniszczeniem: Grabice w gminie Gubin, po stronie polskiej oraz Kerkwitz w gm. Schenkendobem, po stronie niemieckiej. Już dzisiaj prezes Józef Drzazgowski zapowiada udział w tym wydarzeniu członków i sympatyków Stowarzyszenia Eko-Przyjezierze.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1169 (28/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze