Reklama

Różnice społeczne przyczyną podziału sołectwa

Po konsultacjach społecznych w Szydłowie i Płaczkowie
     Różnice społeczne przyczyną podziału sołectwa
     Mieszkańcy Płaczkowa, w dużej części byli pracownicy PGR, nie chcę być w jednym sołectwie z mieszkańcami Szydłowa, którzy utrzymują się głównie z prowadzenia własnych gospodarstw.

Podczas zebrania wszyscy mieszkańcy Płaczkowa zgodnie zagłosowali za odłączeniem się od sołectwa Szydłowo
             fot. Roman Wolek

     ZA DUŻO RÓŻNIC
     Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce w gminie Trzemeszno powstanie 22 sołectwo. Jest to efekt konsultacji społecznych przeprowadzonych 12 maja podczas zebrania wiejskiego w Szydłowie (gm. Trzemeszno). Konsultacje dotyczyły podziału tego sołectwa na dwa odrębne: Szydłowo i Płaczkowo.
     Początki podziału sołectwa sięgają stycznia bieżącego roku, kiedy to mieszkańcy Płaczkowa wystosowali petycję do burmistrza Trzemeszna Krzysztofa Derezińskiego oraz Rady Miejskiej w sprawie utworzenia w ich miejscowości odrębnego sołectwa. Wnioskodawcy w swoim piśmie argumentowali, że obydwie miejscowości zamieszkuje mniej więcej po 150 osób. Zwrócili uwagę, że w Szydłowie mieszkają głównie rolnicy indywidualni, a w Płaczkowie ludność nierolnicza mieszkająca przede wszystkim w blokach popegeerowskich. Według autorów petycji, w obu tych miejscowościach są inne problemy i zachodzą także rozbieżności: interesów, postaw, mentalności i potrzeb społecznych. Petycję wręczył 25 stycznia burmistrzowi Derezińskiemu inicjator podziału sołectwa Jacek Kaszuba z Płaczkowa podczas zebrania wiejskiego w Szydłowie. Pod pismem podpisało się 95 mieszkańców Płaczkowa.
     ROLNICY CZUJĄ SIĘ LEPSI
     Z związku z tym trzemeszeńscy radni 20 kwietnia podjęli uchwałę o zarządzeniu konsultacji społecznych. Tuż przed konsultacjami Jacek Kaszuba przesłał do Rady Miejskiej pismo, w którym szczegółowo uzasadnia przyczyny podjęcia przez mieszkańców Płaczkowa próby podziału sołectwa. Podaje w nim 4 główne powody: rozbieżność interesów, rozbieżność mentalności, potrzeby społeczne oraz inne czynniki.
     Rozbieżność interesów - według Jacka Kaszuby - polega na tym, że mieszkańcy Szydłowa, jako wsi typowo chłopskiej, są zainteresowani głównie prowadzeniem swojego gospodarstwa i nie interesują ich w ogóle sprawy sąsiedniej wsi, tym bardziej, jeśli jest to wieś popegeerowska. Natomiast mieszkańcy Płaczkowa to głównie byli pracownicy PGR, dziś w większości emeryci i renciści oraz robotnicy dojeżdżający do pracy do miast. Nie są oni związani z rolnictwem i obce im są problemy rolników z Szydłowa.
     Rozbieżność mentalności mieszkaniec Płaczkowa tłumaczy opisując na czym według niego polega mentalność chłopska. Wyjaśnia, że rolnik uważa się za osobę bogatą, bo posiada wartościowy majątek oraz wyolbrzymia swoją rolę w społeczeństwie uważając, że jego praca jest najważniejsza i karmi wszystkich innych. - Z tych powodów wynika sposób  traktowania ludzi innych profesji jako gorszych, co niekiedy nawet jest podstawą do pogardzania nimi. Dla porównania: byli pracownicy byłych PGR-ów nie mają nic prócz mieszkania oraz przydomowej działki, czasem samochodu oraz niekiedy pracy najemnej. Nie posiadają ziemi. Informuję, że mi osobiście okazywano nieraz pogardę przez niektórych tylko z tego tytułu, że nie jestem właścicielem ziemi, tak jak oni - uzasadniał Jacek Kaszuba w swoim piśmie do RM.
     BRAK WSPÓŁPRACY
     Wyjaśniając trzeci powód podziału sołectwa, mieszkaniec Płaczkowa napisał, że nie wie, jakie potrzeby mają mieszkańcy Szydłowa, gdyż nie zna tego środowiska. Natomiast problemy Płaczkowa to: rozpadające się drogi, kanalizacja oraz brak boiska sportowego, placu zabaw i kąpieliska.
     W punkcie dotyczącym innych czynników Jacek Kaszuba opisuje niektóre wydarzenia, jakie - według niego - pozwolą Radzie Miejskiej wyrobić sobie właściwy pogląd na sprawę podziału sołectwa.
     Między innymi wskazuje na to, że wykonano wiele inwestycji na terenie Szydłowa na skutek tego, że kilka lat temu we wsi tej przeprowadzono dożynki. Nie skorzystało na tym jednak wcale Płaczkowo.
     Za kolejny czynnik uznał nieporozumienia pomiędzy tymi dwoma wsiami, do których dochodziło przy okazji podziału środków z funduszu sołeckiego.
     NIE CHCĄ SIĘ KĄPAĆ RAZEM?
     Kolejny wskazany punkt dotyczy podjętych działań w celu utworzenia kąpieliska. Jacek Kaszuba wyjaśnia, że od lat starał się o utworzenie wspólnego kąpieliska nad jeziorem, w połowie drogi między obu wsiami. Tymczasem, jak tłumaczy mieszkaniec Płaczkowa, sołtys Szydłowa wystąpiła do ANR o przekazanie działki w miejscu planowanego kąpieliska, a po uzyskaniu odpowiedzi odmownej wystąpiła o przekazanie innej działki na plażę w Szydłowie i tym razem ANR udzieliła odpowiedzi pozytywnej. - A może chodzi o to, żeby mieszkańcy Szydłowa nie spotkali się z parweniuszami z Płaczkowa? Nie widzę tu innej przyczyny takiego postawienia sprawy - zastanawia się w swoim piśmie inicjator podziału sołectwa Szydłowo.
     MAMY BYĆ POTULNYMI PAROBKAMI
     Jako kolejny czynnik, Jacek Kaszuba wskazał fakt, iż płaczkowska część rady sołeckiej była powiadamiana o zebraniach, gdy trzeba było rozstrzygnąć jakąś trudną sprawę, np. przy okazji konfliktu związanego z korzystaniem z wiejskiej świetlicy. Tę część rady - według autora pisma - pomijano jednak w innych działaniach sołeckich związanych z korzyściami dla mieszkańców. - Podsumowując stwierdzam, że wyżej opisane fakty dobitnie świadczą o tym, że Płaczkowo jest niezbędne Szydłowu, gdy trzeba wykonać jakieś zadanie, a także po to, by przejąć całość funduszu sołeckiego na potrzeby Szydłowa. My mamy być potulnymi parobkami od roboty, oni zaś będą zbierać laury i korzyści. W takiej realnie istniejącej rzeczywistości nie ma najmniejszego sensu utrzymywać dalej istniejące sołectwo - argumentuje w swoim piśmie Jacek Kaszuba.
     JEDNOZNACZNY WYNIK
     Z pismem mieszkańca Płaczkowa radni zapoznają się na sesji Rady Miejskiej, na której będą podejmować decyzję o podziale sołectwa Szydłowo i wyodrębnieniu sołectwa Płaczkowo.
     Swoją opinię na ten temat wyrazili już mieszkańcy tych dwóch miejscowości podczas konsultacji 12 maja. Na zebranie przybyło 42 mieszkańców sołectwa na 293 uprawnionych, w tym: 38 z Płaczkowa i 4 z Szydłowa. Podczas spotkania nie było żadnej dyskusji na temat podziału sołectwa. W głosowaniu jawnym za podziałem sołectwa i utworzeniem odrębnego sołectwa Płaczkowo głosowało 38 osób, czyli wszyscy mieszkańcy Płaczkowa, którzy przybyli na zebranie. Nikt nie był przeciw, a od głosu wstrzymało się 4 mieszkańców Szydłowa, w tym m.in. sołtys Barbara Pisuła.
     Po głosowaniu Jacek Kaszuba podziękował mieszkańcom Szydłowa za to, że powstrzymali się od głosowania przeciw podziałowi sołectwa.
     - Zaskoczona wynikiem głosowania nie jestem, choć spodziewałam się większej liczebności mieszkańców Płaczkowa na zebraniu - powiedziała po zakończeniu konsultacji sołtys Szydłowa Barbara Pisuła.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1005 (20/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości