Radny Graczyk, szkoda, samorząd, urlopy, pieniądze
Rządzący wezmą kasę za urlop
Burmistrz Ewaryst Matczak otrzyma 28.562,56 zł ekwiwalentu za 78 dni niewykorzystanego urlopu z lat 2011-2013. Wójt Zbysław Woźniakowski dostanie 19.742,74 zł ekwiwalentu za 46 dni niewykorzystanego urlopu z lat 2012-2013. Do wykorzystania mają jeszcze urlopy za 2014 rok. Jak przegrają wybory - za urlop otrzymają jeszcze dodatkową kasę. Burmistrz Leszek Duszyński i wójt Marcin Barczykowski nie mają żadnych zaległości urlopowych.
STRZELNO
O niewykorzystany urlop w tej kadencji przez burmistrza Strzelna Ewarysta Matczaka pytał podczas wrześniowej sesji Rady Miejskiej przewodniczący komisji finansów i budżetu Marian Mikołajczak.
- Niewykorzystanie urlopu w sytuacji, kiedy następuje zmiana włodarza, wiąże się z koniecznością wypłacenia dość dużego ekwiwalentu pieniężnego, sięgającego czasami nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych - mówił radny Mikołajczak.
Burmistrz nie uczestniczył w sesji, dlatego radny prosił o udzielenie tych informacji sekretarza Urzędu Miejskiego Jarosława Marka. Sekretarz nie potrafił z głowy odpowiedzieć, jak wygląda wykorzystanie urlopu przez burmistrza. - Ale na pewno jakieś zaległości są - zapewnił, że po sesji pójdzie do kadr i takie zestawienie przygotuje.
W ubiegłym tygodniu radny otrzymał odpowiedź, z której wynika, że burmistrz Ewaryst Matczak nie wykorzystał w całości należnego mu urlopu. Za minione trzy lata obecnej kadencji, czyli za rok 2011, 2012 i 2013 burmistrz ma 78 dni niewykorzystanego urlopu. Do tego dochodzi 14 dni urlopu niewykorzystanego w roku bieżącym.
Z wyliczeń księgowej strzeleńskiego ratusza wynika, że po upływie kadencji z budżetu gminy burmistrzowi Ewarystowi Matczakowi należy się 28.562,56 zł ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Do tej kwoty nie wlicza się urlopu niewykorzystanego w 2014 r. Jeżeli Ewaryst Matczak wygra wybory na fotel burmistrza, będzie mógł pójść na urlop za 2014 r., jeżeli przegra otrzyma dodatkowy ekwiwalent.
JEZIORA WIELKIE
W Jeziorach Wielkich, już podczas sesji Rady Gminy 29 sierpnia przewodniczący Jarosław Graczyk interesował się wykorzystaniem przez wójta Zbysława Woźniakowskiego przysługującego mu urlopu wypoczynkowego. Według niego branie ekwiwalentu i niewykorzystanie należnego urlopu wypoczynkowego to działanie na szkodę samorządu. Przypominał o tym, że gdy kończy się kadencja wójta, to ekwiwalent za urlop wypłaca się niezależnie, czy wygrywa on kolejne wybory, czy nie. Wójt Woźniakowski bronił się, że nawet jak poszedł w sierpniu na kilka dni urlopu, to i tak codziennie musiał przychodzić do pracy. Wójt zapewniał, że będzie urlop wykorzystywał. Radny Graczyk prosił, by jednak przygotować mu wyliczenie, ile zaległego urlopu ma wójt oraz ile ewentualnie otrzymałby ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Pisaliśmy o tym w 36/2014 numerze naszego tygodnika w artykule Wójt ma wykorzystać urlop, a nie brać ekwiwalent.
Miesiąc później, podczas sesji 29 września sekretarz gminy Grażyna Leśniewska poinformowała, że na 19 września wójt Woźniakowski ma 25 dni niewykorzystanego urlopu wypoczynkowego za rok 2012 i 26 dni za rok 2013. Ponadto wójt ma jeszcze 26 dni urlopu do wykorzystania z tego roku. Natomiast za 2011 rok wójt wykorzystał urlop w całości.
Radny Graczyk pytał, kto przyznaje, czy podpisuje urlop wójtowi. Radny Roman Skowron, który w poprzedniej kadencji był przewodniczącym Rady Gminy przyznał, że za czasów wójta Marka Maruszaka, było tak, że to przewodniczący podpisywał urlop wójtowi.
- Obecnie jest zmiana ustawy o pracownikach i samorządzie gminnym i wszystkie czynności z Kodeksu Pracy oprócz wynagrodzenia, bo wysokość wynagrodzenia podejmuje Rada Gminy uchwałą, a wszystkie czynności wynikające z Kodeksu Pracy wykonuje zastępca wójta, jeżeli jest powołany, a jeśli nie, to sekretarz Urzędu Gminy - dodała Grażyna Leśniewska.
Radny Graczyk chwalił radnego Skowrona, że jako ówczesny przewodniczący wymógł na wójcie Maruszaku wykorzystywanie urlopu. - Trzymał pan rękę na pulsie, a tutaj pani się nie wywiązała, jako sekretarz gminy, bo okazuje się, że przez 3 lata jest urlop niewykorzystany i cóż pani zrobiła, pani sekretarz, żeby tego naszego zmęczonego wójta wysłać na urlop? - pytał radny Graczyk.
Jej zdaniem, każdy sekretarz, nie tylko w gminie Jeziora Wielkie, jest podległym pracownikiem wójtowi, więc trudno, żeby podległy wójtowi pracownik podpisał kartę urlopową: - I powiedział „panie wójcie, bardzo proszę pójść na urlop”, ale pomimo tego udowodnię, że zrobiłam wiele, żeby pan wójt na urlop poszedł w miarę moich kompetencji i możliwości.
Radny Graczyk sugerował, że pomimo wszystko pani sekretarz nie zwróciła się o pomoc do radnych. Zdaniem pani sekretarz, nie miała ona nawet takiej możliwości, gdyż ustawa tego nie przewiduje, a wykorzystanie urlopu przez wójta nie znajduje się w kompetencjach Rady Gminy.
Okazało się, że Grażyna Leśniewska pilnowała wykorzystywania przez wójta urlopu wypoczynkowego. Pierwsze pismo datowane jest na 18 czerwca 2013 r. Sekretarz napisała w nim, że w związku z niewykorzystaniem przez wójta należnego urlopu za 2012 r., wskazuje na konieczność przestrzegania przepisów o urlopach wypoczynkowych i podjęcia działań w celu wykorzystania przysługującego wójtowi urlopu wypoczynkowego.
Drugie pismo wystawione zostało 31 marca 2014 r. W tym piśmie pani sekretarz ponownie wskazywała na konieczność przestrzegania przepisów i podjęcia działań w celu wykorzystania przez wójta urlopu, tym razem już za rok 2012 i 2013. To pismo oprócz wójta trafiło też do wiadomości referatu organizacyjnego i spraw obywatelskich, do teczki osobowej wójta. Kolejne, trzecie pismo pani sekretarz wystosowała do wójta 5 sierpnia, to pismo też trafiło do referatu organizacyjnego Urzędu. Wszystkie trzy pisma są podpisane przez panią sekretarz i potwierdzone podpisem przez wójta.
- Ja musiałam to zrobić, dlatego, że jeśli bym tego nie miała, to Inspekcja Pracy przyjeżdżając na kontrolę ma prawo sekretarza ukarać kwotą i to wcale niemałą. Wszyscy prawnicy zwracają uwagę na to, że jest przepis martwy, ponieważ pracownik, który jest podległy nie może dać kartek urlopowych i powiedzieć panie wójcie pan idzie na urlop - mówiła Grażyna Leśniewska.
Podkreślała jednak, że gdy wójta nie ma w pracy, robi się zamęt. Słowa te nie przekonały radnego Graczyka, który twierdził, że wielokrotnie wójt uczestniczy w różnych spotkaniach, czy to w Urzędzie Marszałkowskim, czy wojewódzkim, czy starostwie i nie ma go wtedy w gminie. Podkreślał, że są takie dni, że cały czas nie ma go w Urzędzie i nic złego się nie dzieje.
- Gmina się nie przewraca i się nie zawali. Więc jeśli poszedłby na urlop, to poszedłby na urlop. To tak, jak powiedział już radny Studziński, jest to premedytacja, czyli na zasadzie, że nie idzie na urlop, po to, żeby wziąć ekwiwalent - dodał radny Graczyk.
W związku z tym, że wójt nie uczestniczył w sesji, gdyż przebywał na urlopie, radny Jerzy Burzyński stwierdził, że temat niewykorzystanego urlopu przez wójta radni będą drążyć na najbliższej sesji Rady Gminy.
W momencie oddawania artykułu do druku 8 października wójt przebywał na urlopie. Z naszych informacji wynika, że jest chory, nie brał jednak zwolnienia lekarskiego, tylko skorzystał z urlopu. Ma podpisaną kartę urlopową na 5 dni i te dni odjęte zostają od urlopu należnego za 2012 rok.
Jak poinformowała nas sekretarz gminy Grażyna Leśniewska, na 8 października wójt ma 20 dni zaległego urlopu za 2012 r. i 26 dni za 2013 r. Jeżeli do końca kadencji nie skorzysta już z urlopu, to wysokość ekwiwalentu, jaki zostanie mu wypłacony za lata 2012 i 2013 wyniesie 19.742,74 zł. Urlop za 2014 r. będzie mógł wykorzystać, jak wygra wybory 16 listopada. Jak przegra, także za urlop niewykorzystany w tym roku otrzyma ekwiwalent.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1182 (41/2014)
Inne teksty o podobnej tematyce:
Wójt ma wykorzystać urlop, a nie brać ekwiwalent
Burmistrz powinien odpoczywać
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze