Reklama

Sabotaż z działką

Teren po lewej stronie to działka, o sprzedaż której toczył się spór na sesji Rady Miejskiej. Wygrała zachowawcza opcja radnych PSL i SLD. Działka nadal będzie wydzierżawiana za 488 złotych rocznie

           fot. Joanna Świetnicka

Mogilno, sabotaż, działka, burmistrz, polityka, grunt
     Sabotaż z działką
    - Im gorzej dla mnie, tym lepiej dla państwa. Taka wasza polityka prowadzi donikąd - przestrzegał radnych opozycyjnych burmistrz Duszyński. Radny Majcherkiewicz twierdził zaś, że burmistrz przeinwestował i chce wyprzedawać majątek gminny, bo musi spłacać długi.

     Burmistrz Leszek Duszyński zwrócił się do radnych, by wyrazili zgodę na sprzedaż gminnego terenu przy ul. Kościuszki w Mogilnie. Jest to działka rolna, ma 2,05 ha powierzchni. Jest obecnie dzierżawiona przez Wojciecha Węckiego.
     Już raz 13 października 2010 r. działka ta została decyzją radnych przeznaczona na sprzedaż. Wtedy rzeczoznawca wycenił ten teren na około 200.000 zł. Burmistrz w przetargu nieograniczonym zaproponował za nią kwotę 6 razy większą, czyli około 1,2 mln zł. Nikogo chętnego na kupno jej wtedy nie było, choć wcześniej wyrażał zainteresowane nabyciem tego terenu właściciel mogileńskiej firmy Darchem. Wiązało się to z przeprowadzką siedziby firmy z ul. 900-lecia na praktycznie sąsiednią działkę przy ul. Wybudowanie po zlikwidowanym zakładzie (kiedyś był tam Dzianotex).
     Już dwa lata temu przeznaczenie tego terenu na sprzedaż budziło emocje radnych. Był to gorący okres przed wyborami samorządowymi. - Wtedy zarzucano mi, że chcę za bezcen sprzedawać nieruchomość, majątek gminny - mówił na sesji Rady Miejskiej 21 listopada burmistrz. Powoływał się na artykuły w atakującej go gazecie, związanej z jego przeciwnikiem w wyborach na fotel burmistrza - starostą Tomaszem Barczakiem. Zapomniał jej nazwy i prosił radnego Przemysława Majcherkiewicza o wsparcie. - Pan Przemek by mi pomógł, to była gazeta czy nie? „Głos Mogilna”, „Głos z Mogilna”, „Głos o Mogilnie”, „Głos znad Mogilna”, „Głos spod Mogilna” - burmistrz sarkastycznie odnosił się do ciągłego wtedy zmieniania tytułu, by uniknąć konieczności rejestracji pisma. - A czemu ja? - obruszył się radny.
     Przyjęcia uchwały i ogłoszenia przetargu radni jednak wtedy nie zablokowali.
     ATRAKCYJNY GRUNT DLA PRZEMYSŁU
     Teraz, zwłaszcza wśród radnych PSL-u, znowu przeważały opinie negatywne i wypowiadane były publicznie deklaracje głosowania przeciwko pomysłowi burmistrza Duszyńskiego.
     Radny Paweł Molenda z PSL-u był zdania na sesji 21 listopada, iż pozbywanie się tego gruntu w chwili obecnej jest nieuzasadnione. - Jest to grunt dla zasobów gminnych bardzo atrakcyjny. Na pewno nie sprzedając go teraz, on nie traci na wartości. Wręcz odwrotnie, będzie zyskiwał. Ten grunt może być przeznaczony na wiele innych rzeczy, na zamiany, na podmiany - tłumaczył. Mówił, że można by na przykład załatwić nieuregulowaną sprawę Jordanka i zamienić ten teren w parku na fragment działki przy ul. Kościuszki.
     Burmistrz uważał inaczej. Gmina, aby realizować inwestycje, musi posiadać dochody. Jednym z tych dochodów jest m.in. sprzedaż gminnych nieruchomości. Z tej konkretnej działki przy ul. Kościuszki, gmina ma roczne wpływy z dzierżawy do budżetu rzędu kilkuset złotych. Teraz ten teren może zostać sprzedany drogo i jest szansa na powstanie tam jakiegoś zakładu pracy.
     - To jest atrakcyjne miejsce na wylocie w stronę Poznania, w stronę Europy - przekonywał burmistrz. Jednocześnie wątpił, czy warto ten gminny teren dzielić na działki budowlane (taki pomysł także zgłaszała opozycja), zwłaszcza, że jego atrakcyjność dla budownictwa jednorodzinnego zmniejszyła się, gdy swą siedzibę obok znalazł zakład przemysłowy Darchem: - To jest teraz teren bardziej przeznaczony pod usługi, przemysł.
     SABOTAŻ POLITYCZNY
     Już po dyskusji na poniedziałkowych komisjach, 19 listopada burmistrz miał jasno sprecyzowane zdanie na temat zachowania opozycji z PSL i SLD. Ewentualne głosowanie przeciwko tej uchwale nazwał sabotażem politycznym. Zwracał uwagę na to, że zaczyna wśród radnych tych opcji wygrywać pogląd, że: - Im gorzej dla mnie, bo wtedy będę musiał być może korygować budżet, tym lepiej dla osób, które są mi nieżyczliwe. Ale nie dostrzegacie wtedy państwo, że działacie na szkodę mieszkańców.
Zarzucił radnym PSL-u, że najpierw nie pozwolili zrewaloryzować stawek podatkowych o stopień inflacji. Głosowali przeciwko jakimkolwiek podwyżkom podatku od nieruchomości. Podatki wzrosły o 2% głosami PO i SLD, ale tak naprawdę nawet nie zostały zrewaloryzowane.
     - I teraz też mi nie pozwalacie sprzedać działki. To będzie działanie na szkodę mieszkańców naszej gminy i trzeba będzie korygować inwestycje - burmistrz wskazywał radnym PSL-u, jakie mogą być ujemne konsekwencje ich zachowania. Apelował do radnych o zdrowy rozsądek, o poparcie uchwały i o wyzbycie się jakichś uprzedzeń, że: -      Im gorzej dla mnie, tym lepiej dla państwa. Taka wasza polityka prowadzi donikąd.
     NIGDY TANIO
     Zaznaczał ponadto, że on jako burmistrz nigdy tanio nie sprzedaje żadnego majątku gminnego. Przypomniał sytuację, gdy przy ul. Przemysłowej firma Cordes kupowała od gminy nieruchomość. Wyceniona była na około 200.000 zł, a burmistrz sprzedał ją za kwotę dwukrotnie większą. Przypomniał także radnemu Molendzie, jak angażował się w tamtą sprawę, by Cordes mógł tylko kupić tą działkę i w efekcie głosował za sprzedażą. Teraz zaś jest przeciwny.
     Paweł Molenda bronił się, że jak tylko burmistrz wskaże inwestora, który interesuje się działką przy ul. Kościuszki, to cała sala podniesie rękę za sprzedażą.
     INTENCJE MAJCHERKIEWICZA
     Przemysław Majcherkiewicz poczuł się słowami burmistrza o konieczności możliwego korygowania inwestycji lekko zaszantażowany i uznał, że mówienie o polityce, to jakaś przesada.
     Zdradził jednak kolejnymi wypowiedziami prawdziwe swe intencje.
     Odwołał się do przyszłorocznego projektu budżetu, gdzie burmistrz założył wpływy ze sprzedaży majątku komunalnego na poziomie 4 mln zł. - Czyli wyzbywamy się już powoli majątku. Co nam zostanie w 2014 r., 2015 r., 2016 r. i 2017 r. do sprzedaży. Chyba nie będzie nic - pytał i sam sobie odpowiadał.
     Przekazywał burmistrzowi Duszyńskiemu rady: - Trzeba tak konstruować budżet, tak przewidywać inwestycje, aby one nie obciążały tego budżetu kosztami utrzymania. Zarzucił, że w przyszłym roku około 6 mln zł pójdzie na sport i kulturę, licząc tu także OSRiR. Straszył, że jak na kulturę w tym roku wydano 1,2 mln zł, to w przyszłym roku pójdzie 1,5 mln zł. - To państwu gwarantuję - mówił.
     - Trzeba się przyjrzeć pewnym kosztom i ciąć to co jest możliwe, a nie stawiać nas w sytuacji, że jak państwo nie uchwalicie to ja nie zrealizuję budżetu - radził radny Majcherkiewicz.
     Pouczał burmistrza, że powinien mierzyć siły na zamiary. - To nie jest tak, że będziemy się ciągle pozbywać majątku. To jest po raz pierwszy w historii od kiedy ja pamiętam, żeby aż 4 mln zł w dochodach było ze sprzedaży majątku - mówił.
     Nie uznał także tłumaczenia burmistrza, że niezwaloryzowanie podatku od nieruchomości kosztowało budżet aż tyle, że teraz trzeba sprzedawać majątek. Okazało się, że jest to kwota 170.000 zł, tyle gmina straciła na niższych podatkach od nieruchomości. Radny zwracał uwagę, że nie jest to chyba problemem, w sytuacji, gdy ostatnio gmina dołożyła do budżetu MDK kwotę 200.000 zł.
     MAJĄTEK GMINIE ZBĘDNY
     Według burmistrza propozycja sprzedaży działki nie ma nic wspólnego z wyprzedażą majątku: - To nie wyzbywanie się majątku, bo ten majątek nie jest nam potrzebny do niczego. Jego zdaniem ktoś to kupi, wybuduje zakład pracy i poza wpływem ze sprzedaży, będą jeszcze bieżące dochody z tytułu podatku od nieruchomości.
     - Gmina nie powinna mieć nieruchomości, które są jej zbędne i niepotrzebne, które nie przynoszą żadnych korzyści - burmistrz tłumaczył radnemu Majcherkiewiczowi.
- Nie wiem, dlaczego jest taki opór państwa. Ja podejrzewam, że opór polega na tym, aby - jak mówi pan Majcherkiewicz - jak najgorzej i jak najtrudniej było w roku przyszłym, aby trudno było realizować inwestycje - mówił burmistrz.
     KSIĄDZ CHCIAŁ, TO POSZŁO
     Szef Klubu Radnych PO Grzegorz Stochliński zapowiedział głosowanie radnych PO za uchwałą. Tłumaczył radnym PSL i SLD, iż żeby móc poszukać inwestora to burmsitrz musi ogłosić przetarg nieograniczony. Żeby ogłosić przetarg, to musi mieć zgodę rady na to. - Nie ma innej możliwości szukania potencjalnego inwestora - mówił.
Radny przypomniał, jak w przeszłości sprzedawało się ziemię dla kościoła w gminie Mogilno.
     - Ja pamiętam, jak w poprzedniej radzie radni mogileńskiej prawicy, których nie ma już w radzie, jak Paweł Molenda lobbowali za sprzedażą działki za złotówkę pod kościół, pod plebanię. Nie wahali się nawet podnieść ręki za sprzedażą drogi ks. Walterbachowi. I wtedy jakoś nie dbali o to, że są to atrakcyjne działki na terenie Mogilna. Przecież tam mógł powstać parking, tam mogły być działki budowlane koło kaplicy. Nikogo to wtedy nie obchodziło. Ważne, że ksiądz chciał. Ja dbając o Mogilno, o mieszkańców, bo jestem samorządowcem nie politykiem, musiałem wówczas wystąpić z klubu, stałem się radnym niezależnym, ale dzisiaj tego kroku nie żałuję. Nie można jedną miarą mierzyć terenów, które mają iść pod rozwój gospodarczy potencjalnego inwestora, potencjalne miejsca pracy - to wtedy się taką uchwałę blokuje. Ale ksiądz Walterbach chciał, ręka do góry, lobbowanie, spotykanie się. Ja panu przypomnę, co obiecał ksiądz Walterbach. On dawał słowo nam na komisjach, że tam powstanie parking, odda część ziemi. Gdzie jest to słowo jego, jak pan dzisiaj się czuje - pytał radny Stochliński.
     Radny Molenda ripostował, że Grzegorz Stochliński nie wie o czym mówi.
     - Działka nie została przekazana ks Walterbachowi, tylko parafii, a parafia to są mieszkańcy. I wszystkie parafie otrzymywały taką pomoc samorządu. Uważałem, że ta parafia tak samo powinna otrzymać. To nie było tylko moje widzimisię, tak zagłosowała większość. Tak chciała demokracja, a pan tą demokrację podważa - mówił radny Molenda.
     PO TO, BY UTRUDNIĆ
     Burmistrz Duszyński mówił, iż nie przypomina sobie przez ostatnie kilkanaście lat takiej sytuacji, aby w  taki sposób był prowadzony sabotaż polityczny. - Robicie wszystko, aby utrudnić nam realizację budżetu na przyszły rok, aby pokazać mieszkańcom, że jest źle i o to tylko chodzi - zwracał się do radnych PSL i SLD. Wskazywał, że tak naprawdę uchwała o sprzedaży gruntu jest neutralna dla kieszeni mieszkańców, a dla wielu może być w przyszłości miejscem pracy, gdy znajdzie się inwestor.
Radny Majcherkiewicz nie odpuszczał i przekonywał wszystkich na sesji, że pieniądze uzyskane ze sprzedaży tego terenu wcale nie poszłyby na inwestycje.
     - To jest na spłatę zadłużenia gminy, bo tak to trzeba patrzeć. Pan przeinwestował i to, że taka sytuacja jest jak dzisiaj było wiadomo już 5 lat temu. To nie jest jakaś nowość, to się nie stało z dnia na dzień. Za chwilę ktoś powie, że to wina Grecji, Hiszpanii, Portugalii. Nie, o tym było wiadomo. Aż tak dochody nie spadły, żeby brakowało 4 mln zł. Pan może to mówić laikom, ale nie mi - Zwracał się do burmistrza Duszyńskiego. Przestrzegł, że taka sytuacja będzie teraz występowała w gminie Mogilno co roku, zawsze będzie brakowało 4-5 mln zł.
     CAŁY MAJĄTEK SPRZEDAĆ
     Nie wytrzymał ponownie radny Stochliński: - Popatrzcie państwo do czego może prowadzić polityczne zacietrzewienie przeciwników inwestycji, przeciwników sprzedaży gruntów. Ja panu coś powiem panie Majcherkiewicz, gdyby to ode mnie zależało, to cały majątek jaki ma gmina, wszystkie takie działki doradzał bym panu burmistrzowi sprzedać. Po co ten teren gminie.
     Przed głosowaniem burmistrz Duszyński przypomniał jeszcze, że gmina pozyskała ogromne fundusze unijne, jak zresztą wiele innych samorządów: - Wyobraźcie sobie państwo, że w tym momencie nie sięgalibyśmy po te środki unijne. Jakie byłyby argumenty i zarzuty w stosunku do mojej oosby. Nie mamy komisarza, nie przekroczyliśmy żadnych wskaźników. Projekt budżetu jest nadal proinwestycyjny, w przeciwieństwie do innych.
     - I ludzie są zadowoleni z tego. Ludzie mają poczucie wartości panie Majcherkiewicz, że tyle inwestycji zrobiono w mieście, w każdym sołectwie. I wykorzystaliśmy ten moment, a to, że teraz jest czas jak w innych gminach na spłatę zaciągniętych kredytów, ja nie widzę w tym nic złego - zakończył.
     W głosowaniu 11 radnych PSL i SLD było przeciwnych sprzedawaniu działki, cały klub PO w liczbie 10 radnych był za. Uchwała przepadła.
     Roczna dzierżawa działki rolnej to kwota 488 zł do budżetu gminy. Burmistrz planował ją sprzedać za ponad 500.000 zł. By taki dochód osiągnąć z dotychczasowej dzierżawy trzeba by czekać na to 100 lat.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1085 (48/2012)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości