Burmistrz Duszyński nie zasięgnął opinii Rady Powiatu Mogilno
Sąd przywrócił dyrektorskie pensje
Od 1 lutego Tadeusz Szymański ponownie będzie odbierał pensję w wysokości 4.452,12 zł brutto, a Mirosław Leszczyński będzie dostawał miesięcznie 4.026 zł brutto.
W ubiegłym tygodniu, 21 stycznia przed Sądem Pracy w Inowrocławiu odczytany został wyrok w sprawie założonej przez Tadeusza Szymańskiego i Mirosława Leszczyńskiego, urzędników mogileńskiego ratusza i jednocześnie radnych powiatowych. Pełnomocnik obu urzędników zrezygnował z przesłuchania świadków, o co na poprzedniej rozprawie wnioskowali sami zainteresowani. Spór toczył się o to, czy zmiana warunków zatrudnienia była dopuszczalna pod względem prawnym. Urzędnicy kwestionowali legalność wszystkich zmian, jakie dotyczyły ich w ratuszu, począwszy od zmiany stanowiska pracy w 2008 r. ze stanowisk naczelników wydziału na stanowiska inspektorów, do obniżki wynagrodzenia.
Ostatecznie adwokat powodów wycofał się ze wszystkich zgłoszonych zarzutów poza jednym, że zmiana warunków wynagradzania dokonana na mocy oświadczenia z 24 lipca 2009 r. była dokonana z naruszeniem przepisów prawa. To znaczy nie była konsultowana z Radą Powiatu w formie zapytania w trybie art. 22 ustawy o samorządzie powiatowym.
WRACAJĄ WYSOKIE PENSJE
Sąd uznał, że zmiana warunków wynagradzania polegająca na obniżeniu wynagrodzenia , dokonana w lipcu 2009 r., bez zasięgania opinii Rady Powiatu w Mogilnie została dokonana z naruszenim prawa, ponieważ takiej konsultacji wymagała.
Ponownie, inspektor zatrudniony w USC Tadeusz Szymański zarabiać będzie miesięcznie 4.452,12 zł brutto. Natomiast inspektor Mirosław Leszczyński ponownie otrzymywać będzie miesięcznie 4.026 zł brutto. Przypomnijmy, że burmistrz Leszek Duszyński przy opracowywaniu nowego regulaminu wynagradzania podjął decyzję, aby uposażenie inspektora Leszczyńskiego i inspektora Szymańskiego dostosować do poziomu wynagrodzeń, jakie na tych samych stanowiskach otrzymują inni pracownicy, którzy nie są radnymi. I tak Tadeusz Szymański i Mirosław Leszczyński mieli przez ostatnie 6 miesięcy, od 1 sierpnia 2009 r. taką samą pensję - po 2.760 zł brutto. Tadeusz Szymański stracił wtedy 1.692,12 zł, a Mirosław Leszczyński - 1.266 zł brutto.
Teraz pensja za ostatnie 6 miesięcy musi zostać im wyrównana. Inspektor Szymański otrzyma 10.152,72 zł brutto wyrównania, a Mirosław Leszczyński - 7.596 zł brutto wyrównania.
Skąd takie wysokie pensje u obu radnych? Otóż wiosną 2008 r. w wyniku reorganizacji ratusza, Tadeusz Szymański stracił fotel naczelnika wydziału oświaty. Natomiast Mirosław Leszczyński przestał być naczelnikiem wydziału gospodarki komunalnej i rolnictwa. Szymański trafił do USC, a Leszczyński do wydziału finansowego. Fotele dyrektorskie stracili, ale nie stracili pensji, gdyż chroni ich immunitet radnego powiatowego. Mirosław Leszczynski przyniósł ponadto zaświadczenie o niepełnosprawności, obowiązujące do 31 maja tego roku. Uprawnia ono urzędnika do dodatkowych 10 dni urlopu. Ma również 7-godzinny dzień pracy i tym samym 35-godzinny tydzień pracy.
Od tej pory zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Do USC zaczęli schodzić się koledzy Tadeusza Szymańskiego z Gniazda Os na nasiadówki i polityczne pogaduszki. Doszło do tego, że interweniować u burmistrza kilkakrotnie musiała kierownik USC Agrypina Piniarska. Burmistrz Duszyński podjął ostatecznie decyzję, że Tadeusz Szymański przyporządkowany do USC został przeniesiony za biurko do dowodów osobistych. Schadzki w USC uspokoiły się.
Podobnie wygląda sytuacja z Mirosławem Leszczyńskim. Kiedykolwiek reporter do niego nie zadzwonił do wydziału finansowego, zawsze był nieobecny. W telefonie tylko słychać: - Gdzieś chodzi po urzędzie. Niech pan dalej próbuje. Wczoraj także próbowaliśmy - bezskutecznie. Gdy wchodzi się do ratusza, to zawsze można go spotkać na korytarzu. Zawsze idzie do ubikacji na I piętrze. Przy tym gwiżdże, śpiewa, śmieje się, coś nuci pod nosem i cmoka. Spytaliśmy wiceburmistrza Ciesielskiego, czy zwrócił uwagę na nietypowe zachowanie swego urzędnika. Powiedział, że zauważył je, ale nie wie, czym jest spowodowane.
Spytaliśmy burmistrza, dlaczego nie zapytał Rady Powiatu o zgodę przy obcinaniu radnym pensji. Burmistrz wyjaśnił, że radni powiatowi i tak by jego wniosek odrzucili. - W tej sprawie chodziło tylko i wyłącznie o zwykłą sprawiedliwość - mówi burmistrz Duszyński. Zwraca on uwagę, że ci dwaj radni - pomimo iż nie zajmowali już od ponad roku kierowniczych funkcji - nadal pobierali wysokie wynagrodzenia. - Taka sytuacja była niezrozumiała dla większości pracowników, zwłaszcza tych, którzy wykonywali swoje obowiązki na tych samych, bądź podobnych stanowiskach. O wysokości wynagrodzenia powinno decydować zaangażowanie, sumienne wykonywanie swoich obowiązków, a nie to, że ktoś jest radnym, snuje się po korytarzu i godzinami przebywa w starostwie - dodaje burmistrz Duszyński.
Dlatego też przy opracowywaniu nowego regulaminu wynagradzania burmistrz podjął decyzję, aby uposażenie inspektorów Leszczyńskiego i Szymańskiego dostosować do poziomu wynagrodzeń, jakie na tych samych stanowiskach otrzymują inni pracownicy, którzy nie są radnymi. Po tej obniżce, wynagrodzenia radnych, porównując je z innymi wynagrodzeniami na podobnych stanowiskach w urzędzie, nadal były wysokie. - Nie będę komentował wyroku sądu i raczej nie będę się odwoływał do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Z prostej przyczyny - nie mam na to czasu. Jest szereg ważnych spraw do rozwiązania w naszej gminie. 2010 rok, tak jak poprzedni, nadal będzie stał pod znakiem wielu inwestycji w mieście i na wsi. I to jest teraz najważniejsze - mówi Duszyński. Burmistrz uważa, że ci dwaj radni nie doceniają faktu, że otrzymują pełne wynagrodzenie za pracę nawet wówczas, gdy ich w pracy nie ma, gdyż w tym czasie przebywają na posiedzeniach komisji i rady powiatu.
Poza wyrównaniem pensji za okres 6 miesięcy, ratusz musi wypłacić pracownikom także zaległe odsetki. W stosunku do pobieranych przez radnych-urzędników pensji, są one niewielkie. Mirosław Leszczyński otrzyma kwotę 215 zł i 8 gr odsetek, a Tadeusz Szymański - 287 zł i 47 gr odsetek. Sąd dodatkowo zasądził na rzecz każdego z urzędników koszty zastępstwa procesowego po 60 zł oraz zwrot wniesionej przez Tadeusza Szymańskiego opłaty sądowej w wysokości 2.672 zł.
NIE WRÓCĄ
Jednocześnie sąd w wydanym wyroku nie przywrócił Tadeusza Szymańskiego i Mirosława Leszczyńskiego do pracy na poprzednich stanowiskach naczelników wydziału i w tym zakresie postępowanie umorzył.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 937 (4/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze