Jeziora Wielkie, gmina, Sanikont, odpady, dochodzenie, zawyżanie
Sąd wznowił śmieciowe dochodzenie
Gmina podejrzewa Sanikont o zawyżanie ilości odbieranych odpadów. Prokuratura w Mogilnie odmówiła wszczęcia dochodzenia. Po zażaleniu gminy Sąd Rejonowy w Mogilnie skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. W ocenie sądu decyzja o odmowie wszczęcia dochodzenia jest nieprawidłowa, a przede wszystkim zdecydowanie przedwczesna, albowiem prowadzący postępowanie nie wyjaśnił okoliczności sprawy, nie ustalił stanu faktycznego i nie przeprowadził czynności procesowych w sposób, który wynika z przepisów kpk. - czytamy w decyzji.
WĄTPLIWOŚCI URZĘDNIKÓW
Podczas sierpniowych komisji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich kierownik referatu rolnictwa, ochrony środowiska, gospodarki przestrzennej i komunalnej Mirosław Ossowski zwracał radnym uwagę na drastyczny wzrost ilości odpadów zmieszanych na początku 2016 r. W marcu i kwietniu w stosunku do stycznia i lutego ilość odpadów wzrosła o blisko 90%. Firma Sanikont, która zajmuje się wywozem odpadów w gminie Jeziora Wielkie, tłumaczyła się, że wzrost był spowodowany w marcu okresem wielkanocnym. Po jeszcze większej ilości odpadów w kwietniu gmina zgodnie z umową wystąpiła do firmy o przesłanie raportów GPS ze śmieciarek za ten okres. Sanikont jednak od wytłumaczenia tej sytuacji się uchylał. Pierwsza odpowiedź brzmiała, że gmina nie ma prawa do wglądu w takie dane. Drugie pismo do Sanikontu sporządził mecenas. Po tym piśmie Sanikont przesłał raporty do gminy. Nie wszystko jednak wtedy było w porządku, co zauważył Mirosław Ossowski, a o czym mówił w sierpniu radnym.
Do Urzędu wpłynęły również raporty z RIPOK z Inowrocławia, gdzie są odstawiane śmieci. Po porównaniu obu raportów Mirosław Ossowski również zauważył nieprawidłowości. - Z raportu RIPOK wynikało, że śmieci z gminy Jeziora Wielkie trafiały do RIPOK o 1300, natomiast z raportu z GPS, że o 1620 - zwracał uwagę radnym kierownik Ossowski.
Dalej Mirosław Ossowski poprowadził własne śledztwo. Spotkał się m.in. z prezesem MPGK Arturem Lorczakiem, by porozmawiać o działaniu GPS. Podejrzewał, że Sanikont odbiera jednocześnie śmieci z kilku gmin i wrzuca je do jednej śmieciarki. Poproszono więc Sanikont o udostępnienie dostępu do systemu GPS online, by wywozy śledzić na bieżąco. Sanikont miał gminie odmówić dostępu. W zamian jednak zaproponował wydrukowanie map z wszystkich tras, za które Sanikont miał sobie policzyć 200 zł netto. Tego wydatku gmina nie chciała ponosić. Nie było również wiadomo, z jakiej firmy Sanikont ma wykupiony pakiet GPS. Dalej pomocną dłoń do Mirosława Ossowskiego wyciągnął przedstawiciel firmy Navisoft zajmującej się właśnie GPS. Urzędnik przesłał mu raporty, które otrzymał od Sanikontu. Przedstawiciel Navisoftu po przejrzeniu raportów odpisał: Przesłane raporty są bardzo mało czytelne. Teoretycznie wszystko tam widać, ale przeanalizowanie tego jest bardzo ciężkie (...) Według mnie powinien pan poprosić o dostęp do programu, mapy i możliwości ręcznego wnikania w dane i sprawdzania, gdzie to jest na mapie.
Tego również Sanikont nie udostępnił urzędnikowi, zasłaniając się ochroną danych osobowych. Mirosław Ossowski poprosił więc, by pracownik Sanikontu przyjechał do Urzędu z laptopem, a Mirosław Ossowski przy nim będzie sobie wszystko sprawdzał. Tutaj też natrafił na opór - odpowiedź Sanikontu była odmowna.
POLICJA I PROKURATURA ODMAWIA
12 lipca gmina wystąpiła do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie i zgłosiła podejrzenie popełnienia przestępstwa oszustwa. To jednak również nic nie dało. 17 sierpnia gmina otrzymała pismo o odmowie wszczęcia dochodzenia. Sanikont tłumaczył prokuraturze, że nie może udostępnić dostępu do GPS online ze względu na ochronę danych osobowych. Jeżeli chodzi natomiast o nieścisłości i błędy w raportach Sanikont miał się tłumaczyć m.in., że rozbieżności wynikają z tego, że jeżeli na danym obszarze jest np. gęste zalesienie to może dochodzić do zaniku sygnału GPS i to też powoduje rozbieżności. Urządzenia GPS mają też być wrażliwe na warunki pogodowe.
Gmina po odmowie wszczęcia dochodzenia wystosowała do Sanikontu pismo, w którym poinformowano firmę, że ta od 1 września powinna dawać Urzędowi znać o przyjeździe na wywozy śmieci. Urzędnik miał prace Sanikontu kontrolować.
Problemy z Sanikontem zgłaszali też radni m.in. przewodniczący Dariusz Ciesielczyk oraz wiceprzewodnicząca Elżbieta Kozłowska. Sama gmina dysponuje również notatkami służbowymi odnośnie Sanikontu. Jedną z nich sporządził wójt Zbysław Woźniakowski, który był świadkiem przed swoim domem wrzucania worka z posegregowanymi przez niego odpadami do śmieci zmieszanych. Inną sporządził Piotr Szydłowski - pracownik GOKiR Jeziora Wielkie, który był świadkiem, jak w Przyjezierzu pracownicy Sanikontu zabierali śmieci z terenu gmin Strzelno i Jeziora Wielkie, ładując je do jednej śmieciarki.
ZAŻALENIE
22 sierpnia do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie wpłynęło zażalenie gminy Jeziora Wielkie na decyzję o odmowie wszczęcia dochodzenia w tej sprawie. Sąd stwierdził, że zażalenie gminy było zasadne.
6 września Sąd Rejonowy w Mogilnie II Wydział Karny postanowił uwzględnić zażalenie pokrzywdzonej gminy Jeziora Wielkie i uchylić postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia zatwierdzone przez Prokuraturę Rejonową w Mogilnie 16 sierpnia dotyczące wystawiania zawyżonych faktur za usługi świadczone przez Sanikont.
W ramach postępowania sprawdzającego przesłuchano Mirosława Ossowskiego, który szczegółowo wskazał okoliczności uzasadniające zgłoszenie zawiadomienia o przestępstwie, a oprócz tego dołączył do akt dokumentację potwierdzającą złożenie zawiadomienia oraz wskazał na czynności wykonane przez gminę, która próbowała zweryfikować poprawność wykonania umowy z Sanikontem. Wskazał też czynności, których gmina wykonać nie mogła, a o których piszemy wyżej.
NIEPRAWIDŁOWA DECYZJA
W decyzji sądu czytamy m.in.: W ocenie sądu decyzja o odmowie wszczęcia dochodzenia jest nieprawidłowa, a przede wszystkim zdecydowanie przedwczesna, albowiem prowadzący postępowanie nie wyjaśnił okoliczności sprawy, nie ustalił stanu faktycznego i nie przeprowadził czynności procesowych w sposób, który wynika z przepisów kpk.
Jak tłumaczył w swojej decyzji sąd, przeprowadzone postępowanie sprawdzające zawiera braki, które uniemożliwiają prawidłowe ustalenie stanu faktycznego i podjęcie decyzji merytorycznej. Ponadto w toku postępowania sprawdzającego organ postępowania nie mógł dokonać prawidłowych ustaleń z uwagi na ograniczenia procesowe tego trybu postępowania.
Zgodnie z art. 330 § 1 kpk sąd zobowiązany jest do szczegółowego wskazania powodów uchylenia postanowienia i okoliczności, które należy wyjaśnić i czynności, które należy wykonać w dalszym toku postępowania.
Po pierwsze sąd zauważył, że nieprawidłowe jest opieranie się organu prowadzącego postępowanie na pisemnym stanowisku zaprezentowanym przez pełnomocnika szefa Sanikontu Radosława Kostucha, a to stanowisko nie zostało w żaden sposób przez prowadzącego postępowanie zweryfikowane.
Ponadto - jak zauważył sąd - pokrzywdzony, czyli gmina Jeziora Wielkie, wprost wskazał, że samodzielnie nie mógł uzyskać szeregu danych, w tym danych dotyczących systemu GPS, z uwagi na odmowę udostępnienia danych przez firmę Sanikont, a jak pisał sąd: analiza tych danych może okazać się kluczowa w ustaleniu stanu faktycznego. Taką możliwość mają organy prowadzące postępowanie przygotowawcze.
WSKAZÓWKI SĄDU
Według sądu w toku postępowania przygotowawczego należy ustalić zakres obowiązków stron umowy, uzyskać dokumentację w zakresie wykonywanej usługi przez firmę Radosława Kostucha, w szczególności ustalić harmonogram świadczenia usługi na rzecz gminy Jeziora Wielkie, ustalić pojazdy, którymi świadczone były usługi wywozu nieczystości, osoby, które to wykonywały, uzyskać dostęp do danych GPS w czasie rzeczywistym, aby móc określić lokalizację samochodów, które powinny świadczyć usługi na rzecz gminy i dokonać analizy tych danych pod kątem rzeczywistego świadczenia usługi. Dodatkowo według sądu, konieczne wydaje się uzyskanie danych z PGKIM sp. z o.o. w Inowrocławiu odnośnie ilości przywożonych nieczystości z obszaru gminy Jeziora Wielkie i dat ich przywozu w konfrontacji z danymi uzyskanymi od firmy Radosława Kostucha.
Dopiero tak zgromadzony materiał dowodowy pozwoli na dokonanie prawidłowych ustaleń w zakresie stanu faktycznego i podjęcie dalszych decyzji procesowych w tym ewentualnie w zakresie oszacowania szkody - pisze w swojej decyzji sąd
Sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia i czynności prowadzone są przez policjantów z Posterunku Policji w Jeziorach Wielkich.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1288 (42/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze