Posesję Aurelii Bandoch od lokalu „Bajka” dzielą tuje oraz drewniany płot
fot. Paweł Lachowicz
Strzelno, Bajka, mieszkańcy, muzyka, krzyki, Zofia Smółka, burmistrz Ewaryst Matczak, protest
Sąsiedzi protestują przeciwko rozbudowie Bajki
Burmistrz Ewaryst Matczak mówi, że warunki zabudowy musi Zofii Smółce wydać, choć mieszkańcy sąsiadujących działek nie zgadzają się na dalszą rozbudowę działalności imprezowo-gastronomicznej, wciśniętej między ich posesje, która już w tej chwili spędza im sen z powiek. Mieszkańcy żalą się, że burmistrz nie chce im pomóc, zaś burmistrz zachęca ich do zablokowania wydania pozwolenia na budowę przez Starostwo Powiatowe w Mogilnie. Zofia Smółka jest rozżalona na sąsiadów: - Czego się czepiają i co to kogo obchodzi? To jest typowa złośliwość.
To jest widok z posesji Aurelii Bandoch na działkę Zofii Smółki. W tym miejscu za płotem ma powstać nowa sala. Z lewej strony widoczna posesja Wiesławy Smykowskiej.
fot. Paweł Lachowicz
Aurelia Bandoch sąsiaduje bezpośrednio z lokalem. Uważa, że przebywające na balkonie osoby obserwują, co się dzieje na jej posesji.
fot. Paweł Lachowicz
Przygotowany plan rozmieszczenia sali usługowej na działkach należących do Zofii Smółki
fot. Paweł Lachowicz
CHCE ROZBUDOWAĆ LOKAL
W Strzelnie, przy ul. Topolowej od 2 lat działa lokal małej gastronomii Bajka, prowadzony przez Zofię Smółkę. Jest to niewielki obiekt, który zaadoptowany został po domu mieszkalnym. Odbywają się tam imprezy rodzinne, przyjęcia weselne, komunie, osiemnastki, bankiety firmowe czy rodzinne rocznice. Zofia Smółka, oprócz działki na ul. Topolowej, jest również właścicielem przyległej do posesji działki od strony ul. Jesionowej.
7 listopada 2014 r. Zofia Smółka złożyła w Urzędzie Miejskim w Strzelnie wniosek o ustalenie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu dla inwestycji polegającej na rozbudowie budynku gospodarczo-garażowego o salę usługową, która miałaby powstać na jej działkach.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami burmistrz Ewaryst Matczak wysłał zawiadomienia o wszczęciu postępowania. Oprócz Zofii Smółki zawiadomienie otrzymali też sąsiedzi, którzy bezpośrednio graniczą z planowaną inwestycją, gdyż działka, na której miałaby być prowadzona budowa lokalu usługowego wciśnięta jest między działki sąsiadów. Zawiadomienie trafiło też do uzgodnienia do Starostwa Powiatowego w Mogilnie, Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Bydgoszczy oraz Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku. Zarówno konserwator zabytków Iwona Brzozowska, jak i dyrektor ZMiUW Franciszek Złotnikiewicz wydali pozytywną opinię o planowanej inwestycji.
SPRZECIW SĄSIADÓW
Natomiast sąsiedzi Aurelia i Zbigniew Bandoch oraz Maria i Krzysztof Pieczyńscy z ul. Topolowej po otrzymaniu 26 listopada 2014 r. pisma od burmistrza, już dwa dni później 28 listopada 2014 r. zgłosili sprzeciw, sugerując, że będzie to budowa dużego lokalu, a to ich zdaniem wiązać się będzie z zakłócaniem ich spokoju. Mieszkańcy sugerowali, że Zofia Smółka kilka lat temu otrzymała zezwolenie na prowadzenie małej gastronomii. Twierdzili, że obecnie w budynku znajdują się już w tej chwili dwie sale, które ich zdaniem powinny na taką działalność wystarczyć.
- Odbywają się tutaj różne imprezy, na których biesiadnicy są pod wpływem alkoholu i zakłócają ciszę nocną. Dla nas mała gastronomia nie wiąże się z takimi imprezami. Dobudowa sali usługowej jednoznacznie wskazuje na to, że współwłaścicielka posesji chce poszerzyć działalność, na pewno nie o usługi krawieckie, a o imprezy okolicznościowe, które będą przynosiły jej większy zysk. Wiadomo, że takie imprezy wiążą się z alkoholem, co całkowicie będzie zakłócało spokój i prywatność sąsiadów - twierdzą mieszkańcy.
Balkon znajdujący się na obecnym budynku lokalu Bajka już w tej chwili przeszkadza mieszkańcom. Twierdzą, że goście przebywający w lokalu korzystając z balkonu wychodząc tam na papierosa, a oni czują się obserwowani. Uważają, że balkon działa jak obserwatorium.
BURMISTRZ: WARUNKI MUSZĘ WYDAĆ
17 grudnia 2014 r. otrzymali odpowiedź burmistrza, iż decyzja o warunkach zabudowy nie przesądza o realizacji inwestycji, a określa jedynie warunki zagospodarowania przestrzennego. Zdaniem burmistrza konkretne rozwiązania pojawią się dopiero na etapie wydawania pozwolenia na budowę przez Starostwo Powiatowe w Mogilnie i wtedy mieszkańcy będą mieć duży wpływ na podejmowane decyzje.
Tym samym, 30 grudnia 2014 r. mieszkańcy otrzymali projekt decyzji o warunkach zabudowy. Burmistrz Matczak zaznaczył w nim, że mieszkańcy Aurelia Bandoch, Zbigniew Bandoch, Maria Pieczyńska oraz Krzysztof Pieczyński zgłosili zastrzeżenia do planowanej inwestycji.
Mieszkańcy mówią reporterowi, że oburzył ich fakt, że pismo otrzymali jeszcze w starym roku i burmistrz zafundował im taki przykry noworoczny prezent.
NIE ZGADZAJĄ SIĘ Z WARUNKAMI ZABUDOWY
7 stycznia ponownie napisali do burmistrza Matczaka i wyjaśnili na jakiej podstawie nie zgadzają się z wydanymi warunkami zabudowy. Prosili burmistrza, by ten jednoznacznie określił jaki rodzaj działalności będzie prowadzony na działkach Zofii Smółki i jaka z tego tytułu będzie uciążliwość dla otoczenia, np. zapachy i hałas. Mieszkańcy pytali, czy wysokość zabudowy nie spowoduje zacienienia budynków i sąsiednich działek. Pytali też, na jakiej podstawie prawnej dopuszcza się możliwość lokalizacji rozbudowy w odległości 1,5 m lub bezpośrednio przy granicy z działkami sąsiednimi. Równocześnie obydwie rodziny wysłały pismo do Starostwa Powiatowego w Mogilnie, natomiast Wiesława Smykowska z ul. Jesionowej za pośrednictwem burmistrza Strzelna skierowała pismo do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bydgoszczy.
W piśmie do Starostwa Powiatowego mieszkańcy zgłosili sprzeciw wobec planowanej inwestycji. - Obecnie w trakcie imprez organizowanych przez panią Smółkę w lokalu, w którym znajdują się dwie sale cała długość działki jest traktowana jako parking. Goście poruszający się po posesji właścicielki bezczelnie zaglądają do ogródków naszych posesji ingerując w naszą prywatność. Proszę sobie wyobrazić, że się państwo usadowiliście w swoim ogródku, szczęśliwi, że wypijecie w spokoju i ciszy kawę, a tu zagląda wam przez płot obcy facet i zagaduje. Mało tego uroczystości bardzo często przeciągają się do późnych godzin nocnych, którym towarzyszą głośna muzyka i krzyki. W rozumieniu przepisów, jak napisał burmistrz Strzelna inwestycja nie zalicza się do przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Dla nas środowisko, to nie tylko ziemia, budynki, ale także ludzie, którzy stanowią integralną część tych posesji - twierdzą mieszkańcy.
Zofia Smółka zastanawia się nad odłożeniem realizacji projektu do szuflady. Pomimo protestów sąsiadów, rozważa też możliwość załatwienia sprawy do końca.
fot. Paweł Lachowicz
Zofia Smółka pokazała nam wizualizację projektu rozbudowy na jej działce budynku gospodarczo-garażowego (to jest ten mniejszy budynek, który w tej chwili istnieje) o salę usługową
fot. Paweł Lachowicz
Wiesława Smykowska w piśmie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego wniosła o odwołanie od projektu decyzji o warunkach zabudowy w punkcie mówiącym: dopuszcza się możliwość lokalizacji rozbudowy w odległości 1,5 m lub bezpośrednio przy granicy z działkami sąsiednimi o nr ewidencyjnym 942 oraz 256/21. Wiesława Smykowska uważa, że decyzja burmistrza podjęta została z naruszeniem przepisów zawartych w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków zabudowy, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Podała, że przepisy dopuszczają usytuowanie budynku bezpośrednio przy granicy z sąsiednimi działkami budowlanymi, jeżeli będzie on przylegał całą powierzchnią swojej ściany do ściany budynku już istniejącego na sąsiedniej działce. Jej zdaniem na żadnej z wymienionych przez burmistrza działek, taki budynek nie istnieje. Zdaniem Wiesławy Smykowskiej przepis dopuszcza również, że budynek można umieścić w odległości nie mniejszej niż 1,5 m od granicy, gdy działka budowlana w zabudowie jednorodzinnej ma szerokość mniej niż 16 m. Jej zdaniem działki, na których planowana jest inwestycja Zofii Smółki posiadają szerokość powyżej 16 m. Planowana powierzchnia rozbudowy sięga do 300 m2. Szerokość elewacji frontowej budynku do
20 m2. Wysokość rozbudowy od średniego poziomu terenu do głównej kalenicy dachu budynku do 10 m oraz dach dwuspadowy o spadku połaci do 40 stopni, maksymalna liczba kondygnacji 2 nadziemne oraz dopuszczenie poddasza użytkowego.
Wiesława Smykowska patrząc na mapkę dołączoną do pisma oznaczającą działki, na których ma być wykonana inwestycja, uważa, że wymiary zabudowy mogą kolidować z ich sąsiadującymi działkami. Wręcz budowa ścian może się odbywać tuż przy granicy jej posesji.
SĄSIADKA PLANUJE I ROBI
Mieszkańcy stwierdzili, że zabiegali o spotkanie z reporterem, gdyż mają problem z burmistrzem Matczakiem, ponieważ ten nie chce im pomóc i ma zamiar wydać pozytywną decyzją Zofii Smółce o warunkach zabudowy.
- Pani Zosia dostała zgodę na utworzenie małej gastronomii. Otworzyła i niby lokal powinien być na parterze. Miało się skończyć na tej małej gastronomii. Wydaje się nam, że niezgodnie z prawem dobudowała lokal i otworzyła do góry. W pismach mamy, że na gastronomię ma tylko zezwolenie na parter. Ona u mnie była osobiście w domu, bo myśmy już wówczas składali protest, że tu będzie głośno, że jest to naprzeciwko boiska. A znając panią Zosię wiedzieliśmy, że to się nie skończy na małej gastronomii, tylko na jakiś większych imprezach - powiedziała nam Aurelia Bandoch.
Natomiast Wiesława Smykowska dodała, że na swoim terenie każdy może robić co chce, ale w ramach ustalonych przepisów prawa budowlanego i warunkach o zabudowie - Kwestia tego co ta pani robi. Najpierw występuje na lokal mieszkalno-usługowy, a dostanie zezwolenie za każdym razem, bo nikt nie ma prawa jej tego odmówić, a później zmienia przystosowanie budynku. W tej chwili można jej zarzucić, że ona zmieniła użytkowanie tego budynku, który w tej chwili jest. Ona nigdy tam nie mieszkała i nie miała zamiaru mieszkać. Najpierw mówiła, że do córki, a to jest „Bajka” od początku. Tak miała w planach i tak zrobiła - mówiła Wiesława Smykowska.
Sąsiedzi Zofii Smółki twierdzą również, że negatywna decyzja dotycząca rozbudowy lokalu nie będzie miała wcale wpływu na zwiększenie bezrobocia. Ich zdaniem ważniejsze jest dobro większości mieszkańców osiedla niż osób, które zatrudnia Zofia Smółka.
- Nie po to topiliśmy tyle pieniędzy w nasze domy i teraz to wszystko spłacamy, żeby nikt się nami nie interesował i nam nie pomagał. Burmistrz twierdzi, że on nam nie może pomóc, że mamy jechać do powiatu, bo on nie jest władny podejmowania takich decyzji. Wydaje mi się, że człowiek na takim stanowisku mający rzesze ludzi w urzędzie chyba może się dowiedzieć, a nie podpisywać wszystko - mówi Aurelia Bandoch.
CZEPIANIE I ZŁOŚLIWOŚĆ
Zofia Smółka mówi reporterowi, że budynek na ul. Topolowej kupiła od członka rodziny. Był bardzo zaniedbany. - Wie pan, najlepiej im pasowało, jak tam biegały szczury, myszy, czy psy i było 200 gołębi, wtedy to było dobrze. Widzi pan teraz, jakie jest Strzelno - mówi Zofia Smółka. Poinformowała reportera, że planowana budowa sali usługowej ma przebiegać zgodnie z przepisami. Zachowane mają być 4 m odległości z jednej strony od działki sąsiadów i 1,5 m z drugiej strony od drugich sąsiadów.
- Byłam również u burmistrza w tej sprawie. Te panie opisały mnie bardzo arogancko i złośliwie. Powiedziałam, że dam burmistrzowi 9 osób na garnuszek, jak zamknę działalność. Ja mam 69 lat i potrzebne jest mi denerwować się. Ciekawe, że dalsi sąsiedzi nie mają tego problemu, a dostali zawiadomienie. Burmistrz musi mi wydać warunki zabudowy, takie są przepisy - mówiła Zofia Smółka.
Dowiedzieliśmy się też, że Zofia Smółka ma zamiar wybudować salę, która ma być wynajmowana na różne imprezy okolicznościowe. - To już by się stało, gdyby nie ci państwo. Szczęście, że nie wpłaciłam zaliczki na towar, bo miałam już pozamawiany. W tej chwili rozważam, czy nie zrezygnować. Niech się cieszą - mówiła Zofia Smółka. Jej mąż Andrzej Smółka dodaje, że na Topolowej nikomu nie przeszkadza, jak wszyscy są w lokalu, ale jak młodzi ludzie wyjdą i krzykną, to od razu wzywana jest policja. - Nie szukamy zwady. Człowiek krótko żyje i jeszcze ma się kłócić. Jak ja się wybuduję w takim miejscu, to zawsze muszę się z tym liczyć, że ktoś coś obok może wybudować - mówił Andrzej Smółka.
Zofia Smółka mówi, że na wszystko ma pozwolenia i działalność prowadzi w tej chwili legalnie: - Czego się czepiają i co to kogo obchodzi? To jest typowa złośliwość.
NAJLEPIEJ SIĘ DOGADAĆ
Burmistrz Ewaryst Matczak tłumaczy, że decyzje o warunkach zabudowy wydaje gmina, z kolei pozwolenie na budowę wydaje starostwo powiatowe. Gdy wniosek o wydanie pozwolenia wpłynie do starostwa mieszkańcy zostaną o tym poinformowani i wówczas otrzymają projekt.
- Decyzję o warunkach zabudowy wydamy, ale z zastrzeżeniami mieszkańców. Z niektórymi z tych mieszkańców się spotkałem i mówiłem, że dalsze działania, to zablokowanie decyzji na budowę, jeżeli chcą coś uzyskać i nie chcą, aby coś tam było budowane. Decyzję o warunkach zabudowy gmina wydać musi. Jak nie wydam decyzji, zostanę podany do wojewody o bezczynność. Każdy ma prawo do ciszy, jak i do prowadzenia działalności. Najlepiej by było, jak oni by się dogadali między sobą - powiedział nam Ewaryst Matczak.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1196 (2/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze