Krystyna Świercz z Jastrzębowa boi się, że w każdej chwili jej mieszkanie ponownie zostanie pozbawione prądu
fot. Roman Wolek
Jastrzębowo, sąsiad, walka, prąd, dostęp, energia elektryczna, rodzina
Sąsiedzka walka o prąd
Prawdopodobnie dopiero w sądzie skończy się spór o dostęp do energii elektrycznej pomiędzy dwiema rodzinami. - Chcę normalnie żyć, a nie z dnia na dzień myśleć czy będę miała prąd - mówi załamana Krystyna Świercz, której rodzina prawie przez tydzień była pozbawiona dostępu do energii elektrycznej.
WYZNACZYŁ TERMIN
Dwie rodziny zajmują po jednej połowie budynek mieszkalny w Jastrzębowie (gm. Trzemeszno). Do obydwu mieszkań istnieje jedno przyłącze energetyczne.
Wspólne przyłącze znajduje się na części nieruchomości należącej do rodziny Janas. Druga część budynku mieszkalnego należy do rodziny Świercz. Kilka miesięcy temu rodzina ta otrzymała pisma od swojego sąsiada Pawła Janasa, w którym informował ich, że planuje ocieplić swoją część domu. W związku z tym wyznaczył im terminy, aby załatwili dla siebie osobne przyłącze energetyczne. Ostatni taki termin wyznaczył do 15 marca informując, że jeśli tego nie zrobią zostaną pozbawieni zasilania w energię elektryczną.
ZA DUŻY KOSZT
Krystyna Świercz zamieszkująca drugą część domu przestraszyła się tych gróźb, gdyż już raz została w ten sposób pozbawiona prądu, gdy sąsiedzi wykręcili jej korki. Wtedy pojechała do biura firmy Enea w Mogilnie. Jak twierdzi, została poinformowana, że nie ma obowiązku zakładania nowego przyłącza, gdyż swoją część domu kupiła z dostępem do prądu. Dowiedziała się także, iż zainstalowanie nowego przyłącza mogłoby ją kosztować około 2.500 zł. Na taki wydatek rodziny Świercz nie stać. Choć Krystyna Świercz przyznaje, że jeśli nie byłoby innego wyjścia, to rozpatrywała już konieczność wzięcia kredytu na ten cel. Wystąpiła nawet z wnioskiem o nowe przyłącze, ale nie podpisała związanej z tym dokumentacji. Zastanawia się bowiem, czy rzeczywiście musi ponosić takie koszty, mimo że jej rodzina kupiła mieszkanie z dostępem do energii elektrycznej i płaci rachunki za prąd.
TYDZIEŃ BEZ PRĄDU
Jednak konflikt nasilił się w ubiegłym miesiącu, kiedy sąsiedzi ponownie wykręcili im korki. Mieszkanie Krystyny Świercz, w którym mieszka razem z mężem i synem przygotowującym się do matury, zostało więc pozbawione prądu prawie na tydzień. Mieszkanka Jastrzębowa dzwoniła kilkukrotnie na policję i pogotowie energetyczne. Interweniowała także ponownie w biurze firmy Enea w Mogilnie, a nawet u burmistrza Krzysztofa Derezińskiego w związku z tym, że swoją część mieszkania kupowała od gminy. Interwencje te jednak niewiele dały. Rodzina pozbawiona była prądu od rana 16 marca do rana 22 marca. Wtedy dopiero sąsiad zdecydował się, aby przywrócić im dostęp do prądu.
- Czuję się bezradna. Teraz prąd mam, ale nie wiem na jak długo. Chcę normalnie żyć, a nie z dnia na dzień myśleć czy będą miała prąd - mówi załamana Krystyna Świercz. Kilka dni temu opisała całą sprawę w piśmie, które skierowała do Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie. Jak mówi, czeka teraz na reakcję prokuratury, a później chce tę sprawę oddać do sądu z powództwa cywilnego.
DZIERŻAWA LUB ODCIĘCIE
Paweł Janas tłumaczy, że nie chce, żeby ktoś obcy grzebał przy skrzynce elektrycznej na jego posesji. Dodaje, iż chce ocieplić swoją część budynku, ale kable elektryczne nie mogą zostać schowane w styropianie, więc psułyby wygląd nieruchomości wisząc przy ścianie. Podkreśla, że już chyba we wrześniu ubiegłego roku informował pisemnie po raz pierwszy swoją sąsiadkę o tym, że powinna załatwić sobie osobne przyłącze, ale nie było na to reakcji. Mieszkaniec Jastrzębowa twierdzi, że, kilka lat temu za przeniesienie skrzynki elektrycznej z poddasza na ścianę domu zapłacił 3.000 zł, a ocenia, że jego sąsiadka za założenie nowego przyłącza poniosłaby teraz całkowity koszt poniżej 1.000 zł. Paweł Janas mówi, że jeszcze się zastanowi, co dalej robić w tej sprawie. Rozpatruje możliwość naliczania sąsiadce opłaty dzierżawy za kable elektryczne przebiegające przez jego część nieruchomości lub całkowite wyłącznie jej prądu. Również liczy się z taką możliwością, że to sąd będzie musiał rozstrzygnąć, kto ma rację w tym sporze.
DOSTARCZAJĄ TYLKO DO BUDYNKU
Konfliktu sąsiedzkiego nie rozstrzygnie raczej stanowisko firmy Enea, czyli dostarczyciela energii elektrycznej. Na nasze pytania w tej sprawie otrzymaliśmy następującą odpowiedź od Waldemara Oltera regionalnego rzecznika prasowego Enea Operator.
- Granica stron stanowiąca miejsce dostarczania energii elektrycznej, czyli mówiąc prościej punkt styku instalacji należącej do „Enea Operator” z instalacją, która należy do Klienta jest określona w umowie. W tym konkretnym przypadku, w umowie która została podpisana w 2011 roku. Naszym obowiązkiem wynikającym z tej umowy jest dostarczenie energii elektrycznej do tej granicy. Sporna część instalacji to instalacja wewnętrzna, która nie jest własnością „Enea Operator”. Nie możemy w nią ingerować. Nie mamy także wiedzy na temat uzgodnień pomiędzy współwłaścicielami posesji w kwestii dostępu do mediów.
W październiku 2014 roku Państwo Świercz wystąpili z wnioskiem o nowe przyłącze, otrzymali warunki techniczne i projekt umowy o przyłączenie, którego nie podpisali. Chciałbym podkreślić, że po podpisaniu umowy o przyłączenie jesteśmy w stanie w ciągu kilku dni wykonać nowe przyłącze. Zgodnie z taryfą zatwierdzaną przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki opłata przyłączeniowa na rzecz „Enea Operator” wyniesie nieco ponad 400 zł. W celu przyłączenia do sieci konieczne jest również przygotowanie wewnętrznej instalacji odbiorczej.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1208 (14/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze