Reklama

Siada im psychika, płaczą po kątach

Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Trzemesznie Jarosław Kaniasty uważa, że w jego szkole nic złego się nie dzieje, i że funkcjonuje ona bardzo dobrze

fot. Roman Wolek

Trzemeszno, Szkoła Podstawowa nr 2, nauczyciele, kontrowersje, nadgodziny, finansowanie
     Siada im psychika, płaczą po kątach
     - To są jakieś insynuacje, czyste wymysły. Traktuję to jako podkopywanie mojego autorytetu. Nie wiem, czemu ma to służyć - komentuje te zarzuty dyrektor dwójki Jarosław Kaniasty.

     NADGODZINY I WYDATKI
     Nadal panuje dość gorąca atmosfera dotycząca działalności Szkoły Podstawowej nr 2 w Trzemesznie. Przypomnijmy, że w ostatnim czasie sporo kontrowersji wzbudzała postawa dyrektora tej placówki Jarosława Kaniastego.
     Kilka miesięcy temu pisaliśmy, że dyrektor dwójki w kwietniu i maju zastępował przebywających za zwolnieniach lekarskich nauczyciela wychowania fizycznego i nauczyciela świetlicy. W sumie więc w ciągu tych dwóch miesięcy dyrektor SP nr 2 wypracował aż 139,5 godzin ponadwymiarowych. Sprawa ta wywołała kontrowersje i była badana przez Urząd Miejski, ale nie było podstaw prawnych, żeby dyrektor nie otrzymał zapłaty za nadgodziny, które zrealizował, więc w końcu we wrześniu otrzymał zapłatę za swoje nadgodziny za kwiecień i maj.
     Jesienią dużo emocji wywołała potrzeba przyznania dodatkowych środków dla tej szkoły w wysokości 22.200 zł. Środki te były potrzebne na zakup opału oraz na dojazdy uczniów na zajęcia sportowe w hali OSiR, a także na wymianę instalacji elektrycznej w budynku głównym szkoły. Dyrektor Kaniasty twierdził, że środki finansowe przyznane szkole w roku 2015, wydatkowane były tylko i wyłącznie na zabezpieczenie podstawowych oraz niezbędnych zakupów celowych, zgodnych z potrzebami szkoły. Jednak, jak się okazało, prawie w całości wydał już wtedy środki przewidziane na zakupy na cały rok, wydając je m.in. na: meble, drukarkę, zestaw komputerowy i laptopa.
     RADNI POD ŚCIANĄ
     Dlatego też burmistrz Krzysztof Dereziński postanowił, żeby to radni zadecydowali, czy należy przyznać dodatkowe 22.200 zł na działalność Szkoły Podstawowej nr 2. Zapis mówiący o takich środkach znalazł się w propozycji zmian budżetowych przygotowanych na nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej 20 października.
     Podczas obrad sesji i komisji dyrektor Kaniasty tłumaczył wtedy, iż od 7 lat nie było takiej sytuacji, że musiał wystąpić o jakieś dodatkowe środki. Deklarował, iż funkcjonowanie jego placówki jest wybitnie oszczędne. Zastanawiał się, czy jest druga taka placówka oświatowa w gminie, która ma tak mało liczny skład. Dyrektor zastrzegł, że zawsze gospodaruje środkami bardzo oszczędnie, ale środki przeznaczane na oświatę są żenująco niskie i tak to jest wyliczone, że w szkole nie można właściwie normalnie i racjonalnie funkcjonować. Informował także, iż od jakiegoś czasu ma częściej kontrole, m.in. sanepidu, Państwowej Inspekcji Pracy i wie że są to kontrole nasyłane, ale nikt nie potrafi mu nic udowodnić, ponieważ działa on zgodnie z prawem. Jarosław Kaniasty mówiąc o budżecie oświatowym komentował, że jest to jeden wspólny worek, gdzie jeżeli ktoś podoba się burmistrzowi bardziej, dostaje więcej, jak się ktoś podoba mniej, dostaje mniej. Teraz przyszedł czas na niego, więc dostaje mniej. Przestrzegał, że jeśli nie znajdą się środki na funkcjonowanie, to dbając o zasady bezpieczeństwa higieny pracy swoich pracowników i społeczności szkolnej, zawiesi działalność szkoły.
     Radni stwierdzili wtedy, że zostali postawieni pod ścianą i zagłosowali za przyznaniem dodatkowych środków dla SP 2.
     PŁACZĄ PO KĄTACH
     Do sprawy tej na sesji Rady Miejskiej 25 listopada powrócił radny Kacper Lipiński. Pytał, czy zostały wyciągnięty konsekwencje wobec dyrektora Kaniastego. Stwierdził, że póki co konsekwencje są wyciągane wobec nauczycieli tej szkoły. Mówił, że otrzymuje informacje od nauczycieli, iż sytuacja w szkole jest bardzo nieciekawa, nauczyciele nie wytrzymują psychicznie i dzieją się tam jakieś dantejskie sceny. Radny pytał, czy gmina poczyniła jakieś kroki, żeby skontrolować sytuację w tej szkole, czy też przekazano pieniądze na tę placówkę i na tym sprawa się zakończyła. Radny Lipiński powiedział Pałukom, że nauczyciele mieli napisać jakąś petycję w sprawie sytuacji w szkole, ale ostatecznie chyba jej nie napisali. Dodał, że z tego co słyszał, to szczególnie nauczycielki nie wytrzymują i płaczą po kątach. Jedna z nauczycielek odeszła z pracy.
     9 grudnia pisemnej odpowiedzi w tej sprawie udzielił burmistrz Krzysztof Dereziński. Poinformował, że zgłosiła się do niego dwukrotnie grupa nauczycieli SP 2. Wskazali oni szereg nieprawidłowości. Obiecali wystosować odpowiednie pismo w tej sprawie, jednak się z tego wycofali, podobno ze strachu. Burmistrz wyjaśnił, że przeprowadził konsultacje z kancelarią prawną, jednak okazało się, że nie ma podstawa do ukarania dyrektora dwójki. Poinformował również, że prowadził rozmowy ze związkami zawodowymi oraz zamierza przeprowadzić ocenę pracy dyrektora Kaniastego, że zlecił doraźne kontrole tej placówki.
     BICIE PIANY
     Jarosław Kaniasty, dyrektor SP 2 powiedział nam, że nie rozumie o czym mówił na sesji radny Lipiński. Zastrzega, że w szkole nic złego się nie dzieje i funkcjonuje ona bardzo dobrze.
     - To są jakieś insynuacja, czyste wymysły. Traktuję to jako podkopywanie mojego autorytetu. Nie wiem, czemu ma to służyć. Nic mi nie wiadomo o dantejskich scenach. Nie dotarła do mnie żadna skarga czy donos od nauczycieli, że coś jest nie tak. Trudno powiedzieć, dlaczego jest cały czas drążony temat mojej szkoły. Mogę się doszukiwać tylko złośliwości. To dla mnie bicie piany - komentuje Jarosław Kaniasty. Dyrektor dwójki przyznaje, że odeszła z pracy nauczycielka, która pracowała na pół etatu, uczyła języka rosyjskiego oraz miała kilka godzin języka polskiego i wychowawstwo. Ale jak wyjaśnia, nauczycielka ta nabyła już uprawnienia emerytalne, więc odeszła za porozumieniem stron. Dyrektor podkreśla, że jest to wspaniała nauczycielka, z dużym stażem, która dwukrotnie otrzymywała nagrodę burmistrza i była do niej wytypowana właśnie przez niego. Dodaje także, że nie chciał, żeby rezygnowała ona z pracy.
     ZMUSZANA POD GROŹBĄ?
     Jak się jednak okazuje, polityka kadrowa dyrektora SP 2 już wcześniej budziła sprzeciwy. Pod koniec ubiegłego roku szkolnego do burmistrza trafiło pismo od rodziców uczniów i absolwentów Szkoły Podstawowej nr 2, pod którym podpisało się 55 osób. Autorzy pisma wyjaśnili, że są oburzeni zmuszaniem przez dyrektora Kaniastego jednej z nauczycielek z 30-letniem stażem do przejścia na urlop zdrowotny, pod groźbą rozwiązania umowy o pracę. Wskazali także, że nie jest to pierwszy przypadek, kiedy do odejścia zmuszany jest nauczyciel z wieloletnim doświadczeniem. Sytuacja taka miała miejsce także w roku ubiegłym i dotyczyła nauczycielki, która po sprawie w Sądzie Pracy skorzystała z możliwości przejścia na zasiłek kompensacyjny. Autorzy pisma prosili burmistrza, aby jako organ prowadzący skłonił się do głębszej analizy postępowania dyrektora SP 2.
     Dyrektor Jarosław Kaniasty potwierdził jedynie, że nauczycielka wskazana w tym piśmie nadal jest pracownikiem szkoły, ale wiosną ubiegłego roku na własny wniosek poszła na roczny urlop dla poratowania zdrowia. - Wszystkie inne domysły w tej sprawie są wyssane z palca - dodaje dyrektor Kaniasty.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1244 (50/2015)

Reklama

 

Inne teksty na ten temat:

Starczyło na drukarkę, zabrakło na węgiel

Dyrektor bierze wszystkie nadgodziny

Dyrektor Kaniasty grozi, że zawiesi działalność szkoły

Po zawale najlepiej zwolnić

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości