Reklama

Siał nawóz pod cebulę, znalazł ludzką czaszkę

Jacek Leśniewski pokazuje naszemu reporterowi miejsce na polu, w którym znalazł ludzką czaszkę. W oddali około 200 metrów widać zabudowania, w których rolnik mieszka z rodziną.

      fot. Paweł Lachowicz

Lubstówek, nawóz, czaszka, Jacek Leśniewski
     Siał nawóz pod cebulę, znalazł ludzką czaszkę
     Właściciel pola Jacek Leśniewski mówi, że miejsce, w którym znalazł czaszkę, a potem jeszcze policja znalazła tam kości, różniło się kolorem od reszty pola. Także ziemia była innej struktury, taka jak przy pobliskim jeziorze Gopło. Policja i prokuratura zabezpieczyły znalezisko, które trafiło do Bydgoszczy, do ekspertyzy.

 

Jacek Leśniewski pokazuje kamień z odcieniem czerwonym, którym obłożona była ziemia w taki sposób, jakby ktoś kiedyś w tym miejscu na polu zrobił miejsce pochówku

         fot. Paweł Lachowicz

   Gospodarstwo Jacka Leśniewskiego w Lubstówku (gm. Jeziora Wielkie), od pokoleń należy do jego rodziny. Pole, które uprawia graniczy z województwem wielkopolskim oraz znajduje się w bliskim sąsiedztwie jeziora Gopło.
     13 kwietnia około 19:00 przygotowywał pole pod siew cebuli, rozsypywał nawóz. Jest to miejsce około 200 m od jego zabudowań i kilkadziesiąt metrów od drogi Rzeszynek - Łuszczewo. Jak co roku pole przygotowywane było już jesienią, wtedy wykonał na nim orkę. Mówi, że tradycyjnie orze pole z zachodu na wschód, jednak w ubiegłym roku jesienią zaorał pole inaczej niż zwykle, z północy na południe. Sąsiad Paweł Glanc przyjechał jesienią ciągnikiem i wykonał orkę głębiej niż zwykle.
     - Teraz siałem nawóz i jadąc ciągnikiem zauważyłem z oddali, że na niewielkim obszarze pola, ziemia ma inny kolor. Była ciemniejsza niż na reszcie pola. Jak dojechałem bliżej zobaczyłem, że coś się w niej bieli. Stanąłem, żeby zobaczyć co to jest. Okazało się, że była to czaszka człowieka. Czaszka była bielutka, jak śnieg.  Była to cała górna część czaszki z potylicą, bez żuchwy. Były widoczne szwy i zrosty. Przyniosłem ją z pola i położyłem na skalniaku koło domu i zadzwoniłem na policję. Trzeba było policję zawiadomić, żeby później nie mieć problemów - Jacek Leśniewski opowiada reporterowi Pałuk.
     Na miejsce przyjechali funkcjonariusze policji, sporządzili protokół. Dalsze prace z obsianiem pola zostały wstrzymane. Funkcjonariusze pojawili się też na polu Jacka Leśniewskiego w poniedziałek, 15 kwietnia, wówczas do Lubstówka przyjechał również śledczy. Rozkopali miejsce znaleziska. Okazało się, że znajduje się tam jeszcze kilkanaście części kości ludzkich.
     W poniedziałek pan Jacek mógł obsiać już pole cebulą.
     Jacek Leśniewski twierdzi, że skoro ziemia w miejscu znaleziska miała inny kolor (obszar 3m x 3m), to musiała być przywieziona z innego terenu. Była to czarna ziemia, jego zdaniem najprawdopodobniej znad jeziora.
     - Miejsce to było obłożone czerwonymi kamyczkami, w taki sposób, jakby ktoś zrobił grobowiec. Wszystko wskazuje na to, że musi być to bardzo stary grób. A taki kamień to jest rzadkość na tej ziemi - dodaje Jacek Leśniewski.

Reklama

Mirosława Leśniewska mieszka w Lubstówku od dzieciństwa. Nigdy nie słyszała ani od swoich rodziców, ani dziadków, aby ktoś kiedyś
w okolicy zginął i mógł zostać pochowany na ich polu.

   fot. Paweł Lachowicz

     Mama Jacka Leśniewskiego, Mirosława potwierdza: - Ta ziemia to taki typowy iłek. Czarna była, nie miała grudkowatości, a taka ziemia jest właśnie tutaj w Gople. Było to płytko, bo jak kopali, to znaleźli szczątki na niewielkiej głębokości. A głębiej była już normalna ziemia, taka, jak jest na całym polu - opowiada pani Mirosława.

Reklama

     Rodzina Leśniewskich, jak opowiada pani Mirosława, mieszka w tym miejscu od bardzo dawna. Ani jej mama, ani babcia, która się urodziła w 1901 r. nic nie wspominały o tego typu znaleziskach. Wspomina też, że w tym miejscu kiedyś były skarpy wysokie na półtora metra, a teraz wszystko zostało rozplanowane i skarpy zniknęły.
    Według rodziny Leśniewskich, duży wpływ na znalezisko mogła mieć erozja ziemi i czas użytkowania pola. Odbywająca się orka w dużym stopniu spowodowała, że ziemia przemieściła się. Tym bardziej, że szczątki znalezione były w najwyższej partii pola, która z czasem obniżyła się.
     Pani Mirosława twierdzi, że być może jej dziadek wiedziałby coś więcej, gdyż był kiedyś właścicielem kawałka jeziora Gopło, a w czasie wojny w tym miejscu się ukrywał przed hitlerowcami. To miejsce jest także ciekawe historycznie z innych powodów, niedaleko przy drodze podczas zaborów było przejście graniczne z wieżą obserwacyjną, które oddzielało zabór pruski od zaboru rosyjskiego.
     Jacek Leśniewski szukał informacji związanych z okolicami Lubstówka w Internecie. - Znalazłem tam mapy z tego terenu, wynika z nich, że w 1834 r. na wyspie na Gople, która ma 14 hektarów, mieszkało 19 rodzin, a z kolei Potrzymiech (nazwa półwyspu, pal) był całkowicie zaludniony - opowiada Jacek Leśniewski. Nowsze mapy wskazują, że w miarę upływu czasu na wyspie było coraz mniej mieszkańców. Rodzina stawia różne hipotezy, które jednak wymagają profesjonalnych badań.
     Szczątki kości i czaszka znalezione w sobotę na polu Jacka Leśniewskiego zabrane zostały przez policjantów do ekspertyzy i zawiezione do Bydgoszczy. - Policjanci powiedzieli, że jak badania się zakończą, to dadzą znać czy to była kobieta czy mężczyzna, i ile ta osoba mogła mieć lat, oraz kiedy mogła być tutaj pochowana - opowiada Jacek Leśniewski.
     - Policja i prokuratura zabezpieczyły czaszkę do badań - potwierdził nam oficer prasowy KPP Mogilno kom. Tomasz Rybczyński.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1107 (18/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości