W tej sprawie obradowała komisja rewizyjna Rady Miejskiej w Trzemesznie
Skarga na urzędników
Ludwik Wiśniewski wycofał się z wcześniejszych uzgodnień z ratuszem w sprawie nabycia przez gminę jego działki na ul. Kopernika. Uważa, że został przez urzędników skrzywdzony, więc chce, żeby sprawą zajęła się Najwyższa Izba Kontroli.
Ludwik Wiśniewski ostro krytykuje niektórych trzemeszeńskich urzędników i domaga się kontroli NIK PODPISANO UZGODNIENIA
Od wielu już lat Ludwik Wiśniewski z Trzemeszna nie może dojść do porozumienia z Urzędem Miasta i Gminy w sprawie uregulowania spraw związanych z jego działką przy ul. Kopernika. W 1979 r. gmina wybudowała na tej działce kolektor sanitarny, nie pytając o zgodę właściciela. W związku z tym Ludwik Wiśniewski próbował dojść do porozumienia z gminą w sprawie wykupu jego nieruchomości. Działka ta ma obecnie powierzchnię prawie 700 m2. Rozpatrywano m.in. możliwość wykupu gruntu przez gminę. Rzeczoznawca wycenił ją na 40.000 zł.
Później pojawiła się propozycja zamiany gruntów i wydawało się, że konflikt będzie w końcu zażegnany. Gmina za działkę na ul. Kopernika oferowała inną, znacznie większą, atrakcyjnie położoną. Ma ona powierzchnię 985 m2 i jej wartość szacuje się na 80.000 zł. Gmina zobowiązała się również pokryć wszelkie koszty związane z tą transakcją. Ludwik Wiśniewski zgodził się na te warunki, więc jesienią ubiegłego roku podpisany został protokół uzgodnień.
WYCOFAŁ SIĘ
Jednak 31 stycznia właściciel działki przy ul. Kopernika napisał oświadczenie do burmistrza Krzysztofa Derezińskiego, w którym powiadomił, że wycofuje się z wcześniejszych ustaleń. Jako powód podał fakt, że w przypadku sprzedaży działki otrzymanej od gminy w ciągu 5 lat od jej nabycia, musiałby zapłacić podatek dochodowy. Dlatego też zaproponował, aby lepiej gmina zapłaciła mu w gotówce 80.000 zł za wykupienie jego działki na ul. Kopernika. Wskazał też drugi wariant rozwiązania tej sprawy, czyli usunięcie kolektorów z jego działki i przywrócenie jej do użyteczności budowlanej.
W związku z tym poprosił burmistrza o określenia się w tej sprawie do końca lutego. Zagroził, że po tym terminie zagrodzi swoją działkę i przeznaczy ją według swego uznania, a także powiadomi odpowiednie służby kontrolne o popełnionych nadużyciach na jego nieruchomości.
SKARGA DO NIK
Mieszkaniec Trzemeszna po upływie tego terminu wprawdzie nie zagrodził terenu, ale powiadomił o sprawie Najwyższą Izbę Kontroli. 24 marca za pośrednictwem poczty internetowej przesłał skargę na działanie Urzędu Miasta i Gminy w sprawie jego działki. Informował m.in., że od lat bezskutecznie prowadzi negocjacje w sprawie wykupu jego własności przez gminę i nie dostaje odpowiedzi z urzędu na swoje pisma, dlatego też czuje się lekceważony przez urzędników.
7 kwietnia NIK przekazał tę sprawę do rozstrzygnięcia przewodniczącemu Rady Miejskiej Wiesławowi Pokorskiemu, gdyż - zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym - skarga dotycząca Urzędu Miasta i Gminy powinna zostać rozpatrzona przez Radę Miejską.
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej 20 kwietnia radni zadecydowali, aby skarga Ludwika Wiśniewskiego została zbadana przez komisję rewizyjna. Zgodnie z tymi ustaleniami komisja rewizyjna zajęła się tą skargą na posiedzeniu 11 maja.
ZA WYSOKA CENA
Podczas posiedzenia komisji rewizyjnej sytuację związaną z problematyczną działką omówił najpierw wiceburmistrz Dariusz Jankowski. Podkreślił m.in., że gmina nie może przystać na warunki stawiane przez Ludwika Wiśniewskiego, aby wykupić jego działkę za 80.000 zł, jeśli rzeczoznawca wycenił ją na 40.000 zł. W takim przypadku cena jednego metra kwadratowego działki wyniosłaby aż 117 zł.
Burmistrz Dereziński mówił o tym, że Ludwik Wiśniewski został kiedyś skrzywdzony wskutek decyzji administracyjnej. Przyznał, że był już taki moment, iż chciał zgodzić się na takie warunki, by gmina odkupiła działkę za 80.000 zł. Ale później usłyszał w kuluarach głosy, że jeśli działka jest wyceniona na znacznie mniejszą kwotę, to nie powinno się jej kupować za 80.000 zł, gdyż może to być naruszenie dyscypliny finansów publicznych.
- Przestraszyłem się konsekwencji - wyjaśniał burmistrz.
O SZANTAŻU I KŁAMSTWIE
Ludwik Wiśniewski podkreślał, że cała sytuacja związana z jego działką jest konsekwencją niedbałości i niewiedzy urzędników.
- Nie powinien pan urzędników obrażać. To jest nadużycie z pańskiej strony - odpowiadał na te zarzuty wiceburmistrz Jankowski.
Podczas obrad mieszkaniec Trzemeszna dwukrotnie mówił o tym, że nie ma pretensji do burmistrza czy też do wszystkich urzędników. Potem sprecyzował, że pretensje ma tylko do dwóch osób: byłego wiceburmistrza Zygmunta Nowaczyka i obecnego wiceburmistrza Dariusza Jankowskiego. W pewnym momencie dyskusji wysunął nawet poważne zarzuty wobec wiceburmistrza Jankowskiego. - Jest pan dobry w szantażu i kłamstwie - zarzucił Ludwik Wiśniewski obecnemu wiceburmistrzowi.
Część radnych z komisji rewizyjnej zwracała uwagę, że fakty wskazują jednak na to, iż trzemeszeński ratusz nie był wcale bezczynny w sprawie dotyczącej spornej działki. Podkreślali również, że sporządzony został już wcześniej protokół uzgodnień, który został później odrzucony przez właściciela działki. Dlatego też po naradzie członkowie komisji rewizyjnej jednogłośnie uznali skargę Ludwika Wiśniewskiego za bezzasadną. Za taką opinią głosowali: Tadeusz Kostka, Eleonora Mądra, Tomasz Bauza i Zbigniew Matelski.
Co dalej stanie się ze skargą mieszkańca Trzemeszna, zadecydują radni na najbliższej sesji Rady Miejskiej.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1005 (20/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze