Radni martwią się o udo burmistrza
Służbowym samochodem na zabiegi
W godzinach pracy ratusza, Leszek Duszyński wykorzystuje służbowy samochód z kierowcą do prywatnych celów.
Radnego Krzysztofa Solarczyka zaniepokoił brak jakichkolwiek
oficjalnych informacji na temat stanu zdrowia burmistrza Mogilna Leszka
Duszyńskiego. Wykorzystał okazję, że na sesji 23 września był obecny
dyrektor SP ZOZ Jerzy Kriger i spytał go: - Co się stało? Co się
dzieje? Bo nikt takiej oficjalnej informacji nam nie podał.
Dyrektor SP ZOZ uciął krótko: - Też takich oficjalnych informacji nie posiadam.
Próbowaliśmy ustalić, co się dzieje z burmistrzem. Przypomnijmy, że do
wypadku doszło w trakcie partnerskiej wizyty w Brodach na Ukrainie.
Podczas wieczornego spaceru z żoną 15 września, w przeddzień powrotu do
Polski, burmistrz wpadł do jakiegoś wykopu. Uderzył nogą w żelazną
sztabę, która stanowiła wzmocnienie wykopu. Złamał nogę w udzie
i poobijał się.
My mamy taką wersję zdarzeń. Czy jest prawdziwa - nie wiemy?
Oficjalnego komunikatu na ten temat do tej pory nie było. Wśród
mieszkańców Mogilna krążą na ten temat najprzeróżniejsze plotki.
Lekarze ukraińscy na miejscu zabezpieczyli burmistrzowi nogę powyżej
kolana gipsem, po czym w nocy karetką wrócił do Przemyśla, a stamtąd do
Bydgoszczy, do Szpitala im. Biziela. Tutaj przeszedł pod pełną narkozą
operację kości udowej.
Od kilku dni burmistrz jest już w domu. Od wtorku dowożony jest
o kulach na rehabilitację do poradni przy ul. Padniewskiej. Wczoraj
chcieliśmy podczas zabiegu rehabilitacyjnego zrobić mu zdjęcie.
Stanowczo odmówił, mówiąc, że nie mamy co szukać sensacji. Co ciekawe,
wczoraj rano, na rehabilitację przywiózł go pracownik ratusza Norbert
Dombek służbowym samochodem z wydziału gospodarki przestrzennej
i architektury. Dzień wcześniej - jak ustaliliśmy - burmistrz także
przyjechał pod Spółdzielnię Inwalidów na rehabilitację służbowym autem
z kierowcą z ratusza. Wiceburmistrz Jarosław Ciesielski potwierdził, że
przez te 2 dni służbowy samochód dowoził burmistrza na rehabilitację. -
Była to nadzwyczajna sytuacja. Burmistrz musiał rano dostać się na
rehabilitację, a nie miał innej możliwości - mówił wiceburmistrz. - Ale
o co właściwie chodzi. Przecież to było tylko 500 metrów - mówi
Jarosław Ciesielski. Jak obliczyliśmy, przez 2 dni, samochód zabierając
burmistrza z domu, odwożąc go do domu i wracając do ratusza zrobił
około 8 km.
Kiedy Leszek Duszyński wróci do pracy, trudno nam powiedzieć. Poza
rehabilitacją czeka burmistrza także pobyt w sanatorium. Nieobecność
w ratuszu na pewno przedłuży się do kilku miesięcy. Wiceburmistrz
Jarosław Ciesielski zapewnił reportera, że ratusz funkcjonuje pod
nieobecność burmistrza prawidłowo. On ma wszelkie pełnomocnictwa do
podpisywania dokumentów i podejmowania decyzji.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 920 (39/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze