Kto zapłaci za dwa ścięte nielegalnie klony nad Jeziorem Mogileńskim
Starosta Barczak ukarze winnych wycinki klonów
Tomasz Barczak ma twardy orzech do zgryzienia. Sprawa dotyczy przecież m.in. jego politycznego stronnika z PSL, radnego powiatowego Mirosława Leszczyńskiego.
Gdyby nie dociekliwość strażnika rybackiego Przemysława Stranza (z prawej), sprawa ściętych nielegalnie klonów prawdopodobnie nigdy nie ujrzałaby światła dziennego ŚCIĘCIE
16 stycznia tego roku doszło do nielegalnej wycinki dwóch klonów jesionolistnych nad Jeziorem Mogileńskim. Jeden klon został wycięty w alejce parkowej na wysokości ul. Słowackiego, a drugi za mostkiem, na wysokości PZU. Sprawa wydała się 17 stycznia, gdy strażnik rybacki Przemysław Stranz zauważył nielegalne ścięcie klonu za mostkiem.
Okazało się, że drzewa ściął Gabriel Hołoga przy pomocy Józefa Mąki i Marka Wojtasińskiego. Gabriel Hołoga został za to ukarany mandatem 400 zł. Jak sam mówi, na mandat złożył się leśnik gminny w kwocie 200 zł, a 200 zł pożyczył od sąsiadki.
DO STAROSTY
Burmistrz Mogilna przeprowadził w tej sprawie postępowanie administracyjne. Swe wyjaśnienia na ręce komisji w składzie: Piotr Kędzierski i Krzysztof Jakubowski złożyli: odrabiający w ratuszu wojsko Norbert Jania, były leśnik ratusza Mirosław Laks, dyspozytor ZGK Maria Kowalska, Gabriel Hołoga, Marek Wojtasiński i Józef Mąka (wszyscy ówczesny Zakład Gospodarki Komunalnej) i strażnik rybacki Przemysław Stranz. Z Mirosławem Leszczyńskim rozmawiał wiceburmistrz Jarosław Ciesielski.
Jarosław Ciesielski pytał Zdaniem ratuszowych prawników, ustawa o ochronie przyrody nie pozostawia złudzeń, że postępowanie administracyjne powinien przeprowadzić starosta i wymierzyć karę pieniężną za nielegalną wycinkę drzew na gminnych działkach. Burmistrz Leszek Duszyński nie może być sędzią sam we własnej sprawie. Dlatego burmistrz Mogilna przekazał na ręce starosty wszystkie uwierzytelnione kopie w załączeniu z wnioskiem o wszczęcie i prowadzenie postępowania.
WNIOSKI
Przypomnijmy w wielkim skrócie, że Józef Mąka i Gabriel Hołoga jednoznacznie stwierdzili, iż decyzję o wycince klonu za mostkiem podjął były leśnik ratusza Mirosław Laks i to on kazał Gabrielowi Hołodze wyciąć drzewo. Pocięte trafiło potem na prywatne podwórko Gabriela Hołogi przy pl. Wolności. Stamtąd do świetlicy wiejskiej w Czarnotulu. Mirosław Laks zaprzecza rewelacjom pracowników ZGK. Zagrożenie karą administracyjną wynosi tutaj około 14.000 zł.
Klon na wysokości ul. Słowackiego miał zostać ścięty, po dyspozycji wydanej przez byłego naczelnika Wydziału Rolnictwa Mirosława Leszczyńskiego, dyspozytor ZGK Marii Kowalskiej. Jej słowa potwierdził złożonym oświadczeniem były zastępca dyrektora ZGK Jan Gwiazda. Pocięty klon trafił na podwórko ZGK zabrany przez Marka Wojtasińskiego na przesuszenie. Po wybuchu afery trafił do pieca ZGK. Mirosław Leszczyński zdecydowanie zaprzecza. Zagrożenie karą administracyjną wynosi tutaj około 18.000 zł.
WYJAŚNIENIA LESZCZYŃSKIEGO
Pałuki dotarły do dokumentu ze składania wyjaśnień przez byłego naczelnika wydziału gospodarki komunalnej Mirosława Leszczyńskiego przed wiceburmistrzem Jarosławem Ciesielskim, do jakich doszło 20 marca. Wyjaśnienia dotyczyły nielegalnego ścięcia dwóch klonów jesionolistnych na alejce parkowej wzdłuż ul. Kościuszki.
Oto treść wyjaśnień:
Jarosław Ciesielski: - Po przeczytaniu złożonych przez pana na piśmie wyjaśnień w przedmiotowej sprawie, muszę stwierdzić, że zawierają one wiele sprzeczności, które mam nadzieję zostaną w trakcie tej rozmowy wyjaśnione. Dlaczego w sprawie wycinki klonów oszukał pan burmistrza oraz mnie, przedkładając decyzję, która dotyczyła zupełnie innej wycinki - w innym miejscu, innych gatunków drzew i była opatrzona zupełnie inną datą (pochodziła z innego roku)?
Mirosław Leszczyński odpowiadał Mirosław Leszczyński: - Odnośnie jednego klonu (chodzi o klon na wys. ul. Słowackiego) byłem przekonany, że takie pozwolenie posiadam. Nie oszukałem na pewno.
Ciesielski: - Kto prowadzi dokumentację dotyczącą wydawania pozwoleń na wycinkę drzew? Czy leśnik prowadzi teczkę spraw zawierającą m.in. wnioski, pozwolenia itp., w zakresie wycinki drzew?
Leszczyński: - Są w posiadaniu leśnika.
Ciesielski: - Dlaczego tak się dzieje, skoro to pan ma upoważnienie burmistrza do wydawania w tym zakresie decyzji?
Leszczyński: - Decyzje wydaję, podpisuję je.
Ciesielski: - Czy pana zdaniem jest właściwe, by pracownik zatrudniony na stanowisku robotnika gospodarczego prowadził akta spraw - np. tych dotyczących pozwoleń na wycinkę drzew?
Leszczyński: - Tak było od czasów pana Jana Locha i tak było do tej pory.
Ciesielski: - Czy zdaje sobie pan sprawę z tego, że traci pan w ten sposób kontrolę nad tymi sprawami?
Leszczyński: - Nie, ponieważ podpisuję decyzje.
Ciesielski: - Czy pan polecił pani Marii Kowalskiej, pracownikowi Zakładu Gospodarki Komunalnej w Mogilnie, wycinkę drzewa na wysokości ul. Słowackiego?
Leszczyński: - Nie poleciłem. Mówiłem, że trzeba to zrobić, bo przeszkadzało. Nie zleciłem wycinki tego drzewa. Była rozmowa - wprost nie wydałem takiego polecenia.
Ciesielski: - Czy w rozmowie z panią Kowalską twierdził pan, że posiada stosowane zezwolenie na wycinkę, o którą wcześniej pytałem.
Leszczyński: - Nic takiego nie twierdziłem.
Ciesielski: - Czy polecił pan p. Laksowi wskazanie do wycinki klonu na wysokości PZU?
Leszczyński: - Nie.
Ciesielski: - Kilka miesięcy temu sugerował pan burmistrzowi, że leśnik znajduje się w grupie osób zajmujących się nielegalną wycinką i handlem drewnem, pochodzącym z gminnego lasu.
Leszczyński: - W grupie, nie.
Ciesielski: - Jeśli nie w grupie, to jak?
Leszczyński: - Przy wykonywaniu swoich czynności może kraść drewno. Mówiłem również o tym, że podejrzewam, iż podczas pracy bywa w stanie po spożyciu alkoholu.
Ciesielski: - Potwierdza pan, że takie informacje czy podejrzenia pan miał? Na jakiej podstawie?
Leszczyński: - Miałem jeden lub dwa sygnały od mieszkańców. Sprawdziłem je i nie potwierdziły się. Dotyczyły one sytuacji, w których wycinkę drzew nadzorował leśniczy.
Ciesielski: - Kto personalnie wydał polecenie na wycinkę drzew na wysokości ul. Słowackiego?
Leszczyński: - Nie wiem.
Ciesielski: - Kto był przy tej wycince?
Leszczyński: - Wiedziałem tylko o panu Hołodze.
Ciesielski: - Kto panu Hołodze zlecił wycinkę przy PZU? Kto był przy tej wycince?
Leszczyński: - Nie wiem.
Ciesielski: - Kto pojechał po odbiór drewna na ul. pl. Wolności do p. Hołogi? Komu pan to zlecił?
Leszczyński: - Pojechali na moje polecenie: Mirosław Laks i p. Jania.
Ciesielski: - W jakiej roli, w jakim charakterze pojechał p. Jania?
Leszczyński: - Jako pracownik Urzędu, który odrabiał u nas służbę wojskową.
Ciesielski: - Do kiedy u nas pracował?
Leszczyński: - Do końca stycznia lub połowy lutego br.
Ciesielski: - Ile drewna i z ilu drzew przywieźli na plac przy Urzędzie Miejskim?
Leszczyński: - Według oświadczenie p. Laksa przywieziono całość drewna znajdującego się na podwórzu u p. Hołogi.
Ciesielski: - Czy był pan obecny przy mierzeniu tego drewna na placu przy Urzędzie?
Leszczyński: - Nie, nie byłem.
Ciesielski: - Czy nie uważa pan, że jest to co najmniej dziwne, że nie jest pan obecny przy tych czynnościach, w tak bardzo ważnej sprawie, o której już pan wie, że ma niecodzienny charakter, tzn. że drewno z jednego z wyciętych drzew pochodziło z wycinki przeprowadzonej nielegalnie?
Leszczyński: - Posługiwałem się p. Laksem również w tym przypadku.
Ciesielski: - Gdzie miało trafić drewno po obmierzeniu? W pańskich wyjaśnieniach są sprzeczności. Raz podaje pan, że do Czarnotula, a innym razem, że do Czarnotula i Chabska (Muzeum Ziemi Mogileńskiej).
Leszczyński: - Czarnotul, na pewno.
Ciesielski: - A muzeum?
Leszczyński: - Nie jestem pewien.
Ciesielski: - W rozmowie z dyrektorem muzeum informował go pan, że trafi do niego drewno?
Leszczyński: - Chyba tak, ale sobie nie przypominam.
Ciesielski: - Czy wie pan, gdzie ostatecznie trafiło drewno?
Leszczyński: - Do Czarnotula na pewno.
Ciesielski: - Czy wszystko?
Leszczyński: - 1,1 m3.
Ciesielski: - Zdaje sobie pan sprawę, że z dwóch wyciętych drzew ta ilość jest zbyt mała? Czy nie starał się pan zainteresować, gdzie jest druga kłoda?
Leszczyński: - Rozmawiałem z p. Laksem, mówił chyba, że drewno trafiło do Czarnotula i Chabska.
Ciesielski: - Jak wygląda procedura dot. wycinki drzew? Proszę ogólnie omówić (składanie wniosków, rozpatrywanie, uzgodnienia, polecenia, wycinka). Chodzi o procedurę wycinki, w podobnych do tej rozpatrywanej, sprawach.
Leszczyński: - To był jedyny przypadek, jeśli chodzi o komunalkę.
Ciesielski: - Czy zatem żadne inne drzewa usytuowane na terenie gminnym nie były wycinane?
Leszczyński: - Nie przypominam sobie żadnych wcześniejszych przypadków. Jeśli chodzi o tę działkę nr 290, to procedura wygląda następująco: burmistrz składa wniosek do starostwa o wycinkę, starosta wydaje pozwolenie, p. Laks dokonuje wycinki.
Ciesielski: - To dlaczego nad Jeziorem Mogileńskim wycinkę wykonywał p. Hołoga?
Leszczyński: - Nie wiem.
Ciesielski: - Czy nigdy wcześniej nie korzystaliśmy z usług komunalki w zakresie wycinki?
Leszczyński: - Kilka lat wcześniej p. Hołoga będąc pracownikiem ZGK był oddelegowany do pracy w Urzędzie i wykonywał m.in. czynności obejmujące wycinkę drzew. Drzewa do wycinki wskazywał wtedy p. Loch.
Ciesielski: - Chcę jeszcze powrócić do decyzji, którą pan przedłożył burmistrzowi, a która wcale nie dotyczyła wycinki drzewa na wysokości ul. Słowackiego. Kiedy pan zainteresował się tą decyzją?
Leszczyński: - Wtedy, kiedy otrzymałem pytania w tej sprawie od burmistrza. Poprosiłem p. Laksa o odszukanie decyzji dot. drzewa naprzeciwko ul. Słowackiego.
Ciesielski: - Kiedy to miało miejsce, dokładnie?
Leszczyński: - 16-tego wycinka, a 17-tego zgłoszenie o nielegalnej wycince na wysokości PZU. Decyzję, którą przedłożyłem burmistrzowi dostałem od p. Laksa gdzieś w lutym.
Ciesielski: - Jak pan wytłumaczy pańskie odpowiedzi na nasze pytania dot. legalności wycinki?
Leszczyński: - Odnosiłem się do wycinki klonu na wysokości ulicy Słowackiego. Poprosiłem p. Laksa o decyzję na wycinkę drzewa.
Ciesielski: - Dlaczego mówi pan o drzewie, a nie o klonie?
Leszczyński: - Nie miałem wtedy wiedzy, jakie jest to drzewo, dopiero po obmiarze wiedziałem.
Ciesielski: - Czy to znaczy, że był pan przekonany, że wystąpił pan wcześniej do starostwa z wnioskiem o wycinkę drzewa na wysokości ul. Słowackiego?
Leszczyński: - Tak.
Ciesielski: - Kiedy p. Laks pokazał panu tę decyzję?
Leszczyński: - Wtedy, kiedy pytał o nią burmistrz, tzn. w lutym.
Ciesielski: - Skąd pan wiedział, że jest to klon, przecież nie ma tego w decyzji? Otrzymał pan od pracownika decyzję, w której nie ma klonu i pana to nie niepokoi?
Leszczyński: - Nie wiem, jak to się stało.
Ciesielski: - W swoich wyjaśnieniach stwierdził pan, że nielegalnie wycięte drzewo obmierzono na wysokości 1,3 m.
Leszczyński: - Osobiście dokonałem obmiaru tego pnia na dole (jego średnicy).
Ciesielski: - Jak można obmierzyć drzewo na wys. 1,3 m, skoro drzewo zostało ścięte, a pocięte kawałki drewna znajdowały się na placu przy Urzędzie?
Leszczyński: - Były to kloce o długości ok. 1,0 m.
Ciesielski: - Kto zatem dokonał tego obmiaru na wys. 1,3 m.?
Leszczyński: - Dokonał tego p. Laks i przekazał mi taką informację. Obmiaru dokonał na placu przy Urzędzie.
Ciesielski: - W swoim oświadczeniu pisze pan, że dokonał pan wyliczenia kar administracyjnych. Czy pan wie, że wyliczenie to jest błędne?
Leszczyński: - Tak, pomyliłem się w wyliczeniach.
Ciesielski: - Rozumiem, że nie było to działanie celowe?
Leszczyński; - Nie, nie było.
Ciesielski: - Tym samym podważa pan swoją wiedzę w tym zakresie. Podobny przypadek miał już miejsce nieco wcześniej.
Leszczyński: - Taki przypadek zdarzył mi się jeden raz. Popełniłem błędy, ale nie celowo.
Ciesielski: - Zgłosił pan na Policję fakt nielegalnej wycinki i wycenił pan wartość tego drewna. Na jakiej podstawie wycenił pan wartość tego drewna na kwotę 70 zł?
Leszczyński: - Sugerowałem się ceną drewna opałowego. Podobnie, nieco wcześniej, oszacowano wartość drewna opałowego z związku z obcinaniem gałęzi akacji.
Ciesielski: - Ile m3 drewna można kupić za 70 zł?
Leszczyński: - 1 m3. Cena drewna opałowego uzależniona jest od gatunku i wynosi od 50-120 zł/1m3.
Ciesielski: - Czy uważa pan, że dobrze pan to zrobił?
Leszczyński: - Tak uważam.
Ciesielski: - Kiedy zorientował się pan, że nielegalnie wycięte zostały dwa (a nie jedno) drzewa?
Leszczyński: - 2…. (dwudziestego któregoś) lutego.
Ciesielski: - Dlaczego nie zgłosił pan tego na Policję? Skoro zgłosił pan nielegalną wycinkę pierwszego drzewa, to dlaczego nie zrobił pan tego samego w drugim przypadku?
Leszczyński: - Byłem na urlopie.
Ciesielski: - Mógł pan to zrobić po urlopie. Czy nie zrobił pan tego dlatego, że zostało wszczęte postępowanie administracyjne, które w niczym nie przeszkadza w postępowaniu prowadzonym przez Policję. Pan wie, że Policja odmówiła prowadzenie postępowania z uwagi na zbyt niską wartość przedmiotu. Gdyby zgłoszono nielegalną wycinkę drugiego drzewa, wartość uległaby zwiększeniu i być może podjęłaby sprawę. Czy dzisiaj nie można tego zrobić?
Leszczyński: - Dzisiaj podjąłbym zupełnie inne decyzje, bardziej rygorystyczne, prawidłowe.
Ciesielski: - Jakie rygorystyczne decyzje podjąłby pan dzisiaj?
Leszczyński: - Mając obecną wiedzę z zakresu ustawy o ochronie przyrody, od razu na piśmie zgłosiłbym na Policję.
Ciesielski: - Pan dokonał (zgodnie z pana pisemnymi oświadczeniami) zgłoszenia na Policję, więc nie widzę różnicy, co do tych bardziej rygorystycznych decyzji.
Leszczyński: - Posiadam wiedzę, że w takim przypadku zgłasza się to na Policję.
Ciesielski: - Czyli drugi przypadek należało również zgłosić na Policję, to dlaczego pan tego nie robi? W tym co pan mówi widać brak konsekwencji.
Leszczyński: - Bo sprawą zajmują się p. Piotr Kędzierski i p. Krzysztof Jakubowski.
Ciesielski: - Czy sugeruje pan, że to oni winni tego dokonać?
Leszczyński: - Nie.
Ciesielski: - Zatem pan, to pan jest naczelnikiem wydziału. Proszę się ustosunkować - jeśli postępowanie administracyjne, to nie Policja. Jeden tok postępowania pana zdaniem wystarczy. A jeśli postępowanie administracyjne nie doprowadzi do ustalenia sprawcy (np. sprzeczność zeznań) to co pan wtedy zrobi, jako praktyk?
Leszczyński: - Nie wiem. Ten przypadek jest, jak do tej pory pierwszym.
Ciesielski: - (w tym miejscu zacytowany został fragment wyjaśnień p. Kowalskiej mówiący o tym, że polecenie wycinki wydał jej pan M. Leszczyński i zapewnił, że jest stosowne pozwolenie).
Leszczyński: - Nie było mowy o wycince, mówiliśmy o tym, że znam sprawę od dawna i trzeba coś z tym zrobić.
Ciesielski: - To znaczy, że pani Kowalska kłamie?
Leszczyński: - Tak nie mówię.
Ciesielski: - Pan Laks twierdzi, że na polecenie pana Leszczyńskiego zapakował drewno i przewiózł na plac przy Urzędzie Miejskim, a później zawiózł do Czarnotula. Nie zawoził żadnego drewna do muzeum. Czyli pan Laks kłamie?
Leszczyński: - Nie mówię, że kłamie.
Ciesielski: - Proszę powiedzieć, czy w pana ocenie cała ta sprawa dotycząca wycinki jest sprawą poważną, czy błahą?
Leszczyński: - Tak, poważna, nie można bowiem doprowadzić do chaosu w przyrodzie.
Ciesielski: - Czy zagrożenie karą administracyjną jest wysokie?
Leszczyński: - (milczenie).
Ciesielski: - Co pan uzgadniał z komendantem Straży Miejskiej p. Kussem?
Leszczyński: - Telefonował p. Kuss mówiąc, że jest p. Hołoga i ma nałożyć mandat.
Ciesielski: - Kiedy to było?
Leszczyński: Albo w tym samym dniu (17-tego), albo 20-tego.
Ciesielski: - Co pan ustalał z p. Kussem?
Leszczyński: - Że będzie mandat.
Ciesielski: - Zamiast kary administracyjnej?
Leszczyński: - Za nielegalną wycinkę drzew.
Ciesielski: - Czy p. Hołoga, będąc pracownikiem ZGK oddelegowanym do Urzędu wycinkę wykonywał własną piłą?
Leszczyński: - Nie, mamy trzy piły (mała, duża i średnia). Mamy dużo sprzętu - 44 pozycje.
Ciesielski: - Czy chce pan coś dodać do protokołu?
Leszczyński: - Nie.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 848 (20/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze