Radny Przemysław Majcherkiewicz apeluje do urzędników ratusza o skrócenie rosnącej w parku lipy o dwa suche konary. Dyrektor Arkadiusz Grobelski mówi, że drzewo rośnie na terenie prywatnym: - Nie wiadomo do końca, gdzie są właściciele. I tak naprawdę nikt nie chce tego drzewa usunąć.
Podczas poniedziałkowych komisji Rady Miejskiej w Mogilnie, 23 października radny Przemysław Majcherkiewicz zwrócił uwagę na lipę w parku miejskim, która powinna być skrócona o dwa suche konary. Drzewo rośnie tuż przy alejce parkowej, między wejściem do przedszkola a alejami.
- Tam przechodzi tysiące ludzi codziennie, to naprawdę stanowi zagrożenie. Nie trzeba jej wycinać, ją trzeba tylko skrócić - apelował radny.
Dyrektor wydziału gospodarki przestrzennej i ochrony środowiska Arkadiusz Grobelski przekonywał, że cała aleja jest pod opieką konserwatora. Według radnego, drzewo nie rośnie w pasie alei, tylko z boku. Według dyrektora Grobelskiego: - Trzeba doprecyzować, że ta lipa rośnie na terenie prywatnym, który też do końca jest nieuregulowany. Nie wiadomo do końca, gdzie są właściciele. I tak naprawdę nikt nie chce tego drzewa usunąć.

W tym miejscu w parku, rośnie lipa, której suche konary stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców fot. Przemysław Majcherkiewicz
Radny Majcherkiewicz nie rozumie sytuacji, w której drzewo stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców korzystających z parku, a gmina nie ma żadnej opcji, by skutecznie zadziałać.
- Przerabialiśmy już ten temat i to się nie udało - podsumował dyrektor Grobelski.
Już po komisji otrzymaliśmy od radnego Majcherkiewicza zdjęcie drzewa z komentarzem: Lipy nie można przyciąć, bo według urzędników stoi na terenie prywatnym..., a ja się pytam na jakim terenie stoi znak drogowy.
Marek Holak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze