Suczka jest bardzo smutna i przygnębiona. W środku budy jest 8 szczeniąt
fot. Paweł Lachowicz
Przyjezierze, zwierzęta, Straż Miejska, zgłoszenia, psy
Suczka i 8 szczeniąt czekają na nowych właścicieli
Suczka jest wyjątkowa, jedno oko ma brązowe, a drugie niebieskie. Obecnie opiekuje się nim pracujący w hotelu Tadeusz Stolarz. Dodatkowo co drugi dzień ciepłe jedzenie z Mogilna dowożą karmiącej suczce Irena i Andrzej Wojciechowscy.
Andrzej Wojciechowski niesie garnek z przygotowanym ciepłym jedzeniem. Twierdzi, że pies potrzebuje szybkiej pomocy.
fot. Paweł Lachowicz
Irena Wojciechowska kocha zwierzęta. Jej zdaniem suczka kiepsko wygląda i może nie wykarmić szczeniąt, zatem lepiej uśpić maluchy, póki są jeszcze ślepe.
fot. Paweł Lachowicz
Pod koniec października strzeleńska Straż Miejska odebrała kilka zgłoszeń o wałęsającym się psie we Wronowych (gm. Strzelno). Pies - zdaniem mieszkańców - z dnia na dzień stawał się coraz bardziej agresywny. - Patrol Straży Miejskiej zlokalizował miejsce pobytu bezpańskiego psa i zlecił pracownikowi Urzędu Miejskiego w Strzelnie jego odłowienie - mówi komendant SM Paweł Namieśnik.
W ubiegłym tygodniu za zgodą burmistrza Strzelna pies umieszczony został w kojcu na terenie byłego hotelu Pod Dębami w Przyjezierzu, obecnie administrowanym przez strzeleński Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy, gdzie czekać będzie za nowym opiekunem. Pies maści białej, sporej wielkości, jest wyjątkowy, jedno oko ma brązowe, a drugie niebieskie. Obecnie opiekuje się nim pracujący w hotelu Tadeusz Stolarz, który otrzymał polecenie karmienia psa.
Krótko po tym, jak pies znalazł się na terenie Przyjezierza, informacja o nim dotarła do państwa Ireny i Andrzeja Wojciechowskich z Mogilna, którzy od wielu lat opiekują się bezdomnymi kotami w Przyjezierzu. Poinformowani zostali przez jednego z pracowników Ochrony Mienia działającej na terenie ośrodka wczasowego. Zainteresowani losem bezdomnego psa postanowili dodatkowo otoczyć go swoją opieką. Przyjeżdżają z Mogilna i dokarmiają zwierzę. Krótko po tym, jak pies znalazł się w Przyjezierzu, okazało się, że to suczka i to na dodatek szczenna. Kilka dni temu oszczeniła się i ma 8 małych szczeniąt.
- My jesteśmy tutaj co drugi dzień u kotków, a jak nas nie ma, to kotki karmią panowie z ochrony i jak przyjechałam to oni wiedząc, że ja się interesuję zwierzętami pytali się, czy widziałam tego psa, którego przywieźli. To było w ubiegłym tygodniu. Ten pies miał duży brzuch i pomyślałam, że jest chory. Później powiedzieli, że się oszczeniła. Okazało się, że jak przyjechaliśmy w piątek, to ona w czwartek wieczorem się oszczeniła - mówi Irena Wojciechowska.
Państwo Wojciechowscy gotują specjalne jedzenie dla psa. Przywożą mu je ciepłe co drugi dzień. Przywożą również ciepłe mleko.
3 listopada spotkaliśmy się z państwem Wojciechowskimi przy kojcu. - Suczka przyszła do mnie, ja ją pogłaskałam. Popiła trochę mleka i schowała się do budy. Trzeba przyznać, że dbają tutaj o nią. Ma wodę i suche jedzenie, a kojec jest zawsze wysprzątany - mówi Irena Wojciechowska.
Tego dnia suczka była niemrawa i siedziała większość czasu w budzie. Do sutków przyssane były cały czas szczenięta. Irena Wojciechowska sugerowała, by część szczeniąt uśpić, póki są ślepe. - Z sześć szczeniąt trzeba by uśpić, bo kto je weźmie. Trzeba to zrobić teraz, dopóki są ślepe. Ze dwa musiałyby zostać, żeby ssały z matki mleko. Myślę, że byłoby to humanitarnie. A może jakby to nagłośnić, to ktoś by zechciał te pieski zaadoptować - dodała Irena Wojciechowska.
Państwo Wojciechowscy zaniepokojeni są zdrowiem suczki. Tym bardziej, że oszczeniła się i w kojcu są widoczne ślady krwi. - Mi się wydaje, że powinna mieć sprawdzony stan zdrowia tym bardziej, że zawsze zjadała wszystko jak jej przywieźliśmy, a dziś jest niemrawa i nie chce jeść - powiedział Andrzej Wojciechowski.
W poniedziałek państwo Wojciechowscy przywieźli jej poduszkę, aby miała ciepło. Ich zdaniem w tym stanie, w jakim pies się znajduje, potrzebuje ciepłego jedzenia.
Komendant strzeleńskiej Straży Miejskiej w rozmowie z naszym reporterem powiedział, że Urząd Miejski w Strzelnie przeznaczył wystarczające środki finansowe na utrzymanie psa do momentu przekazania go nowym właścicielom. - Pomimo że istniała prawna możliwość uśpienia ślepego miotu, decyzją Urzędu psy zostaną przy życiu i przekazane zostaną, jako szczeniaki, do dalszej adopcji - powiedział Paweł Namieśnik.
Sekretarz Urzędu Miejskiego w Strzelnie Jarosław Marek przyznał, że rzeczywiście szczeniaki, które są ślepe, można w humanitarny sposób uśpić. Jego jednak zdaniem chętnych na szczenięta nie brakuje. - Raczej problem jest z dorosłymi psami, bo one są już odchowane, niekiedy agresywne. Za szczeniakami nie ma takich problemów - usłyszeliśmy.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1186 (45/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze