Sukcesy i porażki Jacka Kraśnego w 2004 roku
Bilans sukcesów i porażek burmistrza Mogilna
SUKCESY BURMISTRZA
Po stronie sukcesów burmistrz Jacek Kraśny może sobie zapisać przede wszystkim oddanie największej inwestycji ostatnich lat w gminie Mogilno do użytku, czyli krytej pływalni. Nie wnikając zupełnie, czy i w jakim stopniu inwestycja będzie się w przyszłości finansować sam fakt wybudowania w tak krótkim czasie basenu jest na pewno dużym sukcesem burmistrza i władz samorządowych oraz dobrą wizytówką Mogilna na zewnątrz. Zważywszy, jakie potworne problemy z ukończeniem hali sportowej ma sąsiednia gmina.
Po stronie osiągnięć burmistrz może również uznać oddanie w tym roku do użytku Schroniska dla Bezdomnych przy ul. Łąkowej. Ten obiekt był bardzo potrzebny naszemu miastu. W dużym stopniu rozładował beznadziejną sytuację bezdomnych w naszym mieście.
Trzecie bardzo poważne osiągnięcie i ogromny sukces to zdobycie ze środków unijnych 19,5 mln złotych na inwestycję budowy oczyszczalni ścieków w Gębicach i budowy kolektora sanitarnego w Goryszewie, Kwieciszewie, Marcinkowie, Bielicach, Gębicach i Dąbrówce. Co prawda, nie wiadomo jeszcze jaki finał będzie miała ta sprawa, gdyż w Urzędzie Marszałkowskim trwa aktualnie kontrola Najwyższej Izby Kontroli, jednak zauważenie i docenienie naszego projektu spośród wielu innych jest na pewno sukcesem gminy.
PORAŻKI BURMISTRZA
Pomimo tego, że już na wiosnę otrzymaliśmy trzy zestawy komputerowe do dziś nie działa program "Ikonka". Program to nic innego jak bezpłatny dostęp do internetu dla wszystkich chętnych. Burmistrz zapewniał odpowiedniego ministra na piśmie, że "Ikonka" będzie działać od 800 do 2000 w budynku byłego Banku Ludowego przy ul. ks. Wawrzyniaka nad jeziorem. Jednak do dziś punkt nie został tam uruchomiony. Więcej. Nigdzie taki punkt do dnia dzisiejszego nie działa. Co prawda naczelnik Rafał Lukstaedt zapewnia, że w pomieszczeniach po byłej Telekomunikacji są stanowiska dla komputerów unijnych i tam można z nich korzystać, ale do dnia dzisiejszego nie ma na ten temat żadnej oficjalnej informacji, godzin otwarcia punktu, itp. Powoduje to zamieszanie i frustrację zwłaszcza u młodszej części mieszkańców miasta.
Dużym skandalem zakończyła się praca komórki do spraw świadczeń rodzinnych, kierowanej przez sekretarza gminy Mariolę Źrałkę. Grupa, która pracowała w komórce powołanej decyzją burmistrza doprowadziła do dużych nadpłat świadczeń socjalnych wśród świadczeniobiorców i dużego zamieszania w gminie Mogilno. Praca komórki była przedmiotem kontroli najpierw audytora wewnętrznego Riwany Małeckiej, a potem komisji z Wydziału Polityki Społecznej Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Kontrola potwierdziła zarzuty, ale Jacek Kraśny nie kwapi się z wyciągnięciem jakichkolwiek sankcji służbowych wobec swego wiernego współpracownika.
Kolejną sprawą, która do dziś bulwersuje jest ukrywanie przed opinią publiczną przekrętów ze sprzętem w Straży Miejskiej. Burmistrz już w lutym wszedł w posiadanie informacji, że brakuje tam sprzętu za około 12.000 złotych. Poza ponagleniami byłego komendanta Jerzego Pazderskiego, by coś z tym fantem zrobić, burmistrz milczał. Dopiero artykuły w "Pałukach" spowodowały, że burmistrz sprawą zainteresował komisję rewizyjną. Do dziś Jerzy Pazderski nie uregulował sprzętu za około 6.000 złotych.
Dużym negatywnym echem odbiły się w Mogilnie kolejne dwie sprawy, które potraktuję razem, bo dotyczą podobnej materii - a mianowicie kontaktów z ludźmi. Pierwsza sprawa dla mnie zupełnie niezrozumiała. Pomimo tego, że burmistrz otrzymał informację o pożarze domu jednorodzinnego przy ul. Niewiadomskiego nie pojechał tam ani w czasie pożaru, ani już po pożarze. Tłumaczył się naiwnie, że bał się linczu. Druga sprawa to fakt nie rozmawiania z mieszkańcami ul. Sądowej 10 w kontekście prowadzonych negocjacji z Wyznaniową Gminą Żydowską na temat oddania działki prawowitemu właścicielowi razem z mieszkańcami. Doprowadziło to do zupełnie niepotrzebnych napięć.
Ważną sprawą, która rzutowała w 2004 r. na działalność mogileńskiego samorządu był brak wypracowanego i jednoznacznego porozumienia burmistrza z Radą Miejską, a zwłaszcza z jej częścią koalicyjną (PSL/radni niezależni). Pomimo tego, że jest umowa koalicyjna, która zawiera klauzulę o współpracy między burmistrzem a koalicją, ta współpraca szwankowała. Rok 2004 przynosił wahania, raz ta współpraca była lepsza, raz była gorsza. Jak szwankowała, to koalicja cięła burmistrzowi projekty uchwał, jak następowało ocieplenie to przechodziło wszystko jak po sznurku i niepotrzebne były komisje Rady Miejskiej. Wydaje mi się, że Jacek Kraśny stosował w tym roku metodę, która może być zabójcza dla niego na dłuższą metę. Nie tłumaczył się z niczego przed koalicją, także z decyzji personalnych. Krytyka jego poczynań przez koalicję nie robiła na nim żadnego wrażenia. Można to uznać z jednej strony za sukces, w drugim roku urzędowania Jacek Kraśny okrzepł na tym stanowisku. Z drugiej strony coraz bardziej wyrazista samodzielność i odwoływanie się w konkretnych sprawach do konkretnych radnych może mu utrudniać rządzenie w 2005 roku.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 672 (53/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze