Reklama

Szczęki wracają

Dariusz Barański wrócił na stare miejsce handlu przy ul. Hallera. Tłumaczy reporterowi “Pałuk”, że musiał wrócić: - Trzeba z czegoś żyć, a tam jest ludzi jak na lekarstwo. fot. Joanna Bejma

Mogilno, targ
    Szczęki wracają
    Dwa miesiące od momentu przenosin targowiska na parking przy ul. Kasprowicza, w ubiegły piątek z zsyłki na stare miejsce przy ul. Hallera powrócił handlujący warzywami i owocami Dariusz Barański. W ślad za nim chcą pójść kolejni handlowcy. - Trzeba z czegoś żyć - mówią.

    Przypomnijmy, że pierwszy targ na nowym miejscu przy ul. Kasprowicza odbył się 5 września. Przenosiny  na nowy plac targowy - w rzeczywistości plac parkingowy - wzbudzały wśród handlujących wiele emocji.
    Sprzedawcy obawiali się w szczególności, że na ul. Kasprowicza będzie odwiedzało ich mniej klientów niż na Hallera.
    ZA CHLEBEM
    Ich obawy potwierdziły się. W dwa miesiące po przenosinach wielu handlowców nadal uważa, że na ul. Kasprowicza przychodzi mniej klientów niż na poprzednie miejsce targowe.
    W związku z taką sytuacją handlowiec Dariusz Barański nie pytając nikogo o pozwolenie, postanowił w ubiegły piątek z powrotem przenieść swój kram na ul. Hallera. Na razie stoi tam jako jedyny. Zajął miejsce, które zajmował jeszcze kilkanaście tygodni temu.

    - Trzeba z czegoś żyć, a tam jest ludzi jak na lekarstwo - usłyszeliśmy. Według sprzedawcy władze Mogilna mówiły, że mają zrobić jedno miejsce handlowe. Tymczasem według jego opinii takie miejsca są teraz trzy. - Jedno na Kasprowicza, drugie przy wylęgarni, a trzecie na Hallera, bo tutaj cały czas swoje towary sprzedają ludzie z 8 wciąż stojących pawilonów - mówi Dariusz Barański i dodaje: - Tam jest przecież parking, dlaczego mam handlować na parkingu? - zastanawia się - Ja tu nikomu nie przeszkadzam i nikomu nie zawadzam. Niech się spyta pani ludziom, którzy tu przychodzą czy woleliby, aby targ był tam czy tu? Poza tym, dlaczego burmistrz nie zrobił w sprawie przenosin targu jakiegoś referendum. Trzeba było zapytać się ludzi, czy chcą ten targ tu czy na Kasprowicza - dowiedzieliśmy się.
    ZADOWOLENI KLIENCI
    Klienci, z którymi rozmawialiśmy w olbrzymiej większości twierdzili, że zdecydowanie lepiej zakupy robi im się na ul. Hallera. - Tutaj jest bliziutko - powiedziała starsza pani. Druga, stojąca obok dodała: - Przynajmniej mam tu po drodze.
    - Zmiana lokalizacji - zainteresował się w międzyczasie starszy mężczyzna. Zadowolony pan? - spytał się klienta Dariusz Barański. - Bardzo, przyjdę do pana z żoną - usłyszeliśmy.
    TAK I NIE
    Jak dowiedzieliśmy się od kilku innych osób, które na placu parkingowym handlują w szczękach, część z nich chce postąpić podobnie jak pan Dariusz. W ślad za nim chcą pójść również niektórzy handlarze ze straganów. - Powód jest jeden. Handlujemy dzień w dzień i niestety mało ludzi do nas tu przychodzi. Poza tym, jeśli my zostaliśmy przeniesieni pozostali spod wylęgarni i z pawilonów też powinni się tu znaleźć - powiedziała nam jedna z handlujących w szczękach kobiet. Zdanie sąsiadki podziela handlujący kosmetykami starszy mężczyzna: - Chciałbym przenieść się z powrotem. Tam było lepiej. Codziennie oprócz poniedziałku mam otwarty ten kram i muszę powiedzieć, że w dni niehandlowe przychodzą tutaj naprawdę jednostki.
    - Jest mało klientów to fakt. Jednak ja tutaj mam więcej swobody niż tam. Na Hallera zastawiało mnie kilka straganów. Teraz ludzie nie mają problemów, żeby się dostać do moich towarów. W tej chwili nie chciałabym się przenieść na stare miejsce. Jednak moim zdaniem wszystko należałoby przenieść na jeden plac - usłyszeliśmy z kolei od innej sprzedającej w szczękach kobiety.
    TARG BĘDZIE TAM I NIGDZIE INDZIEJ
    Burmistrz Jacek Kraśny rozwiązanie sprawy zlecił naczelnikowi wydziału gospodarki komunalnej, środowiska i rolnictwa Mirosławowi Leszczyńskiemu i dyrektorowi ZGK Marianowi Bukowskiemu. - Targowisko jest teraz na Kasprowicza i tam ma się odbywać handel. Handlowcy wiedzieli, że na Hallera zostaną pawilony i nikt nie miał nic przeciwko temu. Poza tym ci z handlowców, którzy byli u mnie w czerwcu nie sprzeciwiali się zmianie lokalizacji targowiska - poinformował nas Jacek Kraśny. - Patrząc na ilość jeżdżących przy Hallera samochodów i poruszających się tam dzieci, targowisko nie może powrócić na swoje dawne miejsce. Poza tym oprócz Kasprowicza w Mogilnie nie ma innego miejsca do tego, by utworzyć targowisko. Z kolei handel spod wylęgarni jak i handlarze z pawilonów prędzej czy później stamtąd znikną. Nie wszystko można zrobić od razu - oświadczył burmistrz.
    BĘDZIE PARKING
    Mirosław Leszczyński mówi, że Dariusz Barański nie zagrzeje długo miejsca na starym targowisku. Chcąc nie chcąc, handlarz będzie musiał opuścić miejsce, gdzie znowu sprzedaje swoje towary. - Plac przy Hallera nie jest targowiskiem. Wszystkie plany zagospodarowania przestrzennego sporządzone przed 1996 r., wygasły 31 grudnia 2002 r. Od 1 stycznia 2003 r. plac przy Hallera jest placem ogólnodostępnym. Jutro chcę zorganizować spotkanie z handlarzami z pawilonów. Chcę zaproponować im, oczywiście za ich zgodą, odgrodzenie pawilonów, ponieważ od poniedziałku chcemy podjąć działania mające na celu utworzenie na starym miejscu targowym parkingu - usłyszeliśmy od Mirosława Leszczyńskiego.

Joanna Bejma
Pałuki i Ziemia Mogileńska, nr 46 (770/2006)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości